Hmm, czytam ten wątek od początku i mam jedno pytanie, które cały czas kołacze mi się w głowie. Mówimy o etyce Lilith w solarnym, o tym żeby nie używać jej jako usprawiedliwienia. Ale czy nie jest tak, że każda interpretacja astrologiczna może być tak użyta? Dlaczego akurat Lilith jest tym punktem, gdzie ta granica jest szczególnie problematyczna?
To jest klasyczny argument i rozumiem go ale ma lukę. Astrologia nie jest neutralnym językiem - ona ma autorytet dla osób,które w nią wierzą. Kiedy mówisz komuś "twoja Lilith w 7. domu mówi, że ta relacja cię ogranicza", to masz nad tą osobą wpływ, którego zwykłe "może warto przemyśleć tę relację" nie ma. Dlatego odpowiedzialność astrologa jest inna niż odpowiedzialność znajomego.
Zatrzymajmy się tutaj na chwilę,bo to jest chyba serce tej dyskusji. Jeśli Lilith ma strukturalnie wbudowany ten element - czy to nie znaczy, że w solarnym powinna być interpretowana szczególnie ostrożnie? Bardziej niż inne punkty?
No właśnie, tak właśnie robię od lat i właśnie dlatego w swoich notatkach Lilith opisuję zawsze przez dwa pytania: co ona wskazuje jako obszar napięcia, i co z tym napięciem zrobię. To drugie pytanie to już nie jest astrologia - to jestem ja. I to mi daje dystans bo nie pozwalam żeby odpowiedź była "Lilith mówi, że mam to zrobić".
To jest świetne rozróżnienie, ale zastanawiam się czy ono działa dla osób, które są mniej metodyczne. Większość ludzi nie prowadzi takich notatek. Większość idzie do astrologa raz, dostaje interpretację i z tym wychodzi. I co wtedy??
Wlasnie dlatego myślę ze astrolog powinien zawsze przy Lilith dodawać to rozróżnienie głośno, w sesji. Powiedzieć wprost: "to jest klimat roku, nie instrukcja". Ale wiem że niewielu tak robi, bo to skraca interpretację i sprawia, że wydaje sie mniej... pewna siebie.
Ale chwila, bo mnie to trochę niepokoi. Skoro astrolodzy wiedzą o tym problemie i nadal tak robią - to znaczy ze wiele sesji, które sie odbyły, mogło komuś naszkodzić? Mówię poważnie, nie retorycznie.
Słuchajcie, ale ja wciąż sie zastanawiam nad tym co powiedział wcześniej Norbert o autorytecie. Czy nie jest tak, że astrologia wogóle działa przez autorytet i sugestię? Że jesli ktoś wierzy - to każda interpretacja ma ten efekt, nie tylko Lilith? Skąd bierze się ta siła?
Przepraszam że wchodzę z takim pytaniem, ale jak słyszę "autorytet sugestia" to myślę - czy to nie jest trochę jak z każdą psychologią? Terapeuta też ma autorytet i sugeruje interpretacje. Gdzie jest różnica między astrologiem a terapeutą w tym kontekście?
No właśnie,i to jest coś o czym zawsze myślę jak tu czytam. Mówicie o odpowiedzialności astrologa, o etyce, o tym żeby nie nadużywać Lilith - ale kto to egzekwuje? Kto powie astrologowi że przekroczył granicę?
To trochę smutna konkluzja. Ale rozumiem. Wracając jednak do solarnego - bo trochę odpłynęliśmy - czy ktoś z was ma praktyczne doświadczenie z tym jak zmienia się interpretacja Lilith w solarnym gdy zmienisz miejsce obliczenia? Tzn. solarny obliczony dla różnych miast?
Wracając jednak do solarnego - bo troche odpłynęliśmy - czy ktoś z was ma praktyczne doświadczenie z tym jak zmienia się interpretacja Lilith w solarnym gdy zmienisz miejsce obliczenia? Tzn. solarny obliczony dla różnych miast daje różne domy dla tej samej Lilith. Czy wtedy etyczna odpowiedzialność astrologa jest uzależniona od tego, ktore miejsce wybrał?
To jest technicznie ważne pytanie. Tak, zmiana miejsca obliczenia solarnego przesuwa Ascendent, a przez to całą siatkę domów. Lilith może się przenieść z 7. domu do 8. albo z 1. do 12. - i to są drastycznie różne interpretacje. Ale powiem szczerze że większość astrologów, których znam, oblicza solarny dla miejsca zamieszkania klienta i nawet nie pyta czy klient chce "uciec" gdzieś na urodziny. A to jest realna praktyka - niektórzy celowo wyjeżdżają żeby zmienić horoskop solarny.
Poczekaj, bo to co piszesz o wyjeżdżaniu na urodziny to jest osobny, ciekawy temat. To się nazywa astrokartografia solarnego, tak? Ale chcę się upewnić, czy dobrze rozumiem - jeśli Lilith jest w 7. domu dla Warszawy, a klient wyjeżdża do Lizbony i tam świętuje urodziny, to Lilith może być np. w 5. domu i cała narracja o "relacjach które ograniczają" znika? Czy to nie brzmi jak... omijanie problemu zamiast pracy z nim?
To jest coś o czym myślę od dłuższego czasu. Mam znajomą która co roku celowo planuje wyjazd na urodziny żeby "poprawić" solarny. I za każdym razem wychodzi z sesji zadowolona bo Lilith jest "lepiej" ustawiona. Ale jej życie - relacje, praca, decyzje - wygląda tak samo. Bo solarny nie jest sprawcą, tylko obrazem. Nie wiem jak jej to powiedzieć żeby nie brzmiało jak atak
Czy to nie jest troche jak przestawianie termometru żeby nie widzieć gorączki? Podoba mi się to co mówisz o obrazie versus sprawcy - to jest chyba kluczowe rozróżnienie dla całej tej dyskusji. Ale mam pytanie do Gawła: czy astrolodzy którzy proponują zmianę miejsca urodzin solarnych sami wierzą że to "zmienia energię", czy to jest bardziej sprzedaż usługi? 😛
Ale wracając do Lilith w tym kontekście - czy jeśli klient przyjeżdża na sesję z solarnym przeliczonym dla miejsca wyjazdu,to astrolog ma obowiązek powiedzieć mu, że w wersji "domowej" Lilith byłaby gdzie indziej? Czy to w ogóle jest element rzetelności, o której tutaj mówimy??
Ale moment, bo chce się upewnić że dobrze rozumiem tę techniczną stronę. ten solarny to jest horoskop robiony raz do roku, na urodziny, tak? I domy się liczą od nowa na podstawie miejsca gdzie ktoś jest w chwili urodzin słonecznych? Bo jeśli tak, to to wydaje się dość... swobodne. Mogę sobie wybrać gdzie być i mam inny horoskop? To nie ma jakiegoś "właściwego" miejsca obliczenia?
Ciekawi mnie jak to wychodzi w praktyce gdy te dwie wersje mówią coś zupełnie innego. Miałeś kiedyś taką sytuację że Lilith w jednej wersji była np. w 2. domu a w drugiej w 8. i co wtedy? Jak to łączyłeś w jedną interpretację?
Chcę wrócić do Lilith bo mam wrażenie że trochę znów odpłynęliśmy. Skoro mówiliśmy o tym,że jej interpretacja w solarnym ma ten strukturalny ciężar ku "uwolnieniu się" - to czy wersja z miejsca urodzenia versus zamieszkania zmienia też ten ciężar? Czy Lilith w 7. domu dla Krakowa i Lilith w 7. domu dla Londynu to interpretacyjnie ta sama rozmowa? 😉
Czyli de facto mamy sytuację gdzie ta sama planeta, ten sam dom ale inny znak na wejściu do domu - i to może totalnie zmienić interpretację Lilith w relacjach. To brzmi jakby drobna decyzja techniczna astrologa - gdzie obliczyć - miała poważne interpretacyjne konsekwencje. Czy to nie jest argument za tym zeby zawsze pytać klienta gdzie był w chwili solarnego zanim się cokolwiek powie?
Tak, i to jest coś co powinno być standardem, a nie jest. Ale też trzeba dodać - solarny nie działa w izolacji od wykresu natywnego. Lilith w solarnym aktywuje tematy Lilith z urodzeniowego. Więc nawet jeśli domy się przesuwają między wersjami, rdzeń tego co ta Lilith "niesie" dla konkretnej osoby nie znika. Pytanie tylko jak głęboko astrolog to łączy i czy ma czas i umiejętności żeby to zrobić rzetelnie w sesji.
I tutaj znowu wracamy do tego samego miejsca co wcześniej w tej dyskusji - do relacji między jakością pracy astrologa a etyką. Bo można mieć rację technicznie i nadal interpretować nieodpowiedzialnie. Zwłaszcza z Lilith,gdzie jak Norbert mówił wcześniej, ta interpretacja prawie zawsze ma wbudowany impuls do "przekroczenia". W solarnym to nabiera dodatkowej wagi bo rok to konkretna jednostka czasu - nie abstrakcja ale 365 dni decyzji.
Mam w notatkach z kilku sesji - różnych astrologów,różne lata - że Lilith pojawia się jako temat główny mniej więcej w co trzecim odczycie solarnego. Ale zastanawiam się czy to jest coś o czym mówi wykres, czy raczej coś o czym mówi konkretna szkoła interpretacji danego astrologa. Czy wy macie poczucie że to zależy bardziej od szkoły niż od samego wykresu??
Myślę że obie rzeczy na raz. Szkoła wpływa na to ile uwagi poświęcasz danym punktom, ale sam wykres może Lilith ustawiać w miejscu gdzie na prawdę trudno ją pominąć - np. koniunkcja z Ascendentem solarnym, albo dokładne przyłożenie do jakiegoś osobistego planetu. Wtedy nawet klasyczny astrolog nie przeskoczy tego tematu. Pytanie do Norberta - czy w praktyce masz wrażenie że Lilith "domaga się" interpretacji w pewnych konfiguracjach bardziej niż w innych?
Oj, tak,zdecydowanie. Koniunkcja Lilith z Ascendentem solarnym to jedno - klient to czuje fizycznie, w ciele, w tym jak jest odbierany przez innych. Ale tez kwadrat Lilith do Słońca solarnego to jest coś czego naprawdę nie można zostawić bez omówienia. Klient idzie przez rok z wewnętrznym napięciem między tym co chce pokazać światu a tym co w sobie tłumi. I jeśli tego nie nazwie, to to i tak wyjdzie - tylko bez żadnego kontekstu.
Ale zaraz - to co Norbert opisuje brzmi jak konkretny mechanizm przyczynowo-skutkowy. "Lilith kwadrat Słońce - klient będzie tłumił coś w sobie." Skąd wiadomo że tak będzie, a nie odwrotnie - że właśnie w tym roku ktoś przestanie tłumić? Kwadrat to napięcie, ale kierunek rozwiązania nie jest chyba z góry określony, nie?
