Ostatnio wróciłem do swojego horoskopu urodzeniowego i wyszedł mi kwinkunks między Saturnem a Księżycem. czytalem rozne opinie - jedni mowia ze to aspekt wiecznego napiecia, inni ze mobilizuje do dzialania. ale mnie nurtuje konkretna sprawa - czy kwinkunks moze wzmacniac to nad czym pracujemy, czy tylko daje poczucie ze nic nie pasuje? mam wrazenie ze od jakiegos czasu krecę sie wokol tych samych projektow i nic nie dochodzi do konca.
Kwinkunks jest strasznie niedoceniany w popularnych opracowaniach, bo nie jest ani tak napinający jak kwadrat, ani harmonijny jak tryn. 150 stopni to kąt bez żadnej naturalnej podstawy do rozwiązania napięcia - planety w kwinkunksie stoją w znakach które nie mają ze sobą nic wspólnego, ani żywiołu, ani modalności, ani polarności. I to jest sedno. nie chodzi o niszczenie dzieł - chodzi o to że wymaga ciągłej świadomej korekty. Bez niej człowiek ma poczucie że coś mu stale umyka, choć nie wie co.
Zgadzam sie z tym o niedopasowaniu żywiołów, ale mam pytanie - czy ktoś zauważył różnicę w działaniu kwinkunksu zależnie od planet które go tworzą? Bo Saturn kwinkunks Księżyc to zupełnie inne doświadczenie niż Mars z Neptunem w tym aspekcie. W pierwszym przypadku mamy chroniczne napięcie między obowiązkiem a potrzebami emocjonalnymi, w drugim energia gdzieś cały czas odpływa. Eustachy, w którym domu masz te planety?
Przepraszam za podstawowe pytanie, ale czy kwinkunks jest zawsze traktowany jako aspekt trudny? slyszalam rozne rzeczy i nie do konca rozumiem czemu akurat 150 stopni mialoby byc bardziej problematyczne niz opozycja, ktora tez jest napieniowa.
Ciekawi mnie jedno - czy ktoś z was pracował z kwinkunksem świadomie, tzn. traktował go jako sygnał do korekty kursu i faktycznie widział efekty? bo to co Nocnica pisze o konieczności świadomej integracji brzmi sensownie w teorii, ale jak to wygląda w praktyce? Sam mam kilka kwinkunksów w mapie i szczerze nie zawsze wiem kiedy to ten aspekt daje o sobie znać, a kiedy po prostu mam zły dzień.
Ja do kwinkunksu mam trochę inne podejście niż większość. Pracuję z mapami od dawna i widzę że u ludzi z wyraźnymi kwinkunksami - zwłaszcza jeśli tworzą yod, czyli dwa kwinkunksy i sekstyls w podstawie - ten aspekt działa jak katalizator. Nie mówię że to łatwe. To bardziej tak że los sam wymusza korektę jeśli człowiek jej nie robi dobrowolnie. Czy ktoś z was ma yoda w mapie? Bo to osobna rozmowa.
moze glupie pytanie ale czemu to sie w ogole nazywa kwinkunks? i czy to jest aspekt ktory widac normalnie w popularnych horoskopach, bo nigdy go nie spotkalem w zadnym tygodniku ani na stronach z horoskopami rocznymi.
Hej, ja troche nie rozumiem - to ten aspekt to cos zlego czy nie? bo czytam i jedni mowia ze blokuje a drudzy ze mobilizuje i juz nie wiem co o tym myslic. mam jakis kwinkunks w mapie ale nie wiem co z nim robic.
Wracając do pytania Eustachego o to czy kwinkunks wzmacnia nasze dzieła - zastanawiam się, czy nie jest tak że wzmacnia je właśnie przez opór. tzn. jeżeli wszystko szłoby gładko przez tryn, to może nie byłoby tej samej jakości pracy i refleksji. Kwinkunks zmusza do zadawania pytań których przy łatwym aspekcie byś nie zadał. czy ktoś to widzi podobnie, czy to zbyt optymistyczna interpretacja?
Czytam tę rozmowę z ciekawością ale mam sceptyczne pytanie - skad wiadomo ze to wlasnie kwinkunks odpowiada za te trudnosci, a nie zwykłe zyciowe okolicznosci albo charakter człowieka niezaleznie od mapy? rozumiem logike wewnetrzna systemu ale jak to odroznic w praktyce?
To jest właściwie pytanie do całej astrologii, nie tylko do kwinkunksu. Ale wracając do tematu - mnie bardziej ciekawi wymiar praktyczny. Eustachy pytał jak rozpoznać kwinkunks w trakcie, nie po fakcie. I myślę że odpowiedź jest trochę frustrująca: u mnie najlepszym sygnałem jest właśnie poczucie że robię dużo wysiłku, efekty są ale nie takie jakich się spodziewałem. Jakby trafiałem obok celu mimo dobrego celowania.
Trafiasz obok celu mimo dobrego celowania - to chyba najlepszy opis tego co czuje przy tym aspekcie. mam pytanie w zwiazku z tym: czy to jest do przepracowania na stale, czy raczej cos z czym sie uczy zyc? bo jak czytam o kwinkunksie mam wrazenie ze jedni mowia ze mozna go "rozwiazac" a inni ze to raczej staly towarzysz. 😀
Dobra ja sie troche gubie. mozecie mi powiedziec - jezeli mam Slonce kwinkunks Mars to co to znaczy w praktyce? bo czytalem ze Mars to energia i dzialanie a Slonce to tozsamosc, ale nie wiem czemu to mialoby byc problem.
Czytam tę wymianę między Leszkiem, Klimcią i Jarylem i chodzi mi po głowie jedno pytanie. Czy kwinkunks jest "gorszy" jesli dotyczy planet osobistych - Slonce, Ksiezyc, Merkury - niz jesli jest miedzy planetami powolnymi? bo wydaje mi sie ze Pluton kwinkunks Neptun ma cala generacja i nie moze to chyba dzialac tak samo.
A jak to jest z kwinkunksem tranzytującym? Bo rozmawiamy głównie o natalnym, ale przecież kwinkunks może też pojawić się jako aspekt przejściowy. Zastanawiam się czy wtedy działa podobnie - ta dezorientacja, brak wspólnego języka między planetami - czy raczej jest łagodniejszy bo trwa krócej?
Dobra, troche mnie to otwiera. czyli to nie jest tak ze jestem niezdecydowany bo jestem slaby, tylko te dwie planety po prostu ciagna mnie w rozne strony. to faktycznie zmienia perspektywe. ale mam pytanie - czy mozna to jakoś "naprawic" z czasem czy po prostu taki juz jestem?
No właśnie. i teraz mam pytanie troche inne - czy w kontekście twórczosci, bo o to mi chodzilo na poczatku, kwinkunks moze dawac cos niemozliwego bez niego? tzn. czy to napiecie ktore nie widzi samo siebie moze generowac cos oryginalnego wlasnie dlatego ze jest nieoczywiste?
Mogę coś dodać z własnego podwórka, choć nie jestem astrologiem. Mam kwinkunks Wenus-Uran i przez lata czułam że moje upodobania estetyczne są... dziwne dla innych. Nie w złym sensie, ale nieoczywiste. Kiedy coś tworzyłam, wychodziło zazwyczaj coś czego sama nie planowałam, jakby jedna ręka nie wiedziała co robi druga. I właśnie to "nieplanowanie" dawało czasem efekty których bym nie wymyśliła świadomie.
Czytam ten watek od gory i powiem szczerze ze nie ogarniam polowy, ale to co piszecie o kwinkunksie dajacym tworcze efekty bez planowania - brzmi jak zwykly przypadek. serio, kazdy artysta powie ze czasem cos mu wyszlo niechcacy. po co tu w ogole astrologia?
