Ale jeśli dobrze rozumiem — dla Promyczki to by znaczyło, że trzeba by sprawdzić nie tylko kąt, ale i kierunek ruchu Księżyca względem Słońca w jej dacie urodzenia? To jest wogole łatwe do sprawdzenia?
Właśnie chciałam zapytać o to samo. Jak sprawdzić czy Księżyc był wtedy aplikacyjny czy separacyjny? W Astro.com to widać jakoś?
tak, w Astro.com w rozszerzonym wykresie widzisz czy planety są zaznaczone jako "D" — direct. Księżyc zawsze jest bezpośredni ale możesz sprawdzić jego pozycję dzień przed i po urodzeniu — jeśli był bliżej Słońca dzień przed, to aspekt jest separacyjny. Jeśli był dalej — aplikacyjny. To dosłownie kilka minut roboty. 🙂
Hej, to wrócę do pierwotnego pytania tematu bo trochę odpłynęliśmy. Czy są ustalone orby konkretnie dla kąta Słońce-Księżyc, czy to zawsze jest kwestia szkoły i interpretatora? Bo po tej dyskusji mam wrażenie że odpowiedź brzmi "zależy" i nie wiem czy to satysfakcjonująca odpowiedź dla kogoś kto chce sie nauczyć astrologii.
Dobra, to moze ja spróbuję zebrać co tu ustaliliśmy bo sam już trochę gubię wątki. Mamy kąt Słońce-Księżyc u Promyczki — 11 stopni, zmiana znaku. Część osób mówi: to koniunkcja w szerokim orbie. Część mówi: zmiana znaku to granica, więc już nie koniunkcja. I do tego dochodzi kwestia aplikacja/separacja. Czy to jest w ogóle możliwe żeby ta dyskusja miała jakieś wspólne rozwiązanie, czy to trzy różne pytania naraz?
Tak, to separacyjny. Księżyc już minął Słońce i sie oddalał. W interpretacji hellenistycznej to znaczy że wzorzec tej relacji jest już ukształtowany, niekoniecznie w sensie że nieaktywny — raczej że to cos co nosisz jako utrwaloną strukturę, nie jako cos co dopiero szuka formy. 😛
To wróćmy do meritum — bo moje pytanie z poprzedniego postu nadal wisi. Czy istnieje jakaś odpowiedź na pytanie tytułowe, tzn. czy SĄ ustalone orby dla Słońce-Księżyc, czy nie? Bo po tej całej dyskusji mam wrażenie ze każda szkoła mówi co innego i nie ma żadnego konsensusu.
Konsensusu nie ma, ale są tendencje. Większość współczesnych podręczników daje Słońcu i Księżycowi największe orby spośród wszystkich planet — bo to luminaria. Najczęściej widuję 10 stopni dla aspektów miękkich i do 12-15 dla koniunkcji i opozycji. Ale to są wartości z konkretnych systemów, nie jakis standard globalny.
Dołączam bo wątek mnie wciągnął. Mam pytanie praktyczne — jeśli Słońce i Księżyc mają największe orby, to czy to znaczy że niemal każdy ma je jakoś w aspekcie? Przy 15 stopniach i dwóch planetach to prawie zawsze cos będzie.
Sprawdziłam — był sierp księżyca, tuż po nowiu wlasnie. Jak to rozumieć w kontekście tej rozmowy? Czy narodziny przy nowiu mają jakieś dodatkowe znaczenie poza samym kątem?
To akurat jest bardzo ciekawy kontekst. W astrologii fazowej — którą rozwinął Dane Rudhyar — narodziny przy nowiu to faza "nowego początku". Osoby urodzone w tej fazie mają Słońce i Księżyc blisko, co sprzyja spójności między świadomym a instynktownym, ale tez może oznaczać że człowiek dopiero zaczyna budować swój wzorzec, jest w pewnym sensie "nowym wcieleniem" tematu którego sie uczy.
Poczekajcie — Rudhyar to ten od astrologii humanistycznej? Czytałam o nim, ale nie wchodziłam w szczegóły faz. To jest zupełnie osobny system od aspektów, czy jakoś sie łączy z tym co tu omawiamy?
Ja tez chcę wiedzieć, bo zaczynam się gubić czy mówimy o orbach jako kwestii matematycznej, czy o interpretacji faz księżycowych jako osobnym języku.
Bo ja też się gubiłam, ale po chwili zastanowienia chyba rozumiem — fazy księżycowe to jakby szerszy kontekst, a orby to kwestia techniczna jak blisko Słońca musi być Księżyc żeby uznać że aspekt w ogóle istnieje? Czy to dwa poziomy opisu tego samego? 🙂
Właśnie, dziękuję. Więc mam rozumieć tak: nie ma jednego ustalonego orbu dla kąta Słońce-Księżyc, jest kilka tradycji ktore podają rozne wartości, i nie ma między nimi konsensusu? To jest oficjalna odpowiedź na pytanie Promyczki?
Ja mam podobne wątpliwości. czy ktoś słyszał o podejściu które zamiast arbitralnych orbów używa np. siły odczuwalnego wpływu? Tzn. czy są astrolodzy którzy ograniczają orby Słońce-Księżyc nie przez tradycję, ale przez jakieś obserwacje co faktycznie "działa" w kartach?
To może od razu zapytam praktycznie — mój kąt Słońce-Księżyc to jakieś 11 stopni. W zależności od szkoły jedni powiedzą że to jeszcze koniunkcja, inni że już nie. Jak mam się z tym pogodzić jako osoba która chce po prostu zrozumieć swój horoskop? 😛
Przy 11 stopniach ja bym powiedziała ze to jest koniunkcja — szeroka, ale aktywna. Większość systemów do których dotarłam uznaje 10-12 stopni dla luminariów. Więc bym nie wykreślała tego aspektu z interpretacji, choć bym zaznaczyła ze jest rozległy.
Szczerze to tak — rzadko kiedy moje przeczucia idą w poprzek temu co myślę. Raczej czuję i wiem jednocześnie, albo oba sygnały są spójne. Nie wiem czy to "Słońce-Księżyc" czy po prostu mój charakter, ale coś w tym jest.
To ciekawe bo myślałam że koniunkcja Słońca i Księżyca może też oznaczać trudność z oddzielaniem emocji od rozumu — że się zlewa. Czy to zależy właśnie od tego czy jest aplikacyjna czy separacyjna?
Dobra ale wracając do samych orbów — bo mi wciąż to chodzi po głowie. Czy ktoś stosuje może system hakorów? Słyszałam że są systemy w których zamiast jednej granicy orbowej jest gradacja — np. do 5 stopni aspekt główny, 5-10 lekki, 10-15 sugestywny. Czy ktoś z was tak pracuje?
Ale czy to jest w ogóle problem? Znaczy — pytam serio, bo nie wiem. Inne dziedziny interpretacji też mają miejsce na subiektywizm, tarot na przykład. Czy w astrologii jest jakiś szczególny powód zeby orby były obiektywne i skodyfikowane?
No właśnie, dziękuję Wiechlina że to wróciłaś do sedna 🙂 Mam wrażenie że dyskusja mi trochę odjechała i zostałam z tym samym pytaniem co na początku, tylko z większą ilością wątpliwości. 🙂
To powiem jeszcze raz wprost — przy 11 stopniach interpretuję koniunkcję, ale z adnotacją że jest szeroka. W praktyce oznacza to że nie piszę o niej jako o dominującym aspekcie karty, ale nie ignoruję. Wychodzę z założenia że lepiej zauważyć za dużo niż przegapić coś co mogło działać. Czy to jest "poprawna" metoda — nie wiem, ale działa u mnie od lat.
