A mnie ciekawi jeszcze jedno. W tej całej rozmowie mówimy o Czarnej i Białej Lunie jakby były zawsze po dwóch stronach tej samej osi. Ale co, jeśli nie są w opozycji i nie ma między nimi wyraźnego aspektu? Czy wtedy ta dualność w ogóle istnieje w horoskopie, czy po prostu działa gdzieś w tle bez wyraźnej formy?
Ale to jest wlasnie ta tautologia, o której mówiłem. Jeśli dualność istnieje zawsze niezależnie od aspektów, znaków i domów, to co właściwie analizujemy? tezę, którą z góry przyjęliśmy? Gdzie jest punkt, w którym mapa mogłaby nam powiedzieć ze ktoś tej dualności nie ma?
Właśnie, i to jest chyba sedno tego tematu. Że te dwa punkty razem tworzą mapę tej konkretnej dualności, a nie dualności jako filozoficznej kategorii. Tylko mam pytanie do was: czy ktoś kiedyś widział horoskop, gdzie oba punkty były w tym samym znaku? I co to wtedy znaczy?
Tu wchodzę, bo to pytanie o koniunkcję mnie uderzyło. Jeśli opozycja to napięcie i ruch między biegunami, a koniunkcja to zlanie, to jakie aspekty są "pośrodku"? sekstyls albo trygon między Czarną a Białą Luną, co to wtedy znaczy? Czy ten dialog jest łatwiejszy, płynniejszy?
Trygon sugerowałby, że przepływ między cieniem a zasobem jest naturalny i nie wymaga świadomego wysiłku. Co może brzmieć jak zaleta, ale tez może oznaczać, że ktoś nigdy nie musi się z tym zmierzyć świadomie, bo mechanizm działa sam. Czy to jest lepiej, czy gorzej, to już inna kwestia.
Poczekajcie, ja nie bardzo rozumiem jednej rzeczy. Mówimy o aspektach między Czarną i Białą Luną, ale skąd wiadomo, jaki orb stosować dla tych punktów? Bo to nie są planety. Czytałam, ze dla punktów matematycznych używa się mniejszych orbów niż dla planet, ale jakich dokładnie?
Dobra ale wracając do początku tego wątku. Mamy temat o tym, czy Czarna i Biała Luna mogą wskazywać na dualność jako całość. I rozmawiamy o orbach. Czy możemy to jakoś zebrać? Bo mam wrażenie, że zaczynamy dryfować. 🙂
Okej, to moze spróbujmy zebrać to, co już ustaliliśmy. Aspekt między nimi intensyfikuje dialog. Oś domowa sugeruje, że dialog dotyczy konkretnych sfer. brak aspektu nie wyklucza dialogu, tylko go wycisza. Czy coś pominęłam?
Czytam tę rozmowę o transytach i mam inne pytanie które mnie gryzie od jakiegoś czasu. Mówiliśmy dużo o tym, co te dwa punkty "mówią razem". Ale czy ktoś z was próbował pracować z nimi progresywnie? Bo progresja Czarnej Luny to jest zupełnie inna historia niż transyt, a mam wrażenie, ze to nam moze coś powiedzieć o tym, jak ta dualność ewoluuje w czasie, a nie tylko jak wygląda w przekroju.
