Hej, szukam kogoś kto mi trochę wyjaśni temat Saturna w piątym domu. Mam to w natalu i od jakiegoś czasu zastanawiam się, czy to jest powód, dla którego moje związki zawsze jakoś dziwnie wyglądają. Nie że się nie toczą, ale zawsze jest w nich jakiś ciężar, jakieś poczucie obowiązku zamiast radości. Czy ktoś ma podobne doświadczenia? Bo czytam różne rzeczy w necie i jedni mówią że to przekleństwo, drudzy że błogosławieństwo, a ja nie wiem co o tym myśleć.
Piąty dom to nie tylko miłość, to w ogóle wszystko co sprawia przyjemność, twórczość, zabawa, dzieci. Saturn tam potrafi naprawdę przyciszyć całą tę sferę. Ale zanim zacznę cokolwiek mówić konkretniej - masz jakieś inne dane z natalu? Bo Saturn w piątym domu w Kaplrykornie to zupełnie inna historia niż Saturn w piątym domu w Raku albo z trygon do Wenus.
Saturn w Koziorożcu to jego domicyl, więc jest tam mocny, ale nie złośliwy. Problem polega na tym, że ta moc w piątym domu przejawia się właśnie jako ten ciężar, o którym piszesz. Uczucia stają się poważne nawet kiedy nie chcesz żeby były. Randka jest jak rozmowa kwalifikacyjna 🙂 Znam to z opowiadań klientek, które miały podobne ustawienia.
A ja bym powiedział że to jest też kwestia tego, jak ktoś przepracuje energię Saturna. Bo Saturn nie mówi "nie będziesz mieć miłości", on mówi "zapłacisz za nią pracą". Pytanie do Lunarnej - czy masz wrażenie że kiedy już jesteś w związku, to traktujesz go jak coś, co trzeba utrzymywać wysiłkiem, a nie coś co po prostu jest?
Słucham tej dyskusji i mam pytanie, może głupie - czy Saturn w piątym domu ma inny wpływ na kobiety i mężczyzn? Gdzieś czytałam że planety "żeńskie" jak Wenus czy Księżyc działają inaczej w zależności od płci, ale nie wiem czy to dotyczy też Saturna.
Wchodzę do tematu bo sam mam Saturna w piątym i długo nie wiedziałem co z tym zrobić. U mnie to się przejawia głównie w twórczości, nie tyle w miłości. Zawsze kiedy coś tworzę, mam blokadę że to nie jest dość dobre, że trzeba to jeszcze dopracować, że lepiej nie pokazywać. Lunarno, czy Ty też to czujesz przy twórczości, czy tylko w relacjach?
To jest bardzo ciekawa obserwacja Vormikowska. Saturn w piątym blokuje ekspresję siebie, bo piąty dom to jest pokazywanie się światu przez radość, przez tworzenie, przez miłość. A Saturn mówi: "najpierw udowodnij, że jesteś wystarczający". I to może być silniejsze w twórczości niż w związkach, bo twórczość jest bardzo bezpośrednim wyrazem ja.
Czyli jak dobrze rozumiem, ten Saturn w piątym to w zasadzie blokuje wszystko co fajne w życiu? Trochę smutno to brzmi. Czy da się to jakoś, nie wiem, zneutralizować? Pytam bo mam koleżankę która mówi że ma coś podobnego i jest z tego bardzo nieszczęśliwa.
Przepraszam że się wtrącę, ale czytam i mam poczucie że ta dyskusja trochę zakłada że Saturn w piątym jest zawsze ciężarem. A ja znam osoby z tym ustawieniem które są bardzo spełnione w miłości, tyle że późno zaczęły. Czy nie jest tak że Saturn po prostu przesuwa te rzeczy na późniejszy wiek, a nie że ich odmawia?
Saturn return przy Saturnie w piątym to jest taki moment, kiedy te tematy - miłość, twórczość, dzieci, zabawa - wychodzą z szafy i nie ma już gdzie uciec. Ale to nie musi być złe. Wiele osób opisuje to jako moment, kiedy wreszcie pozwolili sobie na to, żeby chcieć tego czego chcą. Jakby Saturn sprawdzał: "okej, nauczyłeś się poważnie traktować te sprawy, teraz możesz przy nich zostać".
Trochę z boku - czy ktoś miał Saturna w piątym i przeszedł przez return? Ciekaw jestem jak to wyglądało w praktyce, bo teoria jest jedna, a życie drugie. Lunarna pewnie chętnie posłucha konkretnych historii bardziej niż ogólnych opisów.
Musiałam chwilę pomyśleć zanim odpowiedziałam. Mam jedną przyjaźń którą uważam za prawdziwą i jeden związek, który jest... no właśnie, nie wiem czy jest prawdziwy czy jest "dla towarzystwa" jak piszesz. I to mnie przeraża, bo nie wiem czy Saturn return mi to pokaże czy ja po prostu nie umiem tego odróżnić.
Ulga, nie przyjemność - to brzmi bardzo znajomo. U mnie rysowanie przez długi czas było właśnie takie. Nie radość, tylko rozładowanie czegoś. Dopiero kiedy zacząłem to traktować jak coś co nie musi mieć efektu, zmieniło się. Ale to trwało lata, więc nie mówię że to proste.
Słucham tego i myślę o tej koleżance o której wspominałam. Ona ma podobny blok twórczy, ale u niej chodzi głównie o to że boi się że ktoś to przejrzy i zobaczy ją "naprawdę". Czy to też brzmi jak Saturn w piątym, bo nie znam jej mapy?
Przepraszam że wchodzę z czymś może nie na temat, ale słucham i zastanawiam się - czy Saturn w piątym to tylko relacje i twórczość, czy też dzieci? Bo gdzieś czytałam że piąty dom to też dom dzieci i nie wiem czy to jest w tym wszystkim powiązane.
Dotyczy, ale trochę inaczej - nie chcę mieć dzieci i od zawsze czuję że powinnam za to przepraszać albo tłumaczyć się. Nie wiem czy to w ogóle powiązane z Saturnem w piątym, może to tylko ja.
To jest bardzo powiązane. Saturn w piątym przy odrzuceniu biologicznej drogi piątego domu często przekieruje tę energię na twórczość albo na relacje, które stają się "potomstwem". Ale to też oznacza że ciężar się nie zmniejsza, tylko przenosi. I to poczucie że trzeba się tłumaczyć to może być właśnie Saturna głos, a nie twój.
Ale poczekajcie, bo mam tu małą wątpliwość. Czy nie za bardzo tłumaczymy wszystko Saturnem w piątym? Lunarna mówiła też o Wenus w Wadze w pierwszym domu. To jest bardzo silne ustawienie dla relacji. Czy możliwe że część tego co opisuje to jest bardziej Wenus niż Saturn? Magicwoman, jak to rozczytać?
Ale mam pytanie do Arata, bo nie do końca rozumiem - kiedy mówisz "zadanie", to co konkretnie masz na myśli? Że trzeba coś zrobić, przepracować? Czy że samo życie cię przez to przeciągnie i nie masz wyboru?
To "podnosi stawkę" - mogę to potwierdzić z własnego doświadczenia. Przez lata ignorowałem to co Saturn mi pokazywał w twórczości i skończyłem z takim blokiem, że przez kilka miesięcy nie byłem w stanie narysować dosłownie nic. Zero. Jakby ktoś wyciął kabel.
Tak, dokładnie tak to wyglądało. Myślałam że po prostu taka jestem - że nie potrafię kochać normalnie, że twórczość to dla mnie ciężar, że ze związkami zawsze coś nie tak. Wydawało się że to ja, nie układ. Teraz patrzę na to inaczej, chociaż nie wiem jeszcze co z tym zrobić.
A możesz powiedzieć co się zmieniło w tym patrzeniu? Bo mam poczucie że coś konkretnego przesunęło się w tej rozmowie i chciałbym wiedzieć co, bo może to pomoże innym w podobnym miejscu.
Sprawdzam - Saturn jest w sekstyle do Księżyca w Bliźniętach i w trygornie do Marsa. Nie wiem czy to ważne ale mam też Merkurego na początku Wagi, gdzieś w pierwszym domu.
Sekstyl Saturna do Księżyca to jest łagodniejszy aspekt, on daje pewną stabilność emocjonalną, ale też może chłodzić uczucia - trochę je racjonalizować zamiast po prostu czuć. To może tłumaczyć to co mówiłaś wcześniej o pisaniu z ulgi zamiast z radości. Twój Księżyc przetwarza emocje przez głowę.
To jest dziwne uczucie kiedy czytam co piszecie o mnie. Trochę jakby ktoś opisywał kogoś kogo znam, a nie mnie. I jednocześnie czuję że to prawda. To jest możliwe że mapa mówi coś prawdziwego i ja sama tego nie widzę?
To nie jest tak prosto albo-albo. Saturn w piątym to nie jest wróg którego trzeba pokonać ani lekcja do odhaczenia. Moim zdaniem to jest pewien wzorzec który będzie się powtarzał w relacjach i twórczości - i praca polega na tym żeby go rozpoznawać zanim znowu wejdziesz po kolana.
Znajomo? To jest moje życie od zawsze. Zawsze mam poczucie że muszę być lepsza, bardziej błyskotliwa, bardziej cokolwiek - żeby ktoś chciał przy mnie zostać. I z twórczością tak samo, zanim pokażę coś co napisałam, przepisuję to chyba z dziesięć razy bo myślę że nie jest wystarczająco dobre.
