Zaczęłam ostatnio mocniej przyglądać się trynom w swoim natalu i zastanawia mnie jedna rzecz - wszędzie pisze się, że tryn to aspekt harmonijny, łatwy, przepływający energia bez oporu. Ale czy to na pewno takie różowe? Mam tryna Słońce-Jowisz i przez długgi czas myślałam że muszę z tego korzystać automatycznie że samo przyjdzie. Tymczasem nic samo nie przyszło. Zaczęłam się zastanawiać czy tryn nie jest przypadkiem pułapką - dajesz sobie spokój bo \"masz potencjał\", a potencjał sobie leży nieużywany. I mam pytanie do was w kontekście samooceny - czy tryn ją buduje, czy może wręcz sprawia, że nie czujesz potrzeby jej budowania, bo wszystko \"powinno być okej\"?
Celne pytanie i chyba jedno z tych, które rzadko się zadaje przy trynach. Większość tekstów o astrologii pisze o tryname jak o prezencie urodzinowym - leży, czeka, twoje. Ale praktyka bywa inna. Tryn daje łatwość dostępu do energii dwóch planet ale nie daje motywacji do jej użycia. To jak mieć talent muzyczny i nigdy nie usiąść do fortepianu, bo przecież zawsze możesz. Kwadrat boli, więc działasz. Tryn nie boli, więc... niekoniecznie. Co do samooceny - tu bym powiedziała, że to zależy bardzo od tego, jakie planety są zaangażowane. Tryn z Wenusy zupełnie inaczej wpłynie na postrzeganie siebie niż tryn z Saturna. Możesz napisać, jakie domy są w grę?
Ojej, ja nawet nie wiedziałam że tryn moze byc czyms negatywnym. Zawsze myslalam że to samo dobrro w natalu. to tak jak z kwadratura, ktora podobno jest trudna ale przez to ludzie z nia wiecej osiągają?
O rany, no ludzie, słońce w 5 i Jowisz w 1 w trynie - no to jest bardzo dobry układ dla ekspresji siebie i charyzmy. Jowisz w 1 sam w sobie daje optymizm i dobry wizerunek, a Słońce w 5 to twórcza energia. Taki człowiek po prostu naturalnie przyciaga uwage nie musi się starać. Może wlasnie dlatego nie czułaś potrzeby budowania samooceny, bo na zewnatrz i tak wszystko wyglądało dobrze? Otoczenie reagowało pozytywnie i nie było sygnału, żeby cokolwiek zmieniać?
Ojej, słuchajcie jestem sceptyczny wobec astrologii generalnie ale akurat to rozumowanie mnie troche wciąga. Bo to co opisujecie - potencjal ktory lezy nieuzywany - to jest znany fenomne psychologiczny nie trzeba planet do wyjasnienia ale zastanawia mnie jedno: skoro tryn jesst podobno łatwy, to dlaczego tak wiele osób z trynem na waznych miejscach ma dokładnie te problemy ktore tu opisujecie? Czy to nie jest po prostu potwierdzanie tezy po fakcie?
A ja sie zastanawiam - czy to może zalezec od znaku w kótrym jest ten tryn? Bo chyba Merkury w trynie z Neptunem inaczej dziala niż np. Mars w trynie z Saturnem? Ten drugi wydaje mi się bardziej \"aktywizujacy\" naewt jesli harmonijny.
U mnie jest tryn Księżyc-Saturn i przez długi czas myślałam, że to przekleństwo, bo Saturn brzmi poważnie i zimno. A okazało się, że to jeden z aspektów, który dal mi największą stabilnosc emocjonalną - nie od razu ale po jakims czasie pracy nad sobą. Dopiero teraz rozumiem, że ta praca była właśnie \"uruchamianiem\" tryna. Sama harmonia nic nie robi, musisz wejść w tę energię świadomie. Czy to odpowiada na pytanie o samoocenę? Trochę tak - moja samoocena wzrosła właśnie przez tę pracę, nie przez sam aspekt
dokladnie tak to u mnie wyglądało. i wiesz co, mysle że tryn bez żadnego trudniejszego aspektu w pobliżu moze być wręcz demobilizujący. u mnie były też kwadraty, które mnie popychały do działania, a tryn dawał zaplecze - taką stabilną glębę pod stopami kiedy juz działałam. Może dlatego tryn i kwadrat razem na podobne tematy to całkiem ciekawy układ? 😉
Ojoj, ja zawsze mówiłam, ze tryn to aspekt szczęśliwców i że ludzie z trynem na Słńce mają po prostu łatwiej w życiu. Moze nie rozumiałam do tej pory, że to nie działa automatycznie. ale to mnie troche dezorientuje - bo skoro tryn moze być lenistwem, to jak w ogóle odróżnić w natalu, czy ktoś \"używa\" tryna, czy nie? To chyba widać dopiero z zewnątrz, po efektach? 😉
A przepraszam może glupie pytanie - czy tryn zawsze jest między planetami w tym samym żywiole? Bo gdzies czytałam, że może być też między roznymi żywiołami i to się nzywa \"poza znakiem\" albo jakos tak. Czy to w ogóle wtedy działa tak samo? 😉
Ale wracając do tej samooceny - bo wlasnie o to mi chodziło kiedy weszłam w temat. Mam tryyna Wenus-Jowisz i szczerze? Moja samoocena kuleje strasznie. to ma w ogole sens astrologicznie? Myślałam, że taki aspekt powinien dawać jakieś poczucie, że jestem coś warta.
Śledzę tę rozmowę od początku i mam pytanie - czy ta opozycja Ksiezyc-Saturn naprawde moze tak moccno blokować tryn, ze czlwiek go w ogole nie czuje? bo jak czytam was wszystkich to mam wrazenie że natal to jak jakiś skomplikowany bój sił gdzie jedne aspekty klloca się z innymi. Czy to znaczy że dobry aspekt moze być dosłownie \"przykryty\" przez zły?
To nie tyle przykrycie, co kwestia tego, co bardziej dominuje w codziennym doświadczeniu. Opozycja Księżyc-Saturn często daje o sobie znać silniej na poziomie emocjonalnym, bo Księżyc to nasze reakcje automatyczne, poczucie bezpieczeństwa, dziecięce zranienia. Tryn Wenus-Jowisz działa, ale jakby na innym piętrze - bardziej w tym, jak nas widzą inni, jakie mamy zdolności społeczne. Samoocena to jednak głównie księżycowy temat.
bardziej chyba w relacjach. Że niby okej mi idzie na początku ludzie mie lubia, a potem sama zacznam to niszczyć, bo myślę że nie zasluguje. Czy to moze być właśnie ta opozycja Księżyc-Saturn? 🙁
To co opisujesz, to brzmi bardzo znajomo. U mnie poddobny mechanizm był przez długi czas - zewnętrznie wszystko okej, a w środku przekonanie, ze zaraz sie wyda, że tak naprawde nie jestem tyle warta co myślą. Nie wiem czy to Saturn, ale coś w tym jest. 😉
No nie wiem słuchajcie ale czy to nie jest troche tak że astrologie mozna dopasowac do kazdego? tzn. ktoś ma trudy aspekt ktory tłumaczy trudnosci. Ale gdyby miał tryn w tym samym miejscu to byście powiedzieli że \"tryn daje poczucie że jest ok, wiec nie pracuje nad sobą\". czy jest jakaś konstelacja, ktora by NOT mogla byc wyjasnieniem tego co Hela_W opisuje?
A wracając do pytania o samoocene i tryn - mam wrazenie że cały ten wątek pokazuje coś waznego: tryn Słońce czy Wenus może dawać coś w rodzaju zewnetrznego blasku, ale samoocena to jednak bardziej wnętrze. I to wnętrze to Księżyc Saturn może 4 dom? Czy ktoś wie jak dom czwarty wchodzi w to równanie?
A Chiron to wogole co jest? Przepraszam ze trochę odpływam od tryna, ale kilka razy tu pado i nie wiem czy to planeta, asteroid?
Właśnie - i tu wracamy do sedna tematu. tryn nie naprawia ran, on daje zasoby. Ale zeby skorzystać z zasobów, trzeba najpierw wiedzieć że sie je ma. a jeśli Saturn czy Chiron przez lata mowily ci że jesteś niewystarczająca, to nawet najlepszy tryn będzie leżał odłogiem.
To znaczy że tryn może byc wrecz frustrujacy dla osoby ktora ma go w natalu ale nie może z niego korzystac? Jakby miec cos cennego zamkniętego za szyba?
A czy to nie jest tak, ze praca z afirmacjami albo medytacja może właśnie pomoc \"otworzyc\" ten tryn? Tzn. jesli tryn daje potencjał ale nie działa automatycznie, to może świadoma praca nad sobą to wlasnie klucz do uruchomienia go? Bo czytalam że pozytywne przekonania zmieniają to jak interpretujemy zewnętrzne sygnały.
No proszę czyli terapia moze robić to co afirmacja nie robi? Tzn. faktycznie pracuje z tym podlozem zamiast tylko przyklejac cos na wierzch? Ale to troche sutne że zeby skorzystać z czegos co masz w natalu musisz isc do terapeuty...
No ludzie ale skoro tryn sam z siebie nie gwarantuje że samoocena będzie dobra, to po co w ogole mowi się że tryn to \"latwe energie\"? Bo teraz mam wrażenie że to trochę mylące. Czytałam tyle razy że tryn to błogosławieństwo i będzie lekko, a tu wychodzi że można mieć tryn i kompletnie go nie czuć
No ludzie, słuchajcie, ale to co teraz opisujecie brzi jakby tryn był dobry kiedy go uzywacie i niewidoczny kiedy go nie uzywacie. Czyli mozna mu przypisać wszystko? Czy jest jakis sposob żeby sprawdzić ktory tryn faktycznie \"dziala\" u konkretnej osoby a ktory lezy nieuzywany? Bo inaczej to nieweryfikowalne
Oj. to jest trudne pytanie. chyba... troche jedno i drugie. Czsaem czuję coś, a czasem to mechaniczne. Może powinnam sie nad tym zastanowić głębiej.
Wracając do temattu tryna i samooceny - bo mi sie wydaje, że trochę odplynelismy - czy ktoś moze powiedzieć jakie konkretnie tryny są najbardziej związane wlasnie z samoocenę? Bo rozmawiamy ogólnie o trynach ale chyba nie każdy tryn dotyczy tego jak sie postrzegamy, prawda? Tryn Merkury-Mars to chyba coś innego niz Słońce-Księżyc?
A co z trynem Ksiezyc-Wenus? Bo gdzieś czytalam, że to ma byc super dla samooceny kobiecej, ale nie do końca rozumiem dlaczego akurat to polaczenie. Ktoś mi moe wytłumaczyć prościej?
