To co Young opisuje z tą ciszą po wysiłku fizycznym to naprawdę coś. Ja mam podobnie ze snami - czasem intensywna noc snów 'przepuszcza' coś przez system i rano jest spokojniej. Jakby emocje musiały znaleźć jakiś kanał żeby się przetworzyć. Bernadka, czy ty masz coś swojego co tak działa?
U mnie to był tarot ironicznie. Nie tyle przepowiadanie, co samo siedzenie z kartą i próba odpowiedzenia sobie na pytanie 'co to dla mnie znaczy'. To zmuszało do nazywania tego co czuję, a sama Bernadka ze Skorpionem w Księżycu potrafi całymi tygodniami nie nazwać tego nawet w myślach. Chyba o to właśnie chodzi - żeby te emocje miały jakąś formę, nie tylko żeby krążyły wewnątrz.
O, to ciekawe! Czyli tarot jako taki sposób na wejście w siebie? Myślałam że karty to glównie o przepowiadaniu co będzie, ale to co opisujesz brzmi bardziej jak... rozmowa z sobą? Czy mam to dobrze rozumieć?
ale jak dokłanie to robiłaś? Tzn. czy losowałas kartę z pytaniem do siebie, czy bez pytania, czy w jakiś konkretny sposób? Bo teraz jestem ciekawa czy to działa na zasadzie że sama karta coś 'mówi' o emocjach, czy bardziej że sam rytuał siedzenia i patrzenia zmusza do zatrzymania się? Bo to by znaczyło że prawie cokolwiek by działało, o ile zmuszało do tego zatrzymania?
