Ostatnio sporo myślę o aspekcie Neptun-Mars i zastanawiam się, czy to nie jest jeden z tych układów, które na stałe rozmywają naszą wolę działania. Mam go w natalu i szczerze mowiac, od zawsze mam problem z tym, żeby działać bez wątpliwości. Ale to, co mnie teraz bardziej kręci, to kwestia godzin planetarnych - czy jeśli ktoś wykonuje jakiś rytuał albo nawet podejmuje ważną decyzje pod Marsem, to czy ten aspekt do Neptuna jakoś \"zatruje\" tę marsową godzinę? Ktoś o tym myślał? 😉
Aspekt Neptun-Mars to w praktyce kwestia tego, ze energia Marsa traci ostrość. neptun działa jak mgła - Mars chce bić prosto, a tu nagle nie wie w co celuje. Ale co do godzin planetarnych - moim zdaniem natalna konfiguracja nie \"zatruwa\" godziny jako takiej. Godzina Marsa to godzina Marsa, niezależnie od tego co masz w urodzinowym układzie
Hej, przepraszam że może to podstawowe pytanie ale czy możecie mi wytłumaczyć czym w ogóle jest godzina planetarna? Slyszalam o tym już parę razy, ale nigdy nie rozumiałam jak to się oblicza. 🙂
No dobra, ja też mam pytanie - czy ten asppekt Neptun-Mars to tylko o koniunkcji chodziczy też o kwadraturze i opozycji? Bo chyba kazdy typ aspektu działa inaczej, nie? Trochę sie gubię w tym co piszecie
Właśnie tu trzeba by rozróżnić aspekty natalne od tranzytów, bo to dwie zupełnie różne warstwy. Natalne pokazuje skłonności charakteru, tranzyt to aktywacja w danym czasie. Godzina planetarna to jeszcze trzecia warstwa - to jest horarna, jakbyśmy ją chcieli porównywać. Mieszanie tych trzech poziomów bez jasności na którym pracujemy to częsty błąd. Skąd wziął się pomysł, że godzina Marsa "naprawia" zły aspekt tranzytowy? Bo mam wrażenie, że tu jest właśnie takie założenie, które warto sprawdzić.
W magii ceremonialnej godziny planetarne są używane wlasnie po to,żeby wzmacniać intencję rytuału konkretną energią planety. I tam się na prawdę zwraca uwagę na to, żeby nie robić rytuałów marsowych kiedy Mars jest zle aspektowany, bo mówi się, że możesz dostac tę energię w bardzo niekontrolowanej formie. Nie twierdzę że to \"zatruwa\" - ale że rozmywa cel, tak. Neptun w złym aspekcie do Marsa to jak robienie rytuału przez mgłę. 😀
Tak,i to więcej niż raz. Robiłem kiedyś rytuał o zdecydowanie marsowej naturze - miał mi dodac determinacji do podjęcia decyzji. Skończyło sie na tym, ze przez kilka tygodni miałem dużo energii ale totalnie roztrzepanej, nie wiedziałem na czym skupić wysiłek. Dopiero po fakcie zobaczyłem że działałem przy aktywnym tranzycie Neptun-Mars. Przypadek? Może. Ale od tamtej pory sprawdzam
Mnie to przypomina podobną sytuację z zupełnie innej strony - kiedy robiłam afirmacje w czasie kiedy Księżyc był mocno aspektowany przez Saturna, to też wychodziły jakoś sztywne, jakby słowa nie miały za sobą żadnej energii. Nie wiem czy to dobra analogia, ale może chodzi o to samo - że pewne aspekty po prostu blokują przepływ, niezależnie od rodzaju działania??
Oj a ja chce zapytac praktycznie - bo czytam i trochę sie gubie - czy jest jakas zasada kiedy w ogóle NIE robic czegokolwiek przy Neptun-Mars? Bo jak tak mowicie, to brzmi jakby przez cale miesiace nie dalo się nic robić, a tranzyt Neptuna trwa lata... 😀
Ech mam takie pytanie - zakładam że skoro Neptun rozmywa Marsa to czy nie byłoby madrzej wlasnie wtedy robic rytualy neptunowe a nie marsowe? Znaczy korzysttac z tej energii a nie walczyc z nią? Takie dzialanie zgodne z pradem zamiast pod prad. 🙂
To jest logiczne, ale aspekt Neptun-Mars to nie jest automatyczny "zakaz Marsa". To też może być moment, kiedy działasz z większą wyobraźnią, z mniejszym ego, bardziej dla innych niż dla siebie. Mars pod Neptunem może działać na rzecz ideałów, nie tylko na rzecz własnych celów. Wszystko zależy od tego, co próbujesz osiągnąć.
Dobrze sformułowane pytanie, ale odpowiedź nie jest prosta. Rozpoznasz to po intencji, nie po technice. Jeśli w rytuale czy działaniu jest dużo wyobraźni, poświęcenia, pracy dla idei większej niż twoje ego - to idzie z tym aspektem. Jeśli chcesz wyegzekwować coś siłą, szybko, bezpośrednio - to walczysz. Czy to ma sens?
E tam, wlasnie o to mi chodziło i cieszę się, że to podchwyciłaś. Myślę że Neptun przy Marsie może wzmocnić wizualizacje, ale uwaga - może też sprawić, że zostaniesz przy samej wizualizacji i zapomnisz o działaniu. Taki piękny sen, który nigdy nie wchodzi w rzeczywistość. Czy komuś coś takiego przydarzyło się przy podobnym układzie?
Hmm mnie tak. Ostanio miałam okres kiedy wizualizowałam pewną sytuację zawodową intensywnie,dosłownie czułam się jakbym już tam była. I nic. Zero ruchu w rzeczywistosci. Dopieor jak wzięłam się za konkretne działania - wysłałam maile, zadzwonilam - coś drgnęło. Nie patrzyłam wtedy na tranzyt, ale teraz jak zaglądam w ten wątek, to się zastanawiam czy wlasnie nie miałam Neptuna na Marsie.
Obserwuję tę rozmowe od dłuższego czasu i mam taką obserwację - wszyscy opisjecie doświadczenia, które brzmią podobnie, ale różne przyczyny im przypisujecie. Neptun-Mars, Saturn-Księżyc, godziny planetarne... Skąd pewność, że to konkretny aspekt był przyczyną, a nie coś zupełnie innego? Nie mówię że nie - po prostu pytam jak to weryfikujecie.
Hm ale zaraz, ja mam pytanie ktore moze jest głupawe - jeśli neptun tak wolno się porusza, to czy ten tranzyt na Marsa nie trwa tak dlugo ze w zasadzie kazdy może powiedzieć \"mam ten aspekt\" w każdym momencie życia? Bo tranzyt Neptuna to chyba lata, nie tygodnie?
Okczyli rozumiem że są trzy poziomy: natal tranzyt Neptuna do mojego Marsa i aktualny uklad planet na niebie dla wszystkich. Czy dobrze to rozumiem? Bo jak tak to przy rytualach patrzymy na co - na mój osobisty horoskop czy na aktualny uklad dla wszystkich?
Dodam tylko że przy doborze momentu rytuału tradycyjnie używa się elektywnej astrologii - to jest właśnie ta gałąź, która mówi kiedy zacząć działanie. I tam bierze się pod uwage i układ globalny, i horoskop osoby. Ale to jest na prawdę szczegółowa robota, nie kazdy to stosuje.
Wracając do tytułu wątku - bo trochę odpłynęliśmy - mnie tak naprawdę chodzi o tę jedną kwestię: czy działania podjete przy Neptun-Mars,szczególnie w godzinie Marsa, ZAWSZE będą niejasne? Czy jest w ogóle możliwy scenariusz, gdzie ten aspekt nie rozmywa efektów?
Eh, nie zawsze. To zależy od całości horoskopu, nie od jednego aspektu. Jeśli masz silnego Saturna w dobrym miejscu albo wiele planet ziemskich, możesz częściowo "zakotwiczać" tę neptunową energię. Jeden aspekt nie decyduje o wszystkim - i myślę, że o tym warto pamiętać w tej całej rozmowie 🙁
Moim zdaniem przy aspekcie Neptun-Mars najlepszy jesst rytuał z użyciem wody, bo Neptun rządzi wodą i to idealnie łączy żywioły. Można zrobić coś z miednicą, świecami i zamiarem - efekt będzie dużo silniejszy niż przy ogniu samym w sobie. 😉
Chcę tu dopowiedzieć jedną rzecz, bo widze że rozmowa kręci się wokol \"czy wogóle wierzyć\". to jest słuszne pytanie ale pomijamy coś waznego - nawet jeśli tranzyt trwa długo, intensywność jest różna. Neptun na Marsa w koniunkcji dokładnej, orb zero stopni, to co innego niż Neptun szesc stopni od Marsa. W praktyce obserwuje się raczej okna kilku tygodni przy dokładnych aspektach, nie rok ciągłego chaosu. 😉
Dobra, bo mam poczucie, że zmierzamy teraz do meritum - czyli że ten aspekt nie jest wyrokiem, ale trzeba patrzeć na dokładność koniunkcji i na to, co jeszcze jest w układzie. Czy ktoś ma jakies konkretne doświadczenie z rytuałem albo działaniem podjetym przy bardzo dokladnym Neptun-Mars i może powiedzieć co wyszło? Nie teorię, tylko konkret.
a ja mam inne pytanie - czy jeśli neptun-mars aspekt jest zly dla dzialania,to moze zamiast robic rytualy po prostu nic nie robić i czekac aż aspekt minie? praktycznie pytam bo nie mam tyle cierpliwosci zeby sie uczyć wszystkich tych orbow i efemeryd
Dorzuce swoje trzy grosze, ale czy ktoś mógłby mi wyjaśnić - czym właściwie rozni się aspekt Neptun-Mars od tranzytu Neptuna przez Marsa? Sledze ten wątek od początku i nie jestem pewna, czy caly czas mówimy o tym samym.
Wróciłam do mojego wcześniejszego postu o tym rytuale intencyjnym i zaczęłam myśleć. Mówiłam, że nic konkretnego nie wyszło, ale właściwie - co miałam na mysli przez \"konkretne\"? Intencja była o spokoju wewnętrznym. I moze ten spokój jakos przyszedł, tylko nie tak spektakularnie jak bym chciała. Może moje oczekiwania były nie z Neptunem.
Ale tu właśnie jest problem z calym tym rozumowaniem - skąd wiemy że Neptun \"uwydatnia\" niejasności zamiast je tworzyć? To są twierdzenia, które trudno oddzielić od efektu placebo albo post-hoc rationalization. Nie mówię, że astrologia nie działa, mówię że to konkretne twierdzenie o mechanizmie jest nieweryfikowalne.
