Mam w naatalu Jowisz w kwadraturze z Saturnem i od lat zastanawiam sięczy to wlasnie przez to kazdy mój zwiazek w pewnym momencie staje przy jakiejś niewidocznej ścianie. Niby wszystko idzie dobrze, jest optymizm, plany, a potem nagle pojawia się coś, co blokuje. Partner zaczyna się wycofywać albo ja sama czuję, że coś nas ogranicza - finanse odległość, rodzina. Chciałam zapytać, czy macie pdoobne doświadczenia z tym aspektem? Czy to faktycznie tak działa w sferze związków czy moze ja szukam winnego w niebie, zamiast spojrzeć w inne miejsca??
Kwadratura to jeden z trudniejszych aspektów między tymi dwoma planetami, ale zanim odpiszę więcej - czy masz to w konkretnych domach? Bo Jowisz-Saturn w domach 5 i 8 będzie działał zupełnie inaczej niż np. w 7 i 10. To zmienia całą interpretację.
E tam, ciekawe że piszesz o tej ścianie, bo ja mam opozycję Jowisz-Saturn i opisałabym to podobnie - tylko u mnie to się przejawia troche inaczej. Raczej jako huśtawka: raz czuję, że wszystko jest możliwe, raz że nic z tego nie wyjdzie. W zwiazkach to wychodzi szczegolnie mocno przy podejmowaniu wspólnych decyzji. Czy u ciebie też jest ten element niezdecydowania, czy raczej czyste poczucie blokady?
A czy to w ogole mozna jakoś zlagodzic? Pytam bo słyszałam że tranzyt Jowisza przez ten aspekt może na chwile otworzyć okno ale nie wiem czy to prawda. Sama mam Saturna w 7 i czuje że związki to dla mnie zawsze jakies zobowiązanie a nie radość.
Hmm, ja bym do tego dodał jedną rzecz - przy Saturnie w 7 albo w aspekcie do Jowisza warto patrzeć na to kto jest odpowiedzialny za ten ciężar. Bo czasem człowiek myśli że to aspekt go ogranicza, a w rzeczywistości nieświadomie wciąga się w relacje które z góry są skazane na blokady. Znacie to uczucie że wybieracie partnerów jakby specjalnie niedostępnych??
Czytam i troche sceptycznie podchodzę do tego całego tlumaczenia swoich wyborów partnerskich układem planet. Bo skąd wiadomo gdzie kończy się astrologia, a zaczyna zwykła psychologia? Nie mówię że to nieprawda, ale jak to odroznic? 😀
Hmm wracając do samego aspektu - dużo zależy od tego, która planeta jest silniejsza w mapie. Jeśli Jowisz jest dobrze ulokowany, np. w Strzelcu albo w Rybach, a Saturn jest w znaku swojej detrymenty, to aspekt między nimi będzie mial zupełnie inny ciężar gatunkowy niż sytuacja odwrotna. Czy ktoś sprawdzał te dodatkowe parametry pryz swojej kwadraturze?
Oj tam, dokładnie o to mi chodziło. Jowisz w Bliźniętach jest trochę rozproszony, a Saturn w Pannie jest precyzyjny i zdyscyplinowany. W kontekscie związków to może dawać właśnie poczucie, że entuzjazm i rozległość możliwości (Jowisz) jest stale przycinana przez krytycyzm i pragmatyzm (Saturn w Pannie). Pytanie czy to widać też w tym, jak oceniasz potencjalnych partnerów?
Ciekawi mnie jeszcze jeden wymiar - numerologiczny. Rok urodzenia i liczba życiowa moga wzmacniac albo osłaabiać to, co widac w mapie astrologicznej. znam kilka osob z ciężkimi aspektami Saturna które mają jednocześnie mocna siódemkę w numerologii - i faktycznie, związki zawsze byly dla nich terenem nauki, nie spełnienia. czy ktooś kiedyś zestawiał te dwie metody? 🙂
A mnie zastanawia cos troche innego - czy ten aspekt ma podobny ciężar w przypadku kobiet i mężczyzn? Intuicyjnie czuję, że Saturn w relacjach może inaczej się manifestować zależnie od płci, ale nie wiem czy to ma podstawy w astrologii tradycyjnej, czy tylko moje obserwacje
A powiem wam, że mam tę kwadature i związki to u mnie jakis dramat od lat. Ciągle albo facet za daleko, albo nieodpowiedni moment, albo coś tam. I teraz zagladam w ten watek i mysle - no tak, wszystko jasne. ale co z tym w praktyce zrobić? Czekać na jakiś tranzyt i tyle?
No to jest własnie sedno sprawy. Saturn w 4 domu to czesto jakiś wzorzec z rodziny - ojciec niedostępny,matka wymagająca, cos w tym stylu. I potem człowiek szuka partnera ktory mu to odtwarza bo to znajome. Nie mówię ze to zawsze tak działa, ale przy Jowiszu w kwadracie do Saturna ten schemat jest wyjątkowo mocno zakodowany. Pytanie do Ciebie - jak wygladal ten emocjonalnie dostępny rodzic w domu? Bo to może być klucz.
Przeglądam tę dyskusję i mam jedno zastrzeżenie. duzo tu mówicie o tym co Saturn robi z Jowiszem w milosci, ale prawie nikt nie pyta o to co Jowisz daje Saturnowi. Bo ta relacja działa w obie strony. Saturn przy Jowiszu nie jest tylko hamulcem - on też może byc tym co nadaje sensowną strukture temu, co bez niego byłoby tylko wielkim entuzjazemm bez pokrycia. Czy ktoś z was doswiadcza tej strony aspektu?
To rozroznienie między ulga a żalem jest na prawde ciekawe. ja mam wrazenie,ze u mnie po wiekszosci \"saturowych blokad\" jest wlasnie żal i to chyba odpowiada na moje wczesniejsze pytanie o tranzyt - bo moze to nie o poluzowanie chodzi, tylko o nauke tego jak odróżniać kiedy Saturn ma rację a kiedy nie?
Hmm, w pewnym sensie tak. Astrologia hellenistyczna nie miała oporów przed powiedzeniem "ten układ jest ciężki". Ale jednocześnie nie traktowała tego jako wyroku - raczej jako opis terenu na którym działasz. Współczesna astrologia psychologizująca zamieniła "masz ciężki teren" na "możesz teren przekształcić". Oba podejścia mają coś wartościowego,ale mieszanie ich bez świadomości skąd co pochodzi daje czasem taki dziwny koktajl fatalizmu i self-help jednocześnie.
Ojejku, mówiła, ale inaczej. Nie \"przepracuj\" tylko \"rozpoznaj i działaj zgodnie z naturą układu\". To subtelna, ale ważna różnica. Współczesne podejście zakłada ze możesz zmienić jak aspekt działa. Starsze - że możesz mądrze nawigować tym co masz.
Ta metafora z rzeką jest dobra, ale rodzi pytanie które mnie dręczy w kontekście Jowisza i Saturna. Jeśli nie możesz zmienić rzeki to co to oznacza dla związków? Że zawsze będziesz trafiać na tę samą ścianę, tylko w różnych miejscach? Bo jeśli tak, to właściwie o czym my tu rozmawiamy - o akceptacji czy o czymś wiecej?
Właśnie to jest moje główne pytanie od początku tego wątku tylko nie umiałam go tak ładnie sformułować. Czy \"szczęście będzie zawsze ograniczone\" to wyrok czy opis? I jeśli opis, to czego? 😀
Myślę że to jest różnica między fatalizmem a determinizmem. Fatalizm mowi: nie masz wpływu. Determinizm mówi: masz okreslone warunki startowe,w których działasz. Astrologia klasyczna była bliżej determinizmu, a nie fatalizmu. I to chyba robi różnicę praktyczną w tym jak podchodzisz do związków z tym aspektem.
U mnie opozycja i dokładnie to co Opalinka opisuje. Każdy mój długi związek miał ten sam podział - jeden z nas był \"za dużo\", drugi \"za mało\". I zawsze myślałam że to kwestia dobranej osoby, a nie że ja ten podział nieswiadomie organizuję.
Przegladam tę rozmowe i mam pytanie troche z boku, przepraszam jeśli to naiwne. Ale skoro mowicie o rozpoznaniu schematu - to w ogole astrologia jest tu potrzebna? Bo przeiceż psycholog tez może pomóc to zobaczyć bez zadnych planet w tle.
Rozumiem ten sceptycyzm i nie będę go zwalczać. Dla mnie osobiście astrologia działa jako mapa, nie jako wyjaśnienie przyczynowe. Mogłabym pójść do psychologa i prawdopodobnie dojdziemy do tego samego miejsca. Ale maa astrologiczna dała mi konkretny język na coś co wcześniej czułam ale nie umiałam nazwać. Czy to jedyna droga? Oczywiście że nie.
No to może spróbuję odpowiedziec wprost na to pytanie z tytułu,skoro nikt się nie kwapi. Przy aspekcie Jowisz-Saturn myślę, że \"szczęście ograniczone\" to zły opis. trafniejsze byłoby: szczęście warunkowe. nie dostaniesz go za darmo, nie dostaniesz go bez struktury. Ale to nie znaczy, że go nie dostaniesz.
To jest wlasie to. Warunek brzmi dla mnie zawsze tak samo: zasłuż. A co jeśli ktoś całe życie czuje ze nie zasługuje? Wtedy warunek jest strukturalnie niespełnialny i mamy ograniczenie, a nie tylko warunkowanie. 😛
A skąd pochodzi to poczucie "muszę zasłużyć" - z aspektu czy z wychowania? Bo Saturn w aspekcie do Jowisza to jedno ale Saturn w konkretnym domu, z konkretnym władcą, w określonej relacji do Wenus czy Księżyca to zupełnie inna historia. Bez pełnego kontekstu karty to jak diagnozowanie po jednym symptomie.
Przeglądam tę dyskusje od jakiegoś czasu i mam dokładnie ten aspekt kwadratura. I to \"muszę zasłużyć\" jest dla mnie tak oczywiste, że aż śmieszne że dopiero teraz to widzę w takim ujęciu. ale mam pytanie - czy to działa też w drugą stronę? Czy nie tylko ja czuję że muszę zasłużyć na partnera, ale tez wybierma partnerów którzy sprawiają, że czuje się niegodna?
Nie wychodzi poza zakres tylko astrologia odpowiada na to inczej niż psychologia. Tranzyty Saturna do własnego Jowissza albo Jowisza do własnego Saturna to momenty, kiedy ta dynamika staje się widoczna. Nie rozwiązuje problemu, ale daje coś w rodzaju okna. I na tym polega praktyczna użyteczność - nie na leczeniu, ale na momentach wglądu.
