Mam Księżyc w Skorpionie i szczerze mówiąc całe życie myślałam, że po prostu jestem jakaś przewrażliwiona. Dopiero jak zaczęłam głębiej wchodzić w astrologię, zrozumiałam skąd to się bierze. To nie jest tak, że czuję więcej niż inni - czuję inaczej. Każda emocja jest jakby głębsza, bardziej zakorzeniona. Kłótnia, która dla kogoś innego mija po godzinie, u mnie potrafi siedzieć tygodniami. Czy ktoś z was ma podobnie i wypracował jakiś sposób żeby to ujarzmić? Bo ja nadal szukam.
Właśnie tego tematu mi brakowało na tym forum. Sam mam parę bliskich osób z Księżycem w Skorpionie i obserwuję to z zewnątrz - ta intensywność jest dla nich równie trudna co dla otoczenia. Ale mam pytanie do Bernadki - czy czujesz, że te emocje są kontrolowalne, czy raczej to one kontrolują ciebie? Bo wydaje mi się, że to kluczowe rozróżnienie.
Księżyc w Skorpionie to jeden z najtrudniejszych układów emocjonalnych w ogóle, nie będę owijać w bawełnę. Ale intensywność to nie jest wada - to zasób, który większość ludzi z tym układem przez długi czas traktuje jak przekleństwo. Pytanie brzmi co z tym robisz, nie czy to masz.
A ja się zapytam głupio bo nie znam się za dobrze na tym - czy Księżyc w Skorpionie dotyczy tylko tych urodzonych gdy Księżyc był akurat w tym znaku, czy chodzi o coś innego? Chcę dobrze rozumieć o czym rozmawiamy 🙂
Właśnie o to chciałam zapytać! Mój chłopak jest Lwem i zawsze go postrzegałam jako osobę totalnie otwartą, ale ostatnio się zastanawiam czy nie ma czasem czegoś ukrytego. Czy da się to sprawdzić w jakimś darmowym miejscu, który ma Księżyc?
Wracając do głównego wątku bo trochę odbiegliśmy - chciałam zapytać Cykorię: co znaczy 'intensywność to zasób'? Jakby w praktyce. Bo słyszę to często, ale rzadko ktoś tłumaczy co z tym zrobić konkretnie.
dobra, konkretnie. Księżyc Skorpiona daje zdolność wchodzenia w głębokie warstwy emocji - własnych i cudzych. To może działać terapeutycznie, twórczo, intuicyjnie. Osoby z tym układem często są wyjątkowo trafne w ocenie ludzi, czują kłamstwo, widzą motywacje. Problem jest wtedy gdy ta wrażliwość nie ma ujścia i obraca się do wewnątrz. Wtedy jest destrukcja.
Właśnie mi się to łączy z pewnym moim obserwowaniem snów - osoby z Księżycem w Skorpionie bardzo często mają intensywne, symbolicznie bogate sny. Prowadzę dziennik snów od kilku lat i zauważyłam, że kilka osób które mi opisywały sny o transformacji, śmierci symbolicznej, zejściu pod ziemię - potem okazywało się że mają właśnie ten układ. Czy Bernadka albo ktoś inny z Księżycem w Skorpionie to potwierdza?
Niesamowite co piszesz Sennario, nigdy bym na to nie wpadła żeby łączyć pozycję Księżyca z rodzajem snów. To otwiera mi zupełnie nową perspektywę i dziękuję ci za ten wątek, bardzo! Czy można jakoś 'pracować' z tymi snami żeby lepiej rozumieć emocje z dnia? Pytam bo sama próbuję zapisywać sny ale nie wiem od czego zacząć interpretację.
Ja się trochę sceptycznie do tego podchodzę, ale z ciekawości pytam - czy to nie jest tak, że każdy kto jest emocjonalny może sobie powiedzieć 'mam Księżyc w Skorpionie' i to wszystko tłumaczy? Bo skąd wiadomo, że to astrologia, a nie po prostu temperament albo wychowanie?
Hej, wchodzę w temat bo sam mam podobny problem. Nie wiem czy mam Księżyc w Skorpionie, musze sprawdzić, ale te emocje o których piszecie - ta głębokość, ta niemożność szybkiego puszczania - to brzmi jak ja. Jak w ogóle zacząć rozumieć swój wykres urodzeniowy od podstaw? Bo czytam i czytam i gubię się.
To pytanie które sama sobie zadawałam. I szczerze? Zmienia, ale nie od razu i nie automatycznie. Świadomość układu to nie jest magiczny przełącznik. Raczej... zaczyna się inaczej patrzeć na własne reakcje. Zamiast 'znowu jestem za bardzo', można pomyśleć 'to jest mój sposób przeżywania'. Czy coś się u ciebie konkretnie dzieje z emocjami, że zacząłeś szukać?
tak, związek. Zawsze za bardzo, za intensywnie, zbyt szybko się przywiązuję i potem jak coś idzie nie tak to jakby ziemia ucieka spod nóg. Partnerka mówi że jestem 'przytłaczający'. To boli.
O, to ciekawe! Czyli można sprawdzać czy dwie osoby 'pasują' przez Księżyce? Myślałam że to tylko znaki słoneczne się porównuje. Jak to dokładnie działa?
A czy jeśli ktoś nie zna dokłądnej godziny urodzenia to ta synastria będzie niepełna? Bo moja mama nie pamięta o której się urodzilam i trochę to frustruje jak chcę sprawdzić cokolwiek.
Muszę się włączyć, bo mnie trochę uderzyło co Young napisał. To znaczy rozumiem, że astrologia daje pewien język do opisania siebie. Ale czy nie jest tak, że jak ktoś słyszy 'Księżyc Skorpiona, no to masz intensywne emocje', to zaczyna to traktować jako usprawiedliwienie dla zachowań, które po prostu są trudne dla otoczenia?
Nie wyklucza, ale granica jest cienka i warto ją pilnować. Rozumieć swoje emocje to jedno. Tłumaczyć nimi każde zachowanie które komuś robi przykrość - to drugie. Księżyc Skorpiona nie jest powodem, dla którego ktoś jest 'przytłaczający'. Jest może kontekstem, ale nie przyczyną i nie rozgrzeszeniem.
Właśnie. I dodam coś z mojej perspektywy - te głębokie emocje Księżyca Skorpiona mają też swoją własną logikę, której często się nie rozumie od razu. Strach przed porzuceniem, potrzeba pełnego zjednoczenia z drugim człowiekiem - to nie jest 'zbyt wiele', to jest konkretna potrzeba, tylko rzadko komunikowana wprost. Pytanie do Younga - czy ty w ogóle mówisz partnerce co czujesz, czy ona widzi tylko efekty?
Słucham tego wątku od jakiegoś czasu i chcę dodać jeden kąt, który rzadko jest poruszany. W numerologii data urodzenia daje liczbę ścieżki życia, i ciekawe jest to, że osoby z Księżycem Skorpiona mają często liczbę 8 albo 9 w karcie. To zbieżność, ale nie przypadkowa według mnie. Macie może dane żeby sprawdzić?
Wracam do tego co Young napisał wcześniej, bo mnie to nie opuszcza. Ta niemożność powiedzenia wprost co się czuje - to jest chyba jeden z największych paradoksów tego układu. Księżyc Skorpiona czuje ekstremalnie głęboko, ale jednocześnie ma ogromny opór przed odsłonieniem się. Jakby intensywność emocji i strach przed ich ujawnieniem szły w parze. Ktoś jeszcze tak to czuje?
To co Bernadka napisała o oporze przed ujawnianiem się - to dosłownie moje życie. Czuję ogromnie dużo, ale jakbym miał zablokowane usta. I co ciekawe, im bardziej mi na kimś zależy, tym trudniej mi powiedzieć co czuję. Jakby intensywność uczucia blokowała słowa.
To jest naprawdę ważny punkt. Ten opór to nie jest lenistwo ani brak chęci - to jakiś głęboko zakorzeniony mechanizm obronny. Jakby część mnie wierzyła, że jeśli pokażę co czuję naprawdę, to drugi człowiek albo ucieknie, albo użyje tego przeciwko mnie. Ktoś jeszcze to rozpoznaje?
Rozpoznaję i to bardzo. Ale mam pytanie do Bernadki - czy u ciebie ten strach ma jakieś konkretne źródło, które udało ci się zidentyfikować? Bo u mnie długo myślałam że to 'po prostu taka jestem', a potem okazało się że mam konkretne wspomnienie z dzieciństwa które to nakręca. Ciekawi mnie czy to jest typowe dla tego układu czy indywidualne.
Mam pytanie trochę z boku, bo próbuję zrozumieć podstawy. Czy ten Księżyc Skorpiona to znaczy że Księżyc był akurat w gwiazdozbiorze Skorpiona w dniu urodzenia? I czy chodzi o gwiazdozbiór prawdziwy na niebie czy coś innego? Bo widziałam gdzieś że w astrologii znaki i gwiazdozbiory to nie jest to samo i trochę mi się to pokrciło.
Ale poczekajcie, bo to co Lucjan napisał trochę mnie zaskoczyło. Skoro te znaki nie odpowiadają prawdziwym gwiazdozbiorom, to na jakiej zasadzie właściwie działają? To jest pytanie na które zawsze chciałam znać odpowiedź, bo jak o tym myślę to astrologia jakoś mi się rozjeżdża w głowie.
Myślę że nie musimy tutaj rozstrzygać tego sporu, bo można by go ciągnąć w nieskończoność. Wróćmy może do sedna - emocje przy Księżycu Skorpiona i jak z nimi żyć. Bo to jest coś co dotyka konkretnych ludzi w tym wątku. Young - jak ty sobie radziłeś w praktyce, zanim ta relacja zaczęła skrzypieć?
Szczerze? Raczej nie radziłem. Chyba głównie wypierałem, a potem coś wybuczało. Ale jedna rzecz mi pomagała - bieganie. Kiedy miałem za dużo w środku i nie umiałem tego wyrazić, wychodziłem biegać. Trochę jakby przeniesienie tej energii gdzieś indziej. Nie wiem czy to astrologia czy po prostu życie, ale działało.
