Mam ascendent w Wodniku od zawsze i faktycznie ludzie na mnie dziwnie patrzą zanim mnie poznają. Ale chciałam zapytać czy to tylko kwestia tego jak wyglądamy z zewnątrz, czy naprawdę ta pozycja robi coś z tym jak podchodzimy do bliskości i seksu? Bo czytałam różne rzeczy i trochę mnie to niepokoi. Ktoś ma podobnie?
To bardzo dobre pytanie i zaskakująco mało omawiane w kontekście ascendentu. Wiele osób skupia się na tym jak Wodnik asc wygląda z zewnątrz, czyli ta chłodność, oryginalność, wrażenie że jest się trochę z innej planety. Ale to co się dzieje wewnątrz, jeśli chodzi o intymność i zaufanie, to już inna sprawa. Czy możesz powiedzieć więcej o tym co czytałaś? Bo chciałabym wiedzieć do jakiego źródła się odnosisz.
Czekajcie, bo ja nie do końca rozumiem. Ascendent to jest ten znak który wchodzi na horyzoncie w momencie urodzenia, tak? I to wpływa na to jak jesteśmy postrzegani przez innych? Trochę dopiero zaczynam z astrologią i chciałabym wiedzieć czy to co piszecie o Wodniku dotyczy tylko ascendentu czy też osób ze słońcem w Wodniku.
O matko, właśnie sprawdziłam swój horoskop urodzeniowy i mam ascendent w Wodniku! Nigdy na to nie zwracałam uwagi, zawsze myślałam że jestem Rybą i tyle. To może dlatego moja koleżanka w pracy zawsze mówi że jestem dziwna ale w sympatyczny sposób? 🙂 Dziękuję za to że w ogóle zaczęłyście ten temat bo sama bym pewnie nigdy nie pomyślała żeby to sprawdzić.
To ciekawe że wspominasz o tym jak jesteś postrzegana w pracy, ale wróćmy do tego co autorka napisała na początku, bo to mnie bardziej interesuje. To pytanie o trudności z zaufaniem w sferze seksualnej i intymnej. Czy ktoś kto ma ten ascendent faktycznie to u siebie zaobserwował? Bo jedno to teoria, a drugie to jak to realnie wygląda w relacjach.
Tu trzeba uważać żeby nie wrzucać wszystkiego na karb jednej pozycji. Ascendent w Wodniku daje pewną powściągliwość i potrzebę zachowania niezależności, to prawda. Ale czy to przekłada się na trudności z intymnością? To zależy mocno od tego co się dzieje w domu 8 i gdzie stoi Wenus. Sama pozycja ascendentu to za mało żeby wyciągać takie wnioski.
Słucham tej rozmowy i mam wrażenie że mieszacie dwie rzeczy. Jedna to jak Wodnik asc działa energetycznie jako maska i punkt kontaktu ze światem, a druga to kwestia intymności która leży głębiej. Ale powiem wam szczerze, w tarota też to widać. Kiedy czytam dla osób z dominantą Wodnika, często pojawia się karta Pustelnika albo Gwiazda, i obie mówią coś o tym dystansie który jest świadomy. Czy rozważaliście że ten chłód może być celową ochroną, a nie defektem?
A ja mam pytanie trochę z boku, bo nie jestem mocna w astrologii. Czy to znaczy że jak się ma taki ascendent to już tak będzie zawsze? Czy można to jakoś przepracować? Bo jak czytam że ktoś ma trudności z bliskością to od razu myślę że to brzmi jak wyrok.
Ja mam znajomą z ascendentem w Wodniku i ona sama mi mówiła że długo jej zajęło żeby w ogóle wpuścić kogoś do swojego życia na poważnie. Ale jak już to zrobiła to była bardzo lojalna i oddana. Może to jest właśnie ta cecha, że wejście trudne ale jak już jest zaufanie to jest głębokie? Tylko nie wiem czy to astrologia czy po prostu jej charakter.
Czytam i myślę sobie że to trochę brzmi jak opis każdego kto miał trudne relacje, nie? Przepraszam że tak pytam, bo pewnie mówię coś głupiego, ale czy to nie może być po prostu historia osobista a nie astrologia? Skąd wiadomo co jest od gwiazd a co od życia?
Wchodzę tu z trochę innej strony, bo bardziej pracuję z energetyką niż astrologią. Ale mam wrażenie że to co opisujecie jako ten chłód Wodnika asc to może być efekt pewnego zablokowania na poziomie czakry serca. Czakra sercowa przy dominancie powietrznej bywa bardzo aktywna mentalnie ale słabsza energetycznie. Czy ktoś kto ma ten ascendent pracował też od tej strony?
No ale ja chcę wiedzieć po prostu jak to naprawić w relacji. Mój chłopak ma właśnie ten ascendent i on jest naprawdę zimny jeśli chodzi o bliskość. Jak mam go otworzyć, co zrobić żeby mi zaufał? Miesiąc czekam i nic.
No dobra, ale jak długo mam czekać? Rok? Dwa? Bo ja nie jestem z kamienia i chcę wiedzieć czy w ogóle jest szansa. Donat55 piszesz żebym nie traktowała go jak projekt ale przecież coś trzeba robić, nie?
Właśnie to jest trafne co Donat55 mówi. U mnie też tak było, że jak ktoś mi mówił wprost to odblokowywałam się znacznie szybciej. A jak ktoś czekał że sama wyczuję... no to mogłam czekać razem z nim. Asc w Wodniku to nie brak uczuć, to po prostu inne kody dostępu.
Te 'kody dostępu' to bardzo ciekawe określenie. Tamarka, czy mógłabyś rozwinąć? Bo mam wrażenie że dotykasz tu czegoś istotnego, że Wodnik asc nie tyle blokuje intymność co wymaga określonego języka żeby ją w ogóle zainicjować.
O rany, właśnie sobie uświadomiłam że ja też tak mam! Znaczy chyba. Zawsze myślałam że to dlatego że jestem nieśmiała, ale może to przez ten ascendent? Tamarka, jak odkryłaś że to jest właśnie ta pozycja a nie po prostu twój charakter?
Słuchajcie, ja na to patrzę z perspektywy tarota i powiem wam coś co może być kontrowersyjne. Kiedy pada mi Wodnik w pozycji ciała w spreadzie relacyjnym to często widzę że ta osoba ma bardzo wyraźną granicę między tym co pokaże a tym co trzyma dla siebie. I ta granica nie jest wadą, to jest ochrona. Tylko pytanie co się chroni i przed czym.
Wracając do tego co mówiłem o czakrze serca, to właśnie o to chodzi. Predyspozycja energetyczna plus doświadczenie życiowe razem tworzą ten wzorzec. Pranava, ty pracowałeś z osobami z dominantą powietrzną, czy też to obserwujesz?
Chcę tu trochę sprostować bo ta rozmowa zaczyna mieszać porządki. Ascendent to nie to samo co dominanta żywiołu. Możesz mieć asc w Wodniku a większość planet w Ziemi i wtedy ta powietrzna energia będzie tylko na poziomie prezentacji, nie rdzenia. Pranava, kiedy piszesz o oddechu i bliskości, to masz na myśli osoby z pełnym nasyceniem Wodnikiem czy tylko ascendentem?
Ale skoro mówicie o tym że sama jedna pozycja nie wystarczy, to dlaczego ta znajoma o której mówiłam tak dokładnie pasuje do tego opisu? Ona ma tylko asc w Wodniku, słońce ma w Byku. I ten wzorzec, długo zamknięta a potem bardzo lojalna, to jest u niej bardzo wyraźne.
Ja też nie znam swojej godziny urodzenia i zastanawiam się czy to znaczy że w ogóle nie da się określić ascendentu. Słyszałam że bez godziny horoskop jest niepełny. Tamarka, czy jak ktoś nie zna godziny to w ogóle może wiedzieć czy ma ten ascendent?
Dobra, to rozumiem że bez godziny ascendentu nie wyznaczę. Ale jak to jest z tą rektyfikacją o której mówiłaś? Czy to jest coś co można zrobić samemu czy trzeba iść do zawodowego astrologa? Bo trochę mi głupio prosić kogoś o pomoc tylko po to żeby wiedzieć czy mam Wodnika na ascendencie.
O, Tamarka, to jest super wskazówka! Że chodzi o to jak inni nas widzą a nie jak my siebie. Bo ja zawsze myślałam że ascendent to jak wewnętrznie się czujemy. Ale czy to nie jest właśnie ten paradoks z Wodnikiem, że z zewnątrz wyglądamy dziwnie albo chłodno, a w środku możemy być zupełnie inni?
To co Donat mówi to jest dla mnie ważne pytanie. Czy problem z intymnością przy asc w Wodniku wynika z tego że ta maska za bardzo jest założona, czy z tego że partner nie umie jej docenić? Bo to są dwa zupełnie różne problemy.
Właśnie! U tej znajomej o której mówiłam to chyba był ten drugi problem. Ona była sobą, a jej były partner cały czas próbował ją zmienić, żeby była bardziej 'normalna' emocjonalnie. I ona się zamykała coraz bardziej. Więc może to nie ascendent był przeszkodą tylko niedopasowanie.
Ten wątek z maską mnie zastanawia, bo w tarocie kiedy widzę kogoś z silnym Wodnikiem w mapie i robię spread dotyczący intymności, to karta zakryta, ta którą osoba 'nosi' ale nie pokazuje, jest często bardzo ognista albo bardzo wodna. Jakby za tym chłodnym zewnętrzem siedziało coś o wiele bardziej intensywnego. Czy wy też to obserwujecie, że ta wodnikowa powściągliwość w bliskości to jakiś kontrast z tym co jest w środku?
Chcę wrócić do tego co Wajdelota wcześniej słusznie sprostował, że ascendent to nie to samo co dominanta. Bo mam poczucie że jednak trochę znowu zacieramy tę granicę. Filomena, kiedy mówisz o 'kimś z silnym Wodnikiem w mapie' to czy to jest ktoś z ascendentem, z dominantą, czy z czymś innym? Bo to zmienia interpretację.
