@Terenia62 Przepraszam, że wchodzę z boku, ale to co mówi Terenia mnie zastanawia. Jak już wiesz że masz taki aspekt i że on na ciebie wpływa - to co właściwie robisz z tą informacją? Czy sama świadomość coś zmienia?
@Szamanka Właśnie o to mi chodziło od początku tego wątku - bo jak poznałem swój aspekt, to poczułem że coś \'pasuje\', ale nie wiedziałem co z tym zrobić dalej. I teraz po tej rozmowie mam podobne pytanie co Szamanka - czy to w ogóle do czegoś prowadzi czy tylko do opisu?
@Karrot Świadomość to pierwszy krok, ale żeby coś zmieniła, to trzeba jej coś towarzyszyło. Sama mapa leży na stole - można na nią patrzeć i nic nie robić. Mnie osobiście wiedza o moich aspektach Saturn-Księżyc pomogła zrozumieć pewne relacyjne wzorce, ale dopiero kiedy zaczęłam to konfrontować z konkretną sytuacją, nie abstrakcyjnie.
@Bernadka02 Rzadko się odzywam, ale ten wątek mnie wciągnął. Mnie też kiedyś ktoś pokazał aspekt w mapie i powiedział \'to wyjaśnia twoje problemy\' - ale jakoś samo to nie wystarczyło. Dopiero jak zaczęłam to łączyć z runami i tym co wychodziło w wróżbach, coś zaczęło klikać.
I to jest chyba najlepszy punkt wyjścia - nie filozofia, tylko konkretna historia. Karrot, jak już będziesz się temu przyglądał, to sprawdź też kiedy Saturn robił tranzyt przez twój czwarty dom. Może być, że już miałeś 'okno' kiedy to się chciało ruszyć.
Bardzo dziękuję za tę dyskusję, bo choć to nie mój temat bezpośrednio, to mnóstwo się nauczyłem. Jedno pytanie - czy Saturn kwadrat Księżyc i tranzyt Saturna przez ósmy to dwie oddzielne sprawy, które można mieć jednocześnie? Bo chyba u mnie tak jest i nie wiem czy to 'podwójne' działanie Saturna znaczy coś więcej.
Słuchajcie, ja mam trochę inne pytanie. Karrot mówił o tym, że trzymał się z boku przy sprawie z działką i że nie wiadomo czy to był świadomy wybór. Ale czy to w ogóle ważne, czy było świadome? Czy astrologia mówi coś o tym, że wzorzec działa niezależnie od tego, czy go widzisz?
Ale ja właśnie o to pytałam wcześniej i chciałam dopytać - czy ktoś z was naprawdę poczuł, że coś się zmieniło po tym jak poznał swój aspekt? Nie chodzi mi o teorię, tylko o konkretne 'przed i po'. Bo słyszę dużo o tym, że świadomość pomaga, ale nie słyszę jak dokładnie.
A czy to musi iść przez tarot czy inne systemy, żeby zadziałało? Bo nie wszyscy mamy do nich dostęp albo wiemy jak to robić. Karrot na przykład mówił że jeszcze szuka swojej drogi. Czy sama obserwacja siebie bez żadnych narzędzi dodatkowych wystarczy?
Przepraszam, ale mam problem z tym co Edek mówi. Skąd wiadomo, że ktoś 'nie słyszy własnych emocji'? Bo to brzmi jak diagnoza psychologiczna, nie astrologia. Gdzie kończy się interpretacja mapy, a zaczyna coś, z czym powinno się iść do terapeuty?
Dla mnie to na razie opis. Ale taki opis, który... nie wiem, daje jakieś oparcie? Jak wiesz że coś ma nazwę, to mniej się boisz że to tylko twoja wyobraźnia. Chociaż Derenka ma rację, że pytanie o granicę jest zasadne. Mnie nikt nigdy nie powiedział żebym szedł do terapeuty przez aspekt w mapie - ale może powinien był?
To co mówi Karrot jest kluczowe - że opis daje oparcie. I nie sądzę, żebyśmy tu powinni rozstrzygać kiedy astrologia a kiedy terapeuta, bo to każdy musi czuć sam. Natomiast wracając do tematu wątku - czy emocjonalna niezależność to przeszkoda. Karrot, jak ty to teraz czujesz po tej rozmowie? Czy to jest przeszkoda czy raczej cecha, którą masz?
To co Karrot teraz napisał to jest właśnie sedno. Że coś może być zasobem dla ciebie i jednocześnie problematyczne w kontakcie z innymi. Przy runach jak wychodzi Isa albo Nauthiz w kontekście relacji, to właśnie ten motyw - zamrożenie, które chroni, ale też izoluje. Saturn robi coś podobnego.
To jest pytanie, które astrologia zadaje, ale nie odpowiada. Mapa pokazuje co masz, nie co powinieneś z tym zrobić. Decyzja czy 'pracować' nad aspektem czy z nim żyć - to jest poza zakresem interpretacji. I chyba słusznie, bo inaczej każdy astrolog zamieniałby się w dyrektora cudzego życia.
Przeczytałam cały wątek i mam pytanie, może głupie - czy ktoś kiedyś sprawdził, czy ludzie z Saturn kwadrat Księżyc rzeczywiście mają trudniejsze relacje, jakoś statystycznie? Bo to brzmi jak samospełniająca się przepowiednia - czytasz że będziesz miał trudności i zaczniesz je widzieć wszędzie.
Ale ja właśnie chciałam powiedzieć, że dla mnie to nie jest samospełniające się - ja miałam te trudności zanim wiedziałam cokolwiek o swojej mapie. Dowiedziałam się o aspekcie po tym wszystkim i to było takie... aha, więc to ma sens. Nie wymyśliłam sobie trudności pod aspekt.
To jest bardzo istotne pytanie i dobrze że je stawiasz. Tylko że astrologia raczej nie rozstrzyga co było przyczyną a co skutkiem - ona opisuje wzorzec, który jest. Czy wzorzec powstał przez rodzinę, przez wychowanie, przez coś innego - to już jest praca gdzie indziej. Mapa mówi: masz to i to w sobie. Nie mówi: dlatego że mama cię zawiodła albo że miałeś trudne dzieciństwo. Choć oczywiście często te rzeczy się ze sobą splatają.
To jest jedno z trudniejszych pytań w astrologii i nie mam na nie prostej odpowiedzi. Sama pracuję głównie na tarocie i tam ten problem też się pojawia - karta mówi co jest, nie skąd to pochodzi. Ale z mojego doświadczenia przy Saturn-Księżyc bardzo często widzę motyw matki albo kobiecej figury opiekuńczej. Nie zawsze, ale często. Karrot, czy coś takiego jest w twojej historii?
Mietek, nie, w porządku. Mogę powiedzieć tyle - tak, jest coś z matką. Nie chcę się rozpisywać, ale Helenka trafiła w coś realnego. I właśnie dlatego pytam czy to przyczyna czy opis, bo jak patrzę na tę mapę to czuję że ona coś wie o mnie czego ja jeszcze nie powiedziałem na głos.
To co Karrot mówi brzmi naprawdę poważnie. Ale mam pytanie - czy Saturn kwadrat Księżyc zawsze wiąże się z matką? Bo słyszę to już po raz drugi w tym wątku i zastanawiam się czy to jest regułka, czy naprawdę tak wychodzi.
U mnie był to ojciec paradoksalnie, nie matka. Mam ten aspekt i kiedy zaczęłam na nim pracować przez tarot, wychodziły tematy z ojcem częściej niż z matką. Więc ta regułka o matce jest prawdziwa statystycznie może, ale nie jest całą prawdą. Karrot, to że czujesz że mapa coś wie - to jest właśnie to uczucie które najtrudniej opisać komuś kto tego nie przeżył.
Przepraszam że wchodzę znowu ze sceptycznym pytaniem, ale właśnie to co opisuje Bernadka to mnie zastanawia. Jak mapa może coś 'wiedzieć'? To przecież my sami przypisujemy jej znaczenie. Karrot mówi że mapa wie coś czego nie powiedział na głos, ale czy to nie jest po prostu projekcja? Naprawdę pytam, bo nie rozumiem.
Nie wiem jak to odróżnić szczerze. To jest dobre pytanie Grazynka i ja go nie odpycham. Ale też - jest różnica między 'chcę żeby to była prawda' a 'to mi pasuje do czegoś co wiem że mam'. Jak czytałem o tym aspekcie to nie było tak że szukałem potwierdzenia. To był raczej taki dyskomfort - jakby ktoś opisał coś co wolałbym żeby było niewidoczne.
To co Karrot pisze o dyskomforcie jest ważne. Ale właśnie tu chciałam wrócić do tego co mówiłam wcześniej - ta emocjonalna niezależność, o której jest cały wątek. Czy to jest coś z czym Karrot żyje w spokoju i chce rozumieć, czy coś co go boli? Bo to jednak zmienia jak na to patrzeć.
Karrot właśnie powiedział coś bardzo istotnego i wracamy do tytułu wątku. Że nie widzi sam czy to przeszkoda. I tu jest właśnie paradoks tego aspektu - Saturn kwadrat Księżyc może dawać taką strukturę emocjonalną, że osoba sama siebie postrzega jako stabilną, a z zewnątrz wygląda jako zamknięta. I te dwa opisy są równocześnie prawdziwe. Pytanie Derenki było trafne.
Ale czy to jest problem tylko tego aspektu, czy w ogóle każdy z nas ma tendencję do niewidzenia własnych ograniczeń? Bo słucham tej rozmowy i myślę - ja też nie wiem które moje cechy mnie blokują, a które chronią. I nie mam Saturna w kwadraturze do Księżyca.
No dobra ale skoro wracamy do tematu - czy ktoś wie coś o tym pustym ósmym domu? Bo Karrot na początku o tym pisał i jakoś to zaginęło w tej rozmowie. Czy to ma związek z tą emocjonalną niedostępnością? Ósmy dom to przecież transformacja, ale też dziedziczenie, i Karrot mówił o działce...
