Mam pytanie ktore trochę mnie nurtuje od jakiegoś czasu. Zaczynam z afirmacjami, powtarzam je codziennie rano od może trzech tygodni i szczerze - nie widzę żadnej różnicy. Czytałem że trzeba czekać 21 dni, ale mija i nic. Czy to normalne że tak długo nic się nie dzieje? Może robię coś źle? Bo zaczyna mi to trochę odbierać motywację żeby w ogóle kontynuować.
21 dni to taki popularny mit, że człowiek już nie wie skąd się wziął. U mnie efekty przy runach przychodziły po 3-4 dniach, a przy afirmacjach gdzieś tak po tygodniu zaczęłam cos czuć. Myślę że kluczowe jest żebyś naprawde wierzył w to co mówisz, bo samo mechaniczne powtarzanie nic nie da... no, twoje przekonanie to jakby energia którą wkładasz w słowa.
Zenek ma rację że to różne światy,ale ja bym nie była taka ostra. Pracuję i z runami i z afirmacjami i jedno drugiemu nie przeszkadza, wręcz przeciwnie... muzyk na przykład może używać run bardzo konkretnie, Ansuz świetnie pasuje z kwestiami głosu, komunikacji, twórczości. Wyryć Ansuz na instrumencie albo zrobić bind-runę przed ważnym koncertem to nie to samo co powtarzanie zdań przed lustrem, ale oba mogą mieć swój czas działania. To nie konkurs, kto szybciej 😉
Ej a te runy to mozna naprawde stosowac przy muzyce?? zawsze myslalem ze to tylko do wrozenia. jak to wyglada w praktyce, np. przy gre na gitarze? pytam bo gram i bylo by super kombinowac te dwa tematy razem 🙂
Wracając do pytania z początku, bo mi się wydaje że gdzieś to uciekło... Te trzy tygodnie to może być za krótko, ale też zależy bardzo CO powtarzasz i W JAKIM stanie to robisz. Jeśli masz w głowie ciągły komentarz "i tak nie zadziała" to afirmacja nie ma szans 😉 To nie magia słów, to praca z własnym systemem przekonań. Ja zaczęłam widzieć pierwsze efekty dopiero jak przestałam sprawdzać "czy już działa".
I tu jest sedno problemu z całą tą dyskusją. Jak efekt jest niemierzalny i każdy "pierwszy sygnał" może być tym efektem, to nie da się falsyfikować żadnego wyniku... Poprawia ci się nastrój - afirmacje zadziałały. Nie poprawia się - to znaczy że za mało wierzysz albo za krótko. To zamknięte koło. Nie mówię że afirmacje są bezużyteczne, ale metoda werfikacji musi być konkretna żeby w ogóle wiedzieć czy coś sie zmieniło.
Joj, zgadzam się z Zenkiem w jednym, warto ustalić sobie jakiś konkretny punkt odniesienia zanim zacznie się praktykę. Coś mierzalnego, na przykład jak często dostajesz impuls żeby unikać danej sytuacji albo jak reagujesz na jakiś konkretny wyzwalacz. Bez punktu wyjścia na prawdę trudno ocenić zmianę. A co do czasu, to u różnych osób różnie. Ktoś poczuje różnicę po kilku dniach, ktoś po kilku miesiącach, bo startujemy z różnych poziomów oporu.
No cóż, ja słyszałem kiedyś że afirmacje najlepiej działają tuż przed zaśnięciem kiedy umysł jest bardziej otwarty, coś z tymi falami mózgowymi. Czy to ma sens czy kolejna miejska legenda? bo czytam różne rzeczy i nie wiem co jest prawdą a co wymysłem ludzi którzy sprzedają kursy.
Małe zmiany, nie wielki sygnał. Na przykład zauważasz że inaczej zareagowałeś w sytuacji która wcześniej wywoływała automatyczną odpowiedź. Albo po prostu jakiś stary wzorzec myślenia nie pojawił się tam gdzie zwykle. To nie jest olśnienie, raczej taki moment "hej, to było inne". Dlatego właśnie warto zapisywać, bo bez tego przegapiasz 😛
