ale czy to nie jest trochę jednostronne? Ty masz mapę, on jej nie ma. Ty rozumiesz jego zachowania przez astrologię, on rozumie twoje przez... co? Czy to nie tworzy asymetrii w relacji?
Właściwie to jest ciekawa obserwacja. Bo oba systemy próbują nazwać to samo - dlaczego człowiek zachowuje się tak a nie inaczej. Tylko słownik inny. Ja nie mam partnera z którym muszę to negocjować, ale wyobrażam sobie że to może być albo pole bitwy albo wspólna ciekawość. Zależy od ludzi, nie od systemów.
To brzmi jakbyście mieli dwie równoległe relacje w jednej. Karia, czy to was kiedyś przestraszyło czy raczej traktujecie to jako coś normalnego?
to co opisujesz z tymi mitami założycielskimi relacji to jest coś co mnie uderza. Bo właściwie każda relacja ma takie momenty gdzie dwie osoby pamiętają inaczej, ale u was to brzmi jakby było normą, nie wyjątkiem. Czy wy w ogóle próbujecie dociekać kto ma rację, czy od razu odpuszczacie?
To "obie wersje są prawdziwe" to jest chyba mądrzejsze niż większość par potrafi wypracować. Ale mnie zastanawia coś innego - czy wy macie też problem z tym co jest tu i teraz, czy tylko ze wspomnieniami? Bo wsteczny Merkury to jedno, ale pytanie czy to robi różnicę w bieżącej komunikacji, nie tylko w rekonstrukcji przeszłości.
Strzelec i Skorpion to bardzo ciekawe zestawienie właśnie w kontekście pamięci. Strzelec buduje historię, szuka sensu i narracji. Skorpion idzie w głąb, szuka ukrytej prawdy. Żadne z was nie jest obiektywnym świadkiem bo Strzelec selekcjonuje fakty pod kątem znaczenia, a Skorpion pod kątem emocji. Stąd te różne wersje wspomnienia.
Mam pytanie które mi siedzi od kilku postów - mówimy o wstecznym Merkurym u obojga partnerów jakby to była jedna kategoria. Ale przecież wsteczny w natalu to co innego niż tranzytowy. Czy tutaj rozmawiamy o natalu, o tranzycie, czy o obu? Bo mam wrażenie że część z nas miesza te dwie rzeczy.
O, właśnie - jak tranzyt wstecznego Merkurego przechodzi przez to miejsce w horoskopie gdzie oboje mają natal wsteczny, to co się dzieje? Czy to się sumuje, potęguje, wzmacnia stare wzorce? Nie wiem czy to głupie pytanie.
Muszę tu wejść bo właśnie o to chciałam ten wątek otworzyć. My z partnerem podczas ostatniego tranzytu wstecznego Merkurego mieliśmy jeden z najgłębszych dialogów w całej naszej relacji. Wróciliśmy do rozmowy sprzed kilku lat której nigdy do końca nie skończyliśmy i tym razem jakby oboje byliśmy gotowi ją domknąć. Więc tak, ta konfiguracja ma też jasną stronę.
To jest piękne ale też trochę mnie to zastanawia - czy wy wiedzieliście wtedy że to jest tranzyt i dlatego byliście "gotowi", czy to po prostu tak wyszło, a astrologia tylko to opisała?
To co Karia opisała z tym tranzytowym Merkurym jest ciekawe właśnie dlatego, że on nie wiedział o tranzycie. Mam wrażenie, że to trochę rozsypuje argument "wiedzieliśmy więc byliśmy gotowi". Ale jednocześnie otwiera inne pytanie - czy ta energia tranzytu działa tak samo na osoby z natalnym wstecznym jak na resztę? Bo może dla nich to jest inaczej skrojone?
Ja próbowałam kiedyś prowadzić taki dziennik właśnie pod kątem Merkurego. Wytrwałam jakiś miesiąc, ale z perspektywy czasu widzę w nim coś ciekawego - komunikacyjne "zagęszczenia" pokrywały się z tranzytami. I to nie były zawsze złe momenty, czasem było właśnie tak jak opisywałam - głębsza rozmowa, powrót do czegoś ważnego. Tylko wtedy jeszcze nie byłam tego świadoma, zapisywałam co się dzieje, nie dlaczego.
Ale chwilę - czy ten dziennik prowadzone bez znajomości tranzytów nie jest właśnie lepszym dowodem? Karia zapisywała co się dzieje, a dopiero potem nałożyła na to astrologię. To brzmi bardziej wiarygodnie niż gdyby robiła to wiedząc z góry kiedy ma być "głębszy dialog".
Ale wróćmy na chwilę do sedna tematu, bo trochę odpłynęliśmy. Mamy parę oboje z natalnym wstecznym Merkurym. Główne pytanie to czy się rozumieją czy nie. I tu mam wrażenie że w tym wątku krążymy wokół odpowiedzi ale jej nie dajemy wprost. Co wy w ogóle sądzicie - to jest szansa na specyficzne porozumienie czy raczej podwójne utrudnienie?
Ja wiem że nie jestem ekspertką, ale jak słucham tej dyskusji to mam wrażenie że to zależy od tego czy oboje wiedzą o swoim wstecznym Merkurym. Bo para która wie i rozumie co to znaczy to zupełnie inna dynamika niż para która nie wie i się po prostu ciągle gubi we wzajemnej komunikacji.
Zgadzam się z Whisperem. Znam osoby które wiedzą wszystko o swoim horoskopie i używają tego jako wytłumaczenia a nie narzędzia zmiany. "Mam wsteczny Merkury, więc tak już mam i koniec". To jest pułapka samospełniającego się proroctwa. Astrologia powinna otwierać pytania, nie zamykać rozmowę.
To jest chyba szerszy problem z astrologią w relacjach - kiedy ona pomaga zrozumieć a kiedy staje się alibi. Karia, jak wy z partnerem korzystacie z tej wiedzy? Czy ona realnie zmienia to jak rozmawiacie, czy bardziej opisuje to co i tak się dzieje?
Szczerze to u nas zmieniła konkretnie jedno - tempo. Wiemy że oboje potrzebujemy czasu zanim powiemy coś ostatecznego. Więc jak jest napięcie w rozmowie, jeden z nas mówi "dajmy sobie dobę" i to nie jest ucieczka, to jest po prostu nasz protocol. Nie wiem czy to astrologia nam to dała czy po prostu tak skończyliśmy, a astrologia tylko to potwierdziła. Ale działa.
Ten "protocol" o którym mówi Karia to jest coś co wiele par z wstecznym Merkurym odkrywa intuicyjnie. Odroczenie rozmowy nie jako ucieczka, ale jako świadomy wybór. Pytanie do tych co tu mają partnerów - czy wasz partner bez natalnego wstecznego przyjmuje taki tryb czy odbiera to jako unik?
I tu wróciłyśmy do sedna - dwie osoby z wstecznym Merkurym mają przynajmniej tę wspólną bazę, że oboje wiedzą jak to jest potrzebować czasu. Para mieszana musi się tego uczyć od zera, z pozycji asymetrycznej. Więc może to jest właśnie ta "szansa na inne porozumienie" o której mówi tytuł wątku - nie że jest łatwiej, ale że startujecie z podobnego miejsca.
Ale chwilę - czy ta baza o której mówi Krysztal jest naprawdę wspólna, czy tylko podobna z zewnątrz? Bo mój wsteczny Merkury jest w Bliźniętach i znajoma ma wsteczny Merkury w Capricornie i naprawdę różnie to u nas wygląda. Ona przemilcza, ja gadaję dużo ale potem i tak nie mówię tego co miałam na myśli.
Powiem szczerze - tak, trochę. Zaczęłam ten temat z przekonaniem że oboje mamy wsteczny Merkury i jakoś "rozumiemy się inaczej ale lepiej". A teraz widzę że to jest znacznie bardziej złożone. Że ta wspólność może być powierzchowna, jeśli nie weźmiemy pod uwagę znaków, domów, całej reszty synapsu. Ale jedno zostaje - ten protocol o którym mówiłam, to naprawdę działa u nas. Niezależnie od teorii.
Ten "protocol" wraca w tej rozmowie już kilka razy i za każdym razem brzmi przekonująco. Mam pytanie praktyczne - skąd wiecie jako para że dobę to wystarczy? Może to jest kwestia testowania i wasze wyszło że dobę, a u kogoś innego to byłyby dwie godziny albo trzy dni?
Czytam ten wątek od jakiegoś czasu i muszę powiedzieć coś z boku - robię czasem rozkłady dla par i Merkury w synastrii to jeden z tych elementów gdzie naprawdę widać jak ludzie mówią obok siebie. Nie twierdzę że wsteczny wstecznemu tworzy cud, ale aspekty między Merkurymi dwóch osób mówią mi więcej o stylu rozmowy niż sama retrogracja.
