tak, właśnie to chciałam pociągnąć. Bo jeśli to co robimy to tworzenie systemu - kotwica fizyczna, kotwica oddechowa, intencja, morze symbol - to wtedy pytanie o to czy pole „pamięta” staje się może mniej ważne. Ważne jest czy system działa. A co go podtrzymuje, to może nie musimy wiedzieć.
dokładnie to samo wyszło mi przez lata z runami. na początku bardzo chciałam rozumieć co się „naprawdę” dzieje. z czasem przestało mi to być potrzebne. ważne że jak wracam do runy po tygodniu to intencja jest nadal żywa, coś sie trzyma. jak to nazwę to juz moja sprawa.
ale to jets trochę wygodna postawa, nie? „działa i nie pytam”. w astronomii tez moglibyśmy tak powiedzieć ale jednak wolelibyśmy wiedzieć dlaczego planety się poruszają a nie tylko że się poruszają. pytanie o mechanizm ma wartość samo w sobie nawet jeśli jest trudne.
no i właśnie to jest sedno - Szarotka mówi „działa i nie pytam” a ja rozumiem tę postawę praktycznie, ale ona blokuje jakikolwiek postęp w rozumieniu. bo jeśli wszyscy zadowolą się tym że „coś się trzyma” to nigdy nie dowiemy się CO się trzyma. pole, pamięć neuronowa, efekt placebo, cokolwiek. i do tego wrócę bo Cebulka postawiła to pytanie na początku - programujemy pole czy tworzymy system. to nie jest to samo pytanie i dobrze że tu zostało.
ojej, właśnie chciałam to samo powiedzieć Grimoire, bo mam wrażenie że trochę kręcimy się w kółko między „działa” i „ale dlaczego” i może zamiast rozstrzygać warto by było popatrzeć na to inaczej. znaczy - co by się musiało stać żebyś była przekonana że to jest efekt pola a nie systemu podtrzymującego? bo jak nie ma żadnej odpowiedzi na to pytanie to może naprawdę oba modele są równoważne
Grimoire stawia dobrze kwestię falsyfikowalności. tylko że w tradycjach które znam - i tu wyjdę trochę poza zachodnioezoteryczne - ten problem był rozwiązywany inaczej. nie pytano „jak odróżnić efekt pola od efektu psychiki” tylko pytano „co musimy zrobić żeby efekt był powtarzalny”. to jets pragmatyczna odpowiedź na epistemologiczny problem. morze nie satysfakcjonująca dla sceptyka, ale spójna ^^
powtarzalnosc to za malo Swiatowid bo placebo tesz jest powtarzalne. to nie jest kryterium różnicujące. rozumiem że tradycje są spojne wewnętrznie, ale spojnosc wewnetrzna to nie to samo co sprawdzalność zewnetrzna. trochę mnie irytuje kiedy „to tradycja tak mówi” jest traktowane jako argument.
ok ale wróćmy na chwilę do czegoś konkretnego bo ta dyskusja robi się bardzo abstrakcyjna. 😀 Cebulka pytała na początku o nagrywanie intencji. czy ktoś ma konkretne doświadczenie z tym że intencja „wyblakła” z czasem? bo ja mam takie. programowałam kamień do pracy z sercem i po miesiącu czułam wyraźnie że jest pusty. tak jakby intencja miała termin ważności.
czy to nie zależy od kamienia? bo czytałam że niektóre są bardziej „stabilne” i trzymają programowanie dłużej. np. kwarc w porównaniu do selenitu. albo to tesz mit.
o, to jest mega ciekawe! to znaczy że struktura fizyczna materialu ma wplyw na to jak dobrze „zapisuje” intencje? to trochę jak rozne rodzaje nośników danych, jedne są bardziej pojemne i trwałe, inne szybko tracą zapis. analogia morze trochę naiwna ale rozśmieszyła mnie :D.
Sugilitka celnie ale zauwazam ze sama metafora nosnika pojawia sie spontanicznie u wielu roznych osob w roznych tradycjach, zanim jeszcze mielismy nosniki danych - byly pieczecie, zaklete przedmioty, talizmany. to moze cos mowic o tym jak ludzki umysl modeluje transfer intencji. nie o tym czy pole istnieje, ale o tym ze ta intuicja jets gleboka i kulturowo powtarzalna.
właśnie - talizman to w zasadzie najstarszy przykład „zaprogramowanego pola” jaki znamy. i co ciekawe tradycje talizmaniczne zawsze podkreślały że talizman nie działa bez właściwej intencji twórcy i wlasciwego momentu wykonania. to jets ta sama logika co w programowaniu kamienia - kontekst i intencja sa niezbednym skladnikiem,nie tylko obiekt
i właśnie dlatego tak trudno jest to badać, bo nie ma czegoś takiego jak „czysty” talizman czy „czysty” zaprogramowany kamien bez ludzkiego elementu. zawsze jest ktos kto to robił, ktos kto to trzyma, ktos kto w to wierzy. próba wyizolowania samego „pola” jest moze strukturalnie niemożliwa, nie tylko metodologicznie trudna
Szarotka to brzmi elegancko ale w praktyce oznacza że wasze pojęcie pola jest odporne na jakiekolwiek falsyfikowanie. jeśli zawsze jest „czynnik ludzki” ktury może tłumaczyć efekt,to pole jest z definicji niesprawdzalne. to jest wygodne ale nie jest to zaleta teorii
nie twierdzę że niesprawdzalne jets fałszywe,twierdzę że jest niesprawdzalne. to inna sprawa. a twoja praktyka z pracy z ludźmi to są obserwacje bez grupy kontrolnej,przy pełnej wiedzy pacjenta o metodzie. to jest bardo słabe jako dowód na mechanizm energetyczny, nawet jeśli efekty są realne.
hej ale ja mam pytanie do Cebulki właściwie od dłuższego czasu i nie chciałam przerywać - mówiłaś że programujesz pole przed sesją i bez tego sesja jest jakościowo inna. ale jak to wygląda u ciebie konkretnie? co czujesz po stronie klienta że intencja jest „przyjęta”? bo to by mi bardzo pomogło w mojej praktyce bo sama mam z tym kłopot
ok Cebulka, to super konkretne. szczerze mówiąc, to ciepło w dłoniach które pojawia się szybciej - to jest coś co ja też czuję i zastanawiałam się zawsze czy to nie jest po prostu że jesteś już wtedy w innym stanie skupienia. bo jak programujesz pole przed sesją to i tak robisz jakiś rodzaj koncentracji, prawda? więc morze ta różnica którą czujesz to jest różnica w twoim stanie a nie w jakimś zewnętrznym polu?
to co Cebulka opisuje z ciepłem - ja mam coś podobnego przy pracy z czakrami. jets jakby różnica między „suchą” koncentracją a stanem kiedy coś jest wcześniej ustawione. ciężko to wytłumaczyć słowami ale jakby w pierwszym przypadku to ja się wysilam, a w drugim coś samo płynie. czy ktoś jeszcze rozpoznaje to rozróżnienie?
Szarotka,to że powszechne i konsekwentne nie znaczy że obiektywne. powszechność subiektywnego odczucia to jest wlasnie definicja dobrego efektu psychologicznego. złudzenia optyczne tesz są powszechne i konsekwentne
Swiatowid, mnie zależy. i myślę że to ma znaczenie praktyczne. bo jeśli to jest efekt psychologiczny, to wzmacniasz go przez to co robisz z własnym umysłem. a jeśli to jest zewnętrzne pole, to może istnieją sposoby na wzmocnienie go które nie są zależne od twojego stanu psychicznego. te dwie możliwości prowadzą do zupełnie różnych metod pracy.
o właśnie to jets super punkt Grimoire! jakby mechanizm ma znaczenie dla metodologii! jeśli to jest w głowie to ćwicz glowe,jeśli to jest pole to szukaj sposobów na pole. to są na prawdę różne drogi :(.
ta rozmowa mnie troche kręci w kółko. chcę dorzucić cos z innej strony - w tradycjach talizmanicznych byl zaawsze trzeci element poza tworca i przedmiotem. był czas i miejsce. moment tworzenia, pozycja planet, faza księżyca. to nie był kaprys - to byla proba wpłynięcia na cos zewnętrznego wobec samego praktykujacego. czy ktoś przy programowaniu pola uwzglednia tego typu czynniki?
ja uwzględniam fazę księżyca przy programowaniu kamieni. pełnia do przyciągania, nów do oczyszczania i ustawiania intencji od nowa. nie wiem czy to „działa” w jakimś mierzalnym sensie ale czuję że rytm jets inny. może to sugestia, może nie.
hej, zaglądam tu regularnie i czytam od jakiegoś czasu i mam głupie pytanie może - czy to „programowanie” kamienia to coś co można zrobić raz i zapomnieć, czy to musi być jakoś podtrzymywane?? niema co ukrywać, bo z tego co Jasnoslyszka pisała wcześniej wynikało że trzeba odnawiać, ale nie wiem jak często
mogę się wtrącić z czyms trochę z boku? ta rozmowa o programowaniu kamieni i polu energetycznym skojarzyła mi się z czyms co czytałem o wodzie Masaru Emoto i kryształach lodu. wiem że to kontrowersyjne i ze Emoto był krytykowany,ale tam tesz chodzi o to że intencja zostawia slad w strukturze. nie jets to to samo co tu mówicie?
Sugilitka ma racje co do Emoto. ale Edmund trafil w cos waznego intuicyjnie - pytanie o to czy intencja morze wplynac na strukture materialna jets pytaniem kture pojawia sie niezaleznie w roznych kontekstach. to ze jedna odpowiedz byla zla nie zamyka pytania. raczej mowi nam ze poprzednia proba odpowiedzi byla nieudana
no i tu wracamy do sedna tematu watku bo Cebulka pytała na początku wlasnie o to - o mechanizm zapamiętywania przez energie. przez tyle postów tańczymy wokół tego pytania trudno mi ocenić czy ktokolwiek zaproponowal choćby wstępny model tego jak to miałoby działać. macie jakies propozycje? nie musi być naukowe,moze być roboczy model ktury pomaga w praktyce
