Ale czy to antena jest naprawdę darem jeśli nie umiesz jej wyłączyć? Bo rozumiem że można czuć więcej - ale jeśli każdy kontakt fizyczny cię potem wyczerpuje, to gdzie tu korzyść?
Zgadzam się z Sennicą. U mnie to nie jest dar, to jest ciężar. Może da się to przepracować żeby stało się darem, ale samo w sobie - nie.
A ja myślę że Wolchw ma rację że to jest potencjał, tylko bardzo surowy. Jak kryształ, który trzeba oczyścić zanim zacznie działać. I właśnie praca z czakrami albo z tą pozycją w horoskopie to jest to szlifowanie. Czy ktoś z was próbował jakichś konkretnych ćwiczeń na uziemienie po bliskim kontakcie?
Uziemienie mi pomagało, ale szczerze - najbardziej pomogło mi po prostu zrozumienie że to ma nazwę. Że to nie jest mój defekt, tylko pewna konfiguracja. To nie naprawia samo w sobie, ale przestałam się za to obwiniać. I to chyba był pierwszy krok.
To co Henia napisała o nazwie - to jest ważne. Afirmacje i praca z intencją działają lepiej kiedy wiesz co adresujesz. Jakbyś leczyła coś co ma diagnozę, a nie walczyła z czymś nieokreślonym w ciemno. Choć rozumiem Sennicę że sama świadomość nie wyłącza tej anteny.
To co Henia napisała o nazwie i diagnozie - czuję to samo. Ale mam pytanie do pozostałych: czy samo nazwanie pozycji wystarczy, żeby zacząć pracę? Bo ja wiem że mam Lilith w ósmym od jakiegoś czasu, ale nadal nie wiem od czego zacząć praktycznie. Uziemienie, czakry, horoskop - to wszystko brzmi sensownie, ale trochę jakby każdy mówił o czymś innym.
Kinsia, rozumiem tę bezradność. Mnie pomogło postawienie sobie jednego pytania na start: czy problem jest bardziej w ciele, w emocjach, czy w tym co się dzieje po konkretnych kontaktach z ludźmi? Bo jeśli to głównie wyczerpanie fizyczne po bliskości, to praca z czakrami ma sens. Jeśli to bardziej kwestia zaufania i tego co myślisz w głowie po takim kontakcie, to inny kierunek. Gdzie ty to czujesz bardziej?
Też chciałem nawiązać do tej kwestii od czego zacząć. Mam wrażenie że w tym wątku mieszamy dwa różne rodzaje trudności - jedna to ta energetyczna przepuszczalność, o której mówiła Ilonka, a druga to konkretny problem z zaufaniem w intymności. I to nie jest to samo, nawet jeśli oba mogą wynikać z tej pozycji. Czy ktoś ma obie naraz czy raczej jedną z nich?
U mnie obie naraz i to właśnie było dezorientujące przez długi czas. Nie wiedziałam czy uciekam od fizyczności bo nie ufam ludziom, czy dlatego że fizyczność mnie po prostu wyczerpuje energetycznie niezależnie od tego komu ufam. I myślę że to jest clou tego wątku trochę, bo te dwie rzeczy się nakładają i trudno powiedzieć co jest pierwsze.
a czy miałaś kiedyś sytuację gdzie ufałaś komuś całkowicie i mimo to kontakt fizyczny z tą osobą też był wyczerpujący? Bo jeśli tak, to by chyba sugerowało że to jednak ta energetyczna część jest głębsza, a nie samo zaufanie.
Tak, i to jest właśnie to co mnie zaskoczyło. Był związek gdzie zaufanie nie było problemem, a i tak po bliskim kontakcie potrzebowałam dnia dla siebie. Jakby ciało potrzebowało zresetować się. Mój partner wtedy myślał że coś jest nie tak z nim.
Dokładnie tak samo u mnie. I to jest najtrudniejsze do wytłumaczenia - że to nie jest odrzucenie, tylko potrzeba. Sennica ma rację że to chyba jednak ta energetyczna warstwa jest głębsza, przynajmniej u mnie.
Przepraszam że może naiwne pytanie, ale skąd w ogóle ta przepuszczalność energetyczna się bierze astrologicznie? Czy to jest tak że ósmy dom po prostu rządzi granicami energetycznymi, czy to jest specyficznie Lilith, która to robi? Bo próbuję zrozumieć mechanizm.
Słucham tej rozmowy od jakiegoś czasu i mam jedno pytanie do Astralnej i Wrozanki - bo obie mówią o tym że aspekty modulują. OK. Ale czy jest jakiś aspekt który według was wyraźnie łagodzi tę przepuszczalność o której mówi Henia i Ilonka? Albo wręcz przeciwnie, wyraźnie ją nasila? Chodzi mi o jakiś konkretny przykład, nie ogólnik.
a to mozna snc cudzymi emocjami?? bo jak mowilem o snach wcześniej to nie myslałem że to moze być aż tak dosłowne. jak to wygląda w praktyce bo mi trudno to wyobrazić
Idzi, to co opisujesz z kolega to brzmi bardziej jak wrażliwość percepcyjna, może nawet coś w kierunku prekognicji. To ciekawe samo w sobie, ale trochę odchodzimy od Lilith w ósmym. Chociaż z drugiej strony ta pozycja może otwierać właśnie takie kanały - to się wiąże z tym co Wolchw mówił o antenie. Może ta przepuszczalność ma kilka poziomów?
Ale jeśli to pakiet nierozdzielny, to co z tego wynika praktycznie? Że trzeba to albo akceptować w całości, albo tłumić w całości? Bo jeśli tłumisz tę przepuszczalność żeby nie być wyczerpana, to tracisz też tę antenę o której mówi Wolchw?
To jest naprawdę dobre pytanie Sennica i właściwie nie wiem czy ktokolwiek tu na nie odpowie do końca. Mam wrażenie że to jest właśnie ta praca którą robi się latami - jak nauczyć się filtrować, nie tłumić. Ale czy to jest w ogóle do końca możliwe z tą pozycją w ósmym, to naprawdę nie wiem.
Henia, to co piszesz o filtrowaniu zamiast tłumienia - czy masz jakiś konkretny sposób który ci w tym pomaga? Bo mnie to zdanie uderzyło, że to praca na lata. Zastanawiam się czy to bardziej praca z granicami energetycznymi, taką tarczą, czy raczej coś wewnętrznego, jak np. praca z czakrą splotu słonecznego?
Też jestem ciekaw tego co Henia napisała, bo mam wrażenie że samo uznanie że 'to pakiet' to dopiero początek, nie koniec tematu. Jak to się przekłada na codzienne decyzje? Że ograniczasz kontakty fizyczne świadomie, czy raczej ciało samo to reguluje i nie masz na to dużego wpływu?
ale to co mówisz - że traktowanie tego jako informacji zamiast defektu - to chyba jest właśnie ta zmiana która ma największe znaczenie, nie? Bo to nie zmienia samej przepuszczalności, ale zmienia relację z nią. Tylko mam pytanie: czy partnerzy to rozumieją, czy i tak biorą to personalnie?
U mnie brali personalnie, prawie zawsze. I to jest właśnie ten najtrudniejszy kawałek tej pozycji moim zdaniem. Możesz rozumieć siebie doskonale, ale komunikacja z kimś kto tego nie czuje na własnej skórze jest naprawdę ciężka.
Sprawdziłem w końcu na astro.com tak jak Wrozanka mówiła. Mam Lilith w ósmym domu, kwadrat do Neptuna. Astralna pisała że to ta głębsza przepuszczalność. Czy to znaczy że to jest jeden z trudniejszych układów w tym kontekście? Pytam bo nie wiem jak to czytać dalej.
Słucham tego i mam wrażenie że rozmawiamy już bardziej o konkretnych horoskopach niż o samym pytaniu Heni z początku wątku. Może wróćmy na chwilę do ogólniejszego: czy ta pozycja, Lilith w ósmym, tworzy też trudności w zaufaniu do seksu jako takiego, niezależnie od energetyki? Bo to były dwa oddzielne pytania na początku i jeden wątek gdzieś uciekł.
Cyprian ma rację, trochę uciekliśmy. Odpowiem na to wprost bo to jest mój temat z pierwszego posta - tak, u mnie były obie rzeczy, ale zaufanie do seksu jako takiego miało inną naturę niż wyczerpanie energetyczne. Zaufanie było bardziej związane z lękiem przed utratą kontroli, przed byciem widzianą. To jest moim zdaniem osobna gałąź tej pozycji.
Lęk przed byciem widzianą - to jest bardzo konkretne, Henia. I to mi pasuje do Lilith, bo Lilith to jest właśnie ta część nas której wstydzimy się pokazać. Jak to u ciebie wyglądało, to był lęk przed oceną, czy coś głębszego - że jak ktoś cię zobaczy naprawdę, to odejdzie?
Przeczytałam cały ten wątek i mam głupie pytanie może - czy ktoś tu robił tarota pod kątem tej Lilith w ósmym? Bo zastanawiam się czy np. Wieża albo Księżyc w rozkładzie powtarzałyby ten motyw. Sama nie mam tej pozycji ale czytam rozkłady i ciekawe czy to by się potwierdzało.
