Chciałam zapytać o coś, nad czym siedzę już od jakiegoś czasu. Mam teraz Wenus w progresji przechodzącą przez Drugi Dom i zastanawiam się, czy to właśnie temu zawdzięczam, że zaczęłam patrzeć na siebie zupełnie inaczej. Dosłownie - zaczęłam myśleć, że jestem coś warta, że moje zdanie się liczy. Czy ktoś miał podobnie? Bo nie wiem, czy to jest klasyczna interpretacja tego przejścia, czy po prostu moje własne życzeniowe myślenie.
Drugi Dom to w dużej mierze kwestia wartości - i to w obu kierunkach. Zarówno tego, co posiadamy materialnie, jak i tego, jak siebie wyceniamy. Wenus tam progresowana to klasyczny sygnał wzrostu poczucia własnej wartości, ale chcę się upewnić - mówisz o progresji wtórnej czy solarne? Bo to robi dużą różnicę w interpretacji.
Pytanie do autorki tematu - czy ta zmiana w postrzeganiu siebie pojawiła się stopniowo, czy było jakieś konkretne wydarzenie, które coś otworzyło? Bo przy progresji wtórnej Wenus do Drugiego Domu ten proces bywa bardzo rozłożony w czasie i rzadko kiedy jest jak wyłącznik światła.
Moim zdaniem progresje w ogóle działają delikatniej niż np. tranzyty. Drugi Dom przy Wenus to przede wszystkim pieniądze i komfort - samoocena to raczej sprawa Pierwszego Domu albo Słońca. Chyba że ktoś ma inne zdanie?
Zgadzam się z Dionizym. Kiedy miałam Wenus progresowaną przez Drugi Dom, zauważyłam coś specyficznego - przestałam godzić się na sytuacje, w których byłam niedoceniana. Jakby nagle mój wewnętrzny barometr powiedział 'hej, to nie jest okej'. Nie wiem, czy to jest wzrost samooceny w klasycznym sensie, ale coś wyraźnie się przestawiło.
A jak długo trwa takie przejście? Bo czytałam gdzieś, że progresje Wenus mogą być aktywne przez wiele lat i zastanawiam się, czy przez ten czas człowiek cały czas czuje tę zmianę, czy tylko na początku.
Warto sprawdzić dokładny stopień Ascendentu i przeliczać pozycje progresowane dość precyzyjnie, bo przy takich długich tranzytach przez domy zdarzają się rozbieżności między różnymi programami. Goździkaa, w jakim systemie domów pracujesz - Placidus, Koch, Whole Sign?
System domów przy progresach to oddzielna dyskusja i można by się tu kłócić godzinami. Zostańmy przy sednie tematu - bo bardziej interesuje mnie, co dokładnie rozumiemy przez 'wyższe wartościowanie siebie'. Bo Wenus w Drugim Domu może się przejawiać przez zupełnie przyziemne rzeczy: zaczynasz zarabiać więcej, pozwalasz sobie na lepsze jedzenie, dbasz bardziej o wygląd. To też jest forma mówienia sobie 'jestem tego warta'.
Czytam tę dyskusję i mam jedno pytanie, może naiwne - skąd w ogóle wiadomo, że to Wenus w Drugim Domu robi tę robotę, a nie po prostu dojrzewanie, terapia, zmiana otoczenia? Jak to odróżnić?
No ale to trochę tak, że jakkolwiek się poczujesz, to zawsze znajdziesz planetę, która to 'wyjaśni'. Nie mówię, że astrologia nie działa, ale ta konkretna interpretacja wydaje mi się zbyt szeroka. Co nie jest 'Wenus w Drugim Domu', skoro właściwie wszystko - pieniądze, samoocena, relacje, wygląd - do tego pasuje?
Wracając do samego pytania o samoocenę - u mnie to przejście zbiegło się z tym, że przestałam pracować za zbyt małe wynagrodzenie. Dosłownie powiedziałam sobie, że moje umiejętności są warte więcej. Nie wiem, czy to samoocena psychologicznie, ale w sensie astrologicznym - tak, zaczęłam inaczej wyceniać siebie na rynku. Może to właśnie to?
przepraszam że wchodzę ale mam pytanie - czy to można sprawdzić samemu jakaś apka czy program? bo nie rozumiem dobrze co to są te progresje wtrne i czy to jest coś innego niż tranzyt?
Właśnie ta powolność jest dla mnie ciekawa. Bo jak coś trwa latami, to trudno to wyłapać w czasie rzeczywistym. Ja widzę to dopiero z perspektywy - patrząc wstecz na zmiany w tym jak podchodziłam do pieniędzy czy relacji. Czy ktoś z was śledzi progresje na bieżąco, regularnie? Jak to robicie?
Regularnie sprawdzam mapę progresowaną mniej więcej raz w roku, zazwyczaj przed urodzinami. Ale powiem szczerze - przy Wenus i wolnych planetach częstsze sprawdzanie nic specjalnie nie daje. Zmiana w jednym roku jest tak subtelna, że ledwo widoczna. Ważniejsze jest wyłapanie momentu wejścia w dom i wyjścia z niego.
No właśnie, i tutaj mam pytanie do was - skoro sami mówicie, że to widzicie dopiero z perspektywy i rzadko kiedy na bieżąco, to jak to odróżnić od zwykłej refleksji, którą każdy ma w pewnym wieku? Może po prostu w okolicach trzydziestki albo czterdziestki ludzie zaczynają inaczej myśleć o sobie i tyle?
Mnie zastanawia coś innego - czy ta zmiana w wartościowaniu siebie jest zawsze pozytywna? Bo z tego co czytam, to brzmi jakby Wenus w Drugim Domu zawsze podnosiła samoocenę. A czy może być tak, że ktoś poczuje się gorzej albo bardziej niepewnie?
Całkowicie możliwe. Często progresja zaczyna się od uświadomienia deficytu, a dopiero potem przychodzi zmiana. Trochę jak z czakrą - jak zaczynasz nad nią pracować, to czasem najpierw czujesz, co jest nie tak. Jakie aspekty ma twoja natalna Wenus, Goździkaa? To dużo by wyjaśniło.
Natalna Wenus jest w kwadracie z Saturnem. Czytałam, że to jeden z trudniejszych aspektów właśnie w kontekście poczucia własnej wartości - poczucie, że trzeba sobie na wszystko zasłużyć, że bliskość jest warunkowa. Nie wiem, może to przez to ten początek był taki ciężki.
Wenus kwadrat Saturn to klasyczny aspekt, który bardzo mocno koreluje z tym, o czym mówisz. I jeśli progresja Wenus do Drugiego Domu zbiega się z tym natywnym napięciem, to właśnie ten temat - czy zasługuję, czy jestem warta - może być centralnym wątkiem całego tego okresu. Ale mam pytanie: czy Saturn w twojej mapie jest w jakimś konkretnym miejscu, który mógłby to modyfikować?
Saturn mam w Ósmym Domu. W Koziorożcu. Nie wiem, czy to coś zmienia w tym kontekście.
Saturn w Ósmym w Koziorożcu i Wenus z kwadratem do niego - to brzmi jak bardzo mocne poczucie, że zasoby (nie tylko pieniądze, ale i miłość, wartość) trzeba kontrolować i zdobywać ciężką pracą. Gdy progresowana Wenus wchodzi do Drugiego, to może być właśnie moment, kiedy zaczynasz pytać: a może mogę też po prostu być warta, bez całego tego wysiłku?
To niesamowite jak to wszystko się łączy. Naprawdę chciałabym kiedyś zrozumieć swoją mapę na tym poziomie. Ale mam pytanie do całej grupy - czy progresja Wenus do Drugiego Domu może wpłynąć też na relacje? Czy to czysto 'wewnętrzny' temat, czy też na zewnątrz coś się zmienia?
a można zapytać - co to w ogóle znaczy że Wenus 'wchodzi do drugiego domu'? Bo ja słyszę progresja ale nie rozumiem czy to znaczy że planeta fizycznie sie przesuwa czy to tylko obliczenia na papierze
Wracając do tego co mówiłam wcześniej o relacjach - bo mnie to bardzo interesuje. Czy ktoś miał doświadczenie, że w tym czasie progresji Wenus do Drugiego Domu zaczął inaczej dobierać partnerów? Albo zmienił to, czego szuka?
U mnie nie wiem, czy to relacje stricte romantyczne się zmieniły, ale relacje ogólnie - tak. Zaczęłam inaczej reagować na to, gdy ktoś mnie pomijał albo nie doceniał. Nie milczałam. Nie wiem, czy to dojrzałość, Wenus w Drugim, czy po prostu zmęczenie pewnym schematem.
Goździkaa, ta zmiana o której piszesz - że zaczęłaś reagować zamiast milczeć - to brzmi jak konkretna zmiana w poczuciu, że masz prawo do reakcji. To akurat jest bardzo zgodne z tym, co Drugi Dom ma w sobie: poczucie, że coś mi się należy, że mam prawo to nazwać. Ciekawe, kiedy dokładnie to się zaczęło w stosunku do tego, kiedy weszła progresja.
Czytam tę rozmowę od jakiegoś czasu i mam pytanie do bardziej zaawansowanych - czy progresja Wenus do Drugiego Domu jakoś koreluje z pracą nad czakrą serca albo splotu słonecznego? Bo te dwa ośrodki energetyczne też dotyczą miłości własnej i poczucia wartości. Ciekawi mnie czy ktoś łączył oba podejścia w tym samym czasie.
