Ostatnio wyczytałem gdzieś że zbliżamy się do dość rzadkiego układu Pluton-Wenus w koniunkcji i zastanawiam się czy ktos juz to śledzi. astrologia nie jest moja glowna działką, ale ten aspekt jakoś mnie złapał. Pluton to przeciez planeta transformacji destrukcji, a Wenus rzadzi miłością i relacjami. Jak te dwie energie sie spotykają to chyba nie moze byc spokojnie? Widzialem interpretacje, że to czas kryzysów w zwiazkach ale też głębokich przemian uczuciowych. Ciekawe, czy ktoś tu to czuje w swoim życiu albo widzi u innych. Pytam bo sam przechodze teraz cos dziwnego w relacji i zastanawiam się, czy to ma jakieś astrologiczne tło.
Ten aspekt to nie jest prosta sprawa do interpretacji, bo Pluton działa powoli i jego wpływ rozciaga sie na długi czas. Nie chodzi tylko o koniunkcję, bo kwadrat czy opozycja Plutona z Wenus też potrafi solidnie namieszać. Zanim zaczniemy mówić o kryzysie, to chciałabym wiedzieć, czy mówisz o aspekcie tranzytowym, czyli Pluton tranzytujący Wenus w czyjejś karcie, czy o aspekcie w radixie? Bo to zupełnie inna rozmowa. 🙂
Tranzyt Plutona przez Wenus to jedno z tych doświadczeń, które zostają w pamieci na dlugo. Sama przez to przeszłam kilka lat temu i powiem szczerze że relacja którą wtedy miałam, kompletnie się rozpadła. Ale nie żałuję, bo to co wyszło po tym czasie, byo zdrowsze. Tylko nie powiedziałabym, że to był kryzys jako coś negatywnego, bardziej jak wymuszony reset. Ignaś86, co konkretnie się u Ciebie dzieje w tej relacji, bo to może pomóc doprecyzować? 😛
Czy to nie jest tak że każdy trudny aspekt Plutona z czymkolwiek zawsze sie interpretuje jako \"głęboka transformacja\" i \"wymuszona zmiana\"? Pytam serio, bo mam wrażenie że ta planeta dostaje zawsze to samo tłumaczenie. Co konkretnie odróżnia Pluton-Wenus od na przyklad Saturn-Wenus? Bo Saturn tez nie jest łatwy dla relacji.
O matko, to chyba moja karta. Mam Plutona i Wenus blisko siebie i rzeczywiście każdy mój związek to był jakiś film. Zawsze albo ja za bardzo, albo on za bardzo albo oboje za bardzo. Nie wiedzialam że to może mieć astrologiczne uzasadnienie. czy to znaczy że jestem skazana na takie relacje??
To ciekawe co mówisz o Wodniku bo rzeczywiście mam wrażenie, że ludzie teraz inaczej podchodza do związków. Coraz wiecej osób rezygnuje z tradycyjnego modelu. Ale zastanawiam sie czy to efekt Plutona czy po prostu zmiany kulturowe, ktore miałyby miejsce niezależnie od planet 😉
Mnie bardziej interesuje ta kwestia, którą poruszył Ignaś86 na początku, czyli czy ta konfiguracja to jest zapowiedź kryzysu, czy może cos w rodzaju oczyszczenia. Bo to dwie różne optyki i nie chciałabym żebyśmy wpadli w pułapkę, że wszystko co Pluton to automatycznie katastrofa. Znacie jakieś przykłady, gdzie Pluton-Wenus zadziałał konstruktywnie? 😀
Ta analogia z murem bardzo dobrze to oddaje. Słyszałam gdzieś że Pluton zawsze wyciaga na wierzch to, co było tłumione. W relacjach to czesto oznacza, że nagle zaczynają wychodzić rzeczy o których żadne z partnerów nie chciało rozmawiać. Czy to nie jest wlasnie ta plutońska funkcja?
To brzmi jak coś, co wymaga naprawde dużej odwagi od obu stron. Ignaś86, mam do Ciebie pytanie, czy Ty i ta osoba w ogóle rozmawiasz o tym, co się dzieje, czy raczej oboje chodzicie wokół i nie dotykasz sedna?
To co opisujesz, to bardzo charakterystyczne. ta wzajemna świadomość bez nazywania wprost. Pamiętam że u mnie był taki moment kiedy oboje siedzieliśmy przy stole i wiedzieliśmy, tylko nikt nie chciał zaczac. Pluton jakby czeka, aż jedno z was pęknie pierwsze.
Oj, czy to znaczy, że jak dlugo się czeka to Pluton i tak wymusi tę rozmwoę w jakiś inny sposób? Pytam bo u mnie zawsze konczylo sie awanturą zamiast spokojną rozmową i zastanawiam się czy to byl wlasnie ten mechanizm, tylko taki... brutalniejszy.
Ojejku, ale zaraz bo mnie tu cos niepokoi. Czy my nie robimy z Plutona jakiegoś zewnętrznego sprawcy? Jakby to planeta powodowała awantury, a nie sami ludzie, któryz nie chcą ze sobą rozmawiać. Gdzie jest granica między astrologicznym opisem a zdjeciem z siebie odpowiedzialności? 🙂
Oj tam to co pisze Ignaś86 bardzo mi bliskie. Sama nieraz czytałam o jakimś transzycie i myślałam \"a, więc to dlatego\" i jakos stawało sie łatwiej. Nie wiem czy to magia astrologii czy po prostu efekt naazywania rzeczy, ale cos w tym jest.
Mam pytanie do Tygrysicy53 bo wróciłem myślami do tego co pisałaś o Plutonie w Koziorożcu. Mówiłaś, że teraz ta energia moze się wyrazac przez to, kto w związku ma realna wladze. Ale jak to się ma do klasycznego Pluton-Wenus aspektu? Czy to zmienia interpretację samego aspektu, czy tylko kontekst? 🙂
Ojej, mnie zastanawia jedna rzecz którą gdzieś przemknęło przez ten wątek. Mówimy dużo o transformacji, kryzysie, zmianie. Ale czy Pluton-Wenus moze też wzmocnić relację, która jest dobra? Czy on zawsze musi cos burzyć żeby budować?
Ojej, to mi daje troche nadziei,szczerze. bo wydaje mi sie, że mamy dobry fundament tylko troche zarosly śmieciami, które zbierały sie przez jakis czas moze Pluton wlasnie robi tu porządek. Albo przynajmniej tak sobie chcę myslec. 🙂
To co Ignaś napisał na końcu bardzo mi zostało w glowie. Ten obraz z zarastaniem śmieciami. Bo to chyba najlepiej opisuje to, co się dzieje w długich relacjach pod Plutonem nie? Nie tyle, że coś jest zepsute ale że przykryte warstwami rzeczy, których się nie powiedziało.
Ale czekaj, Ignas napisał że chce tak myslec nie że tak jest. To trochę inna rzecz. Czy astrologia nie powinna dawać tez odpowiedzi, czy tylko pocieszac? Bo jeśli ktoś mówi sobie \"to na pewno porządki plutońskie\" a tak naprawdę relacja jest po prostu za daleko to czy to nie jest takie... usypianie?
Ignas, to dobrze slyszec. Ale mam pytanie bo zaciekawił mnie jeden szczegol. Czy ta rozmowa zaczęła się od ciebie, czy od partnerki? Bo zastanawiam się, czy Pluton-Wenus działa symetrycznie na oboje, czy bardziej na tego, kto ma ten tranzyt w natalu?
To co mówi Tygrysica to zgadza się z tym, co sama obserwowałam. Mój ówczesny partner nie miał żadnej wiedzy astrologicznej, ale i tak zareagował na moje plutońskie zmiany, tyle że w sposób obronny. Zaczął się wycofywać, bo pewnie czuł, że cos sie zmienia i nie wiedział co. Czy to jest właśnie ten mechanizm nieświadomej odpowiedzi?
Oj a czy ktos miał sytuację odwrotną? Tzn. że to ty byłaś tą niewiedzaca stroną, a kotś przy tobie przechodził przez moocny Pluton-Wenus? Ciekawi mnie, jak to wygląda z drugiej perspektywy, bo zawsze rozmawiamy o tym z pozycji tej osoby, która przechodzi tranzyt. 🙂
Ja chyba byłam taka stroną, chociaz wtedy nie mialam pojęcia o astrologii. Koleżanka z bliskiej relacji nagle zaczęła mnie odpychać i jednocześnie przyciagac na przemian i to bylo strasznie dezorientujace. Dopiero potem jak zaczęłam się uczyc, pomyslalam że pewnie coś takiego właśnie się z nią dzialo.
Hmm, to bardzo ciekawe, bo to zmienia pytanie z tytulu watku. Pluton-Wenus to nie tylko kryzys tej osoby, ktora przechodzi tranzyt to kryzzys całego układu relacyjnego. Może dlatego milosc jest \"największym kryzysem\" bo angażuje zawsze przynajmniej dwe osoby i tylko jedna z nich może miec tę mapę
O matko to jest takie celne ja wlasnie zastanawiam się teraz czy osoba, z ktora się rozstałam, mogła coś takiego wiedzieć i po prostu mnie nie wtajemniczyła. bo to co opisujesz, Nekromantko to jeden do jednego moja sytuacja. Przyciąganie i odpychanie bez wyjaśnienia.
Ignaśto brzmi jak bardzo dobry krok. Mam jedno pytanie do dyskusji ogólnej, bo to mnie zastanawia od jakiegos czasu w tym watku. Skoro Pluton-Wenus moze oznaczać transformację miłości jako koncepcji, a nie tylko konkretnej relacji, to czy ten tranzyt może zmienić to, w kim w ogole się zakochujesz po nim? Tzn. czy twój \"typ\" się zmienia?
Właśnie to miałam na myśli. Pluton-Wenus nie zmienia tylko tego, kogo kochasz ale zmienia samo rozumienie, co dla ciebie znaczy miłość. I po tym tranzycie możesz odkryć, że pewne wzorce które wcześneij uwazalas za normalne, były po prostu nawykiem. Nie miłością. to jest chyba najtrudniejsza część tego tranzytu do zaakceptowania.
Ale jak odróżnić, że to tranzyt zmienil wzorzec, a nie po prostu doroslas i zmieniłaś zdanie? Bo mam wrazenie, że mozna by właściwie każdą zmianę w zyciu przypisać jakiemuś tranzytowi i to by zawssze jakoś pasowało
