wróćcie do tego co henia mówiła bo to ważne. ten lek przed byciem widzianą i że ktoś odejdzie - czy to moze dotyczyc tez kogos bez lilith w osmym? bo ja cos takiego czuje ale nie wiem czy to z horoskopu
Ja mam Lilith w ósmym i czytam ten wątek od początku z otwartą buzią, bo to jest pierwsze miejsce gdzie ktoś opisuje dokładnie to co czuję. To z tym bycie widzianą i odejściem - Henia, jak długo zanim to odkryłaś? Pytam bo zastanawiam się czy to w ogóle możliwe przepracować, czy to raczej coś co po prostu z tobą jest i uczysz się z tym żyć.
Henia, to co mówisz o rozpoznawaniu coraz wcześniej - czy to znaczy że masz jakiś sygnał wewnętrzny który pokazuje że zaraz wejdziesz w ten tryb lęku? Pytam bo u mnie to jest takie nagłe, nie mam żadnego ostrzeżenia z wyprzedzeniem.
dokładnie tak. Jakbym się orientowała że coś się stało już po fakcie. I wtedy jest tylko zamknięcie i nie wiem skąd.
Ja mam do Astralna pytanie bo jeszcze siedzę przy moim wykresie - Wenus w dwunastym i Lilith w ósmym, to piszecie że chęć bliskości jest głęboka ale wyrażanie trudne. Ale czy to znaczy że ja sam siebie blokuję, czy że blokada jest narzucona przez coś zewnętrznego? Bo to są dla mnie dwie różne rzeczy.
To co Gerwazy pisze jest ważne i wychodzi poza samą astrologię. To pytanie o sprawczość. Czy astrologia w ogóle daje odpowiedź na to co jest z nas, a co z kontekstu? Bo wykres pokazuje predyspozycje, ale nie pokazuje skąd się wzięły, prawda?
Właśnie o tym bym powiedziała. Mnie astrologia pomogła nazwać coś, ale nie zastąpiła pracy z tym. Czy są tu osoby które próbowały zrobić coś konkretnego z tą pozycją, jakiś rytuał albo pracę energetyczną, i widziały zmianę?
afirmacje próbowałam, ale mi nie szły, bo czułam że mówię coś w co nie wierzę. Może źle to robiłam. A te oczyszczające - co to było konkretnie, jeśli możesz powiedzieć?
Zastanawiam się nad tym co Henia mówiła o afirmacjach i mam pytanie - czy intencja w afirmacji musi być w pełni szczera żeby działała? Bo rozumiem że Ilonka czuła że mówi w co nie wierzy, ale może samo powtarzanie też coś zmienia, nawet bez pełnego przekonania?
Wracam do Gerwazego pytania bo mnie nie opuszcza - to rozróżnienie między blokadą wewnętrzną a zewnętrzną. W numerologii ósmego domu jest coś o przejmowaniu energii od innych, więc może to nie jest ani twoje ani zewnętrzne, tylko przestrzeń między tobą a drugą osobą? Jak Lilith tworzy coś w tej przestrzeni, nie w tobie samym?
To co Gerwazy opisuje bardzo do mnie trafia. Ja też tak miałam, że z niektórymi w ogóle nie czułam tej blokady, a z innymi od pierwszego spotkania jakiś mur. I dopiero przez astrologię zobaczyłam że te osoby które mur budowały miały mocnego Plutona albo były Scorpio. Przypadek? Nie wiem.
a czy te osoby z silnym Plutonem to były relacje które chciałaś pogłębić, ale coś nie szło, czy raczej od razu czułaś że nie chcesz bliskości? Bo to ważne rozróżnienie - Lilith w ósmym może reagować zarówno pociąganiem jak i odpychaniem na te same sygnały.
To wcale nie brzmi dziwnie. Ja mam podobnie i przez długi czas myślałam że boję się odrzucenia ze strony innych, a potem się okazało że bardziej boję się własnej reakcji jeśli to wyjdzie dobrze. Jakby sukces był straszniejszy niż porażka. Czy to może mieć związek z tą pozycją?
Wracając do tego co Ilonka pisała o strachu przed własną reakcją - czy jest jakiś rytuał który pomaga oswajać ten lęk przed samą sobą, a nie przed zewnętrznym zagrożeniem? Bo większość rzeczy które znajdowałam online jest pisana jako ochrona przed kimś, a nie przed własnym wnętrzem.
Przy tym temacie kamieni muszę wrócić do Ilonki pytania sprzed chwil, bo jeszcze nie odpowiedziałam na to o oczyszczaniu. Robiłam kąpiele z solą i lawendą z intencją puszczania tego co już nieaktualne, nie jako oczyszczanie z czegoś złego tylko właśnie puszczanie własnych bloków. Czy to ma sens z waszej perspektywy, czy to za prosto?
Nie za prosto, właśnie o takie rzeczy mi chodziło. A ta intencja - mówiłaś ją na głos przed kąpielą, czy to było bardziej wewnętrzne? Bo zastanawiam się czy moje poprzednie próby nie szły dlatego że robiłam wszystko w myślach i może energia nie miała jak wyjść.
Przy tym co Henia mówi o głosie - jest karta Hierofanta w tarocie i jedną z jej warstw jest właśnie nadawanie formie mocy przez słowo. To że coś powiedziane głosem działa inaczej niż pomyślane nie jest przypadkiem. Ale wracając do Lilith w ósmym - czy ktoś próbował używać kart jako lustra do tej pozycji, tzn. wyciągać kartę z pytaniem co ta pozycja chce mi powiedzieć teraz?
Zrobiłam raz coś podobnego - pytałam kartę o konkretną relację i wyszedł Księżyc, co wydało mi się oczywiste przy Lilith, ale RycerzMieczy - czy to nie jest ryzyko że widzimy to co chcemy zobaczyć? Znaczy przy takim pytaniu prawie każda karta dałaby się podciągnąć pod temat.
Wracając chwilę do tego co Henia mówiła o głosie i intencji - jest jedna rzecz którą chciałem dopytać. Powiedziałaś że szeptem, nie pełnym głosem. Czy to był świadomy wybór, czy po prostu tak wyszło? Bo zastanawiam się czy szept ma inną jakość energetyczną niż mówienie pełnym tonem, szczególnie przy rytuałach związanych z Lilith, która z natury jest ciemna i skryta.
nie myślę że to tłumaczenie post factum. W numerologii głos to wibracja, a szept to wibracja na bardzo bliskiej częstotliwości, intymna. Przy ósmym domu, który jest domem tajemnic i tego co ukryte, intymna wibracja może lepiej trafiać. Ale ciekawi mnie inne - czy po tej kąpieli i szepcie poczułaś jakąś konkretną zmianę w tym jak podchodzisz do bliskości, czy raczej to był spokojniejszy proces?
Słucham tej rozmowy o szepcie i głosie i myślę że u mnie problem jest zupełnie inny - ja w ogóle nie potrafię mówić na głos intencji. Coś mnie blokuje nawet kiedy jestem sama. Czy to może mieć związek z tą samą Lilith w ósmym, że ona blokuje nie tylko w relacji z kimś, ale też takie oswajanie siebie na głos?
