Właśnie dlatego chyba ten ruch fizyczny o którym mówiłam dawał jakieś wyjście dla tej energii. Bo ona nie znika, musi gdzieś pójść. Jak nie skieruje jej na zewnątrz przez ciało to idzie do środka i tam sieje spustoszenie.
Dobra, weszłam na tę astro.com którą polecała Nastie i mam już wykres. Jest dużo symboli i zupełnie nie wiem co oglądam. Betalia mówiła żeby sprawdzić gdzie jest Mars, ale widzę tylko dużo kółek i liter. Jak w ogóle to odczytać?
Bardziej z tym kim jestem, jak teraz brzmi to co napisałam... chyba z tym co chcę a czego nie chcę. I z tym że w związku nie potrafię powiedzieć wprost czego potrzebuję.
Wracam po kilku dniach i widzę że rozmowa poszła w naprawdę ciekawe miejsce. Chcę wrócić do tematu energii seksualnej bo trochę zniknął pod tym wszystkim. Mam takie spostrzeżenie że u mnie retrograd Marsa wyraźnie zmienił nie samo libido tylko jakość tego co czuję. Mniej spontanicznie, bardziej... zamyślone? Nie wiem czy to dobre słowo.
Dobra, znalazłam ten symbol z kółkiem i strzałką. Jest w kawałku z numerem 8. Co to oznacza, bo nie kojarzę co ten numer znaczy?
To co opisujecie z tym lustrem i przejrzystością ma sens z perspektywy tego jak retrogrady działają w ogóle. Planeta cofając się przez teren który już przeszła zmusza do zobaczenia tego co pominęliśmy. W przypadku Marsa, który rządzi tym co chcemy i jak tego chcemy, to naturalne że wychodzą rzeczy które normalnie zagłuszamy działaniem.
Myślę że jednym ze wskaźników jest to czy myśl jest konkretna, czy ogólna. "Zachowałam się nieasertywnie w tej konkretnej sytuacji" to informacja. "Jestem beznadziejna" to już nie jest Mars który analizuje, to jest Mars który demoluje. To nie ta sama kategoria.
Wracając do aspektu fizycznego bo chyba gdzieś to zostało - czy ktoś zauważył że ten ruch który proponowałam jako ujście dla energii Marsa zmienia też jakość tej krytyki wewnętrznej? Mam wrażenie że po jakimś wysiłku fizycznym te ostre myśli są mniej ostre. Ale może to tylko moje doświadczenie.
Wracam do kwestii agresywności bo mam wrażenie że ta dyskusja o mapach i samopoznaniu trochę nas od niej oddaliła. Faddi wcześniej pytał czy krytyka wewnętrzna i agresja na zewnątrz to ta sama energia - i chciałem dodać coś do tego. W moim odczuciu retrograd Marsa nie eliminuje tej energii na zewnątrz, tylko ją... opóźnia. Jakby zanim coś wybuchnie na zewnątrz, musi się najpierw odbyć runda wewnętrzna. Czy ktoś rozpoznaje taki schemat - najpierw atakuję siebie, a potem i tak wybucha na zewnątrz?
