Mam takie pytanie do całej dyskusji - mówiliśmy o braku żywiołu, ale tytuł wątku mówi też o trzech żywiołach. Czy ktoś ma u siebie właśnie trzy, bez jednego, i jak to czuje w porównaniu do kogoś kto ma tylko dwa żywioły silne?
A czy można mieć braki w więcej niż jednym żywiole? Bo jak czytam tę dyskusję to zaczynam się zastanawiać czy mój bałagan zawodowy to brak ziemi, brak powietrza, czy po prostu bałagan.
przepraszam ze wchdzę w środek ale mam pytanie - skąd sie wie ktore planety liczyc? bo czytałam że ktoś liczy tylko do Saturna a ktoś inny liczy tez te dalsze i wychodzą inne wyniki. jak sie to ustala? 😉
I to jest chyba ważna uwaga bo jeśli liczysz planetę pokoleniową jak Pluton w żywiole, to tak naprawdę opisujesz epokę, nie siebie. Wszyscy urodzeni w tym samym dekadzie mają Plutona w tym samym znaku. Mało personalnego w tym zeby twierdzić że to twój "brak ziemi".
To co napisałeś na końcu jest kluczowe i myślę że warto przy tym zostać chwilę. Jeśli Pluton w Wadze mają wszyscy urodzeni gdzieś w okolicach lat 70., to wliczanie go do bilansu żywiołów to trochę jak wliczanie pogody do opisu charakteru. Wszyscy mają tę samą pogodę, a charaktery rozne. Jak zatem ta planeta pokoleniowa może mówić coś o twoim konkretnym braku równowagi żywiołów?
To otwiera kolejne pytanie bo jeśli liczymy domy zamiast znaków, to możemy mieć zupełnie inny obraz bilansu żywiołów. Dom pierwszy jest jak Baran, dom drugi jak Byk i tak dalej - ale ktoś moze mieć wszystkie planety w domach ziemskich, a znaki będą ogniste. który obraz jest wtedy "prawdziwy"?
Słuchajcie, to jest interesujące filozoficznie ale my się coraz bardziej oddalamy od tego co praktyczne. Tytuł wątku mówi o niezrównoważeniu, Chryzoberyl zaczęła od doświadczeń zawodowych. Czy ta dyskusja o domach kontra znaki jakoś zmienia to co ktoś z niezrównoważeniem robi na co dzień?
Przepraszam że sie wtrącam ale ja mam wlasnie taką sytuację i nie wiedziałam co z tym zrobić. W znakach mam bardzo mało ziemi, ale dużo planet w domach ziemskich - w drugim i szóstym głównie. Ktoś mi kiedyś powiedział że to się "wyrównuje", ale nie czuję żeby się wyrównywało w pracy, szczerze mówiąc.
Saturn w szóstym to podobno klasyczny wskaźnik problemów ze zdrowiem albo pracą, zależnie od aspektów. Czytałem o tym, ale nie wiem jak to sie przekłada na żywioły w sensie tej dyskusji. Czy Saturn w szóstym "działa jak ziemia" czy nie?
Ja mam pytanie moze podstawowe, ale mnie to nurtuje od początku tej dyskusji - czy ta niezrównoważona mapa to cos co mamy raz na zawsze, czy tranzty mogą to czasowo zmieniać? Bo jeśli przez rok Jowisz chodzi po znakach ziemskich, to czy wszyscy z brakiem ziemi mają wtedy lepiej zawodowo?
Dorzucę tu coś z numerologii bo moze to kogoś zaskoczy - w numerologii też mamy coś analogicznego do brakujących żywiołów, to się nazywa brakującą cyfrą w kwadracie Pitagorasa. I obserwowałam u siebie i u kilku osób, że jak mapa numerologiczna wskazuje na brak czegoś, co pokrywa się z brakiem w horoskopie, to te trudności są wyraźniejsze. Czy ktoś z tu obecnych sprawdzał to kiedyś porównawczo? 😉
To jest uczciwe pytanie Klarysy i nie mam na nie dobrej odpowiedzi. Może analiza żywiołów to raczej mapa terenu niż przepis na trasę. Mapa pokazuje gdzie są góry i rzeki, ale to ty decydujesz czy idziesz przez górę czy ją obchodzisz. Brak mapy nie znaczy że gór nie ma, ale mapa pomaga je zobaczyć zanim na nie wejdziesz. 🙂
