Zastanawiam sie od jakiegos czasu nad jedną rzeczą. Czy jak mamy negatywne myśli, to one dosłownie zmieniają nasze pole energetyczne? Bo slyszalem ze bioenergoterapeuta może to wyczuć, ze ktos jest „zatruty” takimi myslami. I w ogole jak to działa od strony energetycznej, ze umysl wpływa na ciało energetycznie a nie tylko fizycznie? Pytam bo mam wrażenie ze jak jestem w złym humorze kilka dni z rzędu, cos sie dosłownie zmienia wokol mnie, trudno to opisac
temat dobry, choc odpowiedź nie jest prosta. Tak, myśli mają wpływ na pole, ale nie bym tego opisywała tak banalnie jak „negatywne myśli trucizna”. To bardziej kwestia tego, ze długotrwałe stany emocjonalne zostawiają ślad w aurze który doświadczony terapeuta może rzeczywiście zauważyć. Ale uwaga, bo to nie jest tak ze jedna zła myśl cokolwiek robi. Tu musi byc powtarzalność, intensywność. Masz jakieś konkretne sytuacje z tym związane czy pytasz ogólnie?
No właśnie, myślałem ostatnio o tym samym! U mnie to jest tak ze jak mam ciezki tydzień w pracy i jestem napięty, to podczas medytacji w ogóle nie moge wejść w ten spokojny stan, jakby coś blokowało. I czytałem ze to właśnie są myslowe blokady energetyczne w czakrze splotu słonecznego. To chyba dziala tak ze umysł i energetyka to tak naprawde jedno?
A właśnie, czy to nie jest tak że w pewnych fazach cyklu kobiecego ta podatność na myśli jest dużo większa? Bo ja mam tak ze przed miesiączką dosłownie czuję że moje pole jest jakby bardziej porowate, jakby myśli wchodziły glebiej i mocniej na mnie działały 🙂 Czy to tylko hormony czy moze naprawde coś energetycznego się wtedy zmienia?
Pole energetyczne nigdy nie jest stałe, to podstawa. Zmienia się z oddechem, z porą dnia, z emocjami, z fazą księżyca. Joasieńka ma rację że cykl kobiecy to jeden z silniejszych rytmów biologicznych i oczywiście że ma przełożenie energetyczne. Przed owulacją energia jest zazwyczaj ekspansywna, otwarta. Przed menstruacją odwrotnie, wycofująca się, bardziej wewnętrzna. I właśnie w tej fazie myśli mogą głębiej wchodzić w pole bo ono jest mniej „szczelne”. To nie mit, to obserwacja potwierdzona przez wiele kobiet pracujących z własną energetyką przez lata
Dokładnie tak! I do tego dochodzi faza księżyca która pokrywa się często z cyklem u kobiet. Pełnia wzmacnia wszelkie energie, więc jesli ktoś ma w tym czasie dużo negatywnych myśli to one są po prostu mocniejsze i głębiej wchodzą w aurę. Sam to obserwowałem używając kryształu herkimer do skanowania pola i efekty były wyraźne.
Sekundę, bo tu zaczyna się mieszać kilka rzeczy naraz. Pole energetyczne, fazy księżyca, cykl hormonalny, czakry. Zanim pójdziemy dalej, może warto zapytać co masz na myśli Leszek93 jak piszesz że „coś się zmienia wokół ciebie” kiedy jesteś w złym humorze. Bo to może być zupełnie różne rzeczy i nie chciałabym żeby wszyscy zaczęli ci tłumaczyć aurę jeśli masz na myśli coś innego.
To co u siebie widzisz z psami jest bardzo wymowne. Zwierzęta są niezwykle wrażliwe na pola energetyczne, to nie bajka. Sama mam kota i jest jak sejsmograf, jak wchodzę do domu po ciężkim dniu to od progu zachowuje się zupełnie inaczej niż kiedy wracam wypoczęta. I tu wraca pytanie z początku - tak, myśli zmieniają pole. Ale powiedziałabym że nie same myśli, bardziej emocje które za nimi stoją. Myśl to tylko forma, emocja to energia
Ojej, właśnie to chciałam napisać! Bo czytałam że myśl bez emocji to jakby słowo bez intencji, nie niesie ładunku. Dopiero jak do myśli dołącza uczucie, strach, złość, miłość, to robi sie naprawdę potężn… znaczy, to dopiero zaczyna zmieniać pole. Ale skąd wiadomo czy to naprawdę energia czy poprostu podświadome sygnały które wysyłamy ciałem i inni to czytają?
No ale Jasminowa , nauka też nie wyjaśnia wszystkiego. Są eksperymenty z intencja i woda, Emoto, i inne badania które pokazuja że myśl ma fizyczny wpływ na materię 😉 Chyba nie mozemy tego ignorowac?
Nawiążę jeszcze do tematu z cyklem, bo to mnie bardziej interesuje. Anastazjaa napisała o fazie przed menstruacją że pole jest mniej szczelne. Ale czy to znaczy że w tej fazie powinnyśmy unikać medytacji i pracy z energią, bo jesteśmy bardziej podatne? Czy wręcz przeciwnie, to dobry moment żeby coś przepracować?
No właśnie! Ja to zawsze czuję że tuz przed menstruacją jakiś serial czy film który normalnie bym obejrzala bez problemu nagle mnie dosłownie przytłacza. I zaczęłam się zastanawiac czy to nie jest właśnie ta kwestia że pole jest otwarte i wszystko wchodzi głębiej. Ale Jasminowa pewnie powie że to hormony 🙂
Mam takie przemyslenie i moze sie myle ale chodzi mi o to ze energia reaguje na myśli to jest dla mnie oczywiste po latach pracy z afirmacjami. Tylko ze to nie działa tak jak w tych ksiązkach że powiesz sobie sto razy dziennie cos pozytywnego i juz. To musi byc głębiej, musi byc wiara w to co mówisz, musi byc emocjonalny rezonans… znaczy, odczuwanie tego w ciele. Bez tego afirmacja to pusto słowa. A jak dodasz do tego świadomość fazy w cyklu to naprawdę mozna to skalibrowac
To co Rezeda napisała o afirmacjach mnie zatrzymalo, bo ja wlasnie przez jakis czas robilem te ćwiczenia z afirmacjami i miałem dokładnie to samo wrażenie - że coś jest nie tak, ze to niby dziala ale nie do konca. Chodzi mi o to, czy ta „wiara” o której piszesz to jest coś co można wyćwiczyć, czy to musisz po prostu mieć?
No wlasnie, to z tym cyklem i podatnością pola mnie zastanawia, bo jak połączyć to ze zwyklymi mezczyznami? Znaczy my nie mamy cyklu miesiecznego ale przeciez też mamy jakieś rytmy, nie? Bo czytałem że sa cykle testosteronu w ciagu dnia albo nawet 30-dniowe wahania nastroju u facetów. Czy to tez jakoś wpływa na pole?
Oczywiście że tak. Każde żywe ciało ma rytmy, nie tylko kobiece. U mężczyzn te cykle są mniej wyraziste i mniej zsynchronizowane z zewnętrznymi rytmami jak księżyc, ale są. Obserwacja siebie przez kilka tygodni i notowanie kiedy medytacja idzie łatwo, a kiedy jest jak ściana, daje więcej informacji niż jakakolwiek teoria.
A wlasnie że notowanie! Ja od jakiegoś czasu prowadzę taki dzienniczek i odkryłam że mam wyraźne „okna” kiedy praca z energia mi idzie bez wysiłku i momenty kiedy cokolwiek robię to jakby ciągłam wóz pod górkę. I co ciekawe, to nie zawsze pokrywa sie z tym kiedy jestem w zlym humorze, czasem jestem w super nastroju a energetycznie jest jakis opór. Czy ktoś jeszcze coś takiego obserwował?
Brzmi sensownie, ale chcę się tutaj zatrzymać. Bo jeśli prowadzisz notatki i szukasz wzorców, to co tak naprawdę mierzysz? „Jakość medytacji” to jest coś bardzo subiektywnego. Możesz myśleć że „poszło słabo” bo byłaś rozkojarzona, a w rzeczywistości mogło dojść do czegoś ważnego. Jak odróżniasz złą sesję od dobrej?
Wracam do pytania Leszka z początku wątku, bo mi się kręci w głowie. On pisał o tym że ludzie reagują na niego inaczej kiedy jest w złym stanie. I teraz zastanawiam się czy to działa symetrycznie, czyli czy jak ktoś jest bardzo pozytywnie nastawiony i świadomie emituje „dobrą energię”, to czy inni to czują tak samo wyraźnie jak tę negatywną?
Negatywne emocje są energetycznie gęstsze i cięższsze, dlatego są bardziej „czytalne” przez otoczenie. Pozytywne są subtelniejsze. To trochę jak z dźwiękiem, hałas słyszysz z daleka, a ciszę musisz się nauczyć słuchać. Nie znaczy to że pozytywna energia nie działa ale jej odbiór wymaga większej wrażliwości.
To ciekawe co Alusia pisze, bo faktycznie z własnego doświadczenia moge powiedzieć że ludzie szybciej reagują kiedy jestem nakręcony złością niż kiedy jestem poprostu spokojny i ok. spokój jakby nic nie emituje a złość jakby wysyłała sygnał. Ale to mogłoby też być czysto psychologiczne, znaczy może po prostu lepiej to maskuję.
No właśnie, i tu jest ten problem z całą tą dyskusją. Bardzo trudno oddzielić „pole energetyczne emituje sygnał” od „nieświadomie zmieniamy zachowanie i mowę ciała i inni to odbierają”. Oba wyjaśnienia przewidują dokładnie te same obserwacje. Skąd wiemy które jest trafne?
Bo mamy dowody z doświadczeń mistycznych i tradycji tysięcy lat, Jasminowa 😀 Nie wszystko da się zmierzyć metodą naukową i to nie znaczy ze nie istnieje. Szamani, uzdrowiciele, jogini, wszyscy opisują te same zjawiska niezależnie od kultury. To nie przypadek.
Hm ale mi się wydaje że ta dyskusja trochę utknęła w miejscu bo z jednej strony Jasminowa ma rację że nie możemy tego udowodnić, a z drugiej strony całe mnóstwo osób ma konkretne doświadczenia. Może zamiast pytać „czy to prawda” powinniśmy pytać „co z tym zrobić żeby to działało”, nie?
Ojej… dobra, wchodze tu z boku bo czytam caly watek, i jedno mi nie daje spokoju. Wszyscy mówia o tym ze mysl zmienia pole ale nikt nie powiedział jak konkretnie ta zmiana wygląda z perspektywy kogoś z zewnątrz. Znaczy bioenergoterapeuta który pracuje z klientem, czy on fizycznie czuje różnice kiedy klient ma negatywne myśli podczas sesji?
Są różne zmysły percepcji energetycznej i nie każdy pracuje tak samo. Jedni czują rękami, inni widzą (niekoniecznie wzrokiem fizycznym), inni po prostu „wiedzą” bez konkretnego zmysłu. To nie jest hierarchia, jeden sposób nie jest lepszy od drugiego.
A jak to się ma do zwykłego człowieka, który nie jest terapeutą? Czy każdy może rozwinąć tę wrażliwość czy to jest coś z czym się trzeba urodzić? Bo czytam ten wątek i zastanawiam się czy ta podatność na myśli i energię o której Leszek pisze na początku, to może być właśnie naturalna wrażliwość którą można by rozwinąć
