Siedzę od dłuższego czasu nad swoim natalem i coraz bardziej zastanawiam się, czy gwiazdy stałe mają realne znaczenie w interpretacji. Mam Algola w koniunkcji z Wenus i za każdym razem jak o tym czytam, to albo strach mnie ogarnia, albo stwierdzam że to przesada. Ale skoro astrolodzy od wieków je uwzględniali, to chyba nie bez powodu? I tu jest moje pytanie do Was: czy te stałe rzeczywiście coś mówią o naszych słabościach, czy to tylko taka narracja, która nas ogranicza zamiast pomagać?
Szczerze? Zawsze pomijałam gwiazdy stałe bo mi się wydawało, że to dodatkowy szum do i tak skomplikowanego horoskopu. Ale ten Algol przy Wenus, o którym piszesz, brzmi niepokojąco. Czy to ma orb taki jak planety, czy zupełnie inaczej się liczy? 😛
Eh, czytałam gdzieś, że Algol to jedna z tzw. gwiazd pechowych i że symbolizuje utratę głowy w przenośni i dosłownie. Nie wiem czy to nie jest zwykłe straszenie ludzi. Podobnie jak z retrogradacją Merkurego, gdzie wszyscy nagle nie mogą nic podpisać przez trzy tygodnie.
To ciekawe porównanie z retrogradacją bo mechanizm jest podobny. Ludzie biorą jeden symbol i zamieniają go w wyrok. Z gwiazdami stałymi jest ten problem, ze ich interpretacje są często żywcem wzięte z Ptolemeusza albo średniowiecznych astrologów i nijak nie przefiltrowane przez współczesny kontekst. Algol faktycznie miał złą sławę, ale sporo znanych, twórczych osób ma go wyeksponowanego w natalem. Więc co to właściwie znaczy?
Ja nawet nie wiedziałam, że gwiazdy stałe w ogóle się bierze pod uwagę w horoskopie. Myślałam, że horoskop to tylko planety, ascendent i domy. Gdzie w ogóle można sprawdzić jakie gwiazdy stałe mam w natalem? I jak je rozpoznać czy są ważne czy nie?
Przyznam że wchodzę do tego tematu raczej sceptycznie, ale ciekawi mnie jedna rzecz. Skoro gwiazdy stałe są, no, stałe, to wszyscy urodzeni w podobnym czasie mają je w tym samym miejscu zodiaku. Jak to działa z indywidualnym horos kopem? Czy nie powinny wpływać na całe pokolenia jednakowo??
Znacie ten przypadek z Regulusem? To jedna z królewskich gwizd i przez wieki jak ktoś miał ją na Słońcu to znaczyło wielkie sukcesy ale i upadek z powodu zemsty. Sprawdzałem to na kilkunastu kartach znanych ludzi i na prawdę cos w tym jest. Pytanie czy gwiazda to robi czy my to tak interpretujemy bo szukamy potwierdzenia 🙂
Przepraszam że się wtrącam, bo jestem zielona z astrologii, ale to czytam i mam mętlik. Te gwiazdy stałe to są te same gwiazdy co na niebie widzimy, czyli np. Syriusz albo Orion? Czy to coś innego?
Wracając do głównego pytania Lubomily o to czy gwiazdy stałe czynią nas słabymi. To zależy od tego jak podejdziemy do interpretacji. Tradycyjna astrologia hellenistyczna i arabska traktowała je bardzo poważnie, ale jako wskazówki dotyczące losu, nie jako wyroki. Natomiast widzę, że we współczesnej popularnej astrologii internetowej te opisy są często niepotrzebnie czarne. Algol to nie jest przekleństwo. To jest energia Meduzy, a Meduza to też siła i ochrona, nie tylko odrąbana głowa.
oba jednocześnie, bo Wenus to i to jak dajesz miłość i to co przyciągasz. algol-Wenus może oznaczać intensywność w relacjach, skrajności, może przyciąganie trudnych partnerów albo sama wnoszenie bardzo dużo emocji. Ale to nie wyrok. Pytanie do Ciebie jest takie: czy rozpoznajesz ten wzorzec w swoim życiu niezależnie od tego co przeczytałaś o gwieździe?
Czytam to i myślę sobie że to trochę jak czytanie z kart. opis jest na tyle szeroki, że każdy znajdzie coś co do niego pasuje. Nie mówię że to bezsensowne, ale skąd wiadomo że to gwiazda a nie po prostu życie??
Właśnie wróciłam do tematu i sprawdziłam swój wykres. Mam Spicę w koniunkcji z Merkurym, dosłownie jeden stopień różnicy. Czytam że to jedna z bardziej "łagodnych" gwiazd i sprzyja nauce i komunikacji. Zastanawiam się tylko czy to nie jest tak, że po prostu wszystkie opisy Śpiki są pozytywne, więc nikt się nie przejmuje i nie zauważa jak coś idzie nie tak.
Oj tam, właśnie to jest serce tego tematu, który zaczęłam. Bo jak zaczynamy rozdzielać co pochodzi skąd, to gubimy się w warstwach interpretacji. Planety, znaki, domy, aspekty, a do tego gwiazdy stałe. Ja mam Algola przy Wenus i nawet jeśli wszystkie inne czynniki są neutralne, to ten jeden symbol potrafi zdominować całe myślenie o swoich relacjach. I właśnie o tę słabość mi chodziło na początku.
Sprawdziłam w końcu na Astro.com tak jak Lubomila mówiła i mam Antaresa w koniunkcji ze Słońcem. Wpisałam w wyszukiwarkę i wychodzi że to gwiazda Skorpiona, boga wojny, i że jest niebezpieczna dla kogoś kto dąży do władzy. Tylko ja nie dążę do żadnej władzy, pracuję w przedszkolu. Jak to wogóle rozumieć??
Czytam tę rozmowę i chyba rozumiem coraz mniej 🙂 Lubomila, ty na początku pytałaś czy gwiazdy stałe czynią nas słabymi. To po kilkunastu stronach rozmowy masz już jakąś odpowiedź? Bo mi się wydaje że chodzi o to, czy sama wiedza o nich nas osłabia, czy to ich faktyczny wpływ?
Wchodzę troche z boku, bo nie jestem mocna z astrologii, ale w litoterapii mamy podobny dylemat. Ludzie czytają że jakiś kamień jest "dla Raka" albo "dla osób z traumą" i od razu się przyklejają do tej etykiety. Zastanawiam się czy z gwiazdami stałymi nie jest tak samo, że opis przykrywa prawdziwą obserwację siebie.
Dobra, ale mam konkretne pytanie do tych co w to wierzą. Powiedzmy że Algol był w koniunkcji z Wenus sto lat temu tak samo jak teraz, bo te gwiazdy powoli się poruszają. Czy to znaczy że miliony kobiet urodzonych w tym samym roku mają z góry zdeterminowane relacje? Bo jeśli tak, to chyba jednak nie ma sensu mówić o indywidualnym horoskopie.
Mam pytanie może trochę z innej beczki. czy jest tak, że jak gwiazda stała dotyka ascendentu to jest silniejsze niż jak dotyka na przykład Saturna? Bo ascendent to chyba coś bardzo osobistego w horoskopie, prawda?
Przepraszam że znowu pytam o podstawy, ale jak słyszę "orbita koniunkcji" to nie rozumiem. To znaczy że ta gwiazda musi być dokładnie w tym samym stopniu co planeta? Czy może być o dwa stopnie obok i tez liczyć?
Dobra, czyli jak dobrze rozumiem, to moje cokolwiek co miałam od Księżyca w tych pięciu stopniach to właściwie przepadło? Trochę szkoda, bo juz sie zdążyłam zastanawiać co to znaczy 🙂
O, to jest ciekawe bo Antares też jest z tych czterech? To jakoś inaczej patrzę na swoje Słońce z Antaresem. Chociaż nadal nie wiem co z tym zrobić praktycznie.
Ech, słuchajcie, ja wchodzę trochę z pytaniem, bo czytam ten wątek od dłuższego czasu i zastanawia mnie jedna rzecz. Wszyscy mówicie o tych gwiazdach jakby były osobami z charakterem. Aldebaran strażnik nieba, Antares bóg wojny. Skąd w ogóle wzięły się te opisy? Ktoś to po prostu kiedyś wymyślił i wszyscy powtarzają?
No ale właśnie o to mi chodziło wcześniej. Jeśli opisy były budowane przez obserwację setek osób przez setki lat, to jednak mamy jakieś podstawy empiryczne. Tylko pytanie czy te obserwacje były rzetelne. W tamtych czasach nie było grup kontrolnych ani ślepej próby.
Dokładnie to samo mam z kamieniami. Czytam że turmalin chroni przed złą energią i część ludzi zaczyna się bać wychodzić bez kamienia. To nie jest siła, to zależność. Czy ktoś z was miał podobne odczucie po sprawdzeniu gwiazd? Że zaczęłaś pewnych rzeczy unikać albo tłumaczyć sobie porażki gwiazdą?
Przepraszam że wchodzę, ale chcę się upewnić że dobrze rozumiem. Te gwiazdy stałe, żeby miały znaczenie w horoskopie, muszą być blisko konkretnej planety, tak? I nie wystarczy że są blisko zodiakalnego stopnia w ogóle, tylko muszą trafić dokładnie w punkt który mam w swoim wykresie urodzenia?
A jak to jest z progresami? Znaczy, w normalnej astrologii planety progresują, przesuwają się z biegiem czasu. A gwiazdy stałe się też przesuwają, ale powoli. Czy może być tak, że gwiazda która nie była przy moim Słońcu urodzeniowo, to za dwadzieścia lat może się do niego zbliżyć i zacząć działać??
Oj tam, hej, wróciłam i sprawdziłam. Mam Aldebaran dwa i pół stopnia od Księżyca. To liczy się czy jeszcze za dużo? Chyba jestem w tym miejscu, gdzie mam więcej pytań niż odpowiedzi, ale nie umiem ich jeszcze dobrze ubrać w słowa.
