Mam ostatnio progresję Saturna przez Piąty Dom i zastanawiam się, czy to rzeczywiście coś robi z podejściem do miłości. Bo z jednej strony czuję, że patrzę na relacje zupełnie inaczej niż jeszcze kilka lat temu - mniej szaleństwa, więcej zastanawiania się. Ale nie wiem, czy to Saturn, czy po prostu wiek. Macie jakieś doświadczenia z tym przejściem? Konkretne, nie z książek.
Sam miałem to przejście jakieś cztery lata temu i powiem szczerze - poczułem wyraźne zwolnienie w tym, co do tej pory kręciło mnie w relacjach. Jakby Saturn przykręcił śrubę całej tej beztroskiej energii Piątego Domu. Nie mówię, że to złe - raczej jakby ktoś powiedział: 'hej, może czas podejść do tego poważniej'. Ale dojrzewanie uczuciowe? Hmm, to zależy jak to zdefiniujemy.
Przepraszam, że pytam o podstawy, ale nie do końca rozumiem czym progresja sekundarna różni się od tranzytu. Słyszałam już kilka razy to słowo na forum, ale jak ktoś mi tłumaczy to zawsze inaczej. To jest jakby 'zasymulowany' ruch planet czy coś zupełnie innego?
Wracając do sedna tematu - mam pewien opór wobec stwierdzenia, że Saturn w Piątym 'daje mądrość w miłości'. To zbyt ładne ujęcie. Saturn daje lekcje, które mogą prowadzić do mądrości albo do zamknięcia się, zależnie od tego jak ktoś na nie reaguje. Znam osoby, które po tym tranzycie - przepraszam, progresji - zostały kompletnie emocjonalnie zamrożone na lata. To nie jest automatyczna mądrość.
Prowadzę notatki z kilku przypadków z mojego otoczenia i muszę powiedzieć, że z pięciu osób, u których śledziłam mniej więcej ten czas przejścia Saturna przez Piąty - trzy faktycznie weszły w bardzo poważne, długoterminowe relacje albo dokonały fundamentalnych wyborów w kwestii miłości. Ale dwie osoby po prostu przestały w ogóle szukać partnera i zamknęły temat. Więc statystycznie - i wiem, że pięć przypadków to nic - ale jakiś podział widać.
Wracając do tego co powiedziała Teofilka - moja progresywna Wenus jest w Skorpionie i zbliża się do kwadratu z Saturnem natywnym. Czy to znaczy, że to akurat teraz będzie ten trudny moment, gdzie te dwie energie się zderzą? Trochę mnie to niepokoi, bo Wenus w Skorpionie brzmi już samo w sobie poważnie.
Kwadrat progresywnej Wenus z natywnym Saturnem to rzeczywiście coś, na co warto zwrócić uwagę. Ale niepokój nie jest tu dobrym przewodnikiem - ten aspekt częściej objawia się jako moment, w którym trzeba coś w relacji przepracować albo podjąć decyzję, która wymaga odwagi. Nie mówię, że będzie łatwo, bo Saturn nigdy łatwo nie daje. Powiedz mi - ten trzyletni okres od wejścia Saturna do Piątego, to jakie były główne zmiany w tym jak patrzysz na związki?
Saturn w Piątym Domu progresywnym to klasyczny wskaźnik dojrzałości uczuciowej, każdy podręcznik to potwierdza. Osoba staje się bardziej odpowiedzialna za swoje wybory miłosne, przestaje gonić za euforią zakochania i zaczyna szukać czegoś stabilnego. To jedna z najlepszych progresji dla osób, które miały wcześniej chaotyczne życie uczuciowe.
Przepraszam, że wchodzę z boku, ale czy ktoś mógłby powiedzieć jak w ogóle sprawdzić gdzie jest Saturn w progresji? Mam horoskop natywny, ale nie wiem czy w tym programie co używam można to obliczyć. Bo chciałabym zobaczyć czy u mnie to też ma jakiś wpływ na miłość, bo ostatnio mam wrażenie, że coś się zmieniło.
ten wewnętrzny filtr, o którym mówisz - to jest chyba najlepszy opis tego, co robi Saturn w Piątym. Ale powiedz mi jeszcze jedno: czy ten filtr działa też przy osobach, które już znasz od jakiegoś czasu? Bo zastanawiam się, czy Saturn hamuje głównie te pierwsze impulsy, czy w ogóle zmienia sposób, w jaki jesteś w relacji.
Wracając do kwadratu progresywnej Wenus z natywnym Saturnem - Czeremcha, kiedy mniej więcej ten aspekt się domknie? Pytam, bo czas trwania kwadratu Wenus-Saturn w progresji sekundarnej to zwykle kwestia miesięcy, nie lat, i chciałabym wiedzieć czy jesteś już po szczycie czy dopiero przed nim.
To ciekawe co mówisz o tym trzeźwym patrzeniu. Ale czy to nie jest zwykłe dorastanie? Pytam szczerze, bo sama mam teraz podobne odczucia i zastanawiam się czy to Saturn cokolwiek robi, czy po prostu człowiek dojrzewa z wiekiem i Saturn akurat 'nadjechał' w tym momencie.
Mam tu inne doświadczenie do dorzucenia. Kiedy Saturn progresywny przechodził mi przez Piąty, wcale nie poczułem żadnego 'trzeźwego patrzenia'. Wręcz przeciwnie - miałem poczucie, że z relacjami jest coraz gorzej, nie lepiej. Dopiero potem, jak to minęło, zobaczyłem co się zmieniło. Może Saturn nie daje mądrości w czasie - daje ją po czasie?
Ten schemat ratownika to świetny przykład do tego co obserwowałam w moich notatkach. Dwie z tych pięciu osób, o których pisałam wcześniej, też opisywały podobne zmiany - koniec z relacjami opartymi na nierównowadze. Ciekawe, że to się pojawia niezależnie. Czy ktoś z was widzi tu też jakiś związek z tym, jaki Saturn ma aspekty w horoskopie natywnym? Bo podejrzewam, że to może mocno modyfikować jak to wyjście wygląda.
Tylko czy nie jest tak, że Saturn w każdej konfiguracji ostatecznie 'uczy' tego samego, tylko innymi drogami? Mam wrażenie, że wszyscy tu dochodzą do wniosku, że Saturn w Piątym = dojrzałość uczuciowa, tylko każdy miał inną trasę. Albo inaczej - czy ktokolwiek wie o przypadku gdzie Saturn w Piątym progresywnym w ogóle nie przyniósł żadnej zmiany w podejściu do miłości?
Właśnie, Piąty Dom często jest redukowany do romantyki, a przecież rządzi też kreatywnością i dziećmi. Mam pytanie do Czeremchy - czy przez te trzy lata zmieniło się też coś w obszarze twórczości albo hobby? Bo może Saturn robi robotę nie tylko w relacjach, ale ty to opisujesz głównie przez pryzmat uczuć.
To bardzo charakterystyczne dla Saturna w Piątym - ta zmiana z twórczości ekspresyjnej, spontanicznej, na twórczość bardziej strukturalną, celową. Ceramika to działanie w materiale, często improwizowane. Pisanie z intencją to coś zupełnie innego. Saturn nie zabija Piątego Domu, ale zmienia jego jakość.
Ale zaraz, czy nie przeskakujemy za szybko do wniosków? Czeremcha, skąd pewność, że rzucenie ceramiki to Saturn, a nie po prostu zmęczenie hobby po kilku latach? Poważnie pytam, bo sama miałam kilka faz z różnymi aktywnościami i żadna nie trwała wiecznie, niezależnie od tego co robił Saturn.
Obserwuję ten wątek od jakiegoś czasu i zastanawiam mnie jedno: czy dojrzewanie uczuciowe pod Saturnem w Piątym to coś, co można przyspieszyć albo świadomie przepracować? Czy Saturn 'zrobi swoje' niezależnie od tego co robimy, czy możemy jakoś z nim współpracować zamiast czekać?
Zostałam bez odpowiedzi, więc powtórzę pytanie inaczej - czy ktoś świadomie pracował z Saturnem w progresji? Mam na myśli coś konkretnego: medytacje, dziennik, terapia równolegle. Czy to przyspieszyło zmiany, czy Saturn i tak zrobił co chciał według własnego harmonogramu?
Wracając do pytania Pytonissy - ja nie pracowałam świadomie z Saturnem, tzn. nie wiedziałam co się dzieje przez pierwsze może półtora roku. Dopiero jak zaczęłam analizować horoskop to nagle wszystko złożyło się w całość. I właśnie zastanawiam się - czy ta świadomość coś zmieniła, czy po prostu pomogła mi zrozumieć to, co i tak już się stało?
Czeremcha, a jak to poczułaś kiedy połączyłaś te kropki? To musiało być dziwne uczucie, jakby nagle dostać mapę terenu, który już przeszłaś. Pytam bo sama jestem w środku czegoś i nie wiem jeszcze jak to nazwać.
To co opisuje Czeremcha jest bardzo typowe. Progresja Saturna przez Piąty to nie jest tranzyt, który czujesz na bieżąco jako wyraźny sygnał. Tranzyt jest ostry, progresja to wolne wsiąkanie w strukturę. Często ludzie orientują się co się działo dopiero retrospektywnie, właśnie przez porównanie początku i końca okresu.
Właściwie to tranzyt Saturna przez Piąty działa dokładnie tak samo jak progresja, z tego co czytałam. Nie ma między nimi aż takiej różnicy jakbyście tu sugerowali. Oba to Saturn w Piątym i oba uczą dyscypliny w tej sferze.
Przepraszam, że znowu wracam do podstaw, ale jak sprawdzić czy ma się aktualnie tranzyt czy progresję Saturna w Piątym? Na astro.com jest tyle zakładek, że się gubiłam ostatnio. Pyromanta wcześniej pisał o progresji, ale nie byłam pewna gdzie dokładnie to zobaczyć.
Słuchajcie, mam pytanie które kołacze mi od kilku postów. Mówimy o dojrzewaniu uczuciowym jako efekcie Saturna w Piątym - ale czy ktoś miał sytuację odwrotną? Czyli Saturn w Piątym i regresja w sprawach uczuciowych, wejście w gorsze wzorce niż przed przejściem?
Przepraszam że się wtrącam, ale to co piszecie trochę mnie niepokoi. Czyli możliwe że Saturn w Piątym zamiast dojrzewania przynosi takie zamrożenie? Pytam bo jestem właśnie w środku czegoś i nie chciałabym żeby okazało się, że idę w złym kierunku.
