Chciałam wywołać temat, który od jakiegoś czasu chodzi mi po głowie, bo nigdzie nie znalazłam porządnej dyskusji na ten temat. Chodzi o horoskop solarny, czyli ten roczny wykres stawiany na moment powrotu Słońca do dokładnego stopnia i minuty z chwili urodzenia. Korzystacie z tego w ogóle? Mam mieszane uczucia, bo z jednej strony stawiam go sobie od kilku lat i faktycznie jakieś zbieżności widzę, a z drugiej zastanawiam się, czy to nie jest po prostu rzutowanie. Ale jest jeszcze jeden aspekt, który mnie nurtuje i o którym chce pogadać - chodzi o pozycję Lilith w horoskopie solarnym i czy w ogóle etycznie jest się tą Lilith kierować przy podejmowaniu decyzji życiowych. Bo to nie jest neutralny punkt.
Horoskop solarny działa, to nie ma co dyskutować. sam stawiam go od lat i mogę powiedzieć że ascendent solarny wyznacza temat roku praktycznie co do zasady. Co do Lilith - no tutaj jest ciekawie, bo Lilith w solarnym to zupełnie inna bajka niż Lilith natalna. W solarnym ona wskazuje na obszar, gdzie w danym roku mamy do czynienia z energią nieokiełznaną, wyzwoleńczą. I etyka... no cóż, wszystko zależy od tego, co z tym zrobimy.
Przepraszam że tak od razu wskakuje, ale chciałam zapytać - co to właściie jest ten "horoskop solarny"? Czy to to samo co horoskop urodzinowy? Bo słyszałam różne nazwy i nie wiem czy to jedno i to samo czy różne rzezy.
Lilith wogóle jest punktem, który wymaga ostrożności interpretacyjnej. W horoskopie solarnym jej pozycja może wskazywać na temat roku, ale pytanie brzmi: którą Lilith bierzecie pod uwagę? Czarna Księżycowa Lilith, czyli średni apogeum, True Lilith, Lilith asteroid - to są trzy różne punkty i dają różne wyniki. Zanim w ogóle dyskutujemy o etyce, warto ustalić, o czym mówimy 🙂
Chcę tu jednak zwrócić uwagę na coś, co gdzieś umyka. Pytanie o etykę kierowania się Lilith to nie tylko kwestia tego, czy dobrze interpretujemy punkt. Chodzi też o to, co dzieje się, kiedy ktoś używa wskazań Lilith jako usprawiedliwienia dla zachowań, które krzywdzą innych. Znam kilka przypadków, gdzie ludzie mówili "mam Lilith w solarnym w piątym, więc muszę przeżyć ten rok wolno, bez zobowiązań" i zostawiali po sobie chaos. To nie astrologia ponosi winę, ale coś w tym dyskursie jest na opak.
Przepraszam, może głupie pytanie, ale co to jest ta Lilith w astrologii? Kojarzę z mitologii, ale nie wiem jak to ma się do horoskopów. I czy to znaczy, że jak mam ją gdzieś w solarnym to coś złego mnie czeka?
Ja używam True Lilith jako głównego punktu, a Czarną Księżycową traktuję pomocniczo. Różnica bywa znacząca - czasem mam rozrzut nawet kilku stopni między nimi, co daje inne aspekty w solarnym. Wracając do kwestii etycznej - myślę, że problem zaczyna się tam, gdzie astrologia przestaje być mapą, a zaczyna być wyrokiem. Lilith jako temat do przepracowania jest jednym, a Lilith jako licencja na konkretne zachowanie to drugie
U mnie zdecydowanie bardziej w trakcie i potem potwierdzam, ale muszę przyznać, że raz czy dwa razy w roku zdarzało mi się myśleć - no dobra, ale to mogło być przypadkowe zbieżenie. Więc zachowuję pewien dystans do siebie. Co do Lilith konkretnie - miałam ją rok temu w solarnym w czwartym domu i faktycznie rok był naznaczony rewolucją w kwestii domu, rodziny, korzeni. Ale czy to Lilith "robiła swoje", czy ja po prostu miałam wtedy takie procesy życiowe niezależnie od Lilith?
Właśnie to mnie zawsze zastanawia w astrologii - ta kwestia przyczynowości kontra korelacji. Nie chcę podważać tego,co tu piszecie, bo naprawdę czytam z zaciekawieniem. Ale jak się odróżnia jedno od drugiego w praktyce? Czy jest jakiś sposób na to?
Chciałabym wrócić do kwestii etyki, bo mi się wydaje, że troszkę odpłynęliśmy. Padło tu pytanie o to, czy "kierowanie się" stronami Lilith jest etyczne. Mam wrażenie, że samo słowo "kierować się" jest tutaj kluczowe. Bo obserwować Lilith w solarnym i wyciągać wnioski o możliwych tendencjach roku - to jedno. Ale podejmować konkretne życiowe decyzje na podstawie tego, gdzie stoi Lilith, z góry zakładając, że tak "musi być" - to już mnie niepokoi. Co wy rozumiecie przez to "kierowanie się"? 🙂
A jak wy w ogóle stawiacie ten horoskop solarny - czy trzeba znać dokładny czas urodzenai, czy wystarczy data? Bo słyszałam, że bez czasu nie da się tego zrobić porządnie.
Dzięki za wyjaśnienie tej kwestii z czasem urodzenia - to na prawdę pomocne. Ale mam pytanie, które mi siedzi w głowie od jakiegoś czasu: jesli nie znam godziny urodzenia, to czy w ogóle ma sens robienie czegokolwiek z horoskopem solarnym? Czy sam znak ascendentu solarnego wystarczy do jakichś wniosków??
A jak to jest z tym miejscem urodzenia przy solarnym? Bo czytałam gdzieś, że jak przeprowadziłaś się do innego miata, to horoskop solarny się zmienia? Czy stawia się go dla miejsca zamieszkania czy urodzenia? 😛
No właśnie, ten wątek z relocacją jest ciekawy i troche kontrowersyjny. Bo jeśli możemy świadomie zmienić układ domów wyjeżdżając - to gdzie jest granica między "pracą z horoskopem" a manipulowaniem nim? I to mnie z kolei znowu sprowadza do Lilith - bo Lilith to właśnie taka energia, która przekracza granice, nie??
Ale skąd w ogóle wziął sie ten pomysł,ze Lilith miałaby dawać jakieś przyzwolenie? Bo ja jak pracuję z Lilith w solarnym, to traktuję ją raczej jako wskazanie tematu który będzie wymagał konfrontacji - nie jako zielone światło do czegokolwiek. Może problem leży w tym, jak ludzie w ogóle uczą się astrologii?
Czytam tę rozmowę i myślę sobie że podobny problem masz z czakrami - ludzie mówią "moja czakra sakralna jest zablokowana" i traktują to jako wyjaśnienie i usprawiedliwienie jednocześnie. Symbol diagnostyczny staje się nagle wymówką. Czy w astrologii nie jest dokładnie tak samo z Lilith?
Oj tam, ja jestem generalnie sceptyczna wobec astrologii, ale ta dyskusja mnie wciągnęła. Mam pytanie - i mówię poważnie, bez ironii. Czy są jakieś badania albo choćby systematyczne obserwacje pokazujące, że horoskop solarny faktycznie koreluje z wydarzeniami roku? Bo synchroniczność to piękna koncepcja, ale jak to zmierzyć?
Prowadzę notatki od kilku lat. Zapisuję interpretację solarnego zanim rok się zacznie i potem wracam po roku i patrzę, co z tego wyszło. To nie jest idealne rozwiązanie, ale przynajmniej uniemożliwia mi dopasowywanie interpretacji po fakcie. Polecam każdemu, kto chce sprawdzić czy to działa dla niego.
Ja robię podobnie z numerologią - prowadzę arkusz porównawczy. Powiedz mi - czy przy tym porównywaniu rok do roku widzisz jakiś wzorzec w tym, które elementy solarnego trafniają częściej, a które rzadziej? Bo mnie interesuje właśnie ta powtarzalność.
No dobra, to podsumowując ten wątek klimat vs zdarzenie - jeśli Lilith w solarnym to klimat roku, a nie konkretne wydarzenie, to jak wogóle weryfikować jej "trafność"? Bo jeśli mogę powiedzieć po roku, że "no tak, coś tam było nieujarzmione w tym roku", to chyba zawsze będę miała rację? Każdy rok ma jakiś obszar chaosu. 🙁
Właśnie dlatego te notatki, o których mówiłam, muszą być maksymalnie konkretne zanim rok się zacznie. Nie "coś będzie intensywne", tylko "Lilith w koniunkcie z Wenus solarnego w 5. domu - oczekuję napięcia między moją potrzebą wolności a zobowiązaniami w relacjach romantycznych". Dopiero potem można uczciwie ocenić trafność.
A czy prowadząc te notatki przez kilka lat,masz jakieś obserwacje dotyczące samej Lilith - czy jej interpretacje trafniają inaczej w zależności od tego, w którym domu akurat jest w solarnym? Bo to by mogło odpowiedzieć częściowo na pytanie Grazynki o weryfikację.
Pojawiło sie tu coś ważnego - kwestia weryfikacji przez domy. ale chce wrócić do etyki bo trochę odpłynęliśmy. Hortensja mówiła, że Lilith jako klimat roku jest tym bardziej niebezpieczna jako uzasadnienie działań. Czy możecie podać jakiś konkretny przykład, jak taka nadinterpretacja wygląda w praktyce? Bo mam wrażenie, że rozmawiamy o czymś abstrakcyjnym
Rozumiem różnicę, ale mam pytanie do Hortensji. Czy druga interpretacja jest zła dlatego, że jest zła metodologicznie - tzn. nadinterpretujesz aspekt - czy dlatego, że prowadzi do złych decyzji? Bo to są dwie rozne rzeczy. Można mieć kiepską metodologię i podjąć dobrą decyzję, i odwrotnie.
Oj tam, przepraszam że pytam o coś bardziej podstawowego w środku tej dyskusji ale jak czytam o tej Lilith w różnych domach - to czy ona zawsze jest w solarnym obliczana tak samo? Czytałam że są różne Lilith - Czarna Księżyc, Lilith osowoidalna i jeszcze jakaś. Ktorą wy macie na myśli?
Wahadlarz ma rację, że to ważna uwaga techniczna. Ale nie podważa dyskusji - raczej ją precyzuje. Bo etyczny problem z nadużywaniem Lilith jako uzasadnienia dotyczy każdego wariantu. Niezależnie czy mówisz o średnim czy prawdziwym Czarnym Księżycu, jeśli używasz go jako wymówki, to mechanizm jest ten sam.
No dobra,przekonaliście mnie do tej syntezy. Ale mam jeszcze jedno pytanie do Sodalitki, bo cały czas wraca do tych notatek i wydaje mi się, że to jest jakiś klucz. Jak długo prowadziłaś notatki zanim poczułaś, że masz dość danych, żeby zacząć wyciągać jakieś wnioski o solarnym? Bo rok to rok - jedna obserwacja.
