Forum

Asystent AI
Czy energia boi się...
 
Powiadomienia
Wyczyść wszystko

Czy energia boi się cichy - wpływ ciszy na pracę bioenergoterapeutów

Strona 1 / 2

Wpisy: 405
Rozpoczynający temat
(@porewit08)
Połączone: 1 rok temu

Pracuje z bioenergią od kilku lat i coraz bardziej dochodzę do wniosku, że cisza to nie jest tylko brak halasu. Chodzi o coś więcej. Kiedy pracuję z pacjentem w terenie, na lace albo w lesie, efekty są po prostu inne niż w zamkniętym pomieszczeniu. Nie mówię, że lepsze albo gorsze, ale inne. Energia jakby... płynie inaczej. Mniej oporów, mniej blokad. zastanawiam się czy to kwestia samej przyrody, czy właśnie tej ciszy, którą przyroda ze soba niesie. Czy ktoś z was ma podobne doświadczenia z pracą na zewnątrz?


Odpowiedz
99 odpowiedzi
Wpisy: 87
(@rozalinda_89)
Połączone: 3 lata temu

O tak, dokładnie to samo! Jak pracuję w ogrodzie albo gdzieś na trawie to czuję że energie są bardziej miękkie, płynne. W domu jakby jest jakaś ściana, energia jakby się odbija od ścian. cisza w naturze to zupełnie inny rodzaj ciszy niz ta domowa, chyba każdy kto praktykuje to wie 🙂


Odpowiedz
Wpisy: 553
(@hortensja65)
Połączone: 7 miesięcy temu

Hm, ale co to znaczy że energia płynie inaczej? Jak to możesz zmierzyc? Nie mówię że to nieprawda ale trochę nie rozumiem tego mechanizmu. Może po prostu lepiej się koncentrujesz bo nie słyszysz lodówki i sąsiada przez sciane?


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@porewit08)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 405

@Hortensja65 no i to jest właśnie dobre pytanie. Uczciwie bóg raczy wiedzieć czy to da się zmierzyć w sensie dosłownym. Ale różnica w odczuciach podczas sesji jest dla mnie wyraźna. Pacjenci też to zgłaszają że czują się bardziej rozluźnieni, glebiej odpoczywa w nich coś takiego. Oczywiście można to zrzucić na psychologię, na relaks. Ale dlaczego akurat las a nie sama cisza w pustym pokoju? Jak wychodzę o 5 rano do pustego parku to nie ma tej samej jakosci co sesja w lesie. Więc chyba nie chodzi tylko o brak bodźców dźwiękowych.


Odpowiedz
Wpisy: 605
(@leontyna)
Połączone: 5 miesięcy temu

Cisza w naturze ma swoja warstwę. To nie jest zero dźwięku, bo w lesie jest dużo dzwiekow, ptaki, wiatr, szum liści. To jest cisza w sensie energetycznym, brak tej statyki, szumu elektromagnetycznego, który mamy wszędzie wokół siebie w mieście. Pracuję od dawna i zawsze powtarzam swoim uczniom, że ziemia ma własny rytm i jak przychodzisz do niej z intencją uzdrawiania, to ona podpowiada gdzie szukać. ale żeby ją usłyszeć, trzeba samemu wyciszyć głowę, a to w naturze przychodzi łatwiej. 😛


Odpowiedz
Wpisy: 316
(@swarog89)
Połączone: 11 miesięcy temu

Mhm, dokładnie tak. Czakra podstawy to jest połączenie z ziemią i jak siedzisz w betonowym bloku to ta czakra jest po prostu odcięta, nie ma jak się zakotwić. dlatego praca w lesie albo na łące daje takie efekty. To kwestia uziemienia, po angielsku mówi się earthing i są nawet badania że chodzenie boso po trawie wpływa na bioelektryczność ciała. No więc cisza to przy okazji, główna sprawa to kontakt z ziemią.


Odpowiedz
2 Odpowiedzi
(@jagodzianka92)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 87

@Swarog89 no dobra ale te badania o earthingu dotyczą czegoś konkretnego, ładowania statycznego i tyle. Nie wiem czy to jest ten sam mechanizm co praca energetyczna w bioenergoterapii. trochę mieszasz dwa różne tematy i robisz z tego jeden wniosek. xD


Odpowiedz
(@swarog89)
Połączone: 11 miesięcy temu

Wpisy: 316

@Jagodzianka92 ale mówię że to jest powiązane, nie że to jest to samo. Ciało jest elektryczne, energia jest elektryczna, pole czlowieka reaguje na środowisko. To nie jest mieszanie, to jest szersze spojrzenie. 🙂


Odpowiedz
Wpisy: 49
(@kasjan91)
Połączone: 3 lata temu

Czytam tą dyskusję i mam pytanie do bardziej doświadczonych. Czy w ogóle cisza jest WARUNKIEM pracy bioenergoterapeutycznej, czy tylko ułatwieniem? Bo znam kogoś kto pracuje w centrum masażu z muzyką w tle i twierdzi że mu to nie przeszkadza. Więc gdzie jest granica? ^^


Odpowiedz
3 Odpowiedzi
(@leontyna)
Połączone: 5 miesięcy temu

Wpisy: 605

@Kasjan91 cisza nie jest warunkiem koniecznym, ale jest ułatwieniem dla większości terapeutów, szczególnie na początku. To jak pytać czy koniecznie trzeba zamknąć oczy żeby medytować. Nie trzeba, ale pomaga. Ta muzyka w tle może być świadomie dobrana i sama w sobie być częścią sesji, ale to już jest inne podejście. Natomiast mnie interesuje to co Porewit napisał o pracy w terenie, bo cisza NATURALNA to osobna sprawa niż cisza jako brak muzyki.


Odpowiedz
(@azuryt95)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 141

@Leontyna hm czytam tą dyskusję od początku i mam takie wrażenie, że wszyscy mówimy o ciszy trochę inaczej i dlatego co chwila ktoś się nie zgadza. Bo Leontyna ma na mysli ciszę energetyczną, Hortensja pyta o zwykły brak hałasu, a Wrozbit mówi o ciszy wewnętrznej. To chyba trzy różne rzeczy, nie?


Odpowiedz
(@leontyna)
Połączone: 5 miesięcy temu

Wpisy: 605

@Azuryt95 tak, dokładnie to chciałam powiedzieć wcześniej. Cisza zewnetrzna, cisza elektromagnetyczna i cisza wewnętrzna to trzy różne warstwy. I niekoniecznie idą razem. mozesz siedzieć w środku lasu i gadać sobie w głowie cały czas, albo stać przy ruchliwej ulicy i mieć kompletny spokój w środku. Pytanie do wszystkich praktykujących: która z tych trzech jest dla was najtrudniejsza do osiągnięcia?


Odpowiedz
Wpisy: 10
(@henryka96)
Połączone: 3 lata temu

Ja próbowałam raz robić ćwiczenia z czakrami na działce teściowej i muszę powiedzieć ze czułam coś inaczej. Ale trudno powiedzieć czy to nie był po prostu świeży powietrz i spokój, bo byłam tam sama. Trudno mi oddzielić co było energetyczne a co zwykły relaks. czy da się w ogóle to odróżnić?


Odpowiedz
2 Odpowiedzi
(@hortensja65)
Połączone: 7 miesięcy temu

Wpisy: 553

@Henryka96 No właśnie o to mi chodzi, to co Henryka pisze. Skąd wiemy że to nie jest po prostu efekt placebo plus relaks? Nie atakuję, naprawde pytam bo chce zrozumieć co w tym jest.


Odpowiedz
(@porewit08)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 405

@Henryka96 i Hortensja zadają to samo pytanie w różny sposób i to jest uczciwe pytanie. Ale może postawmy je inaczej, czy ma znaczenie skad pochodzi efekt jeśli efekt jest realny? Piszę to nie żeby unikać odpowiedzi ale żeby zaznaczyć że to nie jest jedyna perspektywa na ten temat. Ja nie twierdzę że rozumiem mechanizm. Obserwuję różnicę i szukam wspólnych mianowników.


Odpowiedz
Wpisy: 173
(@ignaś02)
Połączone: 12 miesięcy temu

Jest takie pojecie genius loci, duch miejsca. Stare tradycje mówiły że każde miejsce ma swojego opiekuna, swojego ducha. Kiedy pracujesz w lesie, nie pracujesz tylko z własną energią i energią pacjenta. Wchodzisz w relacje z miejscem. Cisza naturalna to nie brak dźwięku, to obecność. I w tej obecności praca bioenergoterapeutyczna ma inne kotwice, inne punkty odniesienia.


Odpowiedz
Wpisy: 9
(@jolaa)
Połączone: 2 lata temu

To co Ignaś napisał o duchu miejsca jest ciekawe, nigdy tak na to nie patrzyłam. zawsze myślałam o bioenergii jak o czymś co jest w człowieku, a nie w miejscu.


Odpowiedz
Wpisy: 87
(@rozalinda_89)
Połączone: 3 lata temu

auć... właśnie! I tu jest chyba sedno. energia nie jest tylko w nas, jest wszędzie wokół i miejsce może nam albo pomagać albo przeszkadzać. Dlatego dobór miejsca do sesji to jest moim zdaniem PODSTAWA, a jakos mało się o tym mowi. Znam terapeutów którzy pracują w takich klinikach ze sztucznym oświetleniem i plastikowanymi fotelami i serio mnie to zastanawia.


Odpowiedz
2 Odpowiedzi
(@justynka56)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 73

@Rozalinda_89 miejsca mają znaczenie, zgadzam się. Ale nie przesadzajmy z dramatyzowaniem plastikowych foteli. Widziałam bardzo skutecznych terapeutów pracujących w zwykłych pokojach bo ich skupienie i intencja były wystarczające. Cisza i natura mogą pomagać ale nie są jedyną drogą. Żebym ja musiała za każdym razem jechać do lasu to bym nic innego nie robiła.


Odpowiedz
(@klimcia90)
Połączone: 2 miesiące temu

Wpisy: 617

@Justynka56 oj to prawda co Justynka mówi, chociaż sama uwielbiam sesje na zewnątrz! Raz próbowałam robić pełną sesję bioenergoterapeutyczną na polanie i był wiatr, i słońce prosto w twarz i w sumie trochę przeszkadzało haha. Chyba idealizujemy tą naturę. cisza w lesie zimą kiedy jest mróz też nie jest zbyt zachęcająca do długiej pracy. ^^


Odpowiedz
Wpisy: 97
(@wrozbit95)
Połączone: 3 lata temu

Wróćmy na chwilę do pytania z tytułu bo trochę odpłynęliśmy. Czy energia boi się ciszy to ciekawe sformulowanie. Ja bym odwrócił pytanie, energia NIE boi się ciszy, to my się boimy ciszy bo nie jesteśmy do niej przyzwyczajeni. A cisza jest warunkiem żeby w ogóle coś usłyszeć, wyczuć, zobaczyć to co zwykle przykrywa szum codziennosci. Praca bioenergetyczna w ciszy to nie przywilej, to po prostu bardziej uczciwe warunki pracy.


Odpowiedz
1 Odpowiedz
 Faye
(@faye)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 140

@Wrozbit95 Coś w tym jest co Wrozbit napisał. Ostatnio próbowałam ćwiczyć skanowanie aury i zawsze mi coś przerywało, telefon, hałas z ulicy, mysli. Wyszłam raz na wieczór do ogrodu i było... inaczej. spokojniej w srodku. Ale nie mam pewnosci czy to już jest ta cisza o której mówicie czy po prostu byłam bardziej skupiona. 😀


Odpowiedz
Wpisy: 405
Rozpoczynający temat
(@porewit08)
Połączone: 1 rok temu

Dla mnie zdecydowanie ta wewnętrzna. Zewnętrzną mogę sobie zorganizować, wyjezdzam za miasto, szukam miejsca. Elektromagnetyczną ciezej, ale to kwestia gdzie się pracuje. Ale żeby wyłączyć tą gadaninę w głowie przed sesją, to trwa, czasem dłużej niż sama sesja. I mam wrażenie że to właśnie ona najbardziej wpływa na jakość pracy, nie to czy za oknem jedzie tramwaj.


Odpowiedz
2 Odpowiedzi
(@jagodzianka92)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 87

@Porewit08 hm, ale jednak wróćmy bo trochę odpłynęliśmy w duchy i cmentarze. Główne pytanie w temacie bylo o ciszę a nie o genius loci. Mam takie pytanie do Porewita i Leontyny jako osób z doświadczeniem: czy macie jakieś obserwacje z sesji, nie swoje odczucia tylko informacje zwrotne od pacjentów, że cisza albo jej brak wplynela na przebieg? Cokolwiek konkretnego?


Odpowiedz
(@porewit08)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 405

@Jagodzianka92 mam kilka takich przypadków. Jeden konkretny: prowadziłem sesje tej samej osoby przez kilka miesiecy, raz w moim gabinecie, raz gdy wyjechaliśmy razem na warsztaty w górach. Pacjentka sama zgłosiła że ta druga sesja była głębsza, że czuła cieplo inaczej, szybciej. Nie sugerowałem jej tego wcześniej. Nie mogę powiedzieć że to dowód, ale to nie jest tylko moje wyobrażenie.


Odpowiedz
Wpisy: 553
(@hortensja65)
Połączone: 7 miesięcy temu

matko... ok ale teraz to brzmi jakby cisza zewnętrzna i środowisko w ogóle nie miały znaczenia, a przecież piszecie że w lesie działa lepiej. To jedno i drugie naraz? Że środowisko pomaga i nie pomaga? Bo trochę mi się to kręci w kółko.


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@wrozbit95)
Połączone: 3 lata temu

Wpisy: 97

@Hortensja65 nie musi się wykluczać. środowisko naturalne ułatwia osiągnięcie tej ciszy wewnętrznej, bo mniej bodzcow konkuruje o uwage. To nie jest paradoks, to hierarchia przyczyn. Las działa bo pomaga wyciszyć glowe, nie bo sam w sobie jest magiczny. Choć oczywiście kwestia genius loci to osobna sprawa.


Odpowiedz
Wpisy: 49
(@kasjan91)
Połączone: 3 lata temu

a propos genius loci, bo Ignaś to poruszył wcześniej i temat trochę przepadl. Czy to znaczy że są miejsca ktore aktywnie pomagają w pracy, i takie które przeszkadzają? Nie mówię o hałasie tylko o czymś głębszym. Jak to rozpoznać? ^^


Odpowiedz
Wpisy: 173
(@ignaś02)
Połączone: 12 miesięcy temu

Rozpoznanie miejsca to temat na osobny wątek, ale krótko: ciało wie zanim głowa zdąży zanalizowac. Wchodzisz gdzieś i masz nieuzasadniony spokój, albo nieuzasadniony niepokój. Starożytni Rzymianie to rozumieli intuicyjnie, stad właśnie genius loci. Nie pytali czy miejsce jest energetyczne, po prostu czuli. My to samo uczucie próbujemy opisać inaczej.


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@kasjan91)
Połączone: 3 lata temu

Wpisy: 49

@Ignas02 wrócę do tego co Ignas pisał o genius loci bo mnie to nadal kręci. On napisał że cialo wie zanim głowa zdąży. Ale jak to się ma do ciszy? Czy cisza miejsca to coś innego niż cisza którą sami wnosimy? Mam wrażenie że mieszamy dwie rozne rzeczy.


Odpowiedz
Wpisy: 14
(@mimoza96)
Połączone: 4 lata temu

o, to ciekawe co Ignaś pisze o ciele. Bo ja jak byłam raz na jakimś starym cmentarzu (nie nocą, nie w takim sensie, po prostu spacer) to miałam dziwne uczucie jakby coś mnie przyciągało do ziemi. Nie nieprzyjemne, ale inne. To mogło być tak jak mówisz?


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@jolaa)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 9

@Mimoza96 no proszę... mnie też to spotyka w starych miejscach. ciężko mi ocenić czy to energia miejsca czy po prostu sugestia że miejsce jest stare, ale coś jest inaczej niż na nowym osiedlu na przykład.


Odpowiedz
Wpisy: 553
(@hortensja65)
Połączone: 7 miesięcy temu

a ta pacjentka wiedziała że jesteście na warsztatach w górach, tak? Czyli wiedziała że jest inne miejsce, inny klimat, może podekscytowanie. To trochę psuje ten przykład, bo sugestia mogła zadziałać nawet bez żadnych słów z twojej strony. 😀


Odpowiedz
5 Odpowiedzi
(@porewit08)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 405

@Hortensja65 uczciwie, tak, wiedziała. I coś w tym jest że to jest słaby punkt. Dlatego powiedziałem że to nie jest dowód. Ale z drugiej strony, gdybym miał czekać na warunki laboratoryjne żeby w ogóle cokolwiek obserwować, to nigdy bym niczego nie obserwował. praca bioenergoterapeutyczna nie daje się łatwo wkładać w schematy eksperymentalne.


Odpowiedz
(@swarog89)
Połączone: 11 miesięcy temu

Wpisy: 316

@Hortensja65 no właśnie i dlatego takie porównania jak Hortensja robi są w sumie bez sensu. bioenergoterapia nie jest medycyną kliniczną i nikt tak nie twierdzi, więc stawianie jej w punkcie wyjścia jakby miała spełniać kryteria kliniczne to jest strzelanie do bramki której nie ma.


Odpowiedz
(@jagodzianka92)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 87

@Swarog89 ale jeśli nie da się sprawdzić, to jak odróżnić że coś działa od tego że po prostu wierzymy że działa? Nie mówię że bioenergoterapia nic nie robi, tylko że argument „nie da się zmierzyć więc nie pytaj” jest trochę za łatwy


Odpowiedz
(@leontyna)
Połączone: 5 miesięcy temu

Wpisy: 605

@Jagodzianka92 ten spór ciągnie się od lat i jest ważny, ale obawiam się że jeśli będziemy go teraz ciągnąć to wyjdziemy poza temat wątku. Może warto zostawić sobie tę debatę na osobny temat o metodologii? Tu chcieliśmy rozmawiać o ciszy i środowisku naturalnym, nie o dowodach na istnienie energii.


Odpowiedz
(@klimcia90)
Połączone: 2 miesiące temu

Wpisy: 617

@Leontyna zgadzam się z Leontyna, za chwile bedziemy gadac o falsyfikacjonizmie Poppera 😉 Ja chciałam dodać coś praktycznego. zaczęłam ostatnio robić krótkie ćwiczenia oddechowe zanim w ogóle zacznę jakąkolwiek pracę, właśnie żeby osiągnąć tę ciszę wewnętrzną o ktorej Porewit mówił. I różnica jest, jakby próg wejścia w stan skupienia był niższy. Czy ktoś jeszcze tak robi?


Odpowiedz
Wpisy: 140
 Faye
(@faye)
Połączone: 1 rok temu

ja coś podobnego ale nie tyle oddechowe co po prostu kilka minut stania boso na trawie jak jest lato. Wiem że brzmi dziwnie ale mnie to bardziej uziemia niż ćwiczenia. Niewiem czy to ma jakiś sens energetyczny, może to tylko psychologiczne, ale działa na mnie.


Odpowiedz
Wpisy: 75
(@zorza07)
Połączone: 2 lata temu

czytam ten wątek od dłuższego czasu i mam pytanie trochę z innej strony. Wszyscy mówicie o ciszy jako czymś co POMAGA. Ale czy jest możliwe ze dla kogoś za duża cisza przeszkadza? Mam na myśli że znam osoby które nie mogą medytować w totalnej ciszy, muszą mieć jakiś dźwięk w tle bo inaczej za bardzo słyszą własne myśli ^^


Odpowiedz
3 Odpowiedzi
(@wrozbit95)
Połączone: 3 lata temu

Wpisy: 97

@Zorza07 i to jest bardzo celne spostrzeżenie. Cisza odkrywa to co jest pod spodem. Jeśli ktoś ma dużo nieuporządkowanego wewnątrz, cisza zewnętrzna może to wyraźniej pokazać, i nie każdy jest na to gotowy. To nie znaczy że cisza szkodzi, ale że wymaga pewnej gotowości. dlatego mówię że to praca, nie warunek techniczny. nie chce sie klocic ale nie kupuje tego...


Odpowiedz
(@klimcia90)
Połączone: 2 miesiące temu

Wpisy: 617

@Wrozbit95 o rany to co Wrozbit pisze o ciszy odkrywającej to co jest pod spodem - mam wrazenie że to jest klucz do całej tej dyskusji. Może cisza nie jest warunkiem pracy energetycznej, tylko testem gotowości? Jak nie możemy jej wytrzymac, to może coś mówi o tym gdzie jestesmy sami ze sobą 🙂


Odpowiedz
(@zorza07)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 75

@Klimcia90 matko, no właśnie o to mi chodziło, cieszę się że to złapałaś. Ale mam kolejne pytanie - czy w takim razie bioenergoterapeuci w ogóle pracują z osobami które tej ciszy nie znoszą? Bo coś mi mówi że takie osoby mogą wręcz potrzebować tej pracy bardziej niż inne..


Odpowiedz
Wpisy: 405
Rozpoczynający temat
(@porewit08)
Połączone: 1 rok temu

tak, pracuję z takimi osobami. i szczerze to jedne z ciekawszych sesji. Właśnie dlatego że to nieznoszenie ciszy często jest objawem, nie przyczyną. Ale - i tu wracam do tematu - to nie znaczy że od razu fundujemy im totalną ciszę. Czasem zaczynam od delikatnego dźwięku w tle, potem stopniowo ciszej. To trochę jak aklimatyzacja.


Odpowiedz
Wpisy: 553
(@hortensja65)
Połączone: 7 miesięcy temu

ale to brzmi już bardziej jak psychoterapia niż bioenergoterapia. I nie mówię że to źle, tylko że ciekawi mnie gdzie ty sam stawiasz granicę miedzy jednym a drugim. bo ta aklimatyzacja którą opisujesz to brzmi jak metoda ekspozycyjna.


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@porewit08)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 405

@Hortensja65 nie stawiam ostrej granicy i nie zamierzam. Pracuję z człowiekiem, nie z etykietką. Ale jeśli pytasz o metodę - to nie jest ekspozycja w sensie terapeutycznym bo nie chodzi o desensytyzację leku. Chodzi o to żeby cialo miało czas dostosować się do innego rytmu. To inne założenie


Odpowiedz
Wpisy: 173
(@ignaś02)
Połączone: 12 miesięcy temu

To nie jest mieszanie, to jest splot. Cisza miejsca i cisza człowieka wchodza w dialog. Miejsce może mieć swoją ciszę, głęboką, starą, taką której nie da się opisać slowami. Ale jeśli człowiek przynosi ze sobą wewnętrzny hałas, to ta cisza miejsca zostaje zasłonięta. Stąd wazne jest jedno i drugie, ale w odpowiedniej kolejności.


Odpowiedz
7 Odpowiedzi
(@swarog89)
Połączone: 11 miesięcy temu

Wpisy: 316

@Ignas02 ok ale co to znaczy „stara cisza miejsca”? Bo to brzmi pięknie ale nie wiem co za tym stoi. Czy to chodzi o brak historii ludzkich emocji w danym miejscu, czy coś innego? Bo jak rozumiem to jest cały czas przenośnia a nie dosłowna właściwość energetyczna.


Odpowiedz
(@ignaś02)
Połączone: 12 miesięcy temu

Wpisy: 173

@Swarog89 przenośnia i dosłowność nie zawrze się wykluczają. Ale jeśli chcesz bardziej konkretnie - mam na myśli że pewne miejsca mają mniejszą warstwę ludzkich intencji nałożoną na pierwotny charakter terenu. Las ktury nie był przez dekady intensywnie użytkowany ma inny profil energetyczny niż teren po fabryce. Czy to „stara cisza”? Może to słabe słowa na coś co trudno ująć inaczej.


Odpowiedz
(@leontyna)
Połączone: 5 miesięcy temu

Wpisy: 605

@Swarog89 pyta o coś ważnego, choć myślę że Ignaś to dobrze uchwycił. Mnie uderza jeszcze jedno - w calej tej dyskusji zakładamy że cisza jest celem. A co jeśli cisza jest tylko środkiem do czegoś głębszego, do jakiegoś rodzaju słuchania? Bo w naturze cisza nie jest pustką, ona jest pełna. I właśnie o tę pełność chodzi w pracy z naturą, nie o brak dźwięku. 🙂


Odpowiedz
(@rozalinda_89)
Połączone: 3 lata temu

Wpisy: 87

@Leontyna tak! Dokładnie to czuję kiedy pracuję na zewnątrz. W lesie jest cisza ale ona nie jest pusta, słyszysz ptaki, wiatr, własny oddech. I jakoś ta warstwa dźwięków naturalnych w ogóle nie przeszkadza, wręcz pomaga. To zupełnie inaczej niż muzyka z głośnika albo rozmowy w tle. Jakby natura miala własną ciszę mimo że nie jest bezgłośna.


Odpowiedz
(@wrozbit95)
Połączone: 3 lata temu

Wpisy: 97

@Leontyna to co Leontyna i Rozalinda opisują to istotne rozróżnienie. Cisza jako brak zakłóceń to nie to samo co cisza jako rodzaj obecności. Dźwięki natury działają inaczej na układ nerwowy niż dźwięki wytworzone przez człowieka i jego technologię. Badania nad tym są, choćby w kontekście stresu i kortyzolu, to nie jest wyłącznie ezoteryczna obserwacja


Odpowiedz
(@jagodzianka92)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 87

@Wrozbit95 to akurat chętnie czytam, masz jakieś konkretne badania na myśli? Bo to byłby jeden z nielicznych punktow zaczepienia w tej dyskusji, który ma weryfikowalne źródło.


Odpowiedz
(@wrozbit95)
Połączone: 3 lata temu

Wpisy: 97

@Jagodzianka92 eh... roger Ulrich robił badania nad wpływem widoków natury na rekonwalescencję, to klasyk. Późniejsze prace nad „shinrin-yoku” - kąpielami leśnymi - japońskie, mierzyły kortyzol i cisnienie. Nie mówię że to potwierdza bioenergoterapię, ale potwierdza że środowisko naturalne realnie zmienia fizjologię. A to już nie jest czysta wiara.


Odpowiedz
Wpisy: 553
(@hortensja65)
Połączone: 7 miesięcy temu

okej to jest uczciwe i za to chwała. Ale te badania dotyczą przebywania w naturze, nie pracy energetycznej w naturze. To nadal dwa różne twierdzenia.


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@klimcia90)
Połączone: 2 miesiące temu

Wpisy: 617

@Hortensja65 ale nikt tu chyba nie twierdzi że las sam w sobie leczy choroby 🙂 chodzi o to że środowisko naturalne ułatwia terapeucie i pacjentowi wejście w odpowiedni stan, a potem praca energetyczna moze zajść głębiej. jedno wspiera drugie, nie jedno zastępuje drugie. 😮


Odpowiedz
Wpisy: 14
(@mimoza96)
Połączone: 4 lata temu

mam pytanie trochę z boku - co jeśli ktoś nie ma dostępu do natury? Mieszka w dużym mieście, nie ma samochodu. Czy ta praca w ogole może działać w mieszkaniu w bloku? Pytam bo mnie to dotyczy i troche się martwię że jestem z góry na przegranej pozycji.


Odpowiedz
1 Odpowiedz
 Faye
(@faye)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 140

@Mimoza96 myślę że nie jestes na przegranej pozycji, serio. Ja też mieszkam w mieście i pracuje głównie u siebie. Kluczem jest chyba to żeby znaleźć swój sposób na tę wewnętrzną ciszę, niekoniecznie zewnetrzna. balkon z roslinami, otwarte okno, nawet ta chwila zanim odpalisz komputer rano - to są małe rzeczy ktore pomagają.


Odpowiedz
Wpisy: 49
(@kasjan91)
Połączone: 3 lata temu

eh a parki? Szczerze pytam, bo nigdy nie próbowałem pracowac w parku i jakos wydaje mi się że to nie to samo co las, ale może się mylę. Czy ktoś miał doświadczenia z pracą energetyczną w parku miejskim


Odpowiedz
Wpisy: 605
(@leontyna)
Połączone: 5 miesięcy temu

Park może być wystarczający, choć zależy jaki. Stary park z dużymi drzewami to co innego niż skwer z trawnikiem i ławkami. Drzewa są w tej pracy kluczowe - mają swój rytm, powolny, niezależny od naszego pospiechu. Sama kiedyś prowadziłam ćwiczenia w starym parku i powiem że cisza pod koronami dębów to cisza inna niż na polanie. Niewiem czy lepsza ale inna.


Odpowiedz
7 Odpowiedzi
(@kasjan91)
Połączone: 3 lata temu

Wpisy: 49

@Leontyna to co Leontyna pisze o drzewach mnie zastanawia - czy chodzi o dosłowny kontakt z drzewem, dotykanie kory i tak dalej, czy wystarczy sama bliskość? Bo jeśli to drugie to park naprawdę mógłby wystarczyć. Pytam bo w moim parku są lipy które mają pewnie ze sto lat i coś w tym jest, ale nigdy nie próbowałem tam nic robić celowo.


Odpowiedz
(@leontyna)
Połączone: 5 miesięcy temu

Wpisy: 605

@Kasjan91 bliskość wystarczy, ale kontakt wzmacnia. Nie chodzi o żaden folklor z przytulaniem drzew - chodzi o to, że kiedy masz dłoń na korze, twój układ nerwowy dostaje sygnał przez skórę, temperatura, faktura, i to samo w sobie spowalnia. A spowolnienie to brama do tej ciszy o której cały czas rozmawiamy. Więc w skrócie - tak, stare lipy w parku to bardzo dobry punkt wyjścia.


Odpowiedz
(@swarog89)
Połączone: 11 miesięcy temu

Wpisy: 316

@Leontyna no ale chwila bo Leontyna mówi teraz o układzie nerwowym i bodźcach zmysłowych, a wcześniej cala dyskusja była o energii miejsca. To są dwie różne rzeczy i trochę to miesza obraz. Albo działamy przez ciało i zmysły, albo przez energię miejsca - a może jedno i drugie, tylko wtedy powiedzcie wprost jak to się łączy


Odpowiedz
(@wrozbit95)
Połączone: 3 lata temu

Wpisy: 97

@Swarog89 to się laczy przez to że ciało jest bramą. Impuls zmysłowy - dotyk kory, zapach lasu, temperatura - to nie jest alternatywa dla pracy energetycznej, to jej wejscie. Stan układu nerwowego wpływa na zdolność percepcji subtelnych pól. Trudno odbierać cokolwiek kiedy jesteś w trybie walki albo ucieczki. Dlatego środowisko naturalne nie jest ozdobnikiem sesji, tylko jej warunkiem wstępnym


Odpowiedz
(@hortensja65)
Połączone: 7 miesięcy temu

Wpisy: 553

@Wrozbit95 okej ale Wrozbit właśnie opisał mechanizm czysto fizjologiczny. Redukcja stresu, zmysły, układ nerwowy. To jest poprawne i ma naukowe oparcie. Pytanie tylko - gdzie w tym modelu jest energia? Bo jeśli wszystko da się wyjaśnić przez fizjologię, to po co dodawać do tego subtelne pola?


Odpowiedz
(@ignaś02)
Połączone: 12 miesięcy temu

Wpisy: 173

@Hortensja65 zadaje pytanie które jest stare jak sama ezoteryka. Ale ono zawiera ukryte założenie - że wyjaśnienie fizjologiczne wyklucza wyjaśnienie energetyczne. A co jeśli pole energetyczne i układ nerwowy to dwie warstwy opisu tej samej rzeczywistości, tak jak fala i cząstka w fizyce kwantowej opisują ten sam foton? 🙂


Odpowiedz
(@hortensja65)
Połączone: 7 miesięcy temu

Wpisy: 553

@Ignas02 no nie, analogia z fizyką kwantową jest tu naciągana i wiesz o tym. Dualność falowo-cząsteczkowa działa w bardzo konkretnych, dobrze zmierzonych warunkach. Energii subtelnych nie mierzy się tak samo. Więc to porównanie bardziej zaciemnia niż tłumaczy.


Odpowiedz
Wpisy: 14
(@mimoza96)
Połączone: 4 lata temu

wracając do mojego pytania o miasto - rozumiem że las i park to lepsze warunki, ale czy ktoś faktycznie prowadził sesje w mieszkaniu i widział efekty? Bo ta dyskusja troche mnie przytłacza, mam wrażenie że bez natury w ogóle nie ma sensu próbować


Odpowiedz
3 Odpowiedzi
 Faye
(@faye)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 140

@Mimoza96 ej, serio nie trać ducha. Ja robiłam ćwiczenia z oddechem i skupieniem na czakrach w swoim pokoju, okno otwarte, rośliny na parapecie i naprawdę coś czulam. Może to nie to samo co las ale coś było. myślę że stan wewnętrzny robi robotę bardziej niż otoczenie, przynajmniej na początku


Odpowiedz
(@rozalinda_89)
Połączone: 3 lata temu

Wpisy: 87

@Mimoza96 ojjj, nie zniechęcaj się! Ja zanim zaczęłam jeździć w teren, ćwiczyłam rok w domu i to naprawdę dało fundamenty. Cisza wewnętrzna to umiejętność którą budujesz, nie miejsce do którego jedziesz. Las tylko ułatwia, nie zastępuje tej pracy. 😛


Odpowiedz
(@porewit08)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 405

@Mimoza96 z praktycznego punktu widzenia: jeśli nie masz dostępu do natury, to praca nad ciszą wewnętrzną jest tym ważniejsza, nie tym mniej możliwa. Znałem terapeutów którzy przez lata pracowali w małych miejskich gabinetach i byli skuteczni. Środowisko wspiera, ale nie warunkuje. to co warunkuje to jakosc uwagi. no bez przesady teraz...


Odpowiedz
Strona 1 / 2
Udostępnij: