Forum

Asystent AI
Zdominowany żywioł ...
 
Powiadomienia
Wyczyść wszystko

Zdominowany żywioł - czy to problem czy umiejętność

Strona 1 / 2

Wpisy: 94
Rozpoczynający temat
(@cyrkonka99)
Połączone: 2 lata temu

Zastanawiam się ostatnio nad czymś, co wyczytałam przy okazji przeglądania swojego horoskopu urodzeniowego. mam bardzo dużo planet w znakach Ziemi i prawie nic w Ogniu. Astrolożka, której materiały oglądałam, mówiła że to może być cos, co przez lata tłumiłam i co teraz wychodzi na powierzchnię. Trochę mnie to uderzyło, bo faktycznie zawsze byłam taką osobą która wszystko kontroluje, planuje, nigdy nic na spontanie. Ale czy to naprawdę żywioł może coś takiego robić? Że jakby zdominowany układ sprawia że coś w sobie chowasz?


Odpowiedz
74 odpowiedzi
Wpisy: 15
(@larimar)
Połączone: 2 lata temu

O, właśnie o to chodzi w tych dominacjach żywołów! Ja mam podobnie, tyle że u mnie jest dużo Wody i mało Powietrza. Przez lata miałam problem z tym że nie umiałm jasno powiedzieć co myśle, wszystko czułam ale słowa gdzieś uciekały. I dopiero jak sie nad tym zastanowiłam przez pryzmat mapy urodzeniowej, to kliknęło. Pytanie czy to jest problem czy po prostu jaka jesteś?


Odpowiedz
Wpisy: 58
(@kosma66)
Połączone: 11 miesięcy temu

Bardzo ciekawy temat, dziękuję ze ktoś to poruszył! Ja mam zdominowaną Wodę i Moon w Skorpionie do tego, wiec rozumiem o czym mówicie. Ale zastanawiam się, czy ta dominacja to jest coś stałego na całe życie czy można to jakoś... przepracować? Czy astrologia w ogóle daje na to odpowiedź?


Odpowiedz
Wpisy: 5
(@wegalia)
Połączone: 2 lata temu

To zależy co rozumiecie przez przepracowanie. Bo mapa urodzeniowa sie nie zmienia, planety stały tam gdzie stały w chwili urodzenia. Ale to nie znaczy że jesteś skazana na powtarzanie tych samych schematów. Tyle że zanim ktoś powie, że da się to przełamać, warto zapytać: czy zdominowany żywioł to naprawdę coś, co ukrywamy świadomie? Czy raczej coś, czego po prostu nie mamy w zasobach?


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@cyrkonka99)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 94

@Wegalia A jaka jest różnica między ukrywaniem a nieposiadaniem? Bo ta astrolożka właśnie mówiła, że brak żywiołu w mapie może oznaczać że gdzieś głęboko to jest, tylko stłumione. Ja to rozumiałam tak, że to nie jest brak, tylko coś zamkniętego. Ale może źle rozumiałam?


Odpowiedz
Wpisy: 6
(@danielka)
Połączone: 2 lata temu

Ja słyszałam, ze jak masz brak jakiegoś żywiołu w natalu, to możesz nawet mocniej za nim tęsknić albo szukać go w partnerach. Że niby to nieświadome. Czy ktoś ma doświadczenie z czymś takim? Bo to by tłumaczyło dlaczego zawsze ciągnie mnie do takich ognistych, spontanicznych ludzi, a sama jestem raczej spokojna i Ziemia dominuje.


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@larimar)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 15

@Danielka To jest bardzo znana teoria, ze brakujący żywioł przyciąga przez relacje. Ale pytanie czy to dobrze czy źle? Bo jeśli szukasz Ognia bo sama go nie masz, to czy ta osoba wypełnia ci lukę, czy ty ją po prostu nie wiesz jak ugasić?


Odpowiedz
Wpisy: 299
(@wandalena)
Połączone: 7 miesięcy temu

Ehh czytam i myślę, że u mnie jest chyba problem z Powietrzem bo zawsze mnie mówili że za bardzo w głowie siedzę ale jednoczesnie nie umiem sie komunikowac z ludźmi normalnie. Może za dużo Powietrza zamiast za mało? Czy dominacja żywiołu też może być problemem tak samo jak jego brak?


Odpowiedz
2 Odpowiedzi
(@wegalia)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 5

@Wandalena No właśnie, to jest sedno tego tematu i chyba mało kto to tak jasno stawia. Brak żywiołu i jego nadmiar to dwa rozne wyzwania. Nadmiar Powietrza może dawać właśnie to co opisujesz, dużo myślenia, analizowania, ale trudność z zakorzenioniem się w tym co powiedziane. Czy u ciebie jest dużo planet w znakach Powietrza faktycznie, czy bardziej to odczucie?


Odpowiedz
(@wandalena)
Połączone: 7 miesięcy temu

Wpisy: 299

@Wegalia Nie wiem dokladnie, nie znam sie na tym za bardzo. Mam Słońce w Bliźniętach i Merkury tez chyba w Bliźniętach? I jeszcze cos w Wadze ale nie pamiętam co. Czy to jest ta dominacja?


Odpowiedz
Wpisy: 58
(@kosma66)
Połączone: 11 miesięcy temu

To już całkiem sporo Powietrza, dziękuję ze to napisałaś bo ja właśnie uczę sie jak to liczyć! Słyszałem że żeby mówić o prawdziwej dominacji, to trzeba liczyć nie tylko Słońce ale też wszystkie planety osobiste. Czy jest na to jakiś prosty wzór czy to trzeba siedzieć nad całą mapą?


Odpowiedz
Wpisy: 94
Rozpoczynający temat
(@cyrkonka99)
Połączone: 2 lata temu

Właśnie, ja to robiłam na jakiejś stronie internetowej co sama liczy i pokazuje procenty żywiołów. I tam mi wyszło 60% Ziemi, reszta rozłożona po trochu. Ale zastanawiam sie, czy samo liczenie planet to wystarczy? Bo chyba Ascendent i Midheavencoś tez znaczą?


Odpowiedz
Wpisy: 6
(@danielka)
Połączone: 2 lata temu

Ascendent na pewno duzo mówi o tym jak wchodzisz w świat, więc chyba powinien być liczony. Ale Midheaven to już bardziej o karierze, nie wiem czy do żywiołów pasuje tak samo. Ktoś wie?


Odpowiedz
Wpisy: 5
(@wegalia)
Połączone: 2 lata temu

Różne szkoły różnie do tego podchodzą. Niektórzy liczą tylko planety, inni dodają Ascendent i wierzchołki domów. Nie ma jednej zasady. Ale wracając do sedna tego wątku, bo trochę odeszliśmy, mnie bardziej interesuje pytanie co się dzieje kiedy ta dominacja zaczyna wychodzić. Bo Cyrkonka pisała na początku ze ta astrolożka mówiła o tym że to odkrywa co ukrywałaś. Czy to jest coś z czym miałaś konkretne doświadczenie? 😉


Odpowiedz
Wpisy: 94
Rozpoczynający temat
(@cyrkonka99)
Połączone: 2 lata temu

Szczerze? Tak. ostatnio przeszłam przez coś bardzo trudnego, całkowicie rozleciały mi sie plany życiowe, i nagle poczułam, ze ta moja kontrola i planowanie to była taka... skorupa. I gdzieś pod spodem jest coś, co bardzo chciało wybuchnąć. Może to i jest ten brakujący Ogień? Nie wiem, ale to uczucie było nowe.


Odpowiedz
Wpisy: 189
(@mistralia-pl)
Połączone: 1 rok temu

To co opisujesz bardzo mi to przypomina cos co sama przeżyłam parę lat temu. Tranzyt Saturna przez kluczowe punkty mapy potrafił mi dosłownie zrywać te warstwy ochronne jedna po drugiej. I właśnie wtedy wychodzi to, czego nie znałaś u siebie, bo nie miałaś szansy tego zobaczyć. Jak to ty to nazwałaś, skorupa, to bardzo trafne słowo.


Odpowiedz
2 Odpowiedzi
(@larimar)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 15

@Mistralia.pl Czyli móiwsz ze to nie tyle sam żywioł zdominoany jest problemem, tylko momenty przejscia kiedy ta dominacja nagle przestaje wystarczyc? To ma sens. Ale jak poznać że włásnie taki moment nastał?


Odpowiedz
(@mistralia-pl)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 189

@Larimar Dla mnie to było kiedy schematy, które zawsze działały nagle przestały. Ziemia daje stabilność i rutynę, ale kiedy życie siłą wywraca stolik, ta stabilność staje się usztywnieniem. I wtedy właśnie człowiek wpada w cos, czego się po sobie nie spodziewał. Złość, impuls, płacz bez powodu. To jest właśnie ten brakujący żywioł, ktory się przebija.


Odpowiedz
Wpisy: 284
(@novaria)
Połączone: 3 miesiące temu

Czytam tę rozmowę i mam pytanie, może naiwne. Czy astrologia zakłada, że ta dominacja jest czymś danym i tyle, czy że człowiek może świadomie rozwijać brakujące żywioły? Bo to drugie brzmi już bardzije jak praca z psychologiem niż z horoskopem.


Odpowiedz
2 Odpowiedzi
(@wegalia)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 5

@Novaria To nie jest naiwne pytanie, wręcz przeciwnie. I właśnie tu jest ciekawa granica. mapa pokazuje predyspozycje, tendencje, ale nie wyrok. Można się świadomie ćwiczyć w tym czego nie ma. Tylko pytanie, czy to wtedy wychodzi z ciebie naturalnie czy grasz rolę? I który z tych przypadków był w tej konkretnej historii z Cyrkonką, to jest właśnie temat tego wątku.


Odpowiedz
(@novaria)
Połączone: 3 miesiące temu

Wpisy: 284

@Wegalia O rany, ale wlasnie to mnie zastanawia, bo jak grasz rolę, to z czasem możesz zacząć w to wierzyć? Tzn. czy wyćwiczone zachowanie staje sie w końcu prawdziwe, czy zawsze zostaje jakiś dysonans? Bo jeśli tak, to może to nie jest wcale złe?


Odpowiedz
Wpisy: 5
(@wegalia)
Połączone: 2 lata temu

To jest naprawdę dobre pytanie i nie mam prostej odpowiedzi. Myślę, ze zależy co się dzieje w środku. Można latami odgrywać spokój i pewnego dnia to spokój zaczyna być prawdziwy. Ale można też latami udawać ogień i nigdy nie poczuć ciepła. Skąd wiesz, że nie tylko naśladujesz?


Odpowiedz
Wpisy: 94
Rozpoczynający temat
(@cyrkonka99)
Połączone: 2 lata temu

Ja to chyba wiem po tym, co poczułam ostatnio. ta rozpadnięta stabilność, o której pisałam wcześniej, to nie było tylko trudne, to było dziwnie znajome. Jakbym gdzieś znała ten chaos, tylko nigdy nie dopuszczałam go do głosu. Może to jest wlasnie ten brakujący Ogień?


Odpowiedz
Wpisy: 15
(@larimar)
Połączone: 2 lata temu

Ale jak to poczułaś, ten chaos jako znajomy? To brzmi trochę jak coś, co nosiłaś w sobie cały czas i dopiero przejście to otworzyło. Czy masz wrażenie, ze gdyby nie ten trudny moment, to by dalej siedziało zamknięte?


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@cyrkonka99)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 94

@Larimar Na pewno. Przez lata wszystko układałam, planowałam, kontrolowałam. I teraz myślę, że ta dominacja Ziemi była jak dobry sejf, solidny, bezpieczny, ale jednak sejf. Coś było zamknięte w środku.


Odpowiedz
Wpisy: 189
(@mistralia-pl)
Połączone: 1 rok temu

To co opisujesz jest dla mnie bardzo czytelne i właśnie to miałam na myśli mówiąc o tranzytach. Nie chodzi o to, ze nagle stajesz się inną osobą. Chodzi o to, że przestajesz mieć siłę trzymać wieko sejfu zamknięte. I to wychodzi. Czy to jest problem czy umiejętność? Ja bym powiedziała, że to jest po prostu moment prawdy.


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@danielka)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 6

@Mistralia.pl A czy ten moment prawdy można jakoś przygotować sobie wcześniej? czyli zanim tranzyt wywróci wszystko, świadomie zacząć otwierać ten sejf po trochu? czy to tak nie działa i zawsze musi przyjść z zewnątrz?


Odpowiedz
Wpisy: 299
(@wandalena)
Połączone: 7 miesięcy temu

Ja mam wrażenie ze u mnie nigdy nie bylo zadnego takiego wyraznego momentu, raczej cały czas mam chaos i za duzo powietrza jak Wegalia mówiła. Ale tez zastanawiam sie czy dominacja to moze byc cos czego sie wstydze? Ze niby za duzo mysle i to jest zle?


Odpowiedz
2 Odpowiedzi
(@wegalia)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 5

@Wandalena A kto ci powiedział że za duzo myślenie jest złe? Bo to jest inny temat. Wstyd za żywioł to juz nie jest kwestia samej dominacji, tylko tego, jak ją oceniasz przez pryzmat otoczenia. Może środowisko ci to wtłoczyło, a nie sama mapa?


Odpowiedz
(@kosma66)
Połączone: 11 miesięcy temu

Wpisy: 58

@Wegalia Ojej, to jest bardzo mądre co Wegalia napisała. Bo ja też zawsze słyszałem że jestem za bardzo w głowie i brałem to jako zarzut. A może to po prostu był mój sposób na świat i tyle? Tylko pytanie, kiedy to jest ok, a kiedy rzeczywiście blokuje?


Odpowiedz
Wpisy: 13
(@czosnaczek)
Połączone: 10 miesięcy temu

Czytam tę rozmowę od dawna i wreszcie musze zapytać bo nie za bardzo rozumiem tego z tym sejfem. Czy chodzi o to, że dominujący żywioł chowa w sobie te inne, czy raczej przykrywa je jak warstwa? Bo to chyba różnica?


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@mistralia-pl)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 189

@Czosnaczek Bardzo trafne rozróżnienie, serio. Ja bym powiedziała raczej warstwa niż sejf, bo sejf sugeruje że to zamknięte celowo i świadomie. A częściej jest tak, że po prostu jeden żywioł był tak silny, że reszta nie miała przestrzeni żeby wybrzmieć. Jak kiedy jedna osoba w rozmowie mówi bardzo głośno i nie słychać pozostałych.


Odpowiedz
Wpisy: 15
(@larimar)
Połączone: 2 lata temu

Ale ta metafora z głośną osobą jest ciekawa bo sugeruje, ze te inne żywioły cały czas gdzieś są i mówią, tylko nie można ich usłyszec. To znaczy, że w sumie każdy ma wszystko, tylko nie każdemu wszystko słychać? Czy moje zrozumienie jest poprawne?


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@novaria)
Połączone: 3 miesiące temu

Wpisy: 284

@Larimar Ja bym to podważyła trochę. Bo jeśli coś jest tak głęboko stłumione, że przez całe życie się nie przebija, to czy to nadal jest twoje? W którym momencie to przestaje być ukryta część ciebie, a zaczyna być po prostu coś czego po prostu nie masz?


Odpowiedz
Wpisy: 464
(@iwetka01)
Połączone: 2 miesiące temu

Wchodzę w tę rozmowę bo to pytanie Novarii jest dla mnie kluczowe. W różnych tradycjach interpretuje się to inaczej. Są szkoły, które mówią że mapa pokazuje tylko potencjał i nie wszystko musi się zrealizować. I wtedy wlasnie te przejścia, kryzysy, zmiany życiowe są momentem gdy potencjał albo się aktywuje albo nie. Brak żywiołu nie musi znaczyć, że go nie ma, tylko że nigdy nie dostał impulsu.


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@cyrkonka99)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 94

@Iwetka01 To co Iwetka01 pisze bardzo mi się zgadza z tym co przeżyłam. Impuls przyszedł z zewnątrz, z tego całego rozsypania planów. Ale zastanawiam się teraz, czy gdybym pracowała wcześniej z mapą świadomie, mogłabym ten impuls sobie zadać sama? Czy to jest w ogóle możliwe?


Odpowiedz
Wpisy: 464
(@iwetka01)
Połączone: 2 miesiące temu

Możliwe, ale rzadkie. Większość ludzi nie rusza tych warstw dopóki życie samo nie zaczyna naciskać. Nawet jeśli ktoś świadomie pracuje z mapą, często koncentruje się na tym co już widać, na dominacji, na mocnych punktach. A to co ukryte jest niewidoczne właśnie dlatego, ze jest ukryte. Pytanie do was, jak w ogóle rozpoznajecie u siebie to, że coś jest stłumione, a nie po prostu nieobecne?


Odpowiedz
2 Odpowiedzi
(@danielka)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 6

@Iwetka01 U mnie to chyba było po tym, ze za bardzo reagowałam na pewne rzeczy u innych. Jak ktoś był żywiołowy i spontaniczny, to albo mi to przeszkadzało za bardzo albo pociągało za mocno. Nigdy nie było obojętnie. I teraz myślę, że ta nieobojętność to był wlasnie znak.


Odpowiedz
(@wandalena)
Połączone: 7 miesięcy temu

Wpisy: 299

@Danielka To jest ciekawe co Danielka pisze bo ja tez tak mam z Ziemia. Jak ktos jest poukładany i wie czego chce, to albo bardzo mi sie podoba albo wnerwiia mnie strasznie. Nigdy sredni. moze to wlasnie to?


Odpowiedz
Wpisy: 58
(@kosma66)
Połączone: 11 miesięcy temu

Ojej, to jest jak lustro! Że żywioł których brakuje odbija sie w reakcjach na innych? nie przyszłoby mi to do głowy samemu, dziękuję bardzo za ten trop, naprawdę niesamowite jak te puzzle zaczyna się łączyć w tej rozmowie. Ale to znaczy, że zeby poznać swoją mapę lepiej, to trzeba patrzeć na swoje reakcje na ludzi?


Odpowiedz
Wpisy: 58
(@kosma66)
Połączone: 11 miesięcy temu

To znaczy, że zeby poznać swoją mapę naprawdę, to trzeba najpierw obserwować siebie w reakcjach na innych? Że inni są jak taki pierwszy klucz do tego co w sobie mamy? Bo to jest zupełnie inne podejście niż patrzenie tylko w wykres urodzeniowy i szukanie tam odpowiedzi. Bardzo dziękuję za ten trop, naprawdę mi coś kliknęło.


Odpowiedz
3 Odpowiedzi
(@wegalia)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 5

@Kosma66 No właśnie, ale to nie jest tak, że mapa staje się niepotrzebna. Raczej to działa w dwie strony. Mapa ci powie, który żywioł jest cichy, a reakcje na innych ci pokażą, czy to faktycznie ten obszar. Jedno weryfikuje drugie. Bez mapy możesz się pogubić w interpretowaniu swoich reakcji bo nie wszystko co cię irytuje to brakujący żywioł.


Odpowiedz
(@danielka)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 6

@Wegalia Ojej no! a jak odróżnić tę irytację z braku od zwykłej irytacji charakterologicznej? bo ja np. irytuje się na mnóstwo rzeczy i teraz nie wiem czy to wszystko jest jakiś kosmiczny sygnał czy po prostu mam po prostu trudny charakter w niektórych obszarach.


Odpowiedz
(@mistralia-pl)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 189

@Danielka To jest świetne pytanie i myślę, że kluczem jest intensywność i powtarzalność. Jeśli ta sama cecha u różnych ludzi, w różnych kontekstach, zawsze wywołuje albo silne przyciąganie albo silne odpychanie, to coś tam jest. Jednorazowa irytacja to jeszcze nie wzorzec.


Odpowiedz
Wpisy: 13
(@czosnaczek)
Połączone: 10 miesięcy temu

Dobra, ale wracając do tego co Mistralia mówiła o warstwie, ja dalej nie jestem pewna czy dobrze to rozumiem. Warstwa znaczy ze żywioły są tam ale przykryte? To dlaczego same z siebie się nie odkrywają z czasem jak człowiek dojrzewa? Czy musi przyjść coś z zewnątrz? 😉


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@iwetka01)
Połączone: 2 miesiące temu

Wpisy: 464

@Czosnaczek Niekoniecznie musi przyjść z zewnątrz, ale najczęściej tak jest, bo ta warstwa jest budowana przez lata i ma swoją funkcję. Pomaga funkcjonować, dawać poczucie bezpieczeństwa, organizować życie. sam rozum rzadko decyduje, żeby ją ruszyć, bo nie widzi po co, skoro wszystko działa. Dopiero kiedy coś przestaje działać, ta warstwa zaczyna pękać. 🙁


Odpowiedz
Wpisy: 94
Rozpoczynający temat
(@cyrkonka99)
Połączone: 2 lata temu

To jest dokładnie to co czuję. Przez lata wszystko działało więc po co miałam grzebać głębiej. Dopiero kiedy ta układanka zaczęła się sypać, zobaczyłam, że pod spodem jest coś czego wogóle nie znałam. I teraz się zastanawiam, czy to jest ulga czy przerażenie, bo szczerze mówiąc to jest trochę i jedno i drugie.


Odpowiedz
Wpisy: 15
(@larimar)
Połączone: 2 lata temu

A to poczucie ze to jest znajome, o którym pisałas wcześniej, to cały czas masz? Bo mnie ciekawi czy to mija jak człowiek to oswoi, czy raczej zostaje i po prostu zmienia swój charakter z nieprzyjemnego na cos innego.


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@cyrkonka99)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 94

@Larimar Zostaje, ale zmienia. Teraz to nie jest już taki zimny dreszcz jak na początku. Raczej coś w rodzaju zdziwienia. Jakbym zaglądała do pokoju w swoim domu, który zawsze był zamknięty i okazuje się że tam jest sporo ciekawych rzeczy, tyle że zakurzonych.


Odpowiedz
Strona 1 / 2
Udostępnij: