Mam taką sytuację i trochę się gubię. Moje Słońce jest w koniunkcji z Plutonem partnera, orbis dokładnie 2 stopnie. Czytałam różne rzeczy w necie i wszędzie piszą ze to bardzo intensywny aspekt, ale nie bardzo kumam co to znaczy w praktyce. Czy to znaczy ze ja bede go jakoś transformować? Ze bede na niego wpływac? Jak to wogole działa w synastrii?
Kurczę, koniunkcja Słońce-Pluton w synastrii to jeden z aspektów o których można pisać bardzo długo. Żebym mógł powiedziec cos konkretnego - w którym domu pada twoje Słońce w jego natalu? I czy masz tylko tę koniunkcję, czy jest jeszcze cos między waszymi kartami? 🙂
Pytanie Kubusia jest kluczowe, bo sam aspekt bez kontekstu domów i innych aspektów synastrii to trochę jak czytanie jednej strony książki. Mogę dodać tyle, że Słońce-Pluton w synastrii działa w obie strony - osoba słoneczna "oświetla" plutońskie rejony partnera, ale Pluton też silnie przyciąga i transformuje to Słońce. Nie jest tak jednostronnie jak się często czyta.
Pluton w Strzelcu to całe roczniki urodzonych w latach 90, wiec to nie jest cos specyficznego dla waszej relacji samej w sobie. Ważniejszy jest ten orb 2 stopni który podałaś, bo to naprawde ścisła koniunkcja. U mnie był podobny aspekt z byłym i dało sie go poczuć, ale nie wiem czy akurat "transformacja" to dobre słowo na to co sie działo...
Hej, czytam ten wątek bo sama mam podobną sytuację tylko odwrotnie - to mój Pluton jest na Słońcu chłopaka. Zastanawiam sie czy w takim układzie to ja jestem tą "transformującą"? Cos w tym jest bo on sam mówił ze od kiedy mnie poznał bardzo sie zmienił.
Tak, on bardzo intensywnie reaguje ale nigdy nie wiedziałam czemu. Czasem mam wrazenie ze samo to ze wchodzę do pokoju zmienia jego nastroj. Nie zawsze w złym sensie ale to jest... trudno opisać. Jakby moja obecnosc go uruchamiała. 😛
No to co opisujesz jest bardzo charakterystyczne dla tej synastrii. Pluton jest planetą ukrytych procesów i gdy Słońce pada na niego, to jakby reflektor oświetlał coś co Pluton wolałby trzymać w cieniu. Stąd ta intensywność reakcji. Ale powiedz mi - czy on sam jest świadomy tej dynamiki? Mówi wprost że cię czuje inaczej niż innych, czy to raczej ty to obserwujesz? 🙂
Nie chcę być sceptyczny, ale zastanawiam sie - skąd wiadomo ze to akurat ten aspekt powoduje tę intensywność, a nie po prostu chemia albo osobowość? Serio pytam bo mam trudnosc z tym zeby przypisac konkretne zachowanie do konkretnego aspektu.
Mam pytanie do Bogusi albo Kubusia - czy ta koniunkcja musi byc trudna? Czytam to i trochę sie boję, bo brzmi jak duzo ciężaru na relację. Czy może działac tez łagodniej?
A ja mam głupie pytanko - co znaczy ze Pluton jest w "natalu"? Słyszę to słowo ale nie do końca rozumem o co chodzi
Dobra ale mam takie pytanie od laika - jeśli Pluton w Strzelcu mieli prawie całe roczniki z lat 90 jak ktoś wczesniej napisał, to czy ta koniunkcja nie dotyczy ogromnej ilości par gdzie jedna osoba jest z lat 90? bo wtedy nie byłoby to jakies wyjątkowe dla tej konkretnej relacji...
To chyba jedno z ważniejszych pytań jakie tu padły. Czy można świadomie "obsługiwać" ten aspekt? Mam swoją opinię ale najpierw chcę zapytać Kubusia - czy w twojej praktyce zdarzyło sie żeby ktoś świadomie moderował to jak jego Słońce działa na Plutona partnera? Czy to wogole możliwe?
Świadomość działa, ale nie tak jak byśmy chcieli. Nie możesz przestać byc Słońcem dla jego Plutona, bo to nie kwestia intencji tylko samej obecności energetycznej. Ale możesz stać sie bardziej czujną na to kiedy go "dotykasz" i jak on na to reaguje. To raczej uważność niż kontrola.
Muszę tu wtrącic cos ważnego bo trochę sie boję kierunku tego pytania. Chcenie żeby partner "przepracował swoje blokady" to bardzo delikatny grunt niezależnie od astrologii. Aspekt synastrii nie daje ci mandatu do bycia czyimś terapeutą. Czy on w ogóle sygnalizuje ze chce tej zmiany?
On nie wie, no i właśnie dlatego nie mówię mu wprost, tylko... staram sie byc przy nim. Ale Chalcedonka ma trochę rację, może za bardzo to nakręcam w głowie.
Ten kierunek rozmowy jest ważny. Słońce-Pluton w synastrii bywa opisywane jako aspekt który może wciągnąć osobę słoneczną w poczucie misji wobec partnera. I to jest jeden z ciemniejszych potencjałów tego układu - nie zła wola, po prostu dynamika która sie kręci sama.
Czytam to od jakiegoś czasu i mam pytanie - a co jeśli ta transformacja już sie dokonała i związek wchodzi w kolejny etap? Czy Słońce-Pluton działa tylko na początku relacji, czy przez cały czas jej trwania?
Mam pytanie - czy ta koniunkcja musi byc trudna? Bo czytam i troche sie boję bo to brzmi jak duzo ciężaru. Chyba że źle to odebrałam. A przy okazji, czy ktoś wie jak to wygląda gdy aspekt jest w opozycji a nie koniunkcji? Bo mój chłopak ma Plutona w opozycji do mojego Słońca i nie mogę znalezc dobrego opisu tej różnicy 🙂
Wracając do Wandki bo trochę odbiegliśmy - dobrze rozumiem, że ona pyta czy może "pomagac" partnerowi przez ten aspekt, ale z tego co Nekromanta i Chalcedonka napisali to raczej trzeba uważac żeby nie wejsc w tryb ratowania? Dobrze to zrozumiałem czy coś przekręciłem? 🙂
Ok, chyba rzeczywiście za bardzo to nakręciłam w głowie. Ale mam jeszcze jedno pytanie - ta intensywność jego reakcji na mnie którą opisywałam na poczatku... to kiedyś przejdzie? Czy zawsze bedzie tak intensywne?
Wandka, to pytanie na ktore naprawdę nie ma jednej odpowiedzi. Znam relacje z takim aspektem które przez lata są intensywne i znam takie gdzie po pewnym czasie osiągają rodzaj równowagi. Dużo zależy od tego co robią inne aspekty w synastrii i jak obie osoby dojrzewają. Masz jakieś inne wyraźne aspekty między wami, choćby znasz jego ascendent? 😉
Dołączam do wątku bo cos mnie tu zaintrygowało. Mówimy dużo o tym jak osoba słoneczna działa na plutońską, ale nikt nie zapytał jak Wandka sama to odczuwa. Ten aspekt nie jest jednostronny - jak ty to przeżywasz od swojej strony?
Tak, o to właśnie pytałam. I to co opisujesz - to zdejmowanie warstw - jest może nawet ważniejsze niż to co dzieje się u niego. Bo w aspekcie Słońce-Pluton obie osoby są w procesie, nie tylko ta plutońska. Czy to "bycie bardziej prawdziwą" jest dla ciebie przyjemne, czy czasem też trochę... za dużo?
Oj, to jest bardzo ciekawe co opisuje Wandka, bo właśnie ta wzajemność odsłonięcia jest cechą charakterystyczną tego aspektu. Osoba słoneczna często ma poczucie że jest "prześwietlana". Wandka, czy to poczucie jest niezależne od tego co on faktycznie mówi czy robi, czy raczej on konkretnie cos robi żebyś sie tak czuła? 🙂
To co opisujesz to klasyka Plutona w synastrii. Pluton nie musi nic robić aktywnie żeby wywierać wpływ - sama jego obecność w mapie kogoś bliskiego już uruchamia procesy. Właśnie dlatego tak trudno to racjonalnie wytłumaczyć. Bogusia, ty miałaś podobne przypadki klientek z tym aspektem, prawda?
O rany, to zdanie o chowaniu sie i niewiedzeniu. Ja miałam dokładnie odwrotnie - przez mojego partnera z Plutonem na Słońcu zaczęłam widziec ze ja tez mam jakieś mechanizmy unikania. Może Słońce-Pluton zawsze to robi, niezależnie od tego kto jest której planety?
Zaraz, bo mi umknęło cos w tej rozmowie. Wandka powiedziała ze on nie wie o tej synastrii. Ale czy on wie ze ona tak głęboko to analizuje i przeżywa? Jest różnica między "sprawdzam nasze mapy" a "buduję cały obraz naszej relacji na podstawie aspektów o których on nie ma pojęcia".
