a czy ktoś może powiedzieć czy jest jakiś punkt arabski specjalnie od uzdrowienia? bo jak więc tutaj o bólu, bólu, to może jest też coś co mówi gdzie szukać ulgi?
Czy Lot Zdrowia i Lot Choroby to punkty z tej samej tradycji co Pars Fortunae? Bo zawsze myślałam że punkty arabskie to właśnie te hellenistyczne obliczenia, a tu nagle pojawiają się kolejne których wcześniej nikt nie wymieniał.
Wracając do tego co Nelka pytała w poprzednim poście, czy jest punkt który mówi jak wychodzimy z bólu. Słyszę od Anastazego że Lot Ducha, od Eliksiry że znak Chirona. Czy te dwa podejścia są sprzeczne czy komplementarne? Bo mam wrażenie że mówimy o tym samym z dwóch różnych tradycji.
Kacperek zadał dokładnie to pytanie które ja chciałam zadać tylko nie umiałam go tak sformułować. Czy to jest tak że Lot Ducha i znak Chirona to dwa różne języki opisujące ten sam potencjał wyjścia z rany? Bo jeśli tak, to może warto sprawdzić czy te dwa wskazania są zgodne w konkretnej mapie.
Myślę że to jest właśnie to co rozumiem przez nakładanie warstw. Nie szukamy potwierdzenia żeby powiedzieć 'ból na pewno istnieje', bo istnieje. Szukamy potwierdzenia żeby powiedzieć 'droga stąd prowadzi tam'. I jeśli znak Chirona i Lot Ducha wskazują na podobny obszar, to ten obszar jest prawdopodobnie kluczem. Jeśli są rozbieżne, to może mamy do czynienia z jakimś wewnętrznym napięciem w procesie uzdrawiania.
Dobra, ale powiedzcie mi konkretnie: ktoś z was sprawdzał to na rzeczywistych mapach i porównywał Lot Ducha że znakiem Chirona? Bo rozmawiamy coraz bardziej teoretycznie i chętnie bym usłyszał czy ktoś ma jakiś przykład, niekoniecznie swój, gdzie to rzeczywiście działało spójnie albo właśnie nie.
Wracam do przykładu Anastazego z Chironem w Koziorożcu i Lotem Ducha w szóstym domu Panny. Panna i Koziorożec to ziemia, więc spójność jest też na poziomie żywiołu, nie tylko tematyki. Ale mam pytanie - czy ta zbieżność żywiołów jest warunkiem koniecznym żeby móc mówić o tym że oba wskaźniki potwierdzają ten sam kierunek? Bo co jak żywioły się nie pokrywają?
Myślę że pytanie o sprzeczność jest trochę źle postawione. Nie chodzi o to czy mapa daje jeden komunikat, bo rzadko daje. Chiron pokazuje gdzie rana, Lot Ducha jak przetwarzamy, a jeśli te dwa punkty są w napięciu żywiołem, to może to znaczyć że sam proces wychodzenia z bólu jest u tej osoby bardziej złożony, nie liniowy. Napięcie na mapie opisuje napięcie w życiu, nie błąd w systemie.
Słuchajcie, ja rozumiem ten sceptycyzm Tobiaszka, ale chcę wrócić do czegoś praktycznego. Jeśli Lot Ducha opisuje jak przetwarzamy, to czy ma znaczenie w którym domu stoi, nie tylko w jakim znaku? Bo dom to chyba obszar życia, nie sposób działania?
A co z aspektami do Chirona i do Lotu Ducha? Rozmawiamy o znakach i domach, ale czy trygon albo kwadratura do tych punktów od planet coś zmienia w tym jak działają? Pytam bo mam Chirona w opozycji do Saturna i nie wiem czy to w ogóle ma znaczenie dla tego co tu opisujecie.
Patrzę na tę rozmowę i coraz bardziej mi się miesza. Mamy Chirona, Loty, aspekty, domy, znaki. Czy to nie jest tak że ostatecznie każda mapa będzie unikalna do tego stopnia że żadne dwie osoby nie dostaną tej samej odpowiedzi? I jeśli tak, to jak możemy w ogóle powiedzieć że ten system działa, jeśli nie ma żadnego punktu odniesienia?
Ja mam pytanie z zupełnie innej strony. Wiemy że Chiron odkryto w 1977 roku. Punkty arabskie są znane od setek lat. Czy przed odkryciem Chirona astrolodzy w ogóle mogli opisać to co teraz przypisujemy Chironowi? Używali do tego może innych punktów?
To co Anastazy mówi o Lilith jest ciekawe, bo słyszałam że Czarny Księżyc i Chiron czasem interpretuje się razem. Czy Lilith to bardziej rana czy raczej coś innego? Bo jeśli i Chiron i Lilith i Loty mówią o bólu, to naprawdę ile punktów opisuje to samo?
Powiem szczerze: nie wierzę że istnieje system który mapuje cały ból. Nie dlatego że astrologia nie działa, ale dlatego że ludzkie doświadczenie bólu jest szersze niż jakikolwiek język, astrologiczny czy inny. Chiron, Loty i Lilith razem dają obraz wielowymiarowy, ale niepełny. Pytanie brzmi czy niepełny obraz jest użyteczny, i myślę że tak.
To co Wizjoner napisał na końcu mnie trochę zatrzymało. Mówi że żaden system nie mapuje całego bólu, bo ludzkie doświadczenie jest szersze. Ale to jest trochę wymówka, nie? Bo tak można powiedzieć o każdym systemie i wtedy żaden system nigdy nie podlega żadnej ocenie. Chiron plus Loty plus Lilith dają 'wielowymiarowy obraz' - ale co to konkretnie oznacza? Że mamy trzy punkty zamiast jednego?
To pytanie Anastazego jest właśnie sednem tego co chciałam rozgryźć zakładając ten temat. Czy koncentracja tych punktów w jednym miejscu to większa jasność czy większa rana? Bo intuicyjnie myślę że jeśli wszystko skupia się na tym samym obszarze, to człowiek albo bardzo głęboko to przepracował albo całe życie kręci się wokół tego jednego tematu i nie może wyjść. Czy ktoś widział takie mapy i co z tego wynikało?
