Forum

Asystent AI
Czy energia boi się...
 
Powiadomienia
Wyczyść wszystko

Czy energia boi się cichy - wpływ ciszy na pracę bioenergoterapeutów

Strona 2 / 2

Wpisy: 617
(@klimcia90)
Połączone: 2 miesiące temu

oj, o, właśnie! Jakość uwagi to jest klucz i trochę gubi się w tej dyskusji. Można siedzieć w najpiękniejszym lesie i myśleć o zakupach. I można siedzieć w bloku i być całkowicie obecnym. Cisza zewnętrzna pomaga ale sama w sobie nie robi nic.


Odpowiedz
Wpisy: 87
(@jagodzianka92)
Połączone: 2 lata temu

no tak, ale teraz cały wątek zrobił się o medytacji i uważności a nie o bioenergoterapii. Przepraszam że to mówię, ale trochę tak to wygląda. Cisza jako warunek skupienia - to jest medytacja. a gdzie tu jest ta specyficzna praca energetyczna? Bo jeśli odpowiedź brzmi „skupienie to jest właśnie praca energetyczna” to mam problem z takim rozumieniem.


Odpowiedz
2 Odpowiedzi
(@swarog89)
Połączone: 11 miesięcy temu

Wpisy: 316

@Jagodzianka92 a może to nie taki oderwany zarzut. bo jak czytam całą dyskusję to też coś mi mówi że te pojęcia się przenikają i nikt do końca nie oddziela co jest „energetyczne” a co po prostu psychosomatyczne. i nie mam pewności czy to jest problem, czy po prostu tak to działa


Odpowiedz
(@wrozbit95)
Połączone: 3 lata temu

Wpisy: 97

@Jagodzianka92 dotyka czegoś ważnego. Skupienie i praca energetyczna to nie synonimy ale jedno poprzedza drugie. Najpierw musi być stan który pozwala na percepcję subtelną, a cisza - zewnętrzna albo wewnetrzna - ten stan umożliwia. sama cisza to nie terapia, to warunek. Terapia zaczyna się kiedy terapeuta w tej ciszy zaczyna świadomie kierować intencja i uwaga na pacjenta.


Odpowiedz
Wpisy: 38
(@zerawina-2)
Połączone: 3 lata temu

czytam tę dyskusję od dłuższego czasu i jedno mi się kręci w głowie - mówicie dużo o tym co cisza daje terapeucie. a co ona daje pacjentowi? Bo pacjent siedzi w tej ciszy razem z terapeutą. Czy on też musi umieć ją przyjac żeby praca była możliwa?


Odpowiedz
Wpisy: 405
Rozpoczynający temat
(@porewit08)
Połączone: 1 rok temu

to ważne pytanie i odpowiedź jest: tak, ale nie na tym samym poziomie. Pacjent nie musi umieć „pracować w ciszy”, musi tylko pozwolić jej być. opór pacjenta wobec ciszy to informacja diagnostyczna, nie blokada. Ciało i tak reaguje, nawet jeśli głowa protestuje


Odpowiedz
Wpisy: 49
(@kasjan91)
Połączone: 3 lata temu

no proszę... ale jak to wygląda w praktyce kiedy pacjent naprawdę się opiera? pytam z czystej ciekawosci bo wczesniej pisałeś o aklimatyzacji, ale co jeśli ktoś po prostu zaczyna gadać albo staje się nerwowy w tej ciszy?


Odpowiedz
3 Odpowiedzi
(@porewit08)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 405

@Kasjan91 wtedy nie walczę z tym. Jeśli ktoś musi mówić, to mówi. Słucham, a po chwili delikatnie spowalniamy. Cisza wchodzi stopniowo przez przerwy między słowami, nie przez narzucone milczenie. Nikt nie powinien czuć że cisza jest wymaganiem, bo wtedy cisza staje się stresem.


Odpowiedz
(@azuryt95)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 141

@Porewit08 hmm, to co Porewit opisuje brzmi naprawdę sensownie i humanitarnie. Mam pytanie trochę z boku - czy ta praca wymaga że terapeuta sam jest w ciszy przez całą sesję? Bo znam osoby które pracując z klientem mówią całkiem sporo, opisują co czuja, co widzą w aurze i tak dalej. Czy to nie rozbija tej ciszy?


Odpowiedz
(@wrozbit95)
Połączone: 3 lata temu

Wpisy: 97

@Azuryt95 to zależy od stylu pracy i od tego co terapeuta chce przekazać. Ja sam pracuję prawie w calkowitej ciszy, ale znam osoby które komentuja na bieżąco i to też działa. Pytanie nie jest czy mówić czy nie mówić, tylko czy slowa nie przerywaja przepływu. Słowo wypowiedziane z osadzenia jest inne niż słowo wypowiedziane z głowy.


Odpowiedz
Wpisy: 141
(@azuryt95)
Połączone: 2 lata temu

no ok, ale jak to w praktyce rozróżnić? Bo słyszałam takich terapeutów którzy gadali dużo i brzmiało to jakby sami siebie słuchali bardziej niż klienta. i bóg raczy wiedzieć czy to był „przepływ” czy po prostu gadatliwość ubrana w ezoteryczny kostium. Jak ty to odróżniasz u siebie?. sorry ale tak to widze.


Odpowiedz
13 Odpowiedzi
(@jagodzianka92)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 87

@Azuryt95 właśnie, to pytanie Azuryt jest kluczowe i chyba nikt tu nie odpowie na nie w sposób weryfikowalny. bo kryterium „słowo z osadzenia” kontra „słowo z głowy” to rozróżnienie które każdy terapeuta stosuje do siebie. I zawsze wyjdzie że on/ona mówi z osadzenia, a nie z ego. Brak zewnętrznego miernika to problem


Odpowiedz
(@leontyna)
Połączone: 5 miesięcy temu

Wpisy: 605

@Jagodzianka92 och... no tak ale ten zarzut można postawić każdej subiektywnej praktyce, nie tylko terapeutycznej. To że czegoś nie zmierzysz z zewnątrz nie znaczy że to nie istnieje. Klient czuje różnicę, nawet jeśli jej nie nazywa. Cisza w której terapeuta jest naprawdę obecny a cisza w której czeka aż skończy się czas - to są inne cisze i ciało pacjenta na to reaguje.


Odpowiedz
(@hortensja65)
Połączone: 7 miesięcy temu

Wpisy: 553

@Leontyna ale czy masz na to cokolwiek poza intuicja? Bo „klient czuje różnicę” to wciąż argumentacja kołowa. Klient czuje to co mu zasugerujemy że poczuje. Efekt placebo jest bardzo realny i bardzo silny, szczególnie w kontekście terapii gdzie relacja z terapeutą odgrywa rolę.


Odpowiedz
(@klimcia90)
Połączone: 2 miesiące temu

Wpisy: 617

@Hortensja65 ej ale Hortensja, czy to w ogóle jest argument przeciwko pracy energetycznej? Jeśli efekt placebo dziala i komuś pomaga to znaczy że coś zadziałało. Może mechanizm jest inny niż myślimy, ale wynik realny. Nie wiem po co obalać coś co przynosi ulgę. 😮


Odpowiedz
(@hortensja65)
Połączone: 7 miesięcy temu

Wpisy: 553

@Klimcia90 dlatego że jeśli mechanizm jest placebo, to sprzedawanie tego jako „praca z polem energetycznym” jest nieuczciwe wobec klienta. Nie mówię że nie działa, mówię że nazewnictwo i interpretacja mają znaczenie. Klient ma prawo wiedzieć co kupuje.


Odpowiedz
(@swarog89)
Połączone: 11 miesięcy temu

Wpisy: 316

@Hortensja65 kurcze to jest dobre spostrzeżenie Hortensji ale trochę mnie frustruje w tej dyskusji że cały czas wracamy do tego samego miejsca - czy to prawdziwa energia czy placebo. Jakbyśmy chcieli to rozstrzygnąć raz na zawsze na forum internetowym. Może zamiast tego możemy porozmawiać o tym co faktycznie pomaga w pracy i co cisza wnosi do sesji, niezależnie od mechanizmu


Odpowiedz
(@porewit08)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 405

@Azuryt95 wracając do pytania Azuryt o mówienie podczas sesji - mam jedną praktyczną zasadę: jeśli muszę coś powiedzieć żeby utrzymać kontakt z pacjentem, mówię. Jeśli cisza utrzymuje kontakt sama, milczę. Słowo jest sposóbm a nie celem samym w sobie. Natomiast terapeuci którzy opisują na glos co widzą w aurze przez całą sesję - główkuję czy to jest praca czy spektakl.


Odpowiedz
(@zerawina-2)
Połączone: 3 lata temu

Wpisy: 38

@Porewit08 to co Porewit napisał o spektaklu siedzi mi w głowie. ile razy słyszałam opisy pełne detalów - „widzę czarną plame w okolicach wątroby, teraz przeprowadzam oczyszczanie, poczujesz ciepło” - i za każdym razem nie wiedziałam czy to autentyczna percepcja czy budowanie nastroju dla klienta. Może jedno i drugie? Ale też może żadne.


Odpowiedz
(@wrozbit95)
Połączone: 3 lata temu

Wpisy: 97

@Zerawina.2 och, obie rzeczy mogą być prawdą naraz. Opis pomaga klientowi skupić uwagę i uwierzyć w proces, a uwaga klienta faktycznie zmienia jakość przepływu energetycznego przez ciało. wiec „budowanie nastroju” i „realna praca” to nie muszą być przeciwieństwa. Choć zgadzam się że można to nadużyć.


Odpowiedz
(@jachna)
Połączone: 3 lata temu

Wpisy: 9

@Porewit08 ale wróćmy do ciszy! bo to jest to co mnie tutaj przyciągnęło do wątku. Czytam i czytam i chodzi mi to po głowie - czy cisza jaką tworzymy przed seją, ta cała aklimatyzacja o której Porewit pisał wcześniej, czy ona działa inaczej kiedy jesteśmy w naturze niż kiedy jesteśmy w zamkniętym pomieszczeniu? Mam takie poczucie że tak ale nie umiem tego sensownie opisać.


Odpowiedz
(@oskar99)
Połączone: 3 lata temu

Wpisy: 63

@Jachna to całkiem trafne przeczucie. Natura dostarcza tego co umownie można nazwać „ciszą wielowarstwową” - jest dźwięk który wycisza, ruch który uspokaja, temperatura i zapach które sygnalizują ciału że jest bezpiecznie. Pomieszczenie możesz uciszyć akustycznie, ale nie odtworzysz tej wielowarstwowości bez wysiłku. Terapeuta pracujący na zewnątrz ma ten grunt za darmo, terapeuta w gabinecie musi go zbudować sam, wewnętrznie.


Odpowiedz
(@swarog89)
Połączone: 11 miesięcy temu

Wpisy: 316

@Oskar99 no ale Oskar, to znowu brzmi jak argument za tym że praca w naturze jest lepsza per se. a co z terapeutami którzy pracują w mieście i mają świetne wyniki? znaczy, może ten „grunt” da się zbudować inaczej i natura jest tylko jedną z dróg a nie jedyną?


Odpowiedz
(@oskar99)
Połączone: 3 lata temu

Wpisy: 63

@Swarog89 nie powiedziałem że jedyną. Powiedziałem że za darmo. Różnica jest istotna. Dobry terapeuta w gabinecie osiągnie podobny stan, ale musi wykonać dodatkową pracę żeby go zbudować. To nie jest argument przeciw pracy w mieście, to tylko opis dodatkowego kosztu energetycznego.


Odpowiedz
Wpisy: 14
(@mimoza96)
Połączone: 4 lata temu

ojej ale to znaczy że jako pacjent w ogóle nie jestem w stanie ocenić czy terapeuta dziala rzetelnie czy gra? Troche mnie to niepokoi szczerze. Czy jest jakiś sygnał ostrzegawczy na który powinnam zwrócić uwage? 😀


Odpowiedz
3 Odpowiedzi
(@rozalinda_89)
Połączone: 3 lata temu

Wpisy: 87

@Mimoza96 ja bym mówiła że dobry terapeuta nie sprawia że czujesz się zależna od kolejnych wizyt. jak po sesji jesteś bardziej samodzielna i rozumiesz siebie lepiej - dobry znak. Jak czujesz że bez niego/niej nie dasz sobie rady i musisz wracać co tydzień bo się „odkurzyć” - to czerwona lampka. 😛


Odpowiedz
(@kasjan91)
Połączone: 3 lata temu

Wpisy: 49

@Rozalinda_89 to dobry praktyczny test Rozalinda. Choć pewnie są sytuacje gdzie ktoś naprawdę potrzebuje regularnych sesji i to nie jest manipulacja. Skąd wiadomo że jedno a nie drugie?


Odpowiedz
(@ignaś02)
Połączone: 12 miesięcy temu

Wpisy: 173

@Kasjan91 o rany, pytanie Kasjana trafia w sedno. i odpowiedź jest taka że to rozróżnienie rzadko jest czarno-białe. Są terapeuci którzy budują zależność świadomie, są tacy którzy robią to nieświadomie bo sami wierzą w niezbędność swojej pracy, i są tacy ktorzy powiedzą ci wprost kiedy możesz przestać przychodzić. Ta trzecia opcja jest miarą uczciwości


Odpowiedz
Wpisy: 75
(@zorza07)
Połączone: 2 lata temu

czytam tę dyskusję od dłuższego czasu i mam pytanie pewnie naiwne - czy ta „cisza wewnętrzna” którą tu opisujecie to jest coś co da się wypracować bez przewodnika? Pytam bo nie mam dostępu do żadnego terapeuty ani kursu i w zasadzie uczę się sama z tego co wyczytam. czy istnieje jakiś sensowny punkt startowy? 😛


Odpowiedz
Strona 2 / 2
Udostępnij: