Mam w natalu Marsa w koniunkcji z Neptunem i od jakiegoś czasu zastanawiam się czy to właśnie przez ten aspekt mam taki problem z działaniem. Chodzi mi o to, że niby mam energię, mam plany, chcę coś zrobić, ale potem jakoś wszystko się rozmywa. Zaczynam sto rzeczy i nic nie kończę. Czytałam gdzieś, że Neptun po prostu 'rozpuszcza' Marsa i pozbawia go tej typowej siły przebicia. Czy wy też tak to rozumiecie? Czy to jest ta słabość, o której mówią?
To trochę zależy od tego, jaki to dokładnie aspekt. Koniunkcja to nie to samo co kwadrat czy opozycja z Neptunem. W koniunkcji ta energia jest spleciona razem, nie zawsze musi być osłabiona, czasem jest po prostu... inna. Bardziej duchowa, mniej linearna. Ale powiedz mi, jak to u ciebie wygląda w praktyce? Bo 'nie kończę rzeczy' może mieć różne przyczyny w karcie.
A to właśnie chciałam spytać, bo ja mam kwadrat Mars-Neptun i też mam dokładnie ten problem. Zaczynam coś z pełnym zapałem, a potem po prostu... gaśnie. Ale nie wiem czy to naprawdę aspekt, czy po prostu jestem taka z natury 🙂 Skąd wiadomo, że to akurat Mars-Neptun a nie, nie wiem, słaby Saturn?
Hej, ja mam trine Mars-Neptun i muszę powiedzieć, że u mnie to działa zupełnie inaczej niż piszecie. Owszem, nie jestem typem, który parze prosto do celu jak czołg, ale mam za to jakąś intuicję co do działania. Wyczuwam kiedy pchać a kiedy czekać. Więc może to nie jest kwestia słabości tylko innego stylu?
Koniunkcja w Koziorożcu to ciekawy układ. Mars w Koziorożcu jest egzaltowany, więc nie jest taki łatwy do uśpienia przez Neptuna. Ale Neptun w Koziorożcu to inne wyzwanie - tam rozmywa się struktura, ambicje, sens długofalowego planowania. Możesz zaczynać z żelazną wolą a potem tracić poczucie sensu całego przedsięwzięcia. To może wyglądać jak słabość, ale to raczej kryzys znaczenia niż brak energii.
Moim zdaniem w ogóle nie ma co przyklejać sobie łatek że ten aspekt 'osłabia'. Wszyscy wielcy artyści i mistycy mają często silne Neptun, i co, nie działają? Da Vinci podobno miał mocno zaznaczonego Neptuna i jakoś nie narzekał na brak efektów. Ten aspekt daje inne cele, to wszystko.
Słuchajcie, ja jestem raczej sceptyczna do interpretacji aspektów, ale jedno pytanie mnie tu nurtuje. Czy to, co przypisujecie Marsowi-Neptunowi, nie dotyczy połowy ludzi niezależnie od aspektów? Bo ten opis 'zaczynam i nie kończę' to chyba bardzo powszechne zjawisko. Skąd wiadomo że to astrologia, a nie zwykłe rozproszenie uwagi w dobie internetu?
A ja miałam pytanie od dawna - czy ten aspekt dotyczy też snów? Bo jak mam intenyjwny okres to często nie mogę zasnąc przez natłok myśli i potem nic niezrobiałam przez cały dzień. Nie wiem czy mam ten aspekt, muszę sprawdzić, ale ten opis o rozmywaniu mi sie kojrzy z tym co przeżywam.
Ja myśle że to zależy też od tego gdzie ten Mars jest w domach. Bo Mars w 12 domu to już sam w sobie jest trochę ukryty, a z Neptunem to dopiero się rozmywa. Moja koleżanka ma taki układ i mówi że czuje wewnętrzny napęd ale nikt zewnątrz tego nie widzi. Jakby walczyła sama że sobą w środku cały czas. Czy tak macie ci z tym aspektem?
To co pisze Obsydianka jest bardzo ważne. Ta rozbieżność między tym co widać z zewnątrz a tym co się czuje w środku - to brzmi bardzo neptunijnie. Neptun zaciemnia, tworzy mgłę. I w 1 domu ta koniunkcja mogłaby robić właśnie to - projektujesz pewność siebie, bo Mars jest na ascendencie, ale Neptun sprawia że sama siebie nie czujesz wyraźnie.
Hej, przepraszam za głupie pytanie, ale... Mars to ta planeta od złości i energii tak? A Neptun od czego jest? Nigdy nie umiałam zapamiętać. I co to znaczy że planety mają aspekty? Chodzi o kąty między nimi?
Neptun mam w 1 domu, razem z Marsem, właśnie ta koniunkcja jest w 1. Dlatego pewnie to co Czeslawa pisała o tej rozbieżności zewnątrz/wewnątrz tak mi trafia. Ale zastanawiam się czy dom ma tu aż takie znaczenie jak sam aspekt, bo podobno koniunkcja to jeden z silniejszych aspektów i tak czy tak się ujawnia?
Koniunkcja w 1 domu to jest naprawdę specyficzny układ, bo 1 dom to jak wizytówka - to co projkujesz na świat. Neptun tam może dosłownie sprawiać, że inni nie widzą cię taką jaka jesteś. I do tego Mars, czyli twoja siła napędowa, też jest zakryta tą mgłą. Mam pytanie do Obsydianki - czy ludzie często cię źle odczytują? Przypisują ci cechy których nie masz?
To jest właśnie ta neptunijność w 1 domu - człowiek staje się trochę jak ekran projekcyjny dla innych. Każdy rzutuje na ciebie to co chce zobaczyć. Ale wracając do Marsa w tym - czy to nie jest trochę tak, że ten Mars paradoksalnie działa, tylko nie wiesz kiedy? Tzn. czy bywa tak że osiągasz coś, ale nie pamiętasz jakim cudem?
To co opisujesz to dość charakterystyczny motyw przy silnym Neptunie w 1. Brak autorstwa własnych działań. Ale mam wątpliwość - czy to może być też kwestia innych aspektów w twoim natalu? Bo sam Mars-Neptun w 1 to jedno, ale jeśli masz np. Księżyc w trudnym aspekcie do Saturna, to warstwy się nakładają i trudno stwierdzić co pochodzi skąd.
No i właśnie, o to mi chodziło wcześniej. Miło że ktoś to wreszcie powiedział wprost. Czy w takim razie jest w ogóle sens mówić o 'aspekcie Mars-Neptun' jak o osobnym zjawisku, skoro zawsze trzeba patrzeć na całość?
Czytam ten wątek od początku i mam pytanie, bo sama mam opozycję Mars-Neptun i zastanawiam się czy opozycja działa podobnie jak kwadrat czy jednak inaczej. Bo tu dużo mówicie o kwadracie i koniunkcji, a o opozycji jakoś mniej.
