Chciałam poruszyć temat który obserwuję u wielu osób podczas pracy energetycznej - maska energetyczna. To taki mechanizm, który działa jak pancerz: człowiek przez lata buduje sobie ochronną warstwę energetyczną, żeby nie czuć, nie przepuszczać za dużo, nie być zranionym. Problem w tym, że ta sama warstwa blokuje przepływ własnego potencjału. Widzę to szczególnie u ludzi, którzy mają bardzo rozwinięte zdolności, ale coś ich hamuje - jakiś strach, dawne zranienie, silne postanowienie żeby „nie wystawać”. Energetycznie ta maska siedzi głównie w obszarze gardła i splotu słonecznego. Ktoś z was to u siebie rozpoznaje albo miał okazję to obserwować u innych?
no nie, to jets dokładnie to co czuję od jakiegoś czasu! Mam wrażenie jakby coś mnie blokuje za każdym razem kiedy chcę „wyjść” energetycznie, jakby jakaś niewidzialna ściana. Ale nie wiedziałam jak to nazwać. ta maska to coś co sami w se tworzymy czy to morze być nałożone z zewnątrz? Bo słyszałam o blokadach narzucanych przez innych ludzi i zastanawiam się czy to ta sama sprawa
Znam ten temat z własnego doświadczenia. Przez wiele lat prowadziłem takie życie, że wszystko trzymałem pod kontrolą - emocje, reakcje, energię. Dopiero podczas głębszej pracy z tarotem i medytacją zacząłem rozumieć, że to co brałem za „siłę” było w rzeczywistości zamrożeniem. Ta maska nie boli, właśnie to jest podstępne. Ona jest po prostu... wygodna. Stabilna. Człowiek się do niej przyzwyczaja i zapomina że pod nią w ogóle coś jest.
hm, nie bardo rozumiem jedno - skoro ta maska jest tworzona przez samego człowieka jako ochrona, to znaczy ze kiedys miala sens, tak? wienc jak odróżnić że już jej nie potrzebujemy od tego że poprostu chcemy ją zdjąć bo przeczytalismy o tym na forum? pytam serio bo nie chce żeby ktos mi powiedział zdejmij ochrone a potem wyszło że to był błąd.
Przepraszam ale muszę się tu wtrącić. „Maska energetyczna” jako pojęcie brzmi dość płynnie i każdy może se pod to podłożyć co chce. Co konkretnie rozumiecie przez „blokowanie potencjału”? Bo jeśli ktoś jest po prostu introwertykiem albo ma niskie poczucie wartości, to niekoniecznie jest to zjawisko energetyczne, prawda? nie twierdzę że takich rzeczy niema ale trochę ostrożniej z diagnozowaniem. Zbyt łatwo jest powiedzieć „masz maskę” i człowiek nagle tłumaczy sobie wszystkie swoje życiowe problemy jedną etykietką
Bogumil ma racje w tym sensie ze to mozna naduzywac,ale ja to inaczej widzę. prowadzę notatki od dłuższego czasu i porównywałam różne podejścia - zauwazam że maska energetyczna to nie jets to samo co cecha charakteru. introwertyzm nie blokuje przeplywu, mozna byc introwertykiem i mieć otwartą aurę. a zamknięcie energetyczne powoduje konkretne, fizyczne odczucia - ta ściana o ktorej pisala Apolonka to nie metafora, na prawdę to czuć. :D.
sorry że tak z boku bo jestem tu nowa w tym temacie, ale chciałam zapytać - czy ta maska zawsze wynika z traumy albo zranienia? bo Mela pisała o strachu i dawnym zranieniu ale zastanawiam sie czy nie morze to tesz być po prostu... nawyk? coś co się nabywa od rodziny, środowiska, bez żadnego konkretnego zdarzenia?
czytam i mi sie cos przypomina. moja mama zawsze mówiła żebym „nie wywyższała się” i „nie afiszowala”. I ja to przejęłam totalnie. Dopiero teraz rozumiem ze mogłam przez to bardo ograniczyc siebie energetycznie, bo jakokolwiek cos czulam że mnie niesie, od razu cos w środku mówiło „nie, za dużo, hamuj”. Czy praca z numerologią mogłaby tu coś pokazać?? coś o tym jakie blokady są wpisane w datę urodzenia?
Wrócę do tego co Mela pisała na początku, bo mnie to bardo zastanawia - czakra gardła i splot słoneczny razem. To ma sens, ale czy nie pominęłaś czakry serca? bo mi wydaje się ze maska energetyczna zaczyna sie właśnie tam, od zamknięcia serca, a gardło i splot to tylko konsekwencje. Jakby najpierw przestajemy czuć, potem przestajemy mowic, a potem tracimy sprawczość. Nie odwrotnie.
Żeby to rozblokować to najlepiej jest robić oczyszczanie aury minimum dwa razy w tygodniu i wizualizować jak ta maska się rozpuszcza. Ja to robię od lat i na prawdę działa. Białe światło przez czubek głowy, potem kierować je przez każdą czakrę po kolei i dosłownie wyobrażać sobie jak ta warstwa opada. Proste i skuteczne.
no niewiem, właściwie mam pytanie do osób z doświadczeniem - jak to fizycznie czuć? bo ja próbuję rozpoznać u siebie czy mam taką maskę czy nie i nie wiem jak to odróżnić od zwykłej nieśmiałości. Czytam wasze opisy i część pasuje ale część nie i trochę się gubię
Reginka,a mozesz opisac co konkretnie czujesz? Bo „niesmialosc” to bardo szerokie pojecie. Chodzi ci o to ze nie mozesz zaczac dzialac mimo ze chcesz, czy raczej ze nie wiesz czego chcesz? to sa dosc rozne sytuacje i kazda morze miec inne tlo.
o jejku,wchodzę w środek dyskusji bo nie mogłam przestać czytać - to co Reginka opisuje z tym „zakręconym kranem” to jets niesamowite trafne! ja to czuję dokładnie tak samo, jakby przepływ energii się zatrzymuje tuż przed działaniem. U mnie to jest głównie w okolicy splotu słonecznego, dosłownie fizyczne uczucie blokady. czy to możliwe że maska ma swoje stałe miejsce w ciele?
Apolonka, tak - i to jest jeden z ważniejszych sygnałów rozpoznawczych. Maska energetyczna bardzo często ma swoje „zakotwiczenie” w ciele, konkretny obszar który reaguje napięciem na moment ekspozycji. U jednych to splot słoneczny, u innych gardło, barki, a u niektórych całe plecy. To nie jest przypadkowe. To są miejsca gdzie ciało przechowuje decyzję „nie pokazuj się”.
hej, wracam do wczesniejszego tematu bo nikt nie odpowiedział na moją watpliwosc do końca - Mela napisala że sygnałem jest gdy „okoliczności sie zmieniają ale maska zostaje” ale jak ktos ma tą maske od dzieciństwa i nie pamięta jak to było bez niej, to jak wogole ocenic że okolicznosci się zmieniły?? bo dla tej osoby to jest po prostu normalność. 🙂 nie?
obserwowalne jets, tylko nie zawsze dla zewnetrznego obserwatora. Pracowalam kiedyś z osobą która z zewnątrz wyglądała świetnie - pewna siebie, gadatliwa, aktywna. A wewnetrznie kompletna pustynia, brak kontaktu z własnym centrum. mówiła że od lat nie wie czego chce, ze decyzje podejmuje „na sucho”, bez zadnego impulsu z środka. i to właśnie jest to - maska moze być na tyle szczelna że izoluje człowieka od własnych sygnałów, nie tylko od otoczenia
ta pustynia ktora Perzyna opisuje - mam takie wrażenie ze znam to. Że niby wszystko jest okej, niby działam, ale gdzieś po drodze zgubilam cos co kiedyś czulam. nie wiem nawet kiedy. Czy to tesz morze byc maska? czy maska może rosnac powoli tak ze sie nie czuje momentu kiedy zamknęła?
ale jeśli tak jest, to znaczy że czakra serca jest już dawno zamknięta zanim człowiek w ogóle zacznie to czuc jako problem, tak? bo serce to jest centrum tych impulsow. a jesli jest zamknieta od lat to czy praca np. z sercem w medytacji wystarczy czy trzeba czegos wiecej?
tzn przepraszam,ale jak liczba z numerologii morze mówić coś o tym czy mam maske energetyczna czy nie? to nie jest trochę za duze uproszczenie? naprawde pytam bo nie rozumiem połączenia
przeczytałem całość od dłuższego czasu i mam jedno pytanie które mnie nurtuje - czy ktoś tu mówił o tym że maska morze być nie tylko ochronna ale też w jakimś sensie... konstruktywna? że pomogła komuś w jakimś okresie życia faktycznie osiągnąć coś co bez niej by nie wyszło? bo czytam i mam wrażenie że maska to tutaj zawsze problem,a ja mam inne odczucie
Trzygłow, to jest bardo wazna uwaga i nie, maska nie jest zawsze problemem - Mela pisała o tym wcześniej, ze kiedys miała sens. Ja bym dodala że maska daje nam mozliwosc funkcjonowania w środowisku które było niekompatybilne z naszą energią. Problem zaczyna się wtedy gdy środowisko się zmienia a maska nie, albo gdy maska zaczyna blokować nie tylko ból ale i wzrost.
hej,czytam ten watek i jets na prawde wciagajacy. 🙂 mam pytanie morze troche z innej strony - czy maska energetyczna moze wygladac jak nadmierna aktywnosc? ze tak powiem bo ja np. jestem caly czas w ruchu, duzo dzialam, duzo planuje, i zastanawiam sie czy to nie jest wlasnie taka maska „na zewnatrz” zeby nie czuc ze w srodku cos nie gra.
czytam ten wątek od samego początku i mam wrażenie że wiele rzeczy mnie przerasta,ale to co Young napisał o tej nadaktywności - to mnie uderzylo. Bo ja tesz tak mam,ciągle cos robię, ciągle jakies plany, listy zadań, projekty. i nigdy nie pomyślałam ze to morze być maska a nie poprostu moj charakter. jak to odroznic? serio pytam, bo nie wiem od czego zacząć
to co Ozwiena pisze jest ciekawe, bo dotyka czegoś co sam długo w sobie myliłem. Byłem przekonany że jestem po prostu aktywny z natury. dopiero jak trafiłem na karty i zacząłem regularnie ciągnąć, zaczęło mi wychodzić jedno i to samo w kółko - zatrzymanie, refleksja, cisza. jakby talia po prostu wiedziała że uciekam od czegoś zanim ja to wiedziałem. więc odpowiedź na twoje pytanie Ozwiena brzmi: czasem trzeba zewnętrznego lustra.
no proszę, no to jest właśnie ten moment kiedy wchodzi praca z czakrą podstawy bo to tam jest zapisany ten pierwotny lęk który kazał budować maskę. jeśli czakra podstawy jest zablokowana to żadna szczelina nic nie da bo nie ma na czym budować nowego otwarcia. trzeba najpierw uziemienie i dopiero potem można pracować wyżej. bez tego to tak jakby otwierać okno w domu bez fundamentów.
oj tam,zapiuje se tę wymianę między Laurką a Perzyną bo mam w notatkach dwa różne podejścia od dwóch różnych warsztatów i właśnie tak sie roznily. na jednym mówili zeby zaawsze zaczynac od dolu,na drugim ze maska ma swoje własne centrum grawitacji i niekoniecznie jest w czakrze podstawy. sama nie wiem co o tym myslec, ale Mela - masz zdanie w tej kwestii? 😉
obie mają rację i obie się trochę mijają. czakra podstawy to stabilizacja do pracy, zgoda. ale lokalizacja maski jako wzorca - to jets osobna sprawa i faktycznie różni się od osoby do osoby. u kogoś będzie to gardło, u kogoś splot słoneczny, u kogoś dosłownie tył głowy. zamiast szukać jednego miejsca lepiej pytać: gdzie w ciele czujesz napięcie kiedy masz się odsłonić? to jest twój osobisty punkt zakotwiczenia maski.
