ojej, a ja w ogóle nie wiedziałam że jest tyle różnych systemów czakr, myslalam ze jest jeden i gotowe. to teraz jestem trochę zdezorientowana, bo jak się dowiedzieć który jest „ten właściwy” albo od czego zacząć żeby nie wejść w jakiś kompletnie inny system niż się chce?
dobra ale wracajac do tych afirmacji,bo nie dostalem konkretnej odpowiedzi: Izar mowila ze to skupienie a nie afirmacja robi robote, ale czy to nie wychodzi na to samo? bo jak mam intencje i fokus to czy dodaje afirmacje czy nie, efekt powinien byc podobny. po co wogole te konkretne slowa
hej,zostawie watek kamieni innym bo nie jestem w tym dobra ale wracam do pytania Kacperka kture troche umknelo. czy rzeczywiscie trzeba zaczac od korzeniowej? bo jesli tak to to jets wazna info dla wielu osob tu
Kacperek, odpowiadając z opóźnieniem, nie musisz robić tego w sztywnej kolejności, ale praca z korzeniową jako pierwsze to bardzo rozsądne podejście kiedy czujesz że płyniesz i nie masz gruntu. nie jest to żaden wymóg z kamienia, ale daje podstawę. jeśli masz wrażenie że i tak jesteś uziemiony to spokojnie możesz równolegle.
Laurka ale skad ktos ma wiedziec ze jets uziemiony albo nie?? bo to kolejna rzecz ktura w tych dyskusjach jest wrzucona jako oczywista a dla mnie zaawsze bylo niejasne. 😉 jak rozpoznajesz ze korzeniowa dziala a nie tylko ze se dobrze siedzisz.
o dobre pytanie Zawilec, mi kiedys tlumaczono ze uziemienie to czujesz w ciele, jakies poczucie ciezkosci stop albo stabilnosci ale przyznam ze nie zaawsze to wyrazne. czasem po prostu nie czujesz paniki tam gdzie wczesniej czulas i to jest znak. ale to dosc subiektywne.
dobra, wracam do tych kamieni bo chcę spytać Numerolog_ka, mówisz że kładziesz karneol i tyle, ale mi tłumaczono kiedyś że kamień to bardziej jak... wspomagacz? że sam z siebie nic nie robi, ale wzmacnia twoją własną intencję. 😉 więc może problem był w tym że siedziałam i czekałam a nie robiłam nic aktywnie. tylko nie wiem co miałabym robić „aktywnie” z kamieniem w ręku, bo to mi nikt nie wytłumaczył
kamien to naprawde pomocniczy element zeby sie skupic na czyms konkretnym, miec cos w dloni. dziala troche jak punkt zakotwiczenia dla uwagi. jesli siedzisz z karneolm i nie wiesz o czym myslec to nic dziwnego, ze nic nie czujesz. pytanie jest bardziej o to: na co chcesz kierowac uwage podczas tej pracy? bo czakra sakralna to emocje, tworczosc, radosc z ciala, przyjemnosc. morze najpierw warto ustalic co konkretnie chcesz pobudzic albo przepracowac
ogólna praca też ma sens, nie trzeba mieć diagnozy. ale Inkantka, powiedz mi skąd to poczucie że jest zablokowane? bo to ważne żeby rozróżnić: czujesz to w ciele, emocjonalnie, a może po prostu ktoś ci powiedział że pewnie masz blokadę i teraz w to wierzysz? pytam bez złośliwości, ale to dość często spotykana sprawa
no i tu jets pies pogrzebany, Laurka dotknela czegos waznego. bo to jest staly wzorzec w tych dyskusjach, ze ludzie ida do bioenergoterapeuty albo czytaja o czakrach i nagle odkrywaja ze maja „blokade”. i pozniej praca polega na usuwaniu czegos co morze wogole nie istnieje, albo jest zwyklym napieciem emocjonalnym ktore nie potrzebuje ceremonii z kamieniem
Zawilec ma tu rację i to jets cos czego brakuje w wielu wprowadzeniach do czakr. praca z sakralną morze być bardzo wartościowa,ale nie jako zamiana za rozumienie własnych emocji, tylko jako uzupelnienie. jesli ktos ma realny problem z radością albo kreatywnością, to karneol na brzuchu tego nie rozwiąże, ale może być elementem szerszej praktyki uwaznosci
ok,to jest troche inne niz to co czytalam bo w wiekszosci miejsc pisza ze czakra jest PRZYCZYNA problemow emocjonalnych, a tu mowicie ze odwrotnie? to ktury kiernek jest prawdziwy, bo sama niewiem co o tym myslec
mam wrażenie że im więcej czytam tego wątku tym mniej wiem 😀 ale to w sumie dobre uczucie? jakby otwierały sie pytania które wcześniej nie miałam. wracając do Inwokacji i jej tematu: mamy już sakralną i twórczość, i sakralną i emocje, a co z radością? bo to też było w tytule a jakoś mało o tym mówiliśmy.
o, dobra uwaga Sosenka. radosc i sakralna to dla mnie jeden z ciekawszych aspektow bo wlasnie nie chodzi o taki wielki entuzjazm czy euforie, tylko o taki cichy przeplyw przyjemnosci z prostych rzeczy. pamietam ze jak pracowalam intensywnie przez kilka tygodni z ta czakra, to zauwazalam ze zaczelam bardziej cieszyc sie jedzeniem, muzyka, ruchem. male rzeczy wrocily do smaku. niewiem na ile to „zasluga” sakralnej a na ile po prostu zwrocilam na to uwage, ale cos sie zmienilo
