Zaczęłam się ostatnio zastanawiać nad czymś, o czym hyba mało się mówi w kontekście afirmacji. Nie chodzi mi o to, co sami czujeym w środku po regularnej praktyce, tylko o coś zewnętrznego - o to, jak reagują na nas inni ludzie. Czy afirmacje mogą realnie zmienić to, jak jesteśmy odbierani przez otoczenie? Chodzi mi głównie o sytuacje edukacyjne - szkoła, kurs, jakieś szkolenie. Zauważyłam u siebie, że po jakimś czasie regularnego powtarzania afirmacji dotyczących pewności siebie, moi znajomi zaczęli mnie inaczej traktować. pytać o zdanie, słuchać uważniej. Nie wiem, czy to zbieg okoliczności czy coś realnie zaszło. Ktoś miał podobne obserwacje?
Ja też to zauważyłam, ale podchodzę do tego z pewnym dystansem. Bo nie wiem, czy to afirmacje zmieniły mój wizerunek, czy poprostu zaczęłam inaczej funkcjonować i to widać z zewnątrz. To jest ta trudna do rozplątania kwestia - czy energia afirmacji działa bezpośrednio na pole innych ludzi, czy po prostu zmienia nasze zachowanie, mowę ciała, ton głosu, i oni na to reagują? Dla mnie to dwie różne rzeczy.
A ile czasu zajęło ci, zanim to zauważyłaś? Bo ja robię afirmacje od jakichś 3 tygodni i kompletnie nic 😀 Ani wewnętrznie, ani zewnętrznie. Otoczenie traktuje mnie dokładnie tak samo
Myślę, że to pytanie otwiera kilka równoległych wątków i warto je rozdzielić. Po pierwsze - co konkretnie jest zmieniane przez afirmacje: przekonanie o sobie, częstotliwość wibracyjna, pole energetyczne? po drugie - jak ta zmiana przekłada sie na wizerunek publiczny? W pracy z czakrami obserwuję, że kiedy ktoś regularnie wzmacnia czakrę gardłową przez afirmacje związane z komunikacją i obecnością, to faktycznie zmienia sposób mówienia, dobór słów, pewność w głosie. I to otoczenie czuje. W kontekście edukacji to szczególnie wyraźne - uczeń, który wewnętrznie zaczyna wierzyć w swoją kompetencję, zmienia sposób odpowiadania, przestaje się kulić przed tablicą
Tylko skąd wiemy, że to afirmacje, a nie po prostu czas i doświadczenie? Tzn. hej, po kilku tygodniach nauki i tak jesteśmy lepsi, to może dlatego inni nas traktują poważniej, a nie przez jakieś wibracje?
Szczerze? mam wrażenie że dużo tutaj jest myślenia życzeniowego. Afirmacje to autosugestia, to ok, ma wpływ na nastawienie. ale że "pole energetyczne" zmienia reakcje innych ludzi w szkole czy na kursie - to już troche gruba przesada. Inni ludzie reagują na nasze zachowanie, nie na nasze myśli.
Ale czy nie jest tak, że właśnie w procesie edukacji ta energia jest szczególnie ważna? Bo nauczyciel czy wykładowca też przecież czuje, czy student jest obecny i zaangażowany, czy się chowa. Może to jest ta "energia" o której mówicie, tylko opisana innym językiem?
O, bardzo ciekawy watek! Ja wlasnie zaczynam przygodę z afirmacjami i zastanawiałam się dokładnie nad tym - czy jak zmienię myślenie o sobie, to pani od polskiego przestanie na mnie krzyczeć 😀 Serio pytam, bo mam wrażenie, że ona mnie nie lubi z góry i nic nie mogę na to poradzić.
Patrząc na to od strony praktycznej - jest pewna sekwencja, która moim zdaniem tłumaczy dlaczego wizerunek zmienia się z opóźnieniem. Afirmacje najpierw przez dłuższy czas pracują w warstwie podświadomej, zanim zmiana wyjdzie na powierzchnię zachowania. A dopiero kiedy zachowanie się zmienia, otoczenie to zauważa... Dlatego te kilka tygodni to naprawdę minimum. Czasem trwa to kilka miesięcy, szczególnie jeśli środowisko zdążyło wbudować nas w jakiś stały schemat postrzegania.
Mam pytanko bo troszke sie gubie w tej dyskusji. Czy afirmacje maja działac na TO żeby inni nas polubili, czy na TO żeby my sami siebie lepiej czuli a potem jakos to sie przekłada? bo widzę że piszycie o obu tych rzeczach i nie wiem ktory kierunek jest właściwy
Dzięki za wyjaśnienie, bo ja też nie do konca rozumiałem o co chodzi. Więc najpierw trzeba zmienić siebie a potem reszta sie sama układa? Czy to jest ta zasada "jak w górze tak w dole"?
Dobra, ale jak mam robić te "konkretne afirmacje pod sytuację" to co to znaczy w praktyce? jak np. chcę zeby prowadzący mnie bardziej słuchał na zajęciach, to piszę wprost o nim? hmm, czy raczej o sobie że jestem osobą wartą uwagi? bo to chyba duża różnica 😀
No i wlasnie to jest ta granica ktora mi sie miesza w calej tej dyskusji. bo jak mowimy "afirmacje zmieniają wizerunek" to znaczy ze zmieniamy siebie, czy ze zmieniamy reakcje innych? bo to sa dwie zupełnie różne rzeczy i cały czas sie tu miesza jedno z drugim
A czy w edukacji ta bariera jest wyższa niż w innych kontekstach? bo myslę, że np 🙂 joj, w relacji z kolegami zmiana jest szybciej widoczna, a nauczyciel czy wykładowca ma juz ukształtowany obraz studenta i może go trudniej zaktualizować. czy ktos to obserwował?
Właśnie to jest ciekawe co mówisz Nuno, bo środowisko edukacyjne ma specyficzny układ sił... Nauczyciel ocenia, student jest oceniany - ta asymetria morze blokować naturalną zmianę wizerunku nawet jeśli wewnętrznie cos się ruszyło. Nie dlatego że afirmacje nie działają, tylko że kontekst jest trudniejszy. Może właśnie w takich sytuacjach zmiana zachowania musi być wyraźniejsza, żeby przebić się przez gotowy schemat.
