Zacząłem ostatnio robić astrokartografię dla kilku miast i coś mnie uderzyło. Warszawa ma Plutona bardzo blisko MC w swojej mapie założenia, a Kraków zupełnie inaczej. I pomyślałem sobie, czy to nie tłumaczy dlaczego oba miasta tak inaczej przechodzą okresy tranzytów Plutona, najpierw przez Strzelca, a teraz przez Koziorożca. Warszawa cały czas jakby się "wywraca", burzy stare i buduje nowe, Kraków bardziej trwa. Ktos myślał kiedyś o Plutonie w mapie miejsca, nie człowieka?? 🙂
To ciekawe podejście, ale od razu doprecyzuję, bo tu łatwo o nieporozumienie. Mapa miasta to nie to samo co astrokartografia osoby przybyłej do tego miasta. Jeśli mówimy o "mapie miasta", to musimy ustalić datę założenia albo datę jakiegoś kluczowego aktu - lokacji, nadania praw miejskich, odbudowy. I tu zaczyna się problem, bo która data jest "prawdziwa" dla Warszawy? Data lokacji, prawa miejskie, odbudowa po wojnie?
Tu wchodzi pytanie którego nie ma dobrej odpowiedzi, ale jest ważne: czy miasto to byt ciągły jak człowiek, czy może "umiera" i "rodzi się" na nowo? Jeśli tak, to Warszawa miałaby dwie mapy, a może trzy. I Pluton w każdej z nich mógłby być gdzie indziej.
Przepraszam że podstawowe pytanie, ale co to znaczy, że Pluton jest blisko MC w mapie miasta? MC to medium coeli, to rozumiem, ale jakie to ma znaczenie dla miejsca, nie dla człowieka?
Byłam ostatnio w Berlinie i czytałam trochę o jego mapie astrologicznej. Tam podobno Saturn i Pluton mocno współpracują w historii tego miasta. I rzeczywiście, Berlin to miasto, które dosłownie rozbierano i budowano na nowo wielokrotnie. Czy to znaczy, że tranzyt Plutona przez te punkty wyzwala pewien wzorzec, który jest już zakodowany?
A mnie zastanawia że Pluton ma orbitę kilkudziesięcioletnią i przez jeden znak przechodzi dekadami. Więc jeśli miasto ma Plutona np. w Koziorożcu, to przez cały okres tranzytu Plutona przez Koziorożca (ostatnie kilkanaście lat) było pod jego szczegulną presją. Ale to przeciera na prawie całe pokolenie ludzi, nie jeden rok. Czy to nie zbyt szerokie żeby coś faktycznie porównać? 🙂
A skąd właściwie astrolodzy biorą dane do takich map miast? Godzinę założenia na pewno nikt nie zapisał. Czy po prostu zakłada się południe i się idzie dalej?
Wracając do meritum, bo trochę poszliśmy w technikalia, pytanie z tytułu jest dla mnie naprawdę otwarte. Czy miasto się zmienia razem z tranzytami Plutona? Z moich obserwacji, przynajmniej z porównania Gdańska i Łodzi, te dwa miasta reagują zupełnie inaczej na podobne okresy. Gdańsk miał przez lata niesamowitą zdolność do regeneracji po kryzysach, Łódź jakby tkwiła w stagnacji. Ciekawe co byłoby w ich mapach.
Łódź dostała prawa miejskie w 1423 roku, ale to nie to Łódź, o której myślimy. Przemysłowa Łódź "narodziła" sie na początku XIX wieku, więc znowu mamy problem z wyborem daty. Tak jak z Warszawą, tylko w odwrotnym kierunku. Miasto istniało, ale stało się czymś innym.
Przepraszam że wchodzę z boku, bo ja się na astrologii znam słabo, ale mam pytanie. Mówimy o mapach miast jakby były żywymi istotami. To rozumiem metaforycznie, ale czy astrolodzy naprawdę wierzą, że miasto "czuje" te tranzyty tak jak człowiek? Czy to bardziej sposób do analizy historycznej z perspektywy czasu?
A to w takim razie,jak w tej rozmowie wychodzi kwestia asteroid? W tytule coś jest o porównaniu dwóch asteroid? Przeoczyłem to czy jeszcze nie doszliśmy do tego?
Sedna to jednak bardzo kontrowersyjny temat. Mamy bardzo mało obserwacji, żeby z pewności cokolwiek twierdzić. Pluton przynajmniej ma za sobą dziesięciolecia interpretacji w praktyce. A Sedna? To trochę jak wyrokowanie na podstawie jednego zdania w tekście. Nie mówię, że pomysł zły, ale wracałabym do Plutona jako punkt wyjścia, zanim zaczniemy nakładać Sednę na mapy miast.
Przepraszam,że znowu pytam o podstawy, ale ta Sedna to jest planeta, asteroida, comet? Słyszę po raz pierwszy i nie wiem jak ją szukać w oprogramowaniu. 🙂
Ale to wtedy Sedna odpada jako kryterium porównawcze dla miast. Skoro każde miasto europejskie założone między, powiedzmy, rokiem 800 a 1800 ma Sednę w podobnym miejscu, to co nam to mówi o konkretnym mieście? Mam wrażenie, że Pluton jest tu o wiele bardziej użyteczny analitycznie, właśnie przez to, że jego orbita jest dość krótka, żeby różnicować daty założenia.
Ale chwila, czy to nie jest tak samo z Neptunem? Neptun też ma dość długą orbitę, około 165 lat. Też nie jest typowym markerem indywidualnym. A jednak astrolodzy go używają w mapach miast i krajów. Co sprawia, że Pluton jest tu lepszy od Neptuna, albo odwrotnie?
Mam takie laickie pytanie do tej całej rozmowy. Czy te mapy miast są gdzieś dostępne publicznie, z gotowymi interpretacjami? Czy żeby to zobaczyć, trzeba samemu liczyć? Pytam, bo jestem ciekawa jak by wyglądała mapa na przykład Krakowa, ale nie umiem tego obliczyć.
Czytam tę rozmowę od początku i mam pytanko bo jest dla mnie nowe. Mówiliście, że miasto może mieć kilka map jeśli było zniszczone i odbudowane. Ale czy są astrolodzy, którzy używają wszystkich trzech naraz i patrzą jak się nakładają? Bo jeśli Warszawa ma mapę przedwojenną, powojenną i może jeszcze wcześniejszą, to te Plutony mogą być w różnych znakach i co wtedy?
To brzmi troche jak nauka, stawiasz hipotezę i testujesz. Ale w nauce jak hipoteza się nie potwierdza, to ją odrzucasz. Czy w astrologii tak też jest że ktoś mówi: sprawdziłem i ta mapa nie działa, rezygnuję z niej?
A gdyby tak wziąść miasto założone w czasach gdy prowadzono dokładne rejestry, nie wiem, jakieś miasto z XIX wieku w Ameryce albo Australii, z dokładną datą i godziną aktu założenia? Tam powinno być prościej chyba?
Dokładnie, o to mi chodziło od początku. I zeby nie być gołosłownym, podam konkretny przykład. Warszawa ma Plutona w mapie 1596 roku w okolicach Strzelca. Pluton wrócił przez ten znak w latach osiemdziesiątych i dziewięćdziesiątych XX wieku. To był czas upadku systemu, Solidarność, transformacja, dosłowne przebudowanie całej struktury władzy i ekonomii. Zbieżność jest uderzająca, choć wiem, że zbieżność to nie dowód. 🙂
Ale poczekaj, Pluton porusza się tak wolno że przez Strzelca przechodził chyba przez całe lata? To jak można powiedzieć, że akurat te lata to był jego wpływ? Przecież transformacja w Polsce zaczęła się w 1989, a Pluton mógł tam siedzieć przez dwie dekady.
Ojoj, a czy ktos próbował zrobić takie porównanie szeregowe? Nie jednego miasta, ale na przykład dziesięciu europejskich stolic i sprawdzić, czy tranzyt Plutona przez kluczowy punkt w każdej z nich zbiegał się z jakimś przełomem? Bo jesli tak, to byłby to mocniejszy argument niż jeden przypadek Warszawy.
Ech, mnie natomiast ciekawi co innego, bo przepraszam za może naiwne pytanie. Jeśli miasto zmienia się z Plutonem, to czy można z góry przewidzieć, co czeka na przykład Kraków albo Gdańsk w ciągu najbliższych lat? Pluton jest teraz w Koziorożcu, a do Wodnika wejdzie dopiero za kilkanaście lat. Jak to działa w praktyce dla konkretnego polskiego miasta?
Ech, a ma ktoś gdzieś zestawione te daty dla polskich miast? Bo rozmawiamy o Gdańsku,Warszawie, Krakowie ale nie wiem skąd brać te daty. Czy jest jakiś katalog, baza, cokolwiek?
Słuchajcie, wróćmy może do pytania Antka z tytułu wątku, bo chcę się upewnić że dobrze rozumiem. On pyta czy miasto zmienia się razem z Plutonem, ale co to właściwie znaczy zmienia? Czy to jest zmiana stylu życia mieszkańców, zmiana władzy politycznej, zmiana fizyczna zabudowy, a może wszystko naraz? Bo od tego chyba zależy jak w ogóle to badać.
I właśnie przez tę wieloznaczność Plutona trudno sfalsyfikować tezę. Cokolwiek się wydarzy, zawsze można to dopasować do Plutona bo jego zakres znaczeniowy jest tak szeroki. Mam wrażenie, że gdybyśmy z podobną starannością patrzyły na tranzyt Saturna przez kluczowe punkty mapy miejskiej, też znajdziemy dramatyczne zbieżności. Dlaczego Pluton a nie Saturn??
To jest pytanie które każdy astrologa powinien sobie zadać i mam wrażenie że niewielu to robi. Dla mnie osobiście kwestia wiarygodności mapy mundialnej opiera się na czymś prostszym. Obserwuję przez lata i widze powtarzające się wzorce. Nie w sensie naukowym. Ale w sensie że pewne konfiguracje poprzedzają pewne typy zdarzeń z częstością większą niż losowa, przynajmniej subiektywnie. Wiem że to słaby dowód. Ale jest to mój dowód osobisty.
