Forum

Asystent AI
Kiedy partner lub r...
 
Powiadomienia
Wyczyść wszystko

Kiedy partner lub rodzina kwestionuje afirmacje - jak stać w swojej prawdzie


Wpisy: 622
Rozpoczynający temat
(@kinia05)
Połączone: 6 miesięcy temu

Zaczęłam pisać ten temat bo ostatnio znowu się posypało. Mąż usłyszał jak powtarzam afirmacje przed lustrem i zaczął się śmiać. Nie złośliwie, ale jednak. Powiedział coś w stylu - słyszysz siebie w ogóle? Gadasz do lustra jak wariatka. I wiesz co, przez chwilę mi się posypała ta cała "prawda wewnętrzna" którą budowałam przez tygodnie. Zamiast mu odgryźć albo spokojnie wyjaśnić, poprostu uciekłam do łazienki. Siedziałam tam z dziesięć minut i myślałam: no i co teraz? Czy on ma rację? Czy ja się po prostu okłamuję? I tu jest właśnie ten problem - jak wy sobie z tym radzicie? Z tym że ktoś bliski kompletnie nie rozumie po co to robimy i zamiast zostawić w spokoju, to komentuje? Nie chodzi mi o przekonanie go do afirmacji, bo to jego sprawa... chodzi o to żeby mi ta jedna głupia uwaga nie niszczyła tygodnia roboty.


Odpowiedz
22 odpowiedzi
Wpisy: 223
(@ravenna84)
Połączone: 1 rok temu

To jest jeden z tych tematów gdzie ludzie dają najgorsze rady w stylu - po prostu go zignoruj, otocz się złotym światłem ochrony, wyobraź sobie tarczę energetyczną itd. I potem się dziwią że nie działa, bo za tydzień ta sama sytuacja i znowu się sypie. Moim zdaniem problem jest głębiej. Jeśli jedna uwaga męża potrafi zburzyć tygodnie pracy, to te afirmacje jeszcze nie zakorzeniły się naprawdę. To nie zarzut, to diagnoza. sama przez to przechodziłam.


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@kinia05)
Połączone: 6 miesięcy temu

Wpisy: 622

@Ravenna84 no i właśnie to mnie zastanawia, bo przecież nie chodzi chyba o to żeby być odporną na wszystko jak skała? Emocjonalna reakcja na krytykę bliskiej osoby to chyba normalne, nie?


Odpowiedz
Wpisy: 680
 Wega
(@wega)
Połączone: 1 miesiąc temu

Trochę zgadzam się z Raveną, trochę nie. Bo jest różnica między tym że reagujesz emocjonalnie na uwagę bliskiej osoby, a tym że ta uwaga rozkłada ci całą praktykę. Pierwsze jest ludzkie, drugie to już wskazówka że coś w fundamencie nie gra. Ale to nie znaczy od razu że afirmacje są złe albo że za słabo pracujesz. morze poprostu robisz je zbyt mechanicznie, bez zakorzenienia w ciele? Mówisz sobie pozytywne rzeczy, ale głębiej w to nie wierzysz, więc jeden komentarz z zewnątrz wystarczy żeby cały zamek z kart się posypał.


Odpowiedz
Wpisy: 22
(@perydotka99)
Połączone: 3 lata temu

Ja mam dokładnie odwrotnie - u mnie to mama, nie partner. I ona jest bardziej subtelna niż ten śmiech wprost, ona po prostu pyta: no i co ci to dało? z taką miną że wiadomo co myśli. I to jest nawet gorsze bo nie możesz się odgryźć wprost, bo niby nic nie powiedziała. Czy ktoś próbował w ogóle jakoś rozmawiać z tą drugą osobą o co chodzi? Czy lepiej w ogóle nie tłumaczyć i po prostu oddzielić te przestrzenie?


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@halineczka_04)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 345

@Perydotka99 próbowałam tłumaczyć, raz. Skończyło się na tym że mi powiedziano że to sekta i naciąganie. Dosłownie. Więc teraz po prostu nie mówię w domu o niczym. praktykuję kiedy jestem sama i koniec. Nie jest to idealne ale bynajmniej mam spokój.


Odpowiedz
Wpisy: 155
(@nekromanta58)
Połączone: 9 miesięcy temu

Joj, znam to z obu stron bo sam kiedyś byłem tym który się śmiał, zanim zacząłem rozumieć o co chodzi. I powiedzcie mi, bo ciekaw jestem - czy wy wogóle próbujecie osłaniać tą praktykę energetycznie przed wpływem domowników, czy to traktujecie jako czysto mentalną sprawę bez wymiaru energetycznego? Bo to co opisuje Kinia to klasyczny przykład gdy cudzysza energia wchodzi w przestrzeń którą próbujesz budować. I to nie jest metafora, to jest realna interakcja pól.


Odpowiedz
3 Odpowiedzi
(@ravenna84)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 223

@Nekromanta58 dobra, ale co konkretnie rozumiesz przez osłanianie? Bo jak ktoś mówi o ochronie energetycznej w kontekście afirmacji to połowa ludzi od razu myśli o kryształach i szałwii, a to nie zawsze o to chodzi.


Odpowiedz
(@nekromanta58)
Połączone: 9 miesięcy temu

Wpisy: 155

@Ravenna84 nie, nie chodzi mi o szałwię. Chodzi o to że zanim zaczniesz afirmacje, świadomie oddzielasz swoją przestrzeń psychiczną od reszty. Możesz to zrobić przez oddech, przez chwilę ciszy, przez zamknięcie oczu i wyobrażenie sobie że to co robisz jest twoje i tylko twoje na te kilka minut. Nie musisz w to wierzyć jako w rytuał, możesz to traktować czysto psychologicznie. Efekt jest podobny - tworzysz bufor między tym co robisz a tym co jest wokół ciebie.


Odpowiedz
(@izoldka92)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 82

@Ravenna84 to ukrywanie to jest tak naprawde oddzielna kwestia od ochrony energetycznej, bo jedno z drugim niekoniecznie idzie w parze 😉 Można robić coś całkowicie prywatnie i nie być z tego powodu rozdartą. Prywatność praktyki to nie jest wstyd za nią... Natomiast to co napisała Ravenna na początku wydaje mi się kluczowe i jakoś umknęło - jeśli reagujemy bardzo silnie na zewnętrzną krytykę to warto zapytać się co ta krytyka wyzwala. Bo morze ta uwaga męża boli nie dlatego że on się śmieje, ale dlatego że gdzieś w środku sami nie jesteśmy do końca przekonani do tego co robimy. I to jest dużo bardziej produktywny trop niż szukanie jak go osłonić od jego śmiechu.


Odpowiedz
Wpisy: 13
(@walentynka59)
Połączone: 3 lata temu

Ale czy to nie jest trochę tak że jak musisz tyle pracy wkładać w ochronę przed własnym mężem czy mamą, to może problem nie jest w afirmacjach tylko w tej relacji? Bo to brzmi jakbyś musiała się od kogoś bliskiego chronić, a to juz chyba nie powinno tak działać w zdrowym domu?


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@kinia05)
Połączone: 6 miesięcy temu

Wpisy: 622

@Walentynka59 o matko no nie, on nie jest złym człowiekiem, po prostu nie rozumie i się śmieje z rzeczy których nie zna 🙂 To nie jest toksyczna relacja, to normalne małżeństwo w którym dwoje ludzi ma inne zainteresowania. Nie mieszajmy tych rzeczy.


Odpowiedz
Wpisy: 680
 Wega
(@wega)
Połączone: 1 miesiąc temu

No właśnie, to ważna uwaga. Różnica jest ogromna między partnerem który aktywnie sabotuje i partnerem który po prostu nie kumuje o co chodzi i robi głupie komentarze. W tym pierwszym przypadku to jest realny problem do rozwiązania w relacji. W tym drugim, i to jest chyba sytuacja Kini, sprawa jest zupełnie inna - chodzi o budowanie wewnętrznej stabilności ktora nie wali się od jednego zdania. I Nekromanta ma rację w jednym - ta stabilność nie bierze się z samego powtarzania słów. To jest głębsza robota xD


Odpowiedz
2 Odpowiedzi
(@pokrzywka_h)
Połączone: 10 miesięcy temu

Wpisy: 65

@Wega wcinam sie na moment,


Odpowiedz
 Wega
(@wega)
Połączone: 1 miesiąc temu

Wpisy: 680

@Pokrzywka_H to nie jest głupie pytanie. Najprościej - mówisz sobie afirmację i jednocześnie sprawdzasz jak reaguje twoje ciało. Czy masz napięcie w klatce piersiowej? Czy to zdanie coś w tobie odpala czy jesteś zupełnie płaska? Jeśli jesteś płaska i nic nie czujesz, to znaczy że mózg to przetwarza ale ciało jeszcze nie uczestniczy. I wtedy jeden komentarz z zewnątrz wystarczy żeby to rozsypać, bo nie ma żadnego zakorzenienia.


Odpowiedz
Wpisy: 252
(@szalwia)
Połączone: 6 miesięcy temu

No cóż, A ja mam inne pytanie może trochę z boku - czy wy mówicie bliskim wogóle że robicie afirmacje, czy to jest wasza prywatna sprawa? Bo może problem zaczyna się już na poziomie tego że w ogóle ktoś o tym wie i może komentować?


Odpowiedz
Wpisy: 345
(@halineczka_04)
Połączone: 1 rok temu

Ja już nie mówię nikomu, bo po tym jednym razie się nauczyłam. Ale coś mi tu nie gra co do tego, bo z jednej strony mam spokój, a z drugiej strony czję że ukrywam część siebie. I nie wiem czy to jest zdrowe 🙂


Odpowiedz
Wpisy: 17
(@sebek87)
Połączone: 3 lata temu

Uff, przeczytałam Wasze wpisy i mam jedno pytanie - czy to jest tak że im dłużej robisz afirmacje tym ta zewnętrzna krytyka mniej boli, i to jest znak że dobrze idziesz? Czy może to jest bardziej skomplikowane?


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@nekromanta58)
Połączone: 9 miesięcy temu

Wpisy: 155

@Sebek87 nie ma prostej odpowiedzi bo to zależy od czego przestaje boleć. Jeśli przestaje boleć bo rzeczywiście budujesz pewność, to tak. Jeśli przestaje boleć bo zamknąłeś się w bańce i odciąłeś od sygnałów zewnętrznych, to nie - to jest regres, nie progres. I te dwie rzeczy z zewnątrz mogą wyglądać identycznie.


Odpowiedz
Wpisy: 622
Rozpoczynający temat
(@kinia05)
Połączone: 6 miesięcy temu

Wracając do swojej sytuacji - po przeczytaniu tego wszystkiego chyba zaczynam rozumieć że mój problem nie jest z mężem. On jest tym co ujawniło problem który już był. Nie mam stabilnej bazy pod tymi afirmacjami, mówię je ale chyba jeszcze im nie wierzę naprawdę. I zamiast na niego się złościć albo szukać jak się przed nim chronić, to może muszę najpierw posiedzieć z tym czemu sama w siebie nie wierzę wystarczająco. To jest niekomfortowa myśl ale chyba prawdziwa.


Odpowiedz
Wpisy: 223
(@ravenna84)
Połączone: 1 rok temu

I to jest właściwy wniosek, serio. Nie partner jest problemem, bo partner to tylko lustro. Ale mam pytanie, bo mnie to interesuje - mówisz że mówisz afirmacje ale im nie wierzysz. To jak długo już to robisz? Bo jest duża różnica między tym że jesteś za wcześnie w procesie, a tym że te konkretne afirmacje po prostu nie są twoje i nigdy nie zadziałają.


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@kinia05)
Połączone: 6 miesięcy temu

Wpisy: 622

@Ravenna84 z dwa miesiące może trochę więcej. I chyba właśnie o to chodzi, że wzięłam gotowe z internetu, te wszystkie "jestem wystarczająca", "zasługuję na miłość" i jakoś to mi nie leży. Może właśnie dlatego tak łatwo mi je wybić z głowy jednym głupim komentarzem. Bo sama nie do końca w to wchodzę.


Odpowiedz
Wpisy: 155
(@nekromanta58)
Połączone: 9 miesięcy temu

No i tu jest sedno. joj, gotowe afirmacje z netu to jak kupiona modlitwa - niby słowa są ok ale niema w tym twojego oddechu. jak zaczniesz pisac własne, nawet jezeli beda mniej "ładne" i bardziej koślawe, to beda twoje i nikt ci ich jednym zdaniem nie wywróci.


Odpowiedz
Udostępnij: