Właśnie weszliśmy w retrograd Marsa i od jakichś dwóch tygodni czuję się jakby ktoś zakręcił mi kurek z energią. Nie chodzi tylko o libido, choć to też - bardziej o taką ogólną chęć do działania, inicjowania, wychodzenia naprzód. Normalnie jestem dość asertywna w pracy, a teraz mam wrażenie, że połykam słowa i unikam konfrontacji, których wcześniej w ogóle się nie bałam. Ciekawi mnie czy to samo dzieje się u was, bo rozmawiałam z kilkoma osobami i każda mówi co innego. Jedne czują spadek energii seksualnej, inne wręcz przeciwnie - intensyfikację, tylko jakąś dziwniejszą, bardziej wewnętrzną. Jak to u was wygląda?
U mnie retrograd Marsa zawsze daje podobny efekt - taka energia jakby skierowana do wewnątrz zamiast na zewnątrz. Libido nie znika, ale zmienia charakter. Mniej chodzi o kontakt z drugim człowiekiem, bardziej o coś własnego. Trochę jak żar, który nie znajduje wyjścia. Ale powiedz mi - piszesz o asertywności w pracy. Czy to jest bardziej że nie chce ci się walczyć, czy że dosłownie brakuje ci słów kiedy trzeba coś powiedzieć?
Ja to czuję zupełnie inaczej. Jakby frustracja rosła, a nie malała. Jakbym chciał działać, ale coś blokuje, i przez to jestem bardziej drażliwy niż zwykle. Z libido też jest dziwnie - niby jest, ale bardziej napięciowe niż przyjemne, jeśli rozumiecie o co mi chodzi. Czy to normalne że retrograd daje u różnych osób tak różne skutki?
Ja nawet nie wiem jak sprawdzić gdzie mam Marsa w natalu, muszę to kiedyś ogarnąć. Ale zauważyłam ostatnio że jestem strasznie nierówna - raz mam ogromną ochotę na bliskość, a raz totalnie nie chcę żeby ktokolwiek się do mnie zbliżał. Myślałam że to coś ze mną, a tu może to właśnie retrograd? Jak długo on trwa w ogóle?
Mars bywa w retrogradzie ok. 2,5 miesiąca, co zdarza się mniej więcej co dwa lata, więc to stosunkowo rzadkie - dlatego każdy retrograd się odczuwa wyraźniej niż np. Merkury. Co do tej zmienności którą opisujesz - to ma sens, bo energia marsowa jest zdezorientowana, nie wie w którą stronę płynąć. Ale chcę się zapytać o coś innego - czy ta zmiana libido idzie u ciebie razem ze zmianą snów? Bo kilka osób z którymi rozmawiałam raportuje intensywniejsze sny erotyczne właśnie przy tej tranzycie.
A czy retrograd Marsa to znaczy że Mars się dosłownie cofa? Bo słyszałam kiedyś że planety tak naprawdę nie cofają się, to tylko złudzenie optyczne. To jak to działa astrologicznie, skoro ruch jest pozorny?
Ta cenzura wewnętrzna - bardzo trafne określenie. Myślę że to jest związane z tym że Mars retrogradowy skłania do przeglądania starych spraw zamiast inicjowania nowych. I ta hamulcowość może być właśnie sygnałem żeby nie działać pochopnie, tylko najpierw sprawdzić czy to co chcesz powiedzieć rzeczywiście służy twoim celom, czy to stary automatyczny pattern. Ale powiedz - czy w relacji też to czujesz, czy bardziej zawodowo?
Chcę trochę rozwinąć to co powiedział Wiciol o energii zawróconej do środka, bo myślę że warto to bardziej rozbić. Mars w retrogradzie to czas kiedy jeśli ktoś ma nierozliczone sprawy z przeszłości związane z seksualnością, agresją, asertywnością - one wychodzą na powierzchnię. Nie jako nowe zdarzenia, tylko jako stare wzorce. Dlatego część osób czuje zwiększoną agresywność - bo wyłazi coś co było tłumione. Część czuje spadek libido - bo gdzieś jest blokada której nie przepracowali. Czy ktoś miał tak że retrograd wywołał konkretne wspomnienia albo sny o dawnych relacjach?
Zatrzymam się przy tym co napisała Kapturek o tłumieniu. To ważna obserwacja, ale chciałbym dopytać - czy mówimy tu o Marsie retrogradowym w tranzycie ogólnym, czy o tym jak konkretne osoby mają Mars transytowy aspektujący ich natal? Bo reakcje mogą być dramatycznie różne w zależności od tego czy Mars retrograduje przez znak gdzie mamy np. Słońce albo Wenus. Dla kogoś z Marsem w koniunkcji z natalnym Słońcem to będzie zupełnie inne doświadczenie niż dla kogoś gdzie ten retrograd idzie przez pusty dom.
Słucham tej rozmowy i jest bardzo ciekawa, ale chcę się upewnić że dobrze rozumiem. Mówicie że retrograd Marsa zmienia jak się odczuwa seksualność i agresję - ale czy to znaczy że KAŻDY to czuje? Czy tylko osoby które śledzą astrologię i są na to wrażliwe? Bo moja koleżanka która nic o astrologii nie wie też ostatnio mówi że jest drażliwa i ma gorsze nastroje.
Czytam ten wątek z uwagą i mam pytanie do bardziej doświadczonych - czy podczas retrogradów Marsa poleca się unikać jakichś konkretnych działań? Słyszałam że przy retrogradach generalnie nie zaczyna się nowych projektów, ale jak to jest z Marsem konkretnie? Czy to dotyczy też inicjowania nowych relacji intymnych?
To nie jest tak że jedno jest prawdą a drugie fałszem - oboje mogą mieć rację, bo to zależy od tego co kto tłumi na co dzień. Ktoś kto normalnie bardzo aktywnie wyraża energię marsową może odczuć wyraźne hamowanie. A ktoś kto ją tłumił może mieć wrażenie że coś w środku się rozkręca, bo retrograd wyciąga to co schowane. Stąd te rozbieżności.
Właśnie to mnie uderzyło w tej rozmowie. Bo ja opisywałam wcześniej że raz chcę bliskości a raz totalnie nie - i teraz rozumiem czemu to może być właśnie ta rozregulowana energia marsowa. Ale mam pytanie - czy da się to jakoś wyrównać? Czy po prostu trzeba przeczekać?
Notowanie to dobry pomysł niezależnie od przyczyny, bo pozwala zobaczyć wzorce. Ale wracając do pytania Larkis o libido - mnie ciekawi coś innego. Czy ta zmiana jakości pożądania idzie u was w parze ze zmianą agresywności? Bo Mars rządzi oboma i teoretycznie powinny być ze sobą powiązane.
U mnie zdecydowanie tak. Kiedy czuję większą irytację albo nerwowość, to jakby jednocześnie jest też więcej napięcia w ciele, które można by chyba nazwać pożądaniem. Ale niekoniecznie skierowanym na kogoś konkretnego, bardziej takie ogólne pobudzenie. Czy to brzmi znajomo dla innych?
Słucham was i zgubiłam się trochę przy tych aspektach. Chcę się upewnić że dobrze rozumiem - kwadratura to znaczy że planety są pod kątem 90 stopni do siebie? I to jest ten "trudny" aspekt? Skąd wiadomo że 90 stopni jest trudne a 120 jest łatwe?
Wróćmy do tematu bo chcę jeszcze zapytać o coś konkretnego. Mówiłam wcześniej że partner jest odległy. Agatha mówiła że to zależy od horoskopu. Ale czy jest jakiś sposób żebym sama oceniła czy to jest kwestia jego Marsa czy może jego ogólnego stanu emocjonalnego? Bo nie chcę wszystkiego walić w astrologię jeśli to po prostu stres z pracy.
Słyszę tu dużo o obserwowaniu i notowaniu i zastanawiam się czy wy wszystkie to robicie regularnie? Prowadzicie jakieś dzienniki astrologiczne? Bo dla mnie to brzmi jak coś bardzo wymagającego czasowo.
Dziennik to nie musi być codzienny elaborat - mi wystarczy kilka zdań, czasem tylko jedno słowo opisujące nastrój. I po kilku tygodniach zaczyna się widzieć czy to co przeżywam ma rytm powiązany z czymś na zewnątrz. To nie jest praca, to bardziej nawyk. Ale muszę przyznać że teraz podczas retrograda mam problem z regularnym pisaniem - jakbym traciła chęć do ekspresji na zewnątrz.
Ten wątek o trudności z ekspresją przewijał się przez całą rozmowę - Indraphoros na początku pisał o wewnętrznej cenzurze, Herga nawiązywała. Czy ktoś próbował to jakoś przepracować? Rytuałem, medytacją, czymkolwiek? Ciekawi mnie czy cokolwiek faktycznie pomogło czy raczej trzeba było po prostu poczekać aż Mars się wycofa.
Słucham i zastanawiam się czy nie przeprowadzam pewnych rzeczy zbyt mechanicznie. Ale mam pytanie do Cohena - jeśli Mars potrzebuje kierunku, to jak się go nadaje? Czy to literalna afirmacja podczas rytuału, czy raczej coś głębszego?
Wchodzę tu z boku, bo słucham tej rozmowy o rytuałach i mam wrażenie że trochę odpłynęliśmy od tematu. Mars w retrogradzie i energia seksualna - czy ktoś próbował pracować z tym aspektem konkretnie? Bo libido to też jest marsowy temat i ciekawi mnie czy ktoś świadomie nad tym pracował, nie tylko z drażliwością.
Mam pytanie trochę z boku - czy przy Marsie w retrogradzie jest jakiś moment kiedy to odpuszcza? Znaczy, ile on tak trwa? Bo jak słucham was wszystkich to mam wrażenie że to jest długi okres i zastanawiam się czy można jakoś wytrzymać przez cały ten czas bez robienia rytuałów.
Właśnie to - chcę bliskości ale jednocześnie każdy dotyk mnie drażni. Jakby skóra była naelektryzowana. Nie wiem czy to ma sens jako opis.
Ja nawet nie wiem jak sprawdzić taki wykres. Znaczy wiem że istnieje ale nigdy nie robiłam swojego. To jest skomplikowane?
Czytam ten wątek od dłuższego czasu i zastanawia mnie jedna rzecz - cały czas mówimy o tym jak retrograd działa na nas, ale czy ktoś myślał o tym żeby go aktywnie wykorzystać zamiast tylko przetrwać? Gdzieś czytałam że to jest dobry czas na przepracowanie starych wzorców seksualnych, nie tylko na bierną obserwację.
Przez przepracowanie wzorców rozumiem taki moment kiedy coś z przeszłości wraca i tym razem masz szansę zachować się inaczej. Nie wiem czy to dobrze tłumaczę, ale przy tym retrogradzie mam wrażenie że te stare konflikty z bliskimi, gdzie zawsze albo wybuchałam albo zamykałam się w sobie, teraz wychodzą jeszcze raz. I jakby pytają mnie co z nimi zrobię.
