No dobra ale Leontyna65 powiedziała coś ważnego - że mapa działa jeśli pomaga zrozumieć życie. Ale mi chodzi o co innego. Czy ta mapa nie może nam podsuwać interpretacji które po prostu... pasują bo chcemy żeby pasowały? Bo ja jak czytam o Lilith w III to mogę dopasować do siebie mnóstwo rzeczy. I do sąsiadki też. I do kolegi. Więc gdzie tu jest wartość diagnostyczna.
Wracając do tego co wcześniej Malgosia_B pisała o filtrowaniu - mnie bardzo zaciekawiło że jak próbowała mówić 'ostrożniej' to ludzie pytali czy coś się stało. Czy wy też mieliście coś takiego? Bo to by znaczyło że nawet jeśli chcemy zmienić wzorzec, to otoczenie nas z powrotem w niego wciąga, bo oczekuje konkretnej wersji nas.
To co opisuje Malgosia_B ma bardzo ciekawy wymiar - mianowicie że Lilith w III może być dla otoczenia bardziej czytelna i przez to bezpieczna niż jakaś 'stonowana wersja'. Bo wszyscy wiedzą czego się spodziewać. I tu znowu wracamy do pytania czy to jest problem do naprawy czy po prostu specyficzny styl komunikacji który ma swoje miejsce.
No właśnie - a jak rozróżnić te dwa przypadki żeby samemu nie robić sobie iluzji że 'mówię prawdę' a w sumie to po prostu jestem nieuprzejmy? Bo jak ktoś ma Lilith w III to chyba może się okłamywać że to jest szczerość a nie chamstwo.
Trochę nie rozumiem tej dyskusji bo ona idzie w kółko. Mieliście Lilith w III albo nie macie. Jak macie to jak u was to wygląda konkretnie? Mam w natalu i od tygodnia czytam o tym i chciałabym wiedzieć czy u innych to rzeczywiście wychodzi w życiu tak jak w opisach.
Gencjana, u mnie to wyszło dopiero jak zaczęłam zestawiać różne sytuacje z życia i zobaczyłam wzorzec. Nie od razu, nie przy pierwszym czytaniu. Ale jak sobie przypomnę konkretne momenty gdzie moje słowa zrobiły efekt bomby w towarzystwie a ja naprawdę nie rozumiałam dlaczego - to nagle zaczęło do siebie pasować. Tyle że to były lata zanim to zobaczyłam.
A czy po tym jak to zobaczyłaś - coś się zmieniło w praktyce? Czy to tylko że rozumiesz skąd się to bierze ale nadal się dzieje tak samo?
Zastanawiam się nad czymś bo jestem tu od niedawna w tym wątku. Czy Lilith w III może też wpływać na to jak ktoś pisze na forach? Bo czytając te posty miałem wrażenie że kilka osób tu mówi rzeczy które w normalnej rozmowie twarzą w twarz ludzie by raczej przemilczeli. Czy to może właśnie ten efekt działa?
Właśnie o to mi chodziło - że forum też jest formą komunikacji i zastanawiam się czy Lilith w III wychodzi tak samo w piśmie jak w mowie. Bo może ktoś kto twarzą w twarz milczy, tutaj nagle pisze rzeczy których nigdy by nie powiedział na głos?
Ale kwadrat to jest napięcie prawda? Więc kwadrat Merkury-Lilith to by znaczyło że ta komunikacja nie płynie łatwo tylko jest jakiś zgrzyt wewnętrzny? Czy dobrze rozumiem bo nie jestem pewny.
Jak słucham tej rozmowy o aspektach to zaczynam myśleć że ten portal co mi wygenerował tylko 'Lilith w III' to mi faktycznie nic nie powiedział. Ale jak mam teraz zacząć to interpretować sam to od czego w ogóle zacząć - od Merkurego?
To ile czasu zajmuje żeby to wszystko złożyć w całość? Bo ja mam wrażenie że już tydzień czytam i im więcej czytam tym mniej wiem co u mnie właściwie jest.
Gencjana, rozumiem to doskonale bo ja sama tak miałam na początku. To takie uczucie że każda nowa informacja zamiast rozjaśniać to dokłada kolejną warstwę. U mnie trochę opadło dopiero jak przestałam chcieć wszystko rozumieć naraz i zaczęłam obserwować swoje konkretne sytuacje. Jedna, potem druga, potem pattern sam wychodzi.
Właśnie. Nie zrozumiesz Lilith w III z czytania - zrozumiesz ją z obserwowania siebie w sytuacjach gdzie komunikujesz coś trudnego. To kiedy twoje słowa lądują jak kamień w spokojną wodę, wtedy wiesz że to ona.
Mnie zastanawia coś innego - czy ktoś z Lilith w III czuł że chce zmienić ten wzorzec i faktycznie to zrobił na dłużej? Nie mówię o miesiącu ale o prawdziwej zmianie? Bo te rozmowy sugerują że to niemożliwe, a chciałabym wiedzieć czy ktoś ma inne doświadczenie.
Słucham tej dyskusji od dłuższego czasu i mam jedno pytanie do wszystkich którzy mają Lilith w III - czy wy sami czujecie w momencie wypowiedzi że to jest 'to', czy to wychodzi nieświadomie i zauważacie dopiero po reakcji otoczenia?
Ale to znaczy że Lilith w III ma jakiś specyficzny obszar tematyczny który wyzwala tę komunikację? Bo dotychczas myślałem że to jest ogólna cecha sposobu mówienia, a nie że to się odpala przy konkretnych tematach. Czy to jest właśnie ta różnica?
To co opisuje Pentagrama brzmi jak coś co jednocześnie niszczy relacje i je jakoś inaczej buduje. Ale czy to jest komfortowe? Czy wy którzy macie Lilith w III czujecie się dobrze z tym wzorcem czy raczej żałujecie tego co powiedzieliście po fakcie?
Właśnie ale to co opisuje Malgosia_B brzmi po prostu jak bycie za bardzo szczerym. Naprawdę nie widzę jak to jest coś innego niż po prostu cecha charakteru którą można popracować terapią czy nawet zwykłą uważnością. Dlaczego Lilith jest tu potrzebna jako wyjaśnienie?
Ale czy 'praca z szacunkiem do siebie' nie jest przypadkiem uzasadnianiem czegoś co sprawia ból innym? Pytam szczerze bo to mnie tu niepokoi w całej tej dyskusji. Gdzieś między 'mam Lilith w III' a 'to moja natura' jest niebezpieczna granica.
Karinka.x, to pytanie mnie uderzyło bo naprawdę nie mam na nie gotowej odpowiedzi. Myślę że jakimś sygnałem jest to czy po trudnej rozmowie w ogóle zastanawiasz się nad tym co zrobiłaś komuś, czy tylko nad tym co ty czujesz. Ale pewnie to też nie jest takie proste kryterium.
Leontyna65, to pytanie o samoocenę jest naprawdę dobre i chyba dotyka sedna. Bo jeśli Lilith w III to jest wzorzec, a nie wada, to jak w ogóle masz wiedzieć że pracujesz z mapą a nie ze starą wymówką? Czy macie jakiś konkretny test który stosujecie na sobie? Bo ja sobie nie wyobrażam jak miałabym to ocenić obiektywnie u siebie.
U mnie to wychodzi inaczej. Nie pytam po fakcie czy komuś nie jest źle, ale czuję to w trakcie rozmowy zanim jeszcze skończyłam mówić. To takie napięcie że idę w kierunku który boli. I mimo to kończę zdanie. Nie wiem czy to jest mapa czy wymówka, ale na pewno jest świadome.
Ale czekajcie, czy Lilith w III nie powinna dawać też specyficznego efektu w komunikacji pisemnej, nie tylko mówionej? Bo jeśli to jest wzorzec domu trzeciego, to SMS-y, e-maile, posty na forum też powinny to pokazywać. Czy wy macie takie doświadczenia czy to głównie w rozmowie na żywo?
Czytam ten wątek od dawna i zastanawia mnie jedno: czy to co opisujecie jako Lilith w III nie jest po prostu tym co każdy odczuwa jak jest zmęczony udawaniem? Bo kiedy jestem naprawdę wykończony to też mówię rzeczy bez filtra i nie wydaje mi się żeby to wymagało astrologii.
Wracając do tego co mówiła Pentagrama, bo mnie to nie daje spokoju. Ona powiedziała że ludzie do niej wracają po kilku dniach. Czy to jest coś co się dzieje regularnie? Bo to zmieniłoby moje myślenie o tym wzorcu zupełnie. Myślałam że taka komunikacja tylko odpycha.
Słyszałam kiedyś od babci takie powiedzenie że są ludzie którzy mówią to co chcą usłyszeć i są tacy co mówią to co trzeba usłyszeć. I zawsze baliśmy się tych drugich ale i tak do nich chodziliśmy z problemami. Może to jest właśnie to?
