Hej, chciałam założyć wątek o czakrze serca bo ostatnio dużo o tym czytam i czuję ze to jets wlasnie to czego mi brakuje. Anahata to czwarty ośrodek, kolor zielony (czasem różowy), odpowiada za miłość, empatię, współczucie - zarówno do innych jak i do siebie. U mnie jak robię medytację i skupiam się na tym miejscu to czuję dziwne cieplo w klatce piersiowej, trochę jak rozpieranie. Ktos jeszcze to czuje? Zastanawia mnie też jak w ogóle sprawdzic czy ta czakra jest zamknieta czy otwarta bo nie wiem jak to u siebie ocenic
No to ciepło w klatce to może być dużo rzeczy, nie tylko czakra. Ale ok, zakładając że mówimy o energetyce, zablokowana anahata to zwykle problem z relacjami, zamkniętość na innych, albo odwrotnie - dawanie siebie za dużo bez wzajemności. 🙂 Jak ktoś ciągle mówi że nikt go nie rozumie albo boi się odrzucenia, to często właśnie tu leży blokada.
o tak właśnie to co opisuje Jacek mnie dotyczy strasznie. ja mam ten problem że daję z siebie wszystko a i tak ludzie mnie zawodzą i potem się zamykam i nikogo nie chce do siebie puszczac. myślisz że to może byc wlasnie ta blokada czakry serca? bo jak to pisal to az mnie ciary przeszły haha. jak sie to w ogole otwiera? jest jakas medytacja konkretna?
Czakra serca jest jedna z tych... przy których trzeba być ostrożnym podczas pracy. to nie jest tak ze siadasz, wyobrażasz sobie zielone swiatelko i gotowe. Anahata jest mostem miedzy czakrami niższymi (materialnymi) a wyższymi (duchowymi) i jeśli nie ma stabilnej podstawy w czakrze podstawy i sakralnej, to praca z sercem może przyniesc więcej chaosu emocjonalnego niż rownowagi. Widziałam duzo osób kture rzuciły się na otwieranie serca i potem sie dziwiły ze płaczą bez powodu albo weszly w toksyczna relację bo nagle „poczuły miłość do wszystkich”.
Starlight to brzmi jakby praca z ta czakra byla niebezpieczna ale chyba nie jets tak dramatycznie? Znaczy ja rozumiem ze kolejnosc ma znaczenie ale czy na prawde trzeba koniecznie „przerabiac” kazda czakre od dolu zanim dojdziemy do serca? Pytam bo gdzies czytalam ze mozna pracowac z dowolna i cialo samo wie co mu potrzebne
hmm ale jak sie w praktyce robi to otwieranie? bo czytam i zawsze jest o teorii ale nigdy niewiem co mam konkretnie robić. siedzieć i wyobrażać zielony kolor? oddychać jakoś specjalnie? pytam serio bo trochę to wszystko brzmi dla mnie abstrakcyjnie.
Tadek, najprostsze co możesz zrobić to medytacja z wizualizacją. Skupiasz sie na środku klatki piersiowej, oddychasz spokojnie i z kazdym wydechem wyobrazasz sobie jak zielone lub różowe swiatlo powoli się rozszerza w tym miejscu. Minimum 15 minut zeby cokolwiek poczuć. Ale ważniejsze od samej techniki jest intencja i to co robisz poza medytacją bo otwierasz czakre przez prawdziwe działania - wybaczanie, kontakt z naturą, okazywanie wdziecznosci. Sama medytacja bez tego to jak polewanie wyschnietej ziemi co jakis czas i dziwienie się że nic nie rosnie
ja tez mam takie pytanie bo moja mama zawsze mówi ze trzeba wybaczyc ale jak to powiedziec latwo a zrobic trudno. jak mozna wybaczyc kogos kto nas skrzywdzil naprawde mocno? moze jest jakis rytuał albo coś co pomaga? bo sama medytacja mi chyba nie wystarcza.
Wybaczenie w kontekscie pracy z czakrą serca to nie jest to samo co powiedzenie komuś „ok, nic się nie stało”. To jest przede wszystkim uwolnienie siebie od ciężaru tej urazy. Można wybaczyć nie utrzymując kontaktu z daną osobą, można wybaczyć nie akceptując tego co zrobiła. To jest praca wewnętrzna, nie akt społeczny. Jak trzymasz urazę to ty nosisz ten ciężar, nie ta osoba która cię skrzywdziła. I to właśnie siedzi w czakrze serca jak kamień.
matko, spalanie listów to bardzo stary sposób. można tesz użyć różowego kwarcu podczas tej pracy, trzymasz go w lewej dłoni i pozwalasz mu pochłonąć negatywną energie. po takim rytuale najlepiej namoczyć kamień w słonej wodzie przez dobe zeby się oczyścił. czakra serca jets podatna na energie otoczenia wiec jak ktos wokolo ciebie jest energetycznie toksyczny to żadna medytacja nie wystarczy jeśli nadal spedzasz z nim czas
różowy kwarc to dobry wybór ale warto wiedziec że nie każdy kamien działa tak samo na każdą osobę. ja bym zamiast „pochłaniania negatywnej energii” powiedziała raczej że rozowy kwarc wspiera otwieranie sie na łagodność wobec siebie. to subtelna roznica ale ważna. a co do moczenia w soli - tak, to działa, ale nie każdy kamień można moczyć, kwarc rozowy akurat da radę
a sa jakies inne kamienie do czakry serca oprocz rozowego kwarcu? czytalam gdzies o awenturynie zielonym ale nie wiem czy to prawda ze akurat on jest lepszy niz kwarc.
ojej ja mam awenturyn zielony i nigdy nie wiedziałam że on jest powiązany z czakrą serca, myślałam że to po prostu ładny kamyk 😀 a co do tej soli to ja zaawsze moje kamienie czyszcze w soli i potem na słońcu, dostalam taka rade. czy jest jakies inne czyszczenie bo słonce mi trochę wyblakło jeden kamien.
hmm to z tymi kamieniami to moze byc spory wydatek jak ktos zaczyna, a efekty sa pewne? Pytam bez złośliwości, naprawde chce wiedziec czy to sie przekłada na jakieś realne odczucia czy bardziej jets to placebo
kurcze,tadek poruszyl wazna kwestię. sama jestem sceptyczna jeśli chodzi o przypisywanie kamieniom konkretnych właściwości energetycznych bo nie ma zadnych badań kture by to potwierdzały. Wizualizacje i praca z oddechem moga faktycznie wplywac na samopoczucie bo maja podłoże w psychologii. Ale że kawalek zielonego minerału „otwiera czakrę” to już inna bajka. Nie mówię że kamienie są bezużyteczne jako przedmioty do skupienia uwagi,bo intencja i skupienie mają znaczenie, ale nie mistyfikujmy fizyki
o to chcialam powiedzieć że ta dyskusja o kamieniach trochę uciekła od samej czakry serca bo kamień to jeden z elementow pracy z Anahatą, a nie cały jej fundament. sama istota tej czakry to przeciez zdolność do dawania i przyjmowania miłości bez warunkow, i to jest o wiele trudniejsze niż dobor krysztalu.
ale czy ta praca z czakra serca nie jest troche z definicji subiektywna? znaczy,nie da sie przeciez zmierzyc czy ktos bardziej kocha albo czy ma mniej blokad emocjonalnych. chyba ze chodzi o obserwacje zachowania w dlugim czasie, ale to juz bardziej psychologia. jestem ciekawa co o tym mysla ci co praktykuja od dawna - czujecie jakas realna zmiane czy to bardziej kwestia nastawienia?
to pytanie jest kluczowe i szczere. sama praktykowałam przez kilka lat zanim zauważyłam cokolwiek konkretnego. ale to „cokolwiek konkretnego” nie było unoszaca się energią tylko zmiana w tym jak reaguję na bliskich - mniej defensywnie, łatwiej mowie co czuję. da się to przypisac medytacji, terapii, dojrzewaniu? pewnie tak. ale czakra serca to dla mnie poprostu inna rama dla tego samego procesu
tak na prawdę to cikawe co mówi Mirka, ze zmiana jest taka... stopniowa? ja myslałam ze jak sie robi te meditacje to cos bardziej od razu poczujesz ze cos sie otwiera albo coś. u mnie bylo tylko takie ciepło w klatce piersiowej nie mam pojęcia czy to o to chodzi
ja tez miałam to ciepło! myślałam że to moja wyobraźnia ale skoro ty też tak piszesz to moze jednak coś w tym jest. to trwało doslownie kilka sekund, ale było bardzo wyrazne. nie wiedziałam jak to interpretować.
cieplo w obszarze mostka podczas medytacji skupionej na sercu to całkiem typowe odczucie i nie musisz go od razu rozstrzygac czy to „energia” czy fizjologia. może byc jedno i drugie... może byc coś trzeciego. ważniejsze jets to co robisz z tym doświadczeniem, jak je integrujesz. pytanie do ciebie Kasjopejo: co czulas po tej sesji, nie w trakcie ale póżniej, przez resztę dnia?
hmm, nie myślałam o tym w ten sposob. chyba byłam bardziej spokojna, mniej się denerwowałam na drobne rzeczy. ale też nie wiem czy to od medytacji czy po prostu miałam tego dnia mniej stresu. trudno to rozdzielic
to co opisujesz jest bardzo uczciwe i to jest dobry punkt wyjścia. praca z czakrą serca nie polega na jednorazowym „przełączniku”, tylko na budowaniu pewnego nawykowego stanu. ta niemożność rozdzielenia przyczyn to wbrew pozorom nie problem, bo te rzeczy działają razem. spokojny dzień ułatwia medytację, medytacja ułatwia przeżywanie spokojnego dnia. to się wzmacnia.
hej a wracając do tego co Jacek i Czarna piszą o dowodach - nie powiem że mnie to nie interesuje bo interesuje, ale z drugiej strony czy jeśli coś działa na psychikę to nie jets wystarczającym dowodem? znaczy, efektu placebo tesz nie widać pod mikroskopem a jednak go uznajemy.
słyszę że ta dyskusja schodzi na spór sceptyk vs wierzący i troche szkoda bo to chba nie jets ani potrzebne ani produktywne w tym watku. każdy sam decyduje jak interpretuje swoje doswiadczenia. natomiast praktycznie: zna ktoś jakieś konkretne afirmacje które działają przy pracy z czakra serca?? coś innego niż standardowe „jestem godna milosci” bo to mi jakoś nigdy nie siedziało
to ciekawe podejście... bo faktycznie te wielkie afirmacje w stylu „jestem piękna i kochana” brzmią dla mnie jak kłamstwo kiedy mam gorszy dzień. a „pozwalam se czuć” jest jakoś bliższe. można to stosować po prostu w zwykłej chwili, nie tylko podczas medytacji?
ojej a ja mam takie pytanie trochę z boku - czy czakra serca to tylko miłość do innych czy tesz miłość wlasna? bo czytalam gdzies ze te dwa aspekty sa rownowazne ale u mnie zdecydowanie latwiej mi kochac innych niz siebie, i zastanawiam sie czy to jest jakas blokada wlasnie w tej czakrze czy cos innego.
