mam Marsa w szóstym domu i od zawsze mam jakieś drobne dolegliwości. teraz zaczęłam myśleć, że to może wlasnie ta energia Marsa, która sie fizycznie manifestuje. bóle, stany zapalne, przeciążenia... czytałam ze szósty dom to dom zdrowia i służby i że Mars tam może dawac skłonność do urazów albo do forsowania się ponad miarę. czy ktoś ma podobnie? chodzi mi o to, czy z tym po prostu trzeba żyć, czy da sie z tym jakoś świadomie pracować.
Mars mam w szóstym w Baranie i to jest naprawde ciekawa kombinacja. z jednej strony ogromna energia do działania, ale jak ją ignoruję albo blokuję, to dosłownie dostaję ból głowy albo napinają mi się mięśnie karku. jakby ciało krzyczało - ruszaj się. ale nie jestem pewna czy to wyłącznie Mars, bo mam tez kwadrat do Saturna, więc może to komplikuje całą sprawę.
Mars w szóstym to temat który wraca tu regularnie i zawsze wywołuje emocje. zanim pójdziemy dalej, jedno doprecyzowanie: ta pozycja to nie wyrok. to skłonność. pytanie w jakim znaku ten Mars stoi i jakie ma aspekty. Mars w Baranie w szóstym to zupełnie inne doświadczenie niż Mars w Wadze albo Raku. Gabrysia, możesz napisać w jakim znaku jest twój Mars i czy ma jakieś aspekty?
to co mówi Tamarka jest ciekawe bo ja właśnie gdzieś czytałam że Mars w szóstym może dawać podatność na choroby zapalne. ale z drugiej strony słyszałam tez że ta pozycja daje świetnych chirurgów i lekarzy, czyli Mars może się wyrażać przez pracę z ciałem a nie przez własne choroby. jak to rozróżnić w praktyce? Melania, masz jakieś wskazówki?
moim zdaniem Neptun w dwunastce to bardzo silna pozycja i ta opozycja z Marsem w szóstym dosłownie mówi ze energia fizyczna wycieka przez nieświadome blokady. numerologicznie szóstka i dwunastka to ciekawe połączenie, bo dwanaście to dwa razy sześć, wiec te domy są ze sobą powiązane nie tylko opozycją ale i wibracyjnie. trzeba by tez sprawdzić liczbę ścieżki życia żeby to potwierdzić.
wracając do pytania Gabrysi o to czy można z tym pracować - z mojego doświadczenia tak. kiedy nauczyłam się rozpoznawać swoje sygnały alarmowe, takie drobne napięcia zanim przerodzą się w coś poważniejszego, dużo rzadziej lądowałam w łóżku. ale nie ma co oczekiwać że astrologia to naprawi, raczej pomogła mi zrozumieć wzorzec. to duza różnica.
ale jak właściwie można pracować z pozycją Marsa? czy chodzi o jakieś konkretne działania, czy tylko o samoobserwacje? czytam ten watek i wszystko brzmi ciekawie ale nie wiem co z tym robic praktycznie.
ojej, czytam tę rozmowę i chcę dodac perspektywę czakrową bo ona mocno tu pasuje. Mars energetycznie łączy się z pierwszą czakrą a szósty dom to sfera codzienności i ciała fizycznego. kiedy ktoś ma zablokowaną pierwszą czakrę i jednocześnie Mars pod napięciem to ciało naprawde daje mocne sygnały. Gabrysia, masz jakieś dolegliwości związane z dolnymi partiami ciała, kręgosłupem lędźwiowym, jelitami?
przepraszam że wchodzę bo to nie jest mój główny temat, ale chcę zapytac Telepatke o jedno. czy masz na myśli że praca z czakrami może realnie wpłynąć na to jak Mars w szóstym się manifestuje? bo szczerze, takie łączenie astrologii z czakrami trochę mnie razi. wygląda jak mieszanie wszystkiego ze wszystkim i nie jestem przekonana że te systemy tak po prostu przekładają sie jeden na jeden.
mam pytanie trochę z boku ale myślę że ważne. czy Mars w szóstym to zawsze jakieś problemy zdrowotne, czy znacie osoby u których ta pozycja działa czysto pozytywnie? ten watek trochę zmierza w stronę jakby to był zawsze problem, a chciałabym wiedzieć czy są też dobre manifestacje.
a właśnie, bo mam pytanie do tych, które mówiły o ruchu fizycznym jako ujsciu dla Marsa. problem w tym że jak już jestem wyczerpana to ćwiczenia są ostatnią rzeczą na którą mam siłe. i tu sie kręcę w kółko. zmęczenie blokuje ruch a brak ruchu pogłębia zmęczenie. czy ktoś miał podobny schemat i jak z niego wyszła?
dokładnie ten sam schemat u mnie. przełomem było zrozumienie że nie musi to być intensywny trening. czasem wystarczył spacer albo kwadrans rozciągania. Mars w Bliźniętach trochę inaczej niż w Pannie potrzebuje tego ujścia, ale myślę że zasada jest podobna, mały ruch jest lepszy niż żaden. 😉
powiedziałabym że to raczej Panna jako znak. Neptun w opozycji dodaje rozmycie granic i brak jasności co do własnych ograniczeń, ale ten perfekcjonizm to klasyczna Panna. zresztą Panna i szósty dom mają ze sobą dużo wspólnego, szósty dom to naturalny dom Panny. 😀
przepraszam że wchodzę z podstawowym pytaniem, ale właśnie próbuję zrozumiec. co to znaczy że szósty dom jest naturalnym domem Panny? czy to znaczy że Mars tam jakoś inaczej działa niż gdyby stał w innym domu? 🙂
ciekawe bo czytałem że Mars w szóstym w Pannie to jedna z pozycji predysponujących do pracy w medycynie albo dietetyce. podobno osoby z taką pozycją instynktownie wyczuwają czego ciało potrzebuje. Gabrysia, może warto pomyśleć w tym kierunku zawodowo? 🙂
wracając do tego co mówiła Dianka o rozpoznawaniu sygnałów alarmowych. chciałam zapytac, czy chodzi ci o sygnały czysto fizyczne jak napięcie mięśni albo sen, czy coś bardziej subtelnego? bo mam wrażenie że to może być kluczowe dla całej tej dyskusji o pracy z Marsem.
czytam ten watek od poczatku i właśnie sprawdziłam swój horoskop. mam Wenus w szóstym, nie Marsa, ale zastanawiam sie czy ten dom sam w sobie nie ma jakiegoś wpływu na zdrowie niezależnie od planety która w nim stoi?
jestem tu raczej z ciekawosci bo astrologia nie jest moją główną dziedziną. ale mam pytanie bo nie rozumiem jednego: skoro Mars w szóstym może dawać i dobre i złe efekty zdrowotne, to po czym wogóle wiadomo jak ta energia sie u konkretnej osoby wyraża? czy to jest zawsze wróżenie z fusów, czy da się to jakoś precyzyjniej określic?
no to mam jeszcze jedno pytanie, bo ta rozmowa trochę mnie pokierowała. czy opozycja Marsa w szóstym do Neptuna w dwunastce może oznaczac że moje choroby są też po części psychosomatyczne? bo Neptun kojarzy mi sie z tym co nieuchwytne i nieswiadome.
Gabrysia, to bardzo trafne skojarzenie. opozycja Mars-Neptun przez oś szóstka-dwunastka to jeden z tych aspektów który naprawdę może sprzyjać psychosomatyce. dwunasty dom to wszystko co nieświadome, ukryte nawet przed nami samymi. gdy Neptun stamtąd ciągnie za Marsa, ciało może dosłownie brać na siebie to czego umysł nie chce zobaczyć. ale mam pytanie: czy twoje dolegliwości mają tendencję do pojawiania się w momentach silnego stresu emocjonalnego? to byłby dość konkretny sygnał.
"w głowie" to złe określenie bo sugeruje że coś wymyślasz. psychosomatyka to realne procesy w ciele, tylko wywołane przez stan psychiczny. Neptun w dwunastce może sprawiać że nie masz dostępu do własnych emocji, więc one szukają innego wyjścia. i to nie jest metafora, to opisany mechanizm. ale żeby nie wyjść poza astrologię, mam pytanie do Melanii: czy opozycja Mars-Neptun przez oś szóstka-dwunastka to aspekt który widzisz często u osób z problemami autoimmunologicznymi? gdzieś to kiedyś czytałam i zastanawiam się czy jest jakaś konkretna baza obserwacyjna.
wracając do pytania Gabrysi o psychosomatykę, chcę dodać coś ze swojego doświadczenia. u mnie też jest Mars w szóstym i przez lata nie rozumiałam czemu dostaję bóle głowy w konkretnych sytuacjach towarzyskich a nie po wysiłku fizycznym. dopiero kiedy zaczęłam śledzić kiedy to się pojawia, zobaczyłam wyraźny schemat. nie mam Neptuna w dwunastce ale mam inny aspekt który to nakręca. Gabrysia, czy wiesz czy Neptun ma u ciebie jakieś inne aspekty poza tą opozycją z Marsem?
hmm, na astro.com możesz zobaczyć listę aspektów pod mapą, są tam wypisane wszystkie kąty między planetami. Neptun w Koziorożcu w dwunastce plus Mars w Pannie w szóstce to naprawde ciekawe zestawienie, bo Koziorożec trochę schładza i strukturyzuje Neptuna, co może oznaczać że te nieświadome sprawy mają u ciebie jakiś porządek, nie są kompletnie chaotyczne. ale mam pytanie do Melanii, czy Neptun w Koziorożcu jest trochę "mniej Neptunowy" niż np. w Rybach?
mam takie pytanie z boku, bo siedzę i czytam tę rozmowę od dłuższego czasu. czy ktoś próbował pracować z tą opozycją świadomie, nie terapeutycznie, ale właśnie astrologicznie? mam na mysli obserwowanie kiedy Neptun jest aktywowany przez tranzyt i czy wtedy pojawiają sie te dolegliwości. to byłby konkretny sposób do śledzenia własnych wzorców.
