Zastanawiam się nad tym aspektem od jakiegoś czasu i chciałam go porządnie omówić, bo rzadko pojawia się na forum. Jowisz kwadrat Mars to jeden z tych układów, które potrafią człowieka dosłownie rozjechać, jeśli nie wie, z czym ma do czynienia. Mam go w natalu i przez lata myślałam, że po prostu jestem zbyt impulsywna albo że mam problem z oceną sytuacji. Dopiero potem dotarło do mnie, że to nie przypadek. Ten aspekt daje ogromny napęd, ale kompletnie rozmija się z realizmem. Ambicje są na poziomie dziesiątym, a zasoby, czas, cierpliwość - na trzecim. Ktoś inny ma go w natalu albo aktualnie go przeżywa tranzytowo? Ciekawa jestem, jak to u innych wygląda w praktyce.
Też mam coś podobnego w kartach, choć u mnie to Jowisz kwadruje Saturn, nie Mars. Ale wiem jedno: kwadrat Jowisza to zawsze przesada. Jowisz z definicji rozszerza wszystko, co dotknie, więc jeśli trafi na Marsa, który i tak jest gwałtowny i niecierpliwy, to mamy przepis na człowieka, który rzuca się na głęboką wodę bez sprawdzenia, czy tam cokolwiek jest. Chociaż czytałem gdzieś, że ten aspekt bywa korzystny dla sportowców i ludzi w wojsku, bo daje właśnie tę nadmierną energię. Nie wiem, czy to prawda w każdym przypadku.
Przepraszam że wchodzę, bo dopiero zaczynam cokolwiek rozumieć z aspektów, ale mam pytanie do tego co napisałaś, Tatarak. Jak rozpoznać, że właśnie działa jakiś tranzyt, a nie to jest po prostu twój charakter? Bo ja też mam tendencję do brania na siebie za dużo i zastanawiam się, czy to astrologia czy po prostu jestem taka. Da się to jakoś odróżnić?
A jak sie spradwza który dom to jest? Bo ja mam jakiś program do horoskopu ale nie wiem za bardzo jak go odczytać. Mars mi wychodzi w Bliźniętach ale nie wiem w jakim domu, tam jest cyfra 11 ale nie jestem pewny. I ten tranzytowy Jowisz teraz gdzie jest? Ktoś może powiedzieć?
Czytam ten wątek i mam takie proste pytanie, bo w ogóle nie siedzę w astrologii. Czy ten Jowisz kwadrat Mars to coś, z czym człowiek się rodzi i już tak zostaje, czy to jest coś, co przychodzi i odchodzi? Bo z tego co czytam to chyba obie opcje naraz i trochę mi się to miesza.
Mam pytanie do Tatarak, bo wspomniałaś że się rozpadasz pod wpływem tego wzorca. Czy próbowałaś jakoś świadomie z nim pracować, nie astrologicznie, ale tak życiowo? Bo ja mam przyjaciółkę z podobnym schematem i ona w ogóle nie zajmuje się astrologią, a zauważyła u siebie tę tendencję i po prostu zaczęła planować w inny sposób. I się zastanawiam, czy sama świadomość aspektu cokolwiek zmienia w praktyce, czy to tylko kolejna etykieta na coś, co i tak jest w człowieku.
Zgadzam się z Tatarak. Moje zdanie jest takie że astrologia to nie wyrok tylko mapa i możesz z tą mapą ruszyć gdzie chcesz, byleby wiedzieć gdzie są bagna. Kwadrat Jowisz-Mars jest dla mnie typowym aspektem który daje siłę ale bez filtru. Znam dwie osoby z tym w natalu i jedna z nich jest managerem wyższego szczebla i robi niesamowite rzczy, a druga ciągle zaczyna projekty i ich nie kończy. Różnica to czy masz jakiś system na siebie. Astrologia sama nic nie zmienia, ty musisz coś z tym zrobic.
Chciałam dodać do tego co Wikusia napisała: jest jednak różnica między aspektem trudnym w natalu a aspektem tranzytowym pod kątem tego, jak bardzo jest ryzykowny. Tranzyt Jowisza do natalnego Marsa przez kwadrat trwa stosunkowo krótko i wiele osób go po prostu przechodzi ze wzmożoną aktywnością i kilkoma pochopnymi decyzjami. Aspekt natalny to jednak głębszy wzorzec, który angażuje tożsamość. Pytanie w tytule wątku, czy ambicje są zawsze większe niż możliwości przy tym aspekcie, jest dobrze postawione, ale odpowiedź brzmi: nie zawsze, a w zasadzie zależy od tego, w jakim stadium świadomości jest dana osoba. Widziałam horoskopy z tym aspektem u ludzi, którzy potrafili go przekuć w ogromną konsekwencję.
Słucham tego wątku z dużym zainteresowaniem. Chcę dodać perspektywę, która może się tu przydać: Mars to energia, popęd, wola działania - w pracy z czakrami to rejon manipury, trzeciej czakry. Jowisz w aspekcie do Marsa może oznaczać dosłowne przeciążenie tego ośrodka energetycznego. Osoby z tym aspektem często mają bardzo aktywną manipurę, ale przez to też wypalają się szybciej. Czy ktoś z was, kto ma ten aspekt w natalu, zauważył u siebie tendencję do fizycznego wyczerpania po okresach wzmożonej aktywności? Pytam, bo to byłoby spójne z taką interpretacją.
Przepraszam że odbiegam trochę od czakr, ale mam pytanie do całego wątku. Czytam tu o tym aspekcie i zastanawiam się, czy on może dotyczyć nie tylko kariery i projektów, ale też relacji? Bo mam wrażenie, że sama też skaczę na głęboką wodę w związkach, angażuję się za szybko i za mocno, a potem się okazuje, że druga strona wcale tego nie chciała. Czy to też może być Mars kwadrat Jowisz, czy szukam za daleko?
Właśnie o to mi chodzi, Romcia. Ten aspekt nie ogranicza się do kariery, bo Mars to w ogóle energia działania - w każdej dziedzinie. W relacjach objawia się dokładnie tak jak opisujesz: wchodzisz z całym sobą, zanim w ogóle sprawdzisz czy grunt jest stabilny. Jowisz tylko to amplifikuje, przekonując cię że 'tym razem na pewno wyjdzie'. Mam znajomą z tym aspektem dokładnie w siódmym domu i jej historia miłosna to seria wielkich, intensywnych początków i bolesnych upadków z wysokości.
No właśnie. Wchodzę w to z pełnym zaangażowaniem, już widzę całą przyszłość, a potem się okazuje że człowiek po drugiej stronie nawet nie wiedział że to takie poważne. Ale chciałam zapytać - czy to znaczy, że powinnam w ogóle hamować to zaangażowanie, czy raczej lepiej dobierać ludzi, którzy uniosą taki poziom intensywności? Bo pierwsze brzmi dla mnie jak walka z sobą.
Cynamonka, mam mieszane zdanie. W pracy łatwiej znaleźć projekt, który 'wchłonie' tę energię. W relacjach nie możesz przecież szukać partnera jak projektu. Ale myślę, że kluczowe jest to, co powiedziała Martynka_W o zewnętrznym hamulcu - w związku tym hamulcem może być partner, który powie wprost 'hej, za szybko'. Problem w tym, że ludzie z tym aspektem często wybierają partnerów równie impulsywnych, bo czują z nimi 'chemię'.
Słucham tego i mam pytanie może trochę z boku, ale chyba pasuje do tematu. Czy ten aspekt może sprawiać, że człowiek nie tylko działa za szybko, ale też że potem, kiedy coś nie wyjdzie, nie potrafi się zatrzymać i przetrawić? Bo to co opisujecie - i Tatarak i Romcia - brzmi jak ciągły ruch bez momentu zatrzymania i zastanowienia się co poszło nie tak.
Lunarna to w zasadzie jest pytanie do których sie cały ten wątek sprowadza. Moim zdaniem nie ma tutaj jednej odpowiedzi, bo jedni pracują to refleksją, inni przez działanie i błędy i oba podejscia mogą dać efekty. Ale to co mówi Martynka o zatrzymaniu jest ważne - nie chodzi o to żeby nie działać, tylko żeby raz na jakiś czas sprawdzić czy idziesz we właściwą strone a nie tylko szybko.
Wracam do tego wątku po chwili i chcę odpowiedzieć Anusi na pytanie o manifestacje w ciele. Tak, w pracy z energią często widać, że przeciążony Mars w kwadracje z Jowiszem daje konkretne sygnały fizyczne - napięcie w brzuchu, problemy z trawieniem, stany zapalne. Ciało mówi 'stop' zanim głowa się zgodzi. Ale odpowiadając bezpośrednio: nie chodzi o 'przeprogramowanie' czakry, tylko o nauczenie się słuchania tych sygnałów zanim energia wymknie się spod kontroli.
Czytam ten wątek od jakiegoś czasu i chciałem się zapytać ogólnie, bo jeszcze dużo nie rozumiem. Czy te aspekty natalne, o których tu mówicie - Jowisz kwadrat Mars - są takie same dla każdego kto się urodził tego samego dnia? Czy każdy z takim aspektem będzie miał ten problem z hamowaniem?
Faddi to dobrze to opisałeś. Ja bym dodała że to poczucie 'słuszności' jest właśnie tym co sprawia że tak trudno hamować. Nie czujesz się nierozważna - czujesz się pewna. I to jest subtelna różnica, bo możesz być pewna i mieć rację. Możesz też być pewna i robić błąd. Aspekt nie rozróżnia tych dwóch sytuacji.
Bardzo dziękuję za to co napisali Faddi i Tatarak, bo nareszcie rozumiem dlaczego tak trudno się zatrzymać przy tym aspekcie. Mam pytanie do Martynki - wcześniej powiedziałaś o zewnętrznym hamulcu jako jednej ze strategii. Ale co jeśli ktoś nie ma w otoczeniu takiej osoby, która powie 'hej, zwolnij'? Co wtedy, da się ten hamulec zbudować samodzielnie?
To co Martynka opisała z tymi 48 godzinami to tak po ludzku brzmi jak dobra rada dla każdego, nie tylko dla astrologów. Ale mam pytanie, może głupie - jak wiadomo że ta decyzja jest na tyle ważna żeby czekać 48 godzin? Czy przy tym aspekcie dosłownie każda decyzja powinna czekać?
Kazia, to nie jest głupie pytanie. Myślę że kluczowe jest to, czy decyzja angażuje zasoby, których potem nie odzyskasz: pieniądze, czas, relacje, reputację. Kupno długopisu nie wymaga 48 godzin. Nowy projekt, nowy związek, nowa praca - przy tym aspekcie zdecydowanie tak. Zasada jest prosta: im trudniej się wycofać, tym więcej czasu na namysł.
A mnie sie nasunelo pytanie czy ten aspekt robi coś z talentem czy ambicją do twórczości? Bo piszę sobie trochę prozy hobbistycznie i mam tendencje że zaczynam sto projektów i kończę jeden. Jowisz kwadrat Mars miałby z tym coś wspólnego czy to już za duże naciąganie?
Leszek to że zaczynasz dużo nie jest samo w sobie złe, tylko trzeba znaleśc sposob żeby chociaż jeden na raz doprowadzić do końca. Ja robiłam kiedyś tak że wybrałam jeden projekt i dałam sobie termin. Termin musi być realistyczny nie ambitny, bo to jest właśnie błąd tego aspektu - od razu chcesz napisać arcydzieło w miesiąc.
To co Wikusia napisała o terminie bardzo do mnie trafia. Zastanawiam się tylko czy w relacjach też można sobie dać taki termin w sensie - przed upływem jakiegoś czasu nie ogłaszam że 'to jest ta osoba'. Czy to nie zabija spontaniczności?
Czytam ten wątek od początku i jedno mnie zastanawia - czy ktoś z was widział ten aspekt działający bardzo pozytywnie? Bo tu sporo mówimy o pułapkach i problemach, ale są chyba sytuacje gdzie właśnie ta nadmierna ambicja komuś wyszła na dobre?
Karinka, zdecydowanie. Znam przypadki, gdzie dokładnie to poczucie 'jestem gotowa na wszystko' dało komuś odwagę do kroku, który obiektywnie wymagał śmiałości. Przedsiębiorczość, projekty artystyczne, decyzje o przeprowadzce - to nie zawsze było nieracjonalne. Kwadrat to napięcie, ale napięcie może dawać energię. Problem jest wtedy, kiedy nie ma żadnego kontrapunktu w natalu ani w otoczeniu.
Zgadzam się z Tatarak. Oglądałem to nieraz - ludzie z tym aspektem, którzy mają mocny Saturn gdzieś w układzie, potrafią tę energię skanalizować naprawdę skutecznie. Saturn daje ramy, Jowisz-Mars wypełnia je działaniem. Bez Saturna to jak silnik bez skrzyni biegów. Karinka, a ty skąd to pytanie - masz kogoś w otoczeniu z tym aspektem?
