To pytanie Karolci jest naprawdę dobre i trochę mnie zatrzymuje. Bo wrażliwość na energię to nie jest coś co albo masz albo nie masz, to bardziej spektrum. Każdy człowiek jest na nim gdzieś, tyle że większość nigdy tego nie eksploruje i nie wie gdzie stoi. Myślę że każdy może tą wrażliwość rozwinąć, ale nie w jednakowym stopniu.
Czekajcie, bo chcę wrócić do pytania czy mysl naprawde zmienia pole czy tylko nas samych. Bo z tego co czytam tutaj to wychodzi, ze to moze byc jedno i to samo? Tzn. jesli zmieniam swoje wewnętrzne pole to zmieniam też to co wysyłam na zewnątrz, więc nie ma sensu tego rozdzielać?
no jasminowa ma racje ale troche mnie to drazy, bo jakby „metaforyczny opis” to brzmi jakby wszystko bylo tylko w glowie i nie mialo zadnego realnego efektu. a bioenergoterapeuta ktory kogos uzdrawia to nie jest „metafora zachowania” tylko cos sie naprawde dzieje, nie?
a czy ktoś próbował świadomie zmienić jakość swojego pola podczas pracy z bioenergoterapeutą? Tzn. nie tylko się relaksować ale aktywnie kierować myśl w konkretne miejsce ciała i zobaczyć czy terapeuta to wyczuje bez podpowiedzi? Bo to byłby ciekawy test.
I tu właśnie takie rzeczy są trudne do oceny po czasie. Pamiętasz że tak było, ale nie wiesz ile szczegółów Twoja pamięć po prostu dorobiła żeby historia była spójna. Mózg tak robi niestety i to nie jest zarzut personalny, po prostu każdy tak ma.
okej ale chyba trochę wchodzimy w spiralę gdzie każde doświadczenie można zakwestionować i dojdziemy do tego że nic nie wiemy i w ogóle po co się w to bawić 🙂 ja rozumiem sceptycyzm ale gdzieś musi być jakiś punkt zaczepienia, bo inaczej to jest poprostu niekończące się „a może jednak nie” 😛
Wanessa, sceptycyzm nie jest po to żeby powiedzieć że nic nie wiemy. Jest po to żeby wiedzieć CO wiemy, a CO jest jeszcze otwarte. To naprawdę duża różnica. Możesz pracować z energią i jednocześnie uczciwie przyznać że mechanizm nie jest potwierdzony 🙂 To nie przekreśla praktyki
Wracam do tego co mówiłam o dzienniczku bo mi się to teraz połączyło z pytaniem Leszka. On pytał czy myśl zmienia pole, a ja zaczęłam się zastanawiać czy w moich notatkach nie ma też czegoś o tym jak rodzaj myslenia wpływa na sesję. I wydaje mi sie ze tak, tzn. jak ide na medytację z nastawieniem „sprawdzam czy działa” to wyniki są gorsze niz jak poprostu siadam i nie oczekuję nic konkretnego.
hm, to co Joasieńka i Sigilia piszą to chyba jest trochę odpowiedź na moje oryginalne pytanie bo skoro nastawienie zmienia jakość pracy z energią, to myśl jednak ma jakiś wpływ. chociaż jasminowa pewnie powie ze to tez mozna wyjasnic inaczej 🙂
Leszek, nie muszę za każdym razem obalać, po prostu lubię żeby ludzie rozumieli co dokładnie twierdzą. Nastawienie zmienia jakość skupienia i to wystarczy żeby wytłumaczyć różnicę w „wynikach”. Nie potrzebujemy tu pola energetycznego. Ale czy pole jest czy nie, wniosek praktyczny jest ten sam, spokojniejsze nastawienie pomaga. Więc w tym konkretnym miejscu zgadzam się z obserwacją.
mam wrazenie ze ta dyskusja ciagle oscyluje między duwma biegunami i troche brakuje mi tu środka. Mysl wpływa na ciało to jest fakt medyczny, stres powoduje choroby, emocje zmienają hormony itd. To ze to działa przez „pole” to juz interpretacja. Ale interpretacja nie jest bledna sama w sobie, jest tylko jednym z mozliwych opisów tego samego zjawiska.
ja tu wchodzę bo czytałem cały wątek i nie rozumiem jednej rzeczy - jeśli myśl zmienia pole, to czy skupianie się na chorobie ją wzmacnia? bo mam wrażenie że gdzieś słyszałem że nie powinno się „przyciągać” złych myśli i to mnie trochę niepokoi, bo potem człowiek boi się wogóle myśleć o tym co go boli
Ojej no właśnie, prawo przyciągania to trochę osobny temat ale powiązany. mnie zawsze intrygowało że w fazie nowiu jak energia jest bardziej skupiona wewnętrznie, to myśli też jakby bardziej „zostają w środku” i mniej promieniują na zewnątrz. Może dlatego nów to dobry czas na intencje a nie na ich wysyłanie?
to co napisałam o nowieniu mnie samą zastanowiło bo teraz sobie myślę - jeśli w nowie myśli „zostają w środku” jak to opisałam, to może właśnie dlatego praca intencją nad własnym polem jest wtedy trudniejsza? bo energia jest skupiona ale jakby obrócona do wewnątrz i ciężko ją ukierunkować świadomie? a Leszek pytał przecież czy myśl zmienia pole i może odpowiedź brzmi: tak, ale zależy kiedy. w nowiu inaczej niż w pełni, w fazie menstruacji inaczej niż w owulacji. mam takie obserwacje z własnych sesji że w okolicach pełni moje myśli jakby lepiej „docierają” do terapeuty, jest więcej rezonan… no, więcej kontaktu powiedzmy. a w nowiu to jakby szum na linii
