Merkury w piątym domu to jedna z tych pozycji, o których można mówić godzinami i nadal nie wyczerpać tematu. Sam mam Merkurego w V i od lat obserwuję, jak moje myślenie jest nieodłącznie splecione z potrzebą tworzenia - czy to przez pisanie, czy przez rozmowę, która sama w sobie staje się rodzajem spektaklu. Piąty dom to dom ekspresji, radości, gry - i kiedy Merkury tu zasiada, komunikacja przestaje być tylko przekazywaniem informacji, a staje się formą sztuki. Słowo nabiera dramaturgii. Pytanie w tytule jest dla mnie trafne - ale chciałbym doprecyzować: czy chodzi wam bardziej o twórczość literacką, retorykę, czy właśnie o tę ciemniejszą stronę, czyli wpływanie na innych przez słowa?
O, właśnie czytałam o tym układzie bo sama mam Merkurego w trygonie z Wenus i zastanawiam się, czy to podobne energie. Ale chyba nie do końca? Tobiasz75, a jak to wygląda w praktyce u ciebie - czy to bardziej czujesz podczas pisania, mówienia, a może w kontaktach towarzyskich?
Merkury w V to klasyk wśród pisarzy i poetów, to akurat wiadomo. Ale ta 'ciemniejsza strona' o której pisze Tobiasz75 jest moim zdaniem trochę przesadzona. Merkury to planeta komunikacji i rozumu, nie manipulacji. Manipulacja to już bardziej Pluton albo Neptun w złych aspektach. Nie mieszajmy porządku.
Mój syn ma ten uład i powiem szczerze, od dziecka gada tak że można sie zgubić w tym co mówi, ale jakoś tak zawsze trafia w sedno. Nie wiem czy to astrologia czy po prostu charakter ale coś w tym jest. Czy to znaczy że takie dzieci są naturalnie bardziej spostrzegawcze czy to tylko kwestia słów?
Mnie interesuje właśnie ten wątek z początku - czy osoby z Merkurym w V rzeczywiście lepiej 'czytają' prawdę w rozmowie? Znaczy, czy mają jakąś naturalną intuicję co do tego, kiedy ktoś kłamie albo mija się z tym co czuje? Bo to brzmi już bardziej jak zdolność percepcyjna niż tylko twórczość.
Zatrzymajmy się na chwilę, bo widzę, że rozmowa leci w kilka stron naraz. Kenta_88, to co opisujesz - wyczuwanie kłamstwa przez kogoś z Merkurym w V - to nie jest typowa interpretacja tej pozycji. To bardziej domena Merkurego w Skorpionie albo w aspekcie z Neptunem. Merkury w V to przede wszystkim radosna, zabawna komunikacja, storytelling, czasem skłonność do dramatyzowania. Skąd ten trop z 'penetrowaniem prawdy' w ogóle? Ktoś to gdzieś czytał czy to własna obserwacja?
Tak, ciekawość - to słowo lepiej tu pasuje. I ta skłonność do zabawy słowem, testowania rozmówcy przez żart albo prowokację intelektualną. Ale właśnie przez to Merkury w V może być odebrany jako ktoś, kto 'gra' w rozmowie, nawet jeśli nie ma złych intencji. Czy wy macie wrażenie, że osoby z tym układem bywają odbierane jako niepoważne właśnie przez tę lekkość?
O, to bardzo dobre pytanie. Znam kogoś bliskiego z tym Merkurym i właśnie tak jest - wszystko obraca w żart, ale jednocześnie potrafi jednym zdaniem powiedzieć coś, co siedzi w głowie tygodniami. Ta niespójność między formą a treścią jest trochę dezorientująca.
Dobra, może trochę zbyt szybko oceniłam. Ale dalej uważam, że aspekty do Merkurego mają tu większe znaczenie niż sam dom. Mam koleżankę z Merkurym w V bez żadnych mocnych aspektów i jest po prostu gadatliwa, nic specjalnego. Czy nie jest tak, że bez mocnego aspektu ten Merkury jest po prostu powierzchowny?
Przepraszam, że się wtrącę, ale nie do końca rozumiem jednej rzeczy. Mówicie o 'energii Merkurego' - czy to znaczy, że ta planeta dosłownie wpływa na to jak człowiek mówi? Jak to działa, skąd wiadomo że to akurat Merkury a nie po prostu charakter danej osoby?
Cisowa, to jest pięknei pytanie i sama długo sie nad tym głowiłam. Wiesz, w astrologi nie chodzi o to ze planeta 'robi' coś z człowiekiem, raczej że wzorzec urodzenia odzwierciedla pewien typ energii jaki niesie ta osoba. Tak mi to tłumaczono i chyba najlepiej to oddaje sens. Ale i tak zawsze mam wrażenie że to trochę kółko w kółko.
Mnie się wydaje że trochę za bardzo filozofujemy. Czy jest ktoś tutaj kto ma Merkurego w V i może powiedzieć z własnego doświadczenia czy słowo jest dla nich czymś więcej niż tylko gadaniem?
Wracając do tego co napisała Kostroma - sam mam ten układ i mogę powiedzieć, że pisanie zawsze było dla mnie czymś w rodzaju myślenia na głos. Nie piszę żeby przekazać gotową myśl, piszę żeby tę myśl odnaleźć. Nie wiem, czy to specyfika Merkurego w V czy osobowości, ale kiedy porównuję to z przyjacielem, który ma Merkurego w II, widzę ogromną różnicę - on mówi precyzyjnie i konkretnie, ja kręcę, buduję narrację. Kenta_88, a ty skąd ten trop z 'penetrowaniem prawdy'? Masz może ten układ?
Nie mam, ale mój brat ma i właśnie on mnie nakierował na ten temat. On sam mówi, że czuje coś w rodzaju 'gry' kiedy rozmawia - jakby testował granice, sprawdzał co jest prawdziwe. Może to nie jest penetrowanie prawdy w sensie intuicyjnym, bardziej intelektualna dociekliwość? Ale właśnie dlatego chciałam zapytać, bo jego opisy są dla mnie trochę abstrakcyjne.
To co opisuje brat Kenta_88 brzmi bardzo typowo dla tego układu - ta 'gra' w rozmowie, testowanie. Ale zwróćcie uwagę, że piąty dom to też dom ryzyka i hazardu w pewnym sensie. Merkury tutaj może sprawić, że ktoś gra słowem jak hazardzista - lubi napięcie, niepewność, moment zawieszenia przed odpowiedzią. Może stąd to wrażenie 'penetrowania'. Nie wiedza, tylko właśnie ta gotowość do ryzyka intelektualnego.
Ale czy to nie znaczy, że taka osoba jest też bardziej narażona na to, że traktuje rozmowę jako grę nawet kiedy nie powinna? Znaczy, czy Merkury w V nie utrudnia poważnych rozmów, bo osoba z tym układem zawsze gdzieś z tyłu głowy szuka dramaturgii zamiast po prostu być przy rozmówcy?
To co powiedział Tobiasz75 o szukaniu pointy zamiast siedzenia z tym co trudne - to mnie uderzyło. Ale chcę zapytać, bo naprawdę nie rozumiem: czy to jest coś, czego można się odzwyczaić? Znaczy, czy astrologia mówi coś o tym, jak ktoś z takim Merkurym może się nauczyć po prostu być w rozmowie bez tej dramaturgii?
Wróćmy na chwilę do tego co pisał Tobiasz75 wcześniej o pisaniu jako myśleniu. Bo mój brat mówi dokładnie to samo - że jak nie napisze tego co go nurtuje, to nie wie jeszcze co właściwie myśli. Czy to jest coś, co inni z Merkurym w V też u siebie zauważają?
Mi się wydaie że to jest bardzo piątodomowe. Piąty dom to spontaniczne wyrażanie, bez cenzury, trochę jak u dziecka. Merkury tam to myśl która się wyraża zanim zdąży przejść przez filtr. Moim zdaniem to jest dar ale i przekleństwo bo nie każdy chce słuchać tej surowej wersji.
Julisia.1 poruszyła coś ważnego - ta dwoistość między spontanicznością a świadomą grą. Mnie się wydaje, że u dorosłej osoby z tym układem te dwie rzeczy działają jednocześnie i właśnie stąd bierze się ten efekt, o którym pisała Anusia_H - że jedno zdanie siedzi tygodniami. Bo jest i autentyczne, i skomponowane naraz.
A jak to wygląda w kontekście tworzenia czegoś dosłownie - pisania, muzyki, czegokolwiek? Bo czytam ten wątek i zastanawiam się, czy osoby z Merkurym w V łatwiej wchodzą w stan takiego przepływu twórczego, czy wręcz przeciwnie, ta analityczność Merkurego im przeszkadza?
Przepraszam ze się wtrącę ale mam pytanie troche z boku - czy ktoś z was miał kiedyś sny w który przemawiał w jakiś specyficzny sposob, tak jakby słowa miały inne znaczenie niż normalnie? Pytam bo chyba nie mam Merkurego w V ale te sny z 'innym słowem' mnie zastanawiają czy to może mieć jakiś związek astrologiczny
Wracając do głównego pytania z tematu - czy osoby z tym układem 'penetrują prawdę' - to chyba żaden z nas nie odpowiedział wprost. Czy to jest w ogóle możliwe żeby astrologia tłumaczyła jakąś zdolność do widzenia prawdy? Czy to nie jest za duże słowo?
Mnie sie wydaie że wszyscy grzebiemy w teorii a zycie jest prostsze. Mój syn jak coś powie to czujesz że to prawdziwe, nawet jak mówi coś nieoczekiwanego. Czy to jest ta 'penetracja prawdy'? Może po prostu chodzi o autentyczność a nie o jakąś technikę?
To co mówi Kostroma jest ważne i myślę, że tu jest sedno całego tematu. Merkury w V najbardziej 'działa' właśnie wtedy, kiedy osoba nie analizuje co robi - po prostu mówi, pisze, wyraża. Jak tylko zaczyna się zastanawiać nad mechanizmem, traci ten impuls. Czy ktoś z was miał moment, kiedy właśnie przez nadmyślenie stracił to co chciał powiedzieć?
Ale czy to nie jest po prostu opis każdej twórczości, niekoniecznie związany z Merkurym w V? Słyszałem to samo od malarzy, muzyków, pisarzy. Może to bardziej ogólna zasada o procesie twórczym niż coś specyficznego dla tego układu?
To jest właśnie to co widzę u brata. Nie pisze powieści, nie maluje, ale opowiada ci coś przy stole i nagle wszyscy przestają jeść i słuchają. Czy to by pasowało do tego opisu? Bo on w żaden sposób nie myśli o sobie jako o kimś twórczym.
