Dobra, wracam do czegoś praktycznego, bo trochę się kręcimy wokół wewnętrznych stanów, co jest ważne, ale mam pytanie bardziej przyziemne - czy ktoś świadomie budował jakieś życiowe struktury, żeby ten swój wkład z Południa w ogóle mógł zaistnieć? Praca, relacje, cokolwiek?
To jest naprawdę dobre rozróżnienie. Myślę, że świadomość może działać na poziomie refleksji po - widzisz wzorzec, rozumiesz, co robisz, i to buduje zaufanie do siebie. Ale w samym momencie dawania ta wiedza nie musi być czynna. Inaczej zamiast dawać, zaczęłabyś obserwować siebie przy dawaniu. A to już inna rzecz.
Ja mam z tym problem, bo kiedy zaczynam analizować w trakcie, to się blokuję. Serio - jak myślę "teraz pomagam przez Wagę", to nagle zaczynam ważyć, czy w ogóle powinnam się odzywać, czy nie za dużo mówię. I to jest gorsze niż żadna wiedza.
A ja mam pytanie może głupie, ale - jak w ogóle weryfikować, że dobrze interpretujesz swój Węzeł Południowy? Bo czytam różne źródła i jest taki chaos, jedni mówią, że to strefa komfortu, inni że dar, inni że coś do porzucenia. Jak wy to rozstrzygacie?
Wracając do pytania Galii o budowanie struktur - mam wrażenie, że nie chodzi tylko o kontekst zewnętrzny, ale też o wewnętrzną gotowość. Bo można mieć idealne miejsce do dawania tego Południowego zasobu i cały czas go blokować, bo gdzieś wciąż jest przekonanie, że to, co dajesz, nie jest wystarczające. Ktoś to rozpoznaje u siebie?
Słucham tej rozmowy i zastanawiam się - mówicie dużo o tym, co naturalnie wychodzi. Ale co z sytuacją, kiedy Węzeł Południowy jest w znaku, który zupełnie nie pasuje do tego, kim się czujesz? Mam Rybę na Południu i serio nie wiem, gdzie ta empatia i rozpuszczanie granic ma być moim wkładem. Dla mnie to brzmi jak coś, od czego uciekam.
To co mówisz o nauce bycia z tym bez tracenia siebie - jak to w ogóle wygląda w praktyce? Bo ja słyszę "naucz się tego zasobu używać", ale nie wiem, od czego zacząć. Granica między empatią a zlewaniem się to dla mnie coś bardzo abstrakcyjnego.
Ja mam podobne pytanie, ale o inny mechanizm. Czy to, że Argos nauczył się odcinać - to nie jest właśnie Węzeł Północny, który mówi "tu jest praca"? Że właśnie to odcięcie, które teraz działa jako ochrona, jest tym, co blokuje Południe?
Panna. I tutaj jest chyba jakiś żart losu, bo jestem z natury dosyć nieuporządkowany i mam opór do analizy. Zawsze myślałem, że Panna to coś, do czego muszę się zmusić, ale może po prostu nie rozumiałem, jak ta Panna ma współpracować z Rybą.
Mam wrażenie, że ten wątek nieświadomości własnego zasobu jest tutaj kluczowy i dotyczy chyba większości, nie tylko jednego znaku. Ja z Południem w Strzelcu długo myślałem, że to co widzę "z lotu ptaka" w cudzej sytuacji jest czymś oczywistym. Nie było. Ale żeby to zobaczyć, potrzebowałem kogoś, kto powiedział wprost: skąd ty to wiesz? I to było dziwne pytanie, bo dla mnie to było po prostu widoczne.
To pytanie Dobemy jest ważne i nie ma prostej odpowiedzi. Wydaje mi się, że jedno nakłada się na drugie. Są znaki Południa, które mają ten mechanizm mocniej wbudowany - Panna, Koziorożec, Bliźnięta - bo ich zasoby są "mentalnie weryfikowalne" i przez to łatwiej je deprecjonować jako "zwykłą wiedzę". Ryba, Rak, Skorpion - tam może być wstyd innego rodzaju, że za dużo się czuje, że to nie jest "twarda" kompetencja.
To rozróżnienie jest słuszne, ale zastanawiam się, czy nie ma trzeciej grupy - znaki ogniowe na Południu, gdzie deprecjacja działa odwrotnie. Nie "to za proste", tylko "to za duże, żeby mi się należało". Baran, Lew, Strzelec - tam zasób często jest głośny i widoczny, więc mechanizm obronny jest inny. Nie chowanie, ale ciągłe udowadnianie, że zasługuje się na swoje własne dary.
