Mam Czarny Księżyc w ósmym domu i od zawsze miałam z tym dziwny problem. Nie chodzi nawet o samą fizyczność, bo to bywa okej, ale o to, co potem. Jakiś wewnętrzny alarm, że zrobiłam coś złego, że się za bardzo otworzyłam, że teraz jestem narażona. Czy ktoś z was ma podobnie? Czytałam, że ta pozycja wprost wskazuje na ranę w obszarze intymności, seksualności i zaufania w relacjach bliskich, ale chciałabym się dowiedzieć jak wy to odczuwacie w praktyce, nie tylko w teorii.
Czarny Księżyc w ósmym to jedna z pozycji, które naprawdę mocno gryzie. Dom ósmy sam w sobie jest miejscem transformacji, śmierci symbolicznej, intymności i wspólnych zasobów. Czarny Księżyc tu dodaje do tego ukryte lęki i wyparte treści właśnie w tych obszarach. Ale zanim cokolwiek więcej powiem - jaki masz znak Czarnego Księżyca i czy wiesz, jakie aspekty do niego masz?
Kwadratura Czarnego Księżyca do Wenus to jest coś, co potrafi bardzo komplikować relacje. Mam znajomą z takim układem i ona opisuje to dokładnie tak jak Henia - że fizyczność jest okej, ale potem przychodzi lęk i poczucie winy. Jakby ciało mówiło tak, a psychika natychmiast próbowała to odwołać. Czy macie poczucie, że to jest raczej coś wyuczonego z dzieciństwa, czy bardziej jako karmatyczne?
Pytanie trochę z boku, ale czy ta pozycja może też oznaczać, że ktoś wam w jakiś sposób energetycznie szkodzi przez kontakt fizyczny? Czytałam o tym, że ludzie z wrażliwymi pozycjami w ósmym domu mogą być podatni na przejmowanie cudzych energii i potem się źle czują. Czy to nie może być właśnie ta kwestia, nie tylko psychologiczna?
Słuchajcie, ja w ogóle nie znam swojego Czarnego Księżyca, bo nie wiem jak go sprawdzić w normalnym horoskopie. Gdzie wy to sprawdzacie? I czy to jest na każdej stronie z horoskopem, bo na tej z której korzystam jakoś tego nie widzę.
Mam pytanie do całej dyskusji, bo mnie tu coś zastanawia. Czarny Księżyc to punkt matematyczny, nie ciało niebieskie. Skąd właściwie wzięła się ta interpretacja, że ósmodomlowa Lilith wiąże się akurat z lękiem przed seksualnością i fizyczną bliskością? Czy to jest coś z tradycji hellenistycznej, czy raczej nowsza astrologia psychologiczna to ukształtowała?
To co mówi Astralna ma sens, ale mnie bardziej interesuje praktyczny aspekt. Henia, czy ty to odczuwasz jako lęk przed fizycznością samą w sobie, czy raczej jako lęk przed tym, co fizyczność za sobą pociąga? Bo dla mnie to jest ważna różnica interpretacyjna.
To co opisuje Henia brzmi dla mnie jak klasyczny schemat przywiązania lękowo-unikającego, ale opisany językiem astrologii. Nie mówię, że Czarny Księżyc to nie ma znaczenia, bo myślę, że ma, ale ciekawe byłoby wiedzieć czy Henia ma też jakieś napięciowe aspekty w ósmym domu od innych planet. Saturna tam, albo Plutona gdzieś? Bo sam Czarny Księżyc ze Skorpionem w ósmym to już jest intensywne, a jak do tego dołożyć cięższe planety to robi się z tego naprawdę złożony obraz.
Chiron w ósmym to chyba jeszcze trudniejsze niż sam Czarny Księżyc? Czytałam, że Chiron wskazuje na głęboką ranę, która nigdy do końca nie goi. Jak to jest połączone z Czarnym Księżycem w tym samym domu, to czy nie amplifikuje tego problemu z bliskością?
Słuchajcie, mam pytanie może trochę naiwne, ale czy ta pozycja Czarnego Księżyca w ósmym domu to jest coś, co można jakoś przepracować czy to zostaje z człowiekiem na całe życie? Pytam bo mam brata, który chyba ma podobny problem z bliskością i nie wiem, ale może to właśnie coś astrologicznego.
Ja mam Czarnego Księżyca w ósmym w Rybach i trochę inaczej to przeżywam niż Henia. U mnie to nie jest lęk, bardziej takie rozmycie. Po bliskim kontakcie fizycznym przestaję wiedzieć gdzie kończę się ja a zaczyna ta druga osoba. I potem potrzebuję kilku dni żeby to poukładać. Czy ktoś jeszcze tak ma, to takie rozpuszczanie granic?
Słuchajcie, ale to co opisuje Ilonka to mi bardzo przypomina to, co w systemie czakr wiąże się z drugą czakrą - Svadhisthana. I ósmym domem. Czy ktoś z was patrzy na ten problem też przez pryzmat czakr, czy zostajemy czysto w astrologii?
Mam pytanie do tej dyskusji o czakrach i astrologii - czy nie ma tu ryzyka, że nakładamy na siebie zbyt wiele systemów i każdy z nich tłumaczy coś innego, a my szukamy spójności, której może nie ma? Nie mówię że to bez wartości, ale czy przypadkiem nie potwierdzamy tego, co chcemy zobaczyć?
Wracając do tego co pisała Henia o poczuciu, że ktoś dostaje przez to władzę - czy to nie jest trochę tak, że Czarny Księżyc w ósmym dosłownie otwiera jakiś kanał energetyczny podczas bliskości? I przez to ta osoba jest potem podatna na wpływ tej drugiej?
Sprawdziłam na astro.com i mam Czarny Księżyc w dziesiątym domu w Koziorożcu. To chyba zupełnie inny temat niż ósmy dom, tak? Czy ktoś może mi powiedzieć w skrócie co to dla mnie oznacza, bo sama nie wiem jak to odczytać.
A wracając do pytania, które zadałem wcześniej o przepracowywaniu tej pozycji - Astralna mówiła o psychoterapii, ale czy jest coś bardziej konkretnego w ramach astrologii? Jakiś tranzyt czy progresja, która może pomóc to odblokować?
Do tego co powiedziała Astralna o Jowiszu - zgadzam się, że to raczej okno niż automat. Mam wrażenie, że Lilith nigdy nie działa mechanicznie. To nie jest planeta, która coś robi. To jest punkt, w którym MY coś musimy zrobić. Czy inni to tak samo odczuwają?
Chetnie przeczytałem ten watek i mam pytani, czy ta litha w 8 domu wplywa tez na sny? Bo mam dziwne sny od dawna i zastanawam sie skad to jest moge miec tam czarny ksiezyc a nie wiem
Czytam ten wątek od początku i mam takie wrażenie, że to co opisujecie - ten lęk po bliskości, ta utrata granic, to poczucie otwartego kanału - to brzmi trochę jak pewne karty w tarocie. Konkretnie Księżyc albo Wisielec. Czy ktoś z was ciągnie te karty regularnie w kontekście relacji i czy one pojawiają się częściej?
...bo Wisielec to jednak bardziej dobrowolne zawieszenie, świadome. A to co opisuje Henia i Ilonka brzmi raczej jak coś mimowolnego. Ale Księżyc - tak, to trafne. Ta karta pokazuje właśnie to co działa pod powierzchnią i czego nie kontrolujesz rozumem. Czarny Księżyc w ósmym działa podobnie - nie pytając cię o zgodę.
To co RycerzMieczy napisał o braku zgody - to jest właśnie sedno. Nie wybierasz tego. Po prostu budzisz się po bliskości z kimś i czujesz, że coś się zmieniło, że granica gdzieś poszła. I nie umiesz wskazać momentu, kiedy to się stało.
Ale to co Henia opisuje - czy to nie jest trochę tak, że Lilith w ósmym powoduje, że te granice były po prostu od początku cieńsze niż u innych ludzi? Że to nie jest coś co się stało przy konkretnym kontakcie, tylko raczej stała właściwość tej pozycji?
U mnie zawsze tak było, odkąd pamiętam. Nawet jako dziecko czułam się jakoś naruszona przez zbyt bliski kontakt fizyczny, nawet niekoniecznie seksualny. Dopiero jak dowiedziałam się o tej pozycji to coś mi zaskoczyło.
tak tak wlasnie o to mi chodzilo bo moje sny sa czesto o wodzie albo o ciemnych pokojach i nie wiem czy to ma zwiazek z tym osmy dom czy to cos innego. mozna to jakos sprawdzic w horoskopie?
Wracam do pytania które zadałem wcześniej, bo nie dostałem odpowiedzi do końca - Gienia powiedziała że psychologia też może być selektywna, OK, to fair. Ale mam konkretniejszą wątpliwość: czy Czarny Księżyc w ósmym to jest punkt, który zawsze oznacza trudności z bliskością, czy to interpretacja zależy od aspektów do innych planet? Bo jeśli każdy z tą pozycją ma ten sam problem, to to jest przepowiednia, nie astrologia.
Gerwazy - trynem to linie niebieskie, kwadratem czerwone. W skrócie. Ale Astralna niech powie, bo to uproszczenie.
A ja mam pytanie trochę z innej strony - zakładamy że ta pozycja tworzy trudność. Ale czy ktoś z was widział też jakiś dar z tego wynikający? Bo Lilith w symbolice to przecież nie tylko rana, to też jakaś szczególna moc. Może właśnie ta przepuszczalność, o której mówi Sennica, daje też coś czego inni nie mają?
