Siedzialem ostatnio i gralem sam ze soba w jakas gre planszowa, rzucalem koscia i przyszlo mi do glowy cos dziwnego. Czy pole energetyczne czlowieka moze wplywac na to co wypadnie? Tzn. nie mowie ze zawsze, bo to by bylo za proste, ale chodzi mi o to czy w momentach kiedy jestes bardzo spokojny albo bardzo pobudzony, pole wokol ciebie jets inne i czy to moze sie jakos przelozyc na fizyczny wynik rzutu. czytalem kiedys cos o tym ze losowosc nie jest tak do konca losowa jak myslimy, ze zawsze jest jakis kontekst energetyczny. Ciekawi mnie co o tym myslicie, szczegolnie ci co pracuja z energia na co dzien.
To jest naprawdę ciekawe pytanie i nie tak proste jak się wydaje. W bioenergoterapii mówimy o tym... że pole człowieka oddziałuje na otoczenie, ale zazwyczaj mamy na myśli żywe organizmy albo wodę, nie fizyczne przedmioty mechaniczne. Kostka to kawałek plastiku albo kości, leci zgodnie z fizyką, siłą, kątem uderzenia o powierzchnię. To wszystko. Ale jest jeden wątek, który mnie tu zatrzymuje: intencja. Nie twierdzę, że intencja zmienia prawa fizyki, ale ludzki stan emocjonalny wpływa na sposób w jaki rzucasz, nacisk, kąt, czas trzymania w dłoni. Czyli pośrednio tak, stan energetyczny może mieć znaczenie, ale nie przez bezpośrednie oddziaływanie pola na kość.
Przeczytałam oba posty i szczerze, jestem sceptyczna. Jeśli to ma działać przez fizyczny rzut, czyli przez to jak trzymasz rękę, to to nie jest żadna bioenergetyka, to po prostu fizjologia i napięcie mięśni. Możemy to inaczej nazwać, ale to nie zmienia faktu. Natomiast pytanie o to czy pole energetyczne wpływa NA wynik jako taki, tzn. niezależnie od mechaniki rzutu, to już brzmi dla mnie jak... no, niewiem, jak to sprawdzić?
A właśnie to mnie intryguje u Orlikowej, jak by sie to w ogóle sprawdzało? Bo rozumiem ze nie możemy zrobić laboratorium w domu, ale może ktoś miał jakies własne doswiadczenie? Ja dopiero zaczynam sie interesować energią i czakrami, ale pamiętam ze mój znajomy mówił ze jak jest naprawde skupiony i wyciszony to częściej mu „wychodzi” w grach losowych. Oczywiście może to być potwierdzenie błędu selektywnej pamięci, ale co jeśli jednak coś w tym jest?
To co Onyksowa pisze o Princeton to akurat znam, PEAR research, i owszem, wyniki byly ale bardo małe i od tamtego czasu nie udalo sie tego solidnie powtórzyć. Więc zanim bedziemy mówić o polu energetycznym to bym jednak poczekał na lepsze dowody. to nie jets atak, poprostu uwazam ze warto rozroznic „jest jakas korelacja której nie rozumiemy” od „energia wplywa na kość”
szczerze? Nie wiem i nikomu kto mówi ze wie, nie wierzę. Są hipotezy, kwantowe fluktuacje, biopole, morficzne pola Sheldrakea, ale żadna z nich nie ma twardego mechanizmu który tłumaczyłby wpływ na klasyczny obiekt fizyczny. Mnie bardziej interesuje czy DZIAŁA niż dlaczego dziala. I tu wracam do obserwacji z własnej praktyki: przy pracy z energią są momenty kiedy „zbieżności” się nagęszczają. Czy to pola czy po prostu zmieniona percepcja, tego nie rozstrzygam
Hej, weszłam tu bo temat zaczepił mnie tytułem bo zwykle siedzę przy kartach, ale to co pisze Onyksowa o „nagęszczaniu zbieżności” to ja to znam! Kiedy ciągne karty w stanie spokoju i skupienia to jakoś inaczej to wyglada, te karty które wychodzą są jakby bardziej trafne. Wiem ze ktoś teraz powie ze to subiektywne i może mieć rację, ale to uczucie jest bardzo wyraziste. Może to jest to samo co z tą kością, tylko ze z kartami łatwiej sie to zauwazyc bo są znaczenia?
Wanessa, ale karty to zupełnie inna sprawa bo tam TY wybierasz, nieświadomie może, ale to twoja ręka. Kość leci w przestrzeni i odbija sie od stołu, tam nie ma żadnego wyboru już po rzucie. To chyba jednak nie ten sam mechanizm? Albo mam coś z rozumowaniem?
Wracając do głównego pytania bo zaczynamy sie rozchodzić, chciałem dodać jedno spostrzeżenie z praktyki. Pracując z klientami przy przekazywaniu energii dłońmi, są momenty bardzo intensywne i wtedy elektronika w pobliżu bywa... co ciekawe, niestabilna. Telefony się dziwnie zachowują, raz zepsuł sie zegarek przy seansie. Nie twierdzę że to dowód na cokolwiek, ale to sugeruje ze pole biologiczne może mieć jakiś fizyczny wymiar którego nie rozumiemy. Czy to wystarczy żeby wpłynąć na kostkę? Serio nie wiem
Czytam te dyskusję i troche się gubie bo z jednej strony Lutobor.ka mówi o czyms co sam zaobserwowal, a z drugiej Medard55 to obalą. Ja dopiero zaczynam i mam głupie pytanie: jak w ogole się pracuje z energią żeby SPRAWDZIC czy ona działa? tzn. czy sa jakies metody weryfikacji kture sami stosujecie, bez laboratorium?
może nie w temacie ale się dopiszę ale mam takie dziwne pytanie, może głupie, czy jeśli ktoś rzuca kością i myśli mocno o konkretnej liczbie, to to w ogóle ma jakikolwiek sens z punktu widzenia energii? Tzn. intencja + wizualizacja? bo to słyszałam że w afirmacjach działa...
Sylvana, afirmacje dzialaja na Ciebie, zmieniaja Twoje nastawienie, motywacje, uwage. nie zmieniaja fizyki rzutu koscia. To sa dwa rozne poziomy. jesli ktos mowi ze przez silna intencje wyrzuci szostke kiedy chce, to prosze zeby to zademonstrowal, powiedzmy sto rzutow. Przez lata nikt tego nie zademonstrowal w warunkach gdzie wykluczono oszustwo i przypadek
Ale moze chodzi o cos innego niz „wyrzuce szoske kiedy chce” bo to brzmi jak sztuczka cyrkowa. 😛 Bardziej o takie cos ze jak jestes zharmonizowany energetycznie to jaky swiat sie z toba uklada? Nie ze wymusasz wynik tylko ze jakos sie z nim zgadzasz. nie wiem czy to ma sens ale tak to se wyobrazam.
A ja mam inne skojarzenie, bo ono mi sie sni dosłownie od tygodnia. Śni mi sie ze rzucam kością i zawsze wychodzi to samo, i za każdym razem w tym śnie mam poczucie ze „wiedziałam”. Nie wiem czy to cokolwiek znaczy w kontekscie tego o czym mówicie, ale jakoś ta dyskusja mnie trafiła i pomyślałam że to warto powiedzieć. Może nasze pole energetyczne w snach jest mniej zablokowane i dlatego „wychodzi”?
Właśnie dlatego ja prowadzę notatki od dwóch lat i powiem wam szczerze, wyniki są... niejednoznaczne. Zdarzenia elektromagnetyczne czy co tam to jets, nie korelują u mnie wyraźnie z intensywnością pracy. Ale pewne typy klientów, albo właśnie pewne stany skupienia, dają inny „klimat” całej sesji. 😉 Trudno to ująć inaczej.
no dobra, dokladnie o to mi chodzi. Nie szukam laboratoryjnego dowodu, bardziej zastanawia mnie jaka bylaby w ogole logika tego mechanizmu. Tzn. wyobrazcie sobie ze pole informacyjne czlowieka jakos „czyta” uklad jeszcze przed rzutem. Nie zmienia wyniku ale jest z nim w jakims rodzaju rezonan... no, w jakims zwiazku. Czy to w ogole sensowna hipoteza do myslenia?
Sensowna jako hipoteza do myslenia, tak. ^^ Ale ma jeden problem, zakłada że „pole informacyjne” istnieje jako coś co może zawierac informację o przyszłym stanie układu mechanicznego. To jest bardzo duże założenie. W fizyce nie ma czegoś takiego. W interpretacji pilotażowej de Broglie-Bohm jest cos w rodzaju fali pilotującej, ale to dziala na poziomie kwantowym, nie na makroskopowej kości do gry.
odezwę się choć nie znam się tak dobrzeesli efekty kwantowe „znikają” przy duzych obiektach, to czy to jets absolutna zasada czy raczej... uproszczenie? Bo gdzieś czytałam że nie do końca wiadomo gdzie jest granica kwantowe-klasyczne.
cenię tę uczciwość u Lutobora. To wlasnie mnie jako sceptyczkę trzyma w tej rozmowie, że ktoś jednak pyta: „czy na prawdę częściej, czy tylko zauważam częściej”. Bo to fundamentalna różnica i większość dyskusji o energii tego nie rozróżnia.
a ja chcę wrócić do tego co Wanessa pisała o kartach, bo mnie to tknęło. Przy astrologicznych rozkładach mam dokladnie to samo odczucie, że jak jestem skupiona i spokojna to wyniki są jakby „trafniejsze”. Ale zastanawiam sie teraz, czy to nie jets po prostu lepiej zinterpretowane, bo jesteś bardziej w głowie? Tzn. nie karta jest inna, tylko ty inaczej patrzysz.
o, wreszcie sie zgadzamy 🙂 choć to trochę smutne bo to by znaczyło że ten temat o kości jest właściwie niemożliwy do zbadania własnym doświadczeniem, skoro zawsze możesz powiedzieć „może poprostu lepiej obserwowałam”.
nie do końca smutne, moim zdaniem to jets uczciwy punkt wyjścia. Magia i praca energetyczna zawsze zaczyna się od siebie, nie od zewnętrznego obiektu. tak po prawdzie, kość jest tylko punktem skupienia uwagi, tak samo jak świeca czy kamień. Może pytanie „czy energia wpływa na wynik kości” jest po prostu źle postawione bo energia nie idzie TUTAJ, tylko PRZEZ nas.
to ciekawy punkt Olesia, ale mam opor. Bo jesli „przez nas” to skad zbieznosci kture sa obiektywnie rejestrowane?? Np. w tych badaniach PEAR ktore Medard wymienial, to tam mierzyli maszynowo, nie subiektywnie. Male efekty, ale mierzalne. To nie jets tylko „lepiej interpretujesz”.
no ale wlasnie,Chors.2 przywolal PEAR i to jets ważne bo to były realne pomiary, nie „mialam wrażenie ze”. Problem w tym że efekty z PEAR byly mikroskopijne i nigdy nie udało sie ich w pelni odtworzyć w innych laboratoriach. Więc nawet jesli coś tam bylo, to jest pytanie czy to cokolwiek znaczy na poziomie kości w reku bioenergoterapeuty
dokładnie. PEAR to ciekawa anomalia ale metodologia była ostro krytykowana. Zanim ktoś zrobi z tego argument za „polem wpływającym na losowość”, to naprawde warto przeczytać co pisali krytycy, nie tylko entuzjaści. To nie jest tak że nauka to zbagatelizowała bez powodu.
tak, mnie PEAR interesuje nie jako dowod ale jako pytanie. jesli nawet mikroskopijny efekt istnieje, to co to mowi o naturze pola?? Nie ze kosc „poslucha” intencji, ale ze moze jets jakas korelacja miedzy stanem obserwatora a stanem ukladu, zanim jeszcze do oddzialywania dojdzie. To inne pytanie niz „czy energoterapeuta moze wyrzucic szostke na zyczenie”.
to jest uczciwe rozróżnienie i właściwie to przesuwa cały temat. Bo większość z nas chyba się zgodzi że energoterapeuta NIE wyrzuci szóstki na życzenie. A to czy jest jakaś korelacja nieklasyczna między obserwatorem a układem losowym to zupełnie inny poziom pytania.
