Mam ostatnio taki temat ktory nie daje mi spokoju. Słońce w IV Domu - czytałam rozne interpretacje i wszystkie gadaja o korzeniach, rodzinie, domu w sensie dosłownym. Ale czy to znaczy, ze jak masz tam Słońce to twoja tozsamosc jest niejako uwieziona w tym rodzinnym domu? Ze nie mozesz wyjsc poza to, co rodzice w ciebie wlali? Mam właśnie taki układ i czuje ze duzo mojego poczucia siebie pochodzi z dziecinstwa - i te dobre rzeczy i te zle. Ale nie wiem, czy to przez ten układ, czy po prostu tak działa zycie. Ktos tu ma Słońce w IV i jak to u was wyglada?
O, ciekawe! Ja nie mam Słońca w IV, ale mam tam Ksiezyc i zawsze mi sie wydawało ze to działa podobnie. Tez bardzo mocno czuje to przywiazanie do domu, do mamy zwłaszcza. Ale chciałam zapytac - czy to przywiazanie do korzeni musi oznaczac ze jestesmy przez nie ograniczani? Bo mozna to chyba czytac inaczej, ze korzenie daja siłe, nie wiezia?
Słońce w IV Domu to jeden z tych układow ktore sa mocno niejednoznaczne i bardzo wiele zalezy od znaku w ktorym stoi, od aspektow i ogolnej kondycji mapy. Sam fakt ze Słońce tam siedzi nie skazuje nikogo na zycie w cieniu rodziny. To raczej pokazuje gdzie szukamy swojego centrum - i u tych osob to centrum czesto lezy własnie w przestrzeni prywatnej, intymnej, rodzinnej. Moze oznaczac ze buduja silna, swiadoma tozsamosc w oparciu o tradycje, ale tez ze ciagna za nimi nierozwiazane sprawy z przeszłosci. Jakie masz aspekty do tego Słońca?
Kwadrat Słońce-Saturn w tym kontekscie to klasyczny sygnał napiecia miedzy tym, kim sie jest a tym, czego wymagała albo oczekiwała rodzina, ojciec przede wszystkim. Ale mam pytanie do autorki watku - gdzie dokladnie jest ten Saturn i w jakim znaku? Bo to bardzo zmienia obraz. Saturn w znaku powietrza działałby zupelnie inaczej niz w ziemskim.
Wtrące sie bo wydaje mi sie ze warto patrzec na to tez przez pryzmat czakr - Słońce w IV Domu czesto idzie w parze z bardzo aktywna czakra serca, ktora jest powiazana z domem, rodzina, poczuciem bezpieczenstwa. Jesli masz tam napiecie przez kwadrat z Saturnem, ta czakra moze byc zablokowana przez dawne schematy rodzinne. Przy takich układach polecam prace z rozowym kwarcem, zeby oczyscic te stare wzorce. 😀
Słońce w IV, Saturn w VII w kwadracie - to jest na prawdę ciekawy układ. mozna by powiedziec ze poczucie tozsamosci ktore bierze sie z domu i korzeni wchodzi w tarcie z tym, czego szukasz w relacjach z innymi. Jakbys probowała definiowac siebie przez rodzine, a jednoczesnie relacje wchodza w to i komplikuja obraz. Ale powiedz - masz tendencje do wybierania partnerow, ktorzy w jakis sposob przypominaja ci dynamike z domu rodzinnego?
Wow, weszłam tu bo tytuł mnie zaciekawił. Nie rozumiem za bardzo tej astrologii, ale to pytanie o to czy pochodzenie definiuje tozsamosc jest własciwie zwykłym ludzkim pytaniem. psychologia mowi o tym samo, tylko bez planet. Czy w astrologii mozna jakos "przepisac" te wzorce rodzinne, czy mapa to wyrok? 🙂
Wracajac do Słońca w Bliznietach w IV - to interesujace zestawienie, bo Bliznieta to znak powietrza a IV Dom jest mocno wodny w swojej naturze, zwiazany z Rakiem i Ksiezycem. Moze to tworzyc wewnetrzne napiecie: potrzeba rozumienia i nazywania tego, co czujesz na temat domu i korzeni kontra głeboka emocjonalnosc samego domu. Czy masz poczucie ze duzo analizujesz swoja rodzine i przeszłosc zamiast to po prostu czuc?
Chce tu cos powiedziec, bo ta rozmowa zmierza w strone ktora mnie troche niepokoi. Mowicie o mapie jak o czyms co wyjaśnia konkretne zachowania, a to jest dosc powazne twierdzenie. Skad wiemy ze to Słońce w IV i Bliznietach "powoduje" analityczny stosunek do rodziny, a nie wychowanie, charakter, sto innych czynnikow? Nie mowie ze astrologia nie ma wartosci - mam do niej otwarty stosunek - ale ta łatwosc z jaka tu łaczymy planety z konkretnymi zachowaniami brzmi jak potwierdzanie z gory zalozonej tezy.
Ale własnie ten temat z watku - czy Słońce w IV definiuje tozsamosc przez pochodzenie - to cos co w kartach tarota widziałbym jako układ z Cesarzowa i Wieza jednoczesnie. Dom i jego rozerwanie. Zreszta w tarota podobnie: karta nie mowi "tak bedzie", tylko "oto wzorzec". Wiec zgadzam sie z Celestynem co do zasady, ale chyba dlatego własnie astrologia i tarot sa tak wartosciowe razem - wzajemnie sie potwierdzaja.
Ojej, troche mi ta dyskusja uciekła od mojego pytania 🙂 ale jest ciekawa. Chciałam jeszcze zapytac o jeden watek - ktos wspomniał o Marsie w znaku powietrza. Mam Marsa w Wadze i zastanawiam sie, czy to jakos wpływa na to jak "pracuje" z tym napieciem Słońce-Saturn, o ktorym rozmawiamy?
Mars w Wadze to naprawde interesujacy kontekst do całej tej rozmowy o Słońcu w IV. Waga to znak powietrza, wiec Mars tam działa zupełnie inaczej niz w swoich domowych znakach - poprostu nieswojo mu tam, bo to znak jego detrymentu. Zamiast działac bezposrednio i impulsywnie, ta energia szuka rownowagi, konsensusu, rozwaza wszystkie strony. Jak to łaczy sie z twoja sytuacja - czujesz ze kiedy probujeszprzepracowac to napiecie z korzeniami, masz tendencje do długiego wazenia zamiast po prostu cos robic?
Mars w detrymecie w Wadze plus Słońce w Bliznietach - masz tam naprawde duzo energii powietrza. Powietrze mysli, analizuje, komunikuje. Ale w ktorym domu jest ten Mars? Bo to tez ma znaczenie dla tego, gdzie ta paralizujaca analiza sie pojawia.
Mam pytanie, bo ta kwestia Marsa w detrymecie mnie ciekawi. Czy to znaczy ze ktos z Marsem w Wadze jest poprostu słabszy w działaniu? Jakby z gory skazany na niezdecydowanie? Bo to brzmi troche pesymistycznie.
Mam pytanie do całej dyskusji o Marsie w powietrzu - skad w ogole bierze sie ta klasyfikacja zywiolow dla planet? Mam na mysli: to ze Waga jest powietrzna a Mars lubi ogien - to sa załozenia ktore gdzies ktos przyją. Czy ktos wie, jaka jest ich historyczna podstawa i czy rozne tradycje astrologiczne rozumieja to samo?
Dobra ale czy to nie jest troche za bardzo akademickie podejscie? Praktycznie patrzac, te klasyfikacje działaja. Znam osoby z Marsem w Powietrzu i faktycznie ich działanie jest inne niz u osob z Marsem w Ogniu. Moze mylimy sie co do "dlaczego", ale obserwacje sie zgadzaja.
Wracajac do Storczyk - bo chyba to jest jednak główny watek tej rozmowy. Mars w Wadze w kontekscie Słońca w IV Domu i całego napiecia z tozsamoscia przez korzenie. Mam hipoteze: ta Wagowa energia Marsa moze sprawiac ze probujeszprzepracowywac sprawy z rodzina przez rozmowe, mediacje, szukanie kompromisu zamiast postawic twarde granice. Czy to cos do ciebie trafia?
To bardzo celne. Zawsze probuje znalezc sposob, zeby byc soba ale jednoczesnie nie urazic rodziny. Jakbym szukała punktu srodkowego ktory zadowoli wszystkich. I najczesciej koncze sfrustrowana, bo ten punkt po prostu nie istnieje.
Storczyk, to co opisujesz - ta frustracja z niemoznosci znalezienia punktu srodkowego - to jest cos nad czym bardzo pomaga praca z ametystem i lapisem lazuli. Oba kamienie wspieraja rownowage miedzy umysłem a sercem, a skoro masz tyle energii powietrza, potrzebujesz czegos co sprowadzi cie z głowy w dol. Probowałas kiedys litoterapii??
Przepraszam ze znowu wchodze z takim laickim pytaniem ale ta rozmowa o kamieniach mnie zaskoczyła. Czy to jest osobny system od astrologii? jak kamienie łacza sie z planetami i domami? Pytam bo słysze o tym po raz pierwszy w tym kontekscie
Ja mam Marsa w Bliznietach, tez znak powietrza, i zastanawiam sie czy to podobne działanie jak Mars w Wadze. Bo ta frustracja ktora opisuje Storczyk jest mi bardzo bliska. Duzo mysle o tym co zrobic, zaczynam kilka rzeczy naraz i nic do konca
Ale chwila - czy my teraz mowimy ze znak powietrza "przeszkadza" Marsowi? To sugeruje ze zywioł powietrza jest jakos gorszy dla działania niz ogien. A co z ludzmi z Marsem w Ziemi? Im sie dobrze działa ale moze powoli? To jest bardzo hierarchiczne myslenie o tych energiach i troche mi to zgrzyta.
To bardzo wazne pytanie, bo dotykasz sedna całego tematu. Słońce w IV Domu czesto oznacza ze tozsamosc buduje sie przez kontrast albo przez odwzorowanie rodziny - albo "jestem taka jak oni", albo "jestem zupełnym zaprzeczeniem tego co widziałam w domu". Ale co ciekawe, obie te sciezki sa tak samo mocno zakorzenione w korzeniach. Nawet bunt jest forma definiowania sie przez rodzine. Storczyk, mam pytanie: kiedy myslisz o sobie niezaleznie od rodziny, kim jestes? Czy w ogole wiesz jak to pytanie postawic?
To zdanie o buncie mnie uderzyło. Nigdy tak o tym nie myslałam - ze nawet jak sie odcinamy od domu, to nadal sie przez niego definiujemy. Ale to troche smutne, nie? Jakby nie było wyjscia z tego koła? Czy Słońce w IV Domu zawsze tak działa, czy to zalezy od aspektow?
Wow, mam Saturna w X Domu. I widze ze zaraz mi ktos powie ze to dopiero jest ciezar. 🙂 Serio - co to zmienia w tym o czym rozmawiamy?
Saturn w X to bardzo klasyczne napiecie z Słońcem w IV. To os dom-kariera, prywatne-publiczne, korzenie-ambicja. Saturn w X czesto daje poczucie ze trzeba zasłuzyc na swoje miejsce w swiecie, ze nic nie przychodzi samo. I teraz wyobraz sobie to razem z Marsem w Wadze ktory waży i analizuje zamiast działac - masz przepis na kogos kto bardzo chce cos zbudowac, ale ciagle wstrzymuje sie z tym pierwszym krokiem bo boi sie ze to za mało dobre.
Wracajac do Storczyk i Saturna w X - to cos co mnie na prawdę ciekawi. Saturn w X bywa opisywany jako trudny ale tez jako jeden z najsilniejszych mozliwych placow budowy dla czegos trwałego. Czy ktos ma jakies obserwacje jak to faktycznie działa u osob ktore maja te konfiguracje? Bo czytam rozne interpretacje i sa zupełnie sprzeczne.
