O rany, pola, napięcie w synastrii to klasyczny temat i uważam że tak, kwadraty i opozycje wiążą często silniej niż trygony bo wymagają pracy. Ale przy zwierzęciu ta dynamika jest inna niż między ludźmi, bo zwierzę nie analizuje, nie racjonalizuje, poprostu jest. Więc pytanie czy to napięcie przejawia się jako trudność, czy jako intensywność.
To ciekawe co mówi Ulita, bo faktycznie mój kot z Lilith na Lilith to jest relacja intensywna, nie zawsze łatwa, ale nigdy nudna. I teraz myślę że napięcie znakowe może się mieszać z tym napięciem Lilith i razem dają takie... elektryczne coś. Czy ktoś próbował patrzeć na te dwie warstwy jednocześnie, znaki słoneczne i Lilith, żeby zobaczyć czy jedno wzmacnia drugie?
No, ja bym tu dorzuciła jeden wątek który umknął w tej dyskusji. Mówicie o Lilith jako jednym punkcie, a jest przecież dualizm Lilith w horoskopie. Czarna Lilith, czyli mean Lilith, i Lilith Prawdziwa, czyli True Lilith, plus asteroid Lilith numer 1181. Każda z nich działa trochę inaczej i przy synastrii ze zwierzęciem warto wiedzieć której używacie, bo wyniki mogą się różnić.
Poczekajcie, bo to jest dla mnie za szybko. Wiedziałam że jest Lilith ale nie wieedziałam że jest ich kilka rodzajów? Czyli jak ktoś mówił wcześniej o Lilith to mógł mieć na myśli coś zupełnie innego niż ja myślałam? Która z tych Lilith jest ta najważniejsza przy zwierzętach? 🙂
spokojnie, to częste zamieszanie nawet wśród osób które astrologią zajmują się długo. Najczęściej kiedy ktoś mówi Lilith bez doprecyzowania, ma na myśli mean Lilith, czyli Czarną Księżycową Lilith, apogeum orbity Księżyca. To ona jest domyślnie zaznaczana w większości programów. True Lilith to rzeczywiste apogeum, różni się o kilka stopni. Asteroid to już zupełnie coś innego energetycznie. 😉
Ale właśnie chciałam spytać, bo Pelagiusza mówi że Lilith jest kilka rodzajów. Czy w synastrii ze zwierzęciem powinno się patrzeć na tę samą Lilith po obu stronach, tzn. mean właściciela z mean zwierzęcia? Czy można mieszać np. sprawdzać jak true Lilith właściciela wchodzi w aspekt z mean Lilith zwierzaka?
Dobra, to ja zapytam z perspektywy kompletnie zielonej w temacie Lilith. Jeżeli mam przybliżoną datę urodzenia swojej kotki i nie wiem do końca nawet godziny, to czy w ogóle ma sens sprawdzanie jej Lilith? Czy raczej powinnam skupić się na tym co jest pewniejsze, czyli Słońce, może Merkury, i tylko sprawdzić synastię na tych planetach?
To znaczy że w zasadzie każdy z nas kto ma zwierzaka o niepewnej dacie urodzenia pracuje na danych z dużym marginesem błędu? Czy to nie psuje całej zabawy z tym horoskopcm dla zwierzaka?
Wróćmy na chwilę do tego dualizmu Lilith bo Pelagiusza poruszyła coś ważnego i trochę to przepłynęło. Mówicie o mean i true Lilith jako o dwóch różnych punktach w horoskopie. Ale czy one mówią o czymś innym, tzn. czy jedna Lilith jest bardziej zewnętrzna a druga wewnętrzna? Albo jedna to popęd a druga to cień? Bo jak mam je obie interpretować przy zwierzęciu to muszę rozumieć co każda z nich robi. 😀
To czekajcie,bo mi się coś kręci w głowie. Skoro zwierzę nie wypiera i nie racjonalizuje, to może ono cały czas działa z poziomu tej prawdziwej Lilith, a nie tej mean? Tzn. że mean Lilith dla zwierzęcia to może być pojęcie mniej użyteczne niż dla człowieka??
Ale to by tłumaczyło dlaczego mój kot jest tak... nieodgadniony. Ja piszę jego mean Lilith i widzę jeden wzorzec, ale jego zachowanie bywa zupełnie spoza tego wzorca. A może właśnie tam siedzi ta true Lilith, którą on po prostu wyraża bez zahamowań. Czy ktoś próbował porównać oba punkty u swojego zwierzaka i zobaczyć który bardziej pasuje?
Właściwie to chciałam zapytać coś zupełnie innego bo zgubiłam się trochę w tej dyskusji o Lilith. Wszystko dobrze, ale czy ktoś w ogóle sprawdzał czystą kompatybilność znaków bez tej całej Lilith? Ja mam Koziorożca i mój pies urodził się w maju, więc chyba jest Bykiem albo Bliźniętami. Czy to w ogóle jest dobry układ?
Koziorożec i Byk to byłby układ ziemia-ziemia, trygon, czyli klasycznie harmonijna kombinacja. Koziorożec i Bliźnięta to już inna historia, kwadrat ziemia-powietrze. Ale Helenka, powiedz mi więcej, kiedy dokładnie w maju się urodził? Bo różnica między końcem Byka a początkiem Bliźniąt to tylko kilka dni, a robi sporą różnicę w tym co analizujemy.
Helenka, nie dramatyzuj. Przy takich danych po prostu sprawdzasz dwa osobne horokopy, jeden dla końca Byka i jeden dla początku Bliźniąt, i patrzysz który bardziej pasuje do tego co widzisz u psa. To jest technika rektyfikacji, prymitywna wersja, ale działa przy zwierzętach zaskakująco dobrze.
A właściwie to skąd w ogóle wziął się pomysł żeby sprawdzać Lilith u zwierząt? Bo mam wrażenie że to jest stosunkowo nowy kierunek nawet w astrologii. Czy ktoś czytał o tym u jakiegoś konkretnego astrologa czy to jest bardziej odkrywanie metodą prób i błędów na forum? 🙂
To wróćmy do mojego kota bo dalej nie wiem co z nim zrobić 🙂 Ryby i Lew, kwadrat. Ulita mówiła że kwadraty wiążą mocno przez napięcie. Ale jak to napięcie przekłada sie na codzienne życie z kotem? Bo jeśli to ma być ciągłe tarcie, to brzmi źle, a u nas nie jest źle, jest po prostu intensywnie.
Obserwuję ten wątek od dłuższego czasu i mam pytanie do Ulity i Pelagiuszy. Wy mówicie o synastrii ze zwierzęciem jak o czymś realnym i użytecznym. Ale czy jest jakaś granica, tzn. do jakiego stopnia ta analiza ma sens skoro zwierzę nie ma świadomości swojego znaku, planety, niczego?
Ale niemowlę staje się człowiekiem i ta świadomość przyjdzie. Pies nigdy nie osiągnie świadomości swojego znaku. Nie mówię że synastria ze zwierzakiem jest bez sensu, mówię że może mierzyć coś innego niż synastria między ludźmi. Może mierzy coś bardziej energetycznego niż psychologicznego?
I to jest dla mnie kluczowe w tej dyskusji. Astrologia zwierząt to może być właśnie ten obszar gdzie odchodzimy od modelu psychologicznego i wracamy do starszego, energetycznego rozumienia horoskopów. I dualizm Lilith, mean i true, w tym kontekście staje się pytaniem o dwie warstwy tej energii, nie dwie warstwy psychiki.
To co Pelagiusza napisała na końcu, o powrocie do energetycznego rozumienia, to jest dla mnie klucz do całej tej dyskusji. Bo jak zaczynałem się interesować astrologią, to wszędzie trafiałem na ten psychologiczny model, Lilith jako wyparta część siebie i tak dalej. A tu nagle patrzę na kota i myślę, że on nie ma nic wypartego, on po prostu jest. Czy to nie jest właśnie ta różnica o której mówisz, Pelagiusza?
Ale chwila. Czy nie zakładamy trochę za dużo? Bo mówimy że zwierzę wyraża Lilith "czysto", ale skąd wiemy że to jest Lilith a nie po prostu... charakter konkretnego zwierzęcia? To znaczy, skąd mamy pewność że to układ planetarny a nie po prostu to że jeden kot jest nieśmiały a drugi agresywny z innych powodów?
Mam pytanie do całej tej dyskusji o energetycznym modelu. Czy jak analizujecie Lilith u zwierzęcia, to patrzycie tylko na Lilith zwierzęcia, czy robicie pełną synastrie, czyli Lilith zwierzęcia kontra cały horoskop właściciela? Bo to by chyba zmieniało kompletnie co analizujemy.
powiedz mi co konkretnie pasuje z Byka a co z Bliźniąt, bo bez tego nie pomogę. I opisz mi psa, nie ogólnie, ale jakieś trzy konkretne zachowania które uważasz za charakterystyczne dla niego. Wtedy będziemy gadać.
No, to co opisuje Helenka to klasyczny profil Byka, rutyna, upór, stałość. Czytanie nastrojów to też Byk, ziemia jest bardzo receptywna na otoczenie energetycznie. Bliźnięta byłyby bardziej zmienne, niecierpliwe, ciekawskie w sensie eksplorowania przestrzeni. Jak pies siedzi godzinami przy drzwiach to raczej nie jest bliźniaczy styl działania.
Wracając do Helenki, mam podobne doświadczenie z rektyfikacją przez obserwację. U mojej suczki ostatecznie zdecydowałam sie na Byka wlasnie przez ten upór i rutynę. I potem kiedy robiłam synastrie, Byk dał mi o wiele spójniejszy obraz niż znak sąsiedni. Więc może Helenka, zaufaj tej analizie i idź z Bykiem, a potem sprawdź jak układy pasują do waszej relacji. 😛
Mam wrażenie że ta rozmowa jest coraz bardziej techniczna i troche gubi to co mnie interesowało na początku. Chodzi mi o to, czy kompatybilność ze zwierzęciem jest czymś co można wogóle "poprawić" jeśli znaki wychodzą trudne? Przy ludziach mówi się o pracy nad relacją, ale przy psie to nie działa tak samo.
Ale to jest troche jednostronne, nie? Że cały ciężar "pracy" nad relacją ze zwierzęciem spada na człowieka? Może zwierzę też się dostosowuje, tylko nie przez świadomość ale przez coś innego, przez współbycie, przez nawyk? Nie mówię że to astrologia, ale może kompatybilność jest czymś co się buduje niezależnie od znaków.
