Szczerze? Zapisałam się w końcu do specjalisty, na który miałam skierowanie od tygodni. Nie wiem, czy to był "nów", czy po prostu nakumulowało się wystarczająco dużo. Ale w tym wątku coś mi pomogło - to rozkładanie na czynniki pierwsze. Może właśnie to jest rola szóstki: nie inspiracja, tylko cierpliwe drążenie.
To brzmi bardzo uczciwie. I cieszę się, że w końcu zrobiłaś ten krok. Mam pytanie do reszty - czy macie wrażenie, że nów w szóstce działa inaczej, kiedy jest w znaku ziemskim kontra wodnym albo powietrznym? Bo wydaje mi się, że my cały czas mówimy o tej konfiguracji jakby była jedna.
Ja wejdę tutaj z własnym doświadczeniem, bo to badanie, o którym mówiłam wcześniej - w końcu je umówiłam. Nie wiem, czy to "nów" czy ta rozmowa, ale coś we mnie zmieniło kierunek z "jeszcze nie teraz" na "no dobra". I teraz siedzę z tym pytaniem: dlaczego to było takie trudne przez tyle tygodni?
Czytam ten wątek od jakiegoś czasu i chciałem zapytać o coś, czego chyba nikt jeszcze nie ruszył: czy nów w szóstce działa inaczej, kiedy masz tam jednocześnie jakieś natalne planety? Bo to co opisujecie wydaje mi się mocniejsze albo bardziej specyficzne, niż sam tranzyt nowiu bez dodatkowych połączeń.
