Przepraszam, że wchodzę z boku, ale chciałam zapytać o coś praktycznego - czy jest jakiś kamień albo coś, co pomaga przy tej energii Ryb w dziesiątym, żeby ją bardziej ugruntować? Słyszałam, że obsydian albo hematyt pomagają przy rozproszeniu. Może to głupie pytanie przy tej dyskusji, ale zastanawiam się czy nie można tego jakoś wzmocnić fizycznie. 🙂
Zatrzymajmy się jednak przy tym, o czym pisała Bernadka. To jest symptomatyczne dla dyskusji o Rybach w dziesiątym - przychodzi pytanie o kamień, a temat jest o komunikowaniu kariery. To nie jest zarzut, to obserwacja. Ryby w dziesiątym mają tendencję do szukania rozwiązania w obszarze miękkiego, symbolicznego działania, zamiast w bezpośrednim przepracowaniu tego, co jest trudne. Zastanawiam się, czy ktoś z was to u siebie widzi.
To pytanie Irci jest chyba najważniejsze w całej tej dyskusji. Mam notatki z kilku różnych podejść do tego i żadne nie daje satysfakcjonującej odpowiedzi. Jedni mówią, że horoskop to mapa potencjałów, więc "ty" i "twój układ" to jedno. Inni mówią, że właśnie nie - że można pracować z układem i go przekraczać. Ale to drugie podejście zakłada, że układ to coś odrębnego od siebie. Nie wiem, które wolę.
Ta dyskusja o "ja kontra układ" jest stara i myślę,że nie rozstrzygniemy jej w tym wątku. Ale wracając do gadatliwości i Ryb w dziesiątym - mam wrażenie, że wciąż nie powiedzieliśmy czegoś ważnego. Ta zasłona, o której wcześniej pisałam, może działać tez odwrotnie: osoba z tym układem może być wyjątkowo małomówna zawodowo wlasnie dlatego, że nie wie, jak nazwać to, co robi. Gadatliwość to jeden przejaw, ale milczenie to drugi.
Ojoj, słuchajcie, mam pytanie praktyczne bo gubię sie w tej dyskusji. Czy jest w ogóle możliwe, że ktoś z Rybami w dziesiątym ma bardzo konkretny zawód, powiedzmy lekarz albo prawnik, i w ogóle nie czuje tej mgły? Czy to wtedy znaczy, że inne planety to całkowicie przykrywają?
To co pisze Runmistrz to jest moim zdaniem trochę pułapka. Astrologia nie opisuje rzeczy, które są widoczne tylko dla niej - opisuje wzorce, które można zobaczyć też innymi językami. Pytanie "skąd wiesz, że to Ryby, a nie doświadczenie" zakłada, że te dwa wyjaśnienia się wykluczają. A może Ryby w dziesiątym właśnie produkują taki typ doświadczenia, który nazywamy intuicją?
Myślę, że Runmistrz dotknął czegoś ważnego, ale trochę mija się z tym, jak większość astrologów faktycznie to rozumie. Nie chodzi o "będzie" w sensie deterministycznym. Chodzi o "jest skłonność do". I ta skłonność może się realizować na wiele sposobów - jako gadatliwość, jako milczenie, jako kariera w obszarze nieuchwytnym. To nie jest przepowiednia, to jest mapa temperamentu.
Mam notatki z jednej starszej książki, gdzie autor pisał, że Ryby w dziesiątym to nie tyle "niejasna kariera", co "kariera jako powołanie bez wyraźnego kształtu zewnętrznego". To mi dużo dało, bo przestałam szukać jednej etykietki dla tego, co robię zawodowo. Zastanawiam się natomiast, czy ta dyskusja o gadatliwości nie jest trochę fałszywym tropem - może gadatliwość to tylko jeden z możliwych objawów tego braku kształtu, a nie cecha sama w sobie?
Czytam ten wątek od dłuższego czasu i mam jedno pytanie, ktore mi wisi: czy ktoś z was miał doświadczenie z czytaniem własnego horoskopu przez kogoś innego wlasnie pod kątem dziesiątego domu? Zastanawiam się, czy profesjonalny astrologer zobaczyłby te rzeczy inaczej niż samodzielna analiza. Pytam bo sama mam pewne planety w dziesiątym i nie jestem pewna, jak to czytać.
Wróćmy jeszcze na chwilę do tej gadatliwości, bo mi to wciąż nie jest jasne. Powiedziano tu, że gadatliwość wymaga Merkurego, a Ryby dają raczej zasłonę dymną. Ale czy zasłona dymna nie może być milcząca? To znaczy, czy można być nieuchwytnym zawodowo przez samo nieodpowiadanie, unikanie tematu, zmienianie wątku - bez mówienia dużo? Bo jeśli tak, to gadatliwość jako taka nie jest wcale konieczna dla tego układu.
Czekam na odpowiedź bo to pytanie o milczenie jako zasłonę dymną wydaje mi się kluczowe. Jeśli ktoś z Rybami w dziesiątym poprostu nie mówi o swojej pracy, nie wyjaśnia, nie opisuje - to czy to jest ta sama energia co gadatliwość bez treści? Czy to dwa końce tego samego spektrum?
Mam z tym podobny problem od początku tego wątku. Próbowałam znaleźć w notatkach coś, co odróżniałoby "rybią" niejasność zawodową od zwykłej skromności albo zwykłego zagubienia. Jedyne co znalazłam to wzmianka, że przy Rybach jest coś jakby aktywnego w tej nieokreśloności - to nie jest brak słów z powodu lęku, ale coś jakby świadome rozmywanie. Choć "świadome" to może za mocne słowo.
To "aktywne rozmywanie" jest ciekawe. Ale jak to rozróżnić w praktyce? Bo lęk społeczny też może wyglądać jak aktywne unikanie. Skąd wiadomo że mamy do czynienia z Rybim wzorcem, a nie ze zwykłą nieśmiałością zawodową, która nie ma nic wspólnego z horoskopem? 😉
Czytam tę wymianę między Runmistrzem a Porewitą i mam pytanie do obu stron - czy to jest w ogóle problem specyficzny dla astrologii? Bo w tarota też mówi sie, że jedna karta nic nie mówi bez kontekstu całego rozkładu. I nikt nie podważa przez to sensu patrzenia na poszczególne karty.
Wracając do pytania Novarii o milczenie - mam obserwację z własnej pracy z horoskopami. Osoby z silnym Neptunem lub Rybami w dziesiątym często opisują swoją pracę przez to, czym nie jest. "Nie jestem typowym menedżerem", "to trudno wytłumaczyć", "różnie to bywa". Rzadziej widze żeby mówiły wprost dużo. To by sugerowało że milczenie albo omijanie jest częstsze niż gadatliwość.
